|
Post #1
13 Dec 2005, 15:03
Imię : Scryver
Rasa : Troll Wzrost : 187 cm Waga : 87 kg Wiek : 25 Kolor oczu : Ciemny zielony Karnacja : Jasna zieleń Włosy : Ciemne, długie włosy Opis fizyczny: Scryver nie miał problemów z sylwetką, ponieważ jest trollem. Był ubogo ubrany. Miał szate, którą prawdopodobnie sam sobie uszył, ponieważ była zrobiona niezbyt dokładnie. Trzymał w prawej ręce długą tyczkę, która służyła mu do rzucania czarów. Nieżwykłe u niego było to, iż kolor jego skóry to jasna zieleń. Jego rodacy mieli zazwyczaj kolor skóry w odcieniach niebieskich oraz fioletu. Na lewej ręce było widać rane ciętą. Charakter: Scryver był trollem nadzwyczaj uczciwym. Co prawda cierpiał biede, ale starał się pomagać innym. Życie zwyczajnego trolla bardzo mu się nudziło. Po śmierci ojca własnoręcznie uszył sobie szatę szamana. Zawsze pasjonował się czarami i magią, a zarazem chciał dobrze posługiwać się bronią. Postanowił zostać szamanem. Nie wdawał się w żadne wojny oraz przepychanki ze swoimi rodakami. Wierzył, że Horda i Przymierze mogą się pogodzić, czym wzbudzał podejrzenia innych trolli. Gdy ujrzał Mroczne Wrota, stał się innym trollem, zobaczył, że w świecie Warcrafta nie można nikomu ufać i zawsze trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Zmienił się bardzo, zaczął pomagać i działać w Hordzie, i bardzo znienawidził Przymierze. Teraz jest trollem, który jest żądny krwi, i wie, że Horda nigdy nie połączy się z Przymierzem. Historia: Scryver był zawsze trollem, który pomagał starał się być uczciwy, przeciwnie niż jego ojciec, troll, który postanowił walczyć z Przymierzem i zabijać wszystkich wrogów oraz osoby które by mu przeszkodziły. Destronance, bo tak mu na imię, był łotrzykiem, który schowany w Lasach obok Stormwind, czychał na ludzi i zabijał ich po kolej. Wiedzał, że jeden błąd i zginie z rąk strażników, ale chęć zabijania była już nie do opanowania. Nie wiadomo dokładnie, kiedy zginął ojciec Scryvera, ale bardzo nim to wstrząsnęło. Modlił się, by wiadomość dostarczona przez brata Marnonda była błędem. Marnond powiadał, iż widział jak ciało Destronanca zabierał ludzki patrol, który przeszukał okoliczne lasy i dopadł go w jego kryjówce. Mnie udało się uciec ale nie było pomocy dla biednego Destronanca - powiedział Marnond. Był załamany tym co się stało i z ciężkim bólem opowiada, iż nie rzucił się na ludzi, którzu zabijali Destronanca, że stchórzył i uciekł. Scryver załamany żadko się pokazywał i wracał do chaty, kiedy ciemność zapadała na krainę Durotar. Nikt oprócz niego nie wie, gdzie się wtedy ukrywał. Niektórzy mawiają, zaszył się na pobliskiej Wyspie Echa, która od wioski Sen Jina była niedaleko. Prawdopodobnie Scryver nigdy nie zdradzi, gdzie walczył z bólem w tamtym czasie. Jednak wywnioskował, iż nie chce zginąć tak jak jego ojciec, i chciał, by mordowanie się zakończyło. Chciał, by Horda pogodziła się z Przymierzem. Marnond tłumaczył mu, iż jego cel jest nieosiągalny, jednak Scryver nie dawał za wygraną. Tego wieczoru uszył sobie szate, jaką nosili pobliscy magowie i znachorzy. Postanowił zostać szamanem, który będzie bronił wszystkie trolle i dążył do pogodzenia Hordy i Przymierza. Następnego dnia pożegnał się z matką i Marnondem, który zamieszkał w wiosce Sen Jina. Powodzenia młody szamanie - powiedział do niego Marnond trzymając w ręku z początku dziwną, dlugą pałke. Podał Scryverowi ową pałke i powiedział - Oto różdzka, której używał mój ojciec, czyli twój dziadek, znachor, który pomagał wszyskim na tym świecie, nawet osobnikom Przymierza. Młody Scryver pomyślał, że jednak ktoś wyznaczył sobie podobny cel - pomoc wszystkim osobom. Mam jednak jedną prośbę - zaznaczył Marnond - nie idź do wioski Crossroads. Nie chciał uzasadnić dlaczego miał taką dziwną prośbę, ale Scryver nie chciał męczyć Marnonda, który do tego czasu nie otrząsnął sie po śmierci brata. Matka mało mówiła, ponieważ większość czasu płakała i nie chciała, by Scryver odchodził, ale on był nieugięty. Obiecał jej, że gdy spełni swój cel, wróci w chwale do wioski i zamieszka w niej na zawsze. Nie wiedzał jakie to będzie trudne. Marnond miał wyrzuty sumienia, iż nie powiedział Scryverowi. Iż w Crossroads zginął dziadek Scryvera, ponieważ ktoś doniósł na Ernina, czym sprowadził śmierć na pomocnego i uczynnego ojca Marnonda. Ernin po wejściu do Crossroads został ścięty. Nie chciał powiedzieć o tym młodemu Scryverowi, ponieważ był bardzo wrażliwy na czyjąś śmierć, ale zarazem gdyby mu powiedział to prawdopodobnie nie wyruszyłby na morderczą i trudną wyprawę. Scryver, który dążył w strone Orgrimmaru nie myślał o tym co powiedział mu Marnond, dążył przed siebie, ale do Crossroads nie zamierzał wejść. Radośnie dążył przed siebie szukając nowych przygód i zadań, których ma zamiar się podjąć. Gdy doszedł do Durotaru, ujżał nowy świat. Wielkia budynki, które były narysowane na mapach, które z podróży przynosił Marnond, ale nidgy nie myslał, że ujrzy takie gigantyczne budowle. Zachwycony pięknym widokiem dążył do pobliskiego sklepu. Gdy doszedł do pobliskiego sklepu magicznego, zajrzał do małej sakiewki i doznał zaskoczenia. W sakiewce nie było nawet jednego srebra ! Miał tylko żałosne 48 cooperów, ale co można kupić za marne coopery. Mag, który sprzedawał przedmioty magiczne, widząc problem Scryvera powiedział - radze Ci się udać do Rihtara jedynego kowala w Orgrimmarze, słyszałem że potrzebuje pomocy. Scryver podziękował za rade i udał się tam gdzie kierował go pobliski znak, czyli w strone "Miejsce handlaży i rzemieślników". Ujrzał wielkie pole, liczne pagórki a na nich wielkie chaty i budowle rzemieślnicze. Weszeł do budynku oznaczonego "Rihter - kowałstwo zawodowe". Zobaczył starego, dobrze zbudowanego orka, który kuł prawdopodobnie jakiś miecz. Scryver zawołał i poprosił, by kowal przerwał na chwile swoją pracę. Rihter niechętnie odszedł od kowadła, położył młot i powiedział - Mam nadzieję, że twój powód jest dostatecznie ważny, ponieważ przerwałeś mi prace nad bardzo ważnym mieczem. Scryver odpowiedział - od maga w sklepie z akcesoriami magicznymi dowiedziałem się, iż potrzebujesz pomocy, a ja moge ci pomóc. Kowal spojrzał na młodego szamana z niedowierzaniem i z lekkim śmiechem powiedział - Ty ! Pewnie nawet mojego młota kowalskiego byś nie uniósł i chcesz się podejmować szukania metali obok terenu ludzi ! Przecież to śmieszne !. Scryver troche urażony tym co powiedział kowal poprosił - Rihterze, może i wyglądam mizernie i chudo ale drzemie we mnie wielka moc, którą chce sprawdzić wykonując twoje zadanie. Nic nie masz do stracenia, jeżeli zgine możesz wynająć nowego osobnika do wykonywania twoich poleceń, ale chociaż daj mi jedna szanse !- niemalże krzyknął Scryver. Kowal podrapał się po brodzie i powiedział - Dobrze. Możesz podjąć się swojej "próby", ale pamiętaj, idziesz tam na wlasnie ryzyko i nie będe za Ciebie odpowiadał. Miejsce wykonania zadania to okolice zamku Kul Tiras, ostatniego miejsca na Durotarze, w którym osiedli się ludzie. Musisz zebrać 10 kilogramów cennego metalu kowalskiego - Torium - ciężki metal koloru żółtego. Niestety tam osiadły się ostatnie złoża tego cennego kruszcu a potrzebuje go bardzo do wytworzenia miecza, który zapewni mi pieniądze na ładnych pare lat. Pamiętaj, gdy zobaczysz jakiegokolwiek człowieka - uciekaj ile sił w nogach, ponieważ zaraz przywoła patrol a wtedy, marny Twój los młody szamanie. Moje wynagrodzenie wynosi 20 srebra, myśle że tyle będzie wystarczało za twoje wysiłki. Teraz masz czas się zdecydować - oznajmił. Scryver zastanawiał się przez moment czy to zadanie nie jest za trudne, ale gdy pomyślał o 20 srebrach zrozumiał, że jeżeli chce cokolwiek osiąnąć i kupić akcesoria, i wyszkolić się to musi wykonać to zadanie. Zgadzam się - oznajmił Scryver. Po wyjściu poszedł w strone głównej bramy Orgrimmaru. Nagle ujżał znajomą sylwetkę, podszedł do owej osoby i ujrzał Marnonda. Co ty tu robisz Marnondzie - spytał. -Szukałem Cię, by Ci oznajmić, byś porzucił swój cel, bo i tak nigdy się nie uda. Scryver spojrzał na Marnonda z pewnym ździwieniem i odpowiedział - Już ci mówiłem, że nidgy nie zrygnuje ze swojego szlachetnego celu !. -Ale... twój dziadek... zginął właśnie dlatego... iż pomagał ludziom, a pewien ork który to zobaczył... powiedział patrolowi w Crossroads. Dlatego kazałem Ci tam nie iść, ponieważ jeżeli ktokolwiek się dowie o twoich zamiarach... to zabiją Cię tam bez litości. Scryver zmieszany pobiegł za Marnonda i uciekł od niego. Zmęczony życiem Marnond nie miał siły by gonić Scryvera, ale miał nadzieje iż uda mu się przeżyć w tym dzikim świecie. Załamany Scryver wiedział, że nie ma dokąd wracać więc musiał wykonać swoje zadanie by przeżyć. Obejrzał swoją mapę, która dawno temu dostał od Marnonda i zobaczył rysunek okazałego pałacu, a pod nim napis " Kul Tiras". Aby dojść do zamku miał 2 drogi - albo przez gory, albo przez orkowskie miasto Razor Hill. Wybrał 2 metodę, ponieważ zawsze miał problemy z przeprawami przez góry, a w mieście nim mu nie groziło. Po dotarciu do Razor Hill ujżał małe miasteczko, większe od jego wioski ale dużo mniejsze od Orgrimmar. Przeszedł przez drugie wyjście z miasta, ponieważ bał się ryzyka, że ktoś wie o jego celu. Kiedy szedł do zamku na małym pagórku ujrzał mały kamień, który świecił się na żółty kolor. Scryver prawie pewny że to torium, podniósł kamień i tak jak mowił Rihter, był to ciężki kruszec - cięższy od innych metali. Ucieszony poszedł dalej, weszedł na pagórek i ujżał piękny zamek zbudowany z głazów i cegieł. Z góry widział wszystko. Spojrzał w lewo i ujżał coś nieprawdopodobnego. Jeden ork walczył z ok. 4 ludzkimi strażnikami. Scryver natychmiast podbiegł, chciał uspokoić i rozdzielić walczące osoby. Przestańcie walczyc - odłóżcie bronie! - krzyczał Scryver. Na nic te krzyki, ponieważ wszyscy walczyli dalej, a ork widocznie przegrywał to starcie. Jeden ze strażników zauważył Scryvera i zaczął do niego biec. Nie atakuj mnie, nic Ci nie chce zrobić - krzyczał szaman. Człowiek nie reagował na te krzyki i zaatakował Scryvera. Scryver próbował się uchylić ale ciężki miecz trafił go w lewą ręke. Nagle przez głowe Scryvera przeszło 1000 myśli - zrozumiał, iż Horda z Przymierzem nigdy nie będą żyć w zgodzie. Scryver zaczął uciekać, a owy ork ugodzony mieczem w prawą ręke padł z przemęczenia. Patrol się rozeszedł a Scryver obserwował rozwój wydarzeń, ponieważ po zakończeniu walki chciał pomóc owemu orkowi. Podszedł do niego i zaczął go wołać i pytać czy żyje. Ork ostatkiem sił odpowiedział - To koniec ..... umieram .... nigdy już nie dojde do Mrocznych Wrot - portalu do pięknego świata. Scryver spojrzał na orka i powiedział - Nie martw się pomoge Ci, zaniose Cię do Razor Hill, tam Ci pomogą. Jednak Scryver mało wierzył, iż uda się uratować orka. Nie .... mi już nic nie pomoże... ale chociaż ty będzież znał sekret, przeznaczony dla najznakomitszych wojowników i genialnych magów. Są takie wrota.... Mroczne Wrota.. jeżeli przejdziesz przez nie... to dojdziesz do pięknego świata..... świata Warcrafta. Pamiętaj musisz przejść przez portal a wtedy ... będziesz jednym z najlepszych. Portal znajduje się ... na Wyspach Echa, głęboko skryty w podziemiach, do którego prowadzą Komnaty Śmierci, które da się otworzyć tylko tymi kluczami - ork zajrzał do kieszeni a Scryver przypomniał sobie, że zna Komnaty Śmierci, zawsze chciał tam wejść, ale nie miał klucza, który otwiera brame. Ork wyciągnął ręke i ofiarował Scryverowi piękny, złoty klucz. Odejdź - krzyknął ork - chce umierać w samotności. A Scryver odszedł. Scryver przeszeł przez wioske Sen Jina - chciał przeprosić Marnonda za to, jak się zachował w stosunku do niego. Ale nie spotkał go tam, pożegnał się ze swoją matką i powiedział że prawdopodobnie nigdy nie wróci, ale zawsze będzie o niej pamiętał. Popłynął na Wyspy Echa. Po dotarciu do celu zaczął sobie przypominać, gdzie są Komnaty Śmierci. Po krótkim myśleniu przypomniał sobie, iż muszą być w Dzikim Lesie. Pobiegł tam i zobaczył wielkie drzwi z twardej skały i jeden otwór po środku. W ten własnie otwór włożył klucze i przekręcił w lewą strone. Skała się rozdzieliła na 2 strony a po środku stał olbrzymi portal. Był to półokrąg w którym odbijał się obraz pięknej krainy. Boki były przyozdobione złotymi kamieniami, które odbijały się w świetle dobijające od środka portalu. Scryver z zachwytu zaniemówił przez chwile, ale postanowił wskoczyć do środka. Pobiegł i po skoku poczuł się, jakby latał. Nie wiedział do jakiej krainy leci, ale wiedział, iż jego przygody dopiero się rozpoczynaja.... Koniec P.S.- Z góry przepraszam za błędy ortograficze, które napewno się pojawią, ale ja nie umiem wszystkiego bo mam dopiero 14 lat :] |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |