📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Elerene-Elfka Druidka
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 16 Dec 2005, 15:02
Dane:
-Imię: Elerene
-Rasa: Elf
-Klasa: Druid
-Płeć: Kobieta
Rodzice:
-Matka: Prawdopodobnie nie żyje
-Ojciec: Alchemik
Wygląd:
-Wzrost: 172 cm
-Waga: 50 kg
-Postawa: Nawet jak na elfke za chuda, ale za to dobrze wyrobione mięśnie.
-Twarz: Włosy długie czarne, Oczy tak intensywnie zielone, że nie mogą być naturalne.
-Karnacja: Jasna
Charakter: Nieufna, opanowana, stanowcza, gdy ktoś ją obrazi sięgnie po miecz bez wahania.
-Wady: Boji się morskich stworzeń z powodu przeżyć z dzieciństwa, nie baczy na konsekwencje, nadmierna determinacja w dążeniu do celu.
-Zalety: Pomocna, nigdy nie opuści towarzyszy w potrzebie.
Zainteresowania:
-Kufelek piwa z towarzyszami drogi.
-Taniec.
-I naturalnie przygody 😊

Historia:
Elerene była wychowywana przez ojca. Była także jedynaczką. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ale... W niej jest..."
-Wstawaj córko! -Usłyszałam
Otwarłam ciężkie jeszcze powieki i zobaczyłam mego ojca ubranego już w szaty podróżne.
-O co chodzi tatku?
-Musisz wstać i jak najprędzej zebrać najpotrzebniejsze rzeczy.-Odparł beznamiętnym tonem, który nie zdradzał w nim żadnej emocji.
-Ale, po co tatku?
-Nie pytaj tylko to zrób!-Krzyknął... on nigdy tego nie robił nawet wtedy, gdy potłukłam jego probówki z eliksirami...To musi być coś poważnego...
-Dobrze ojcze już wstaje.
Dopiero, gdy zobaczył, że zbieram się z łóżka opuścił pokój. Wtedy ubrałam się i otworzyłam mój kufer. Wygrzebałam z niego kilka zwojów jakby trzeba było coś spisać, garść miedziaków i oczywiście mój niezawodny, jedyny i niepowtarzalny kij, który sama wystrugałam. Od zwykłego kija, jaki można znaleźć w lesie różnił go praktycznie tylko koślawo wyryty napis Elerene. Gotowa do drogi wyszłam z pokoju. Ojciec czekał już za drzwiami.
-Ele musze Ci coś wyznać... Ale nie tu i nie teraz. Jesteś na tyle dorosła, że powinnaś dać sobie radę sama. Masz tu trochę pieniędzy i list, w którym wszystko jest wyjaśnione.
Podał mi sakiewkę i zapieczętowany zwój.
-Żegnaj córko.
Nagle świat zawirował tysiącami barw. wyglądał zupełnie jak kamienie w kalejdoskopie. Pięknie... Jednak wszystko stopniowo ciemniało aż otoczył mnie głęboki mrok...
Poczułam szturchnięcie i zerwałam się na równe nogi. Boleśnie dźgającym mnie osobnikiem okazał się mały, przygrubawy krasnolud.
-Witam panienkę! -powiedział szczerząc się do mnie.
-Kim jesteś i czego odjemnie chcesz? -Rzuciłam ostrym tonem i spięłam mięśnie gotując się do skoku na przybysza.
-Jestem Gilbur i chciałem pogadać. Niech się panienka nie stresuje! -Mówił powoli i dostojnie a jego głos mimowolnie rozkurczał moje mięśnie.
-O, czym?- Powiedziałam już znacznie milej.
-O tym, co panienkę sprowadza na moją farmie...
Dopiero teraz dostrzegłam, że otaczają mnie malutkie sadzonki sałaty, a gdzieniegdzie skrzypi strach na wróble.
-Przepraszam najmocniej, ale sama nie wiem, co tu robie... - Odparłam nieśmiało. Na ogół jestem bardzo nieufna, ale ten krasnal nie mógł być zły!
-Nic się nie stało. Znalazłem przy panience ten list. -Powiedział i wręczył mi nadal zapieczętowany zwój od ojca.
Otwarłam go i zaczęłam szybko czytać: Eli kiedyś musiałem Ci to powiedzieć... i właśnie nadszedł czas... Twa matka nadal żyje tylko nie w tym świecie. Zanim urodziła Ciebie razem podróżowaliśmy by zgłębiać tajniki magii tego świata, ale pewnego razu Twa mama odkryła, w że istnieje jeszcze jeden świat. Nie powiedziała mi o tym, bo nie chciała mnie narażać na taką podróż a pyzatym ktoś musiał wychować Ciebie... Odkryłem jej tajemnice i przed teleportowaniem Cię od domu również przeszedłem przez Magiczne Wrota. Nie wiem, co nas tam spotka, ale musze odnaleźć Twa matka... Wybacz córko"
Targające wtedy mną uczucia są nie do opisania... Gniew, samotność, strach, trwoga, radość... wszystkie uczucia, ale... nie mogłam dać po sobie tego poznać. Uśmiechnęłam się lekko do krasnala. Podeszłam bliżej. Popatrzyłam mu prosto w oczy. Szybkim ruchem wyciągałam sztylet z cholewy buta i przyłożyłam mu do gardła.
-Co...
-Milcz! Wiem, że mój ojciec Cię tu wysłał do mnie! Wiem i nie wykręcaj się! Nie docenił mnie. Myślał, że go nie znam. Wiedziałam, że nie zostawi mnie na lodzie samą tylko wyśle swoich licznych przyjaciół by mi pomogli.
-Masz rację nie docenił Cię... Ja też...
-Powiedz gdzie są Magiczne Wrota! Już!- Docisnełam mocniej ostrze do gardła. Wiedział, że się nie zawaham go zabić jakby trzeba było to bym to zrobiła.
-Dobrze... One są... wszędzie! Ale nie pozwolę Ci w nie wejść! Po moim trupie!
-Dobrze prawisz, bo za chwile przejdę po twoim trupie!!!
-Nie stój! Otworze je, ale będziesz tego żałować!
-Ja niczego nie żałuje!
Wykrzyknął jakąś sentencje. Pojawił się ogromny owal magii...
-Wchodź szybko, ale pamiętaj, co Ci mówiłem!
Bez wahania podeszłam do portalu i przekroczyłam jego granice...

Tak jak Ci mówiłem matko. W niej jest coś niezwykłego. Jednak to ona nie doceniła mnie. To ja ustaliłem tą całą scenkę od sałaty po portal.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026