|
Post #1
16 Dec 2005, 17:30
Imię: Borycjus
Rasa: Człowiek Klasa: Rouge Płeć: Mężczyzna Wzrost: 188 Waga: 80 Wiek: 22 Oczy: Niebieskie Kolor Włosów: czarny Karnacja: Ciemna Cechy charakterystyczne: Smukły, długie nogi Na pierwszy rzut oka postać zdaje się wyglądać na gibkiego mężczyznę, jego ciemne oczy sieją postrach, włosy są krótkie i bardzo gęste. Gdy podaje ci rękę zauważasz że jego ruchy są bardzo szybkie ale precyzyjne. Gdy żegna cię swym ostatnim słowem odchodzi... i znika szybko w gęstwinach otaczającego was lasu. Historia: Urodziłem w mieście Stormwind będącym bardzo bogatym miastem. Moi rodzice wychowywali mnie w ubogich warunkach, ponieważ nie byli zbytnio bogaci w przeciwieństwie do innej ludności zamieszkującej miasto. Miałem inne zainteresowania w przeciwieństwie do innych dzieci bawiących się w rycerzy itp. Ja bardzo lubiłem chodzić do lasu i skradać się do zwierzyny niezauważony. Również lubiłem biegać dzięki czemu zyskiwałem coraz to lepszą sprawność i kondycję. Gdy juz byłem dość starszy a mianowicie mając 22 lata moi rodzice byli pogrążeni totalną biedą nie mając już pieniędzy na jedzenie. Sytuacja była bardzo tragiczna ponieważ ojciec był ciężko chory a pieniądze matki nie wystarczały na utrzymanie naszej rodziny. Jeszcze tego samego dnia postanowiłem że nie mając pieniędzy na jedzenie będę musiał cos ukraść bez względu na to co się stanie. Poszło mi całkiem nieźle gdyż udało mi się ukraść dość sporą ilość jedzenia w stosunku do zapotrzebowania lecz gdy znowu zabrakło musiałem ponownie coś zdobyć. w pewnym stoisku, w którym sprzedawał starszy mędrzec był zawsze bardzo dobry i świeży towar, po prostu najlepszej jakości lecz dość drogi. Postanowiłem spróbować swoich sił i zdobyć jedzenie dla rodziny. wszystko szło pomyślnie do póki mędrzec w niewyjaśniony sposób zorientował się że coś chowam. chwycił mnie mocno i zaprowadził na swoje zaplecze, przeszukując mnie dokładnie i znajdując skradzione warzywa. Chciał mnie zaprowadzić do rodziców a potem do strażników co dało by niepokojące konsekwencje lecz ja go bardzo prosiłem żeby tego nie robił tłumacząc mu że nie mamy pieniędzy i mój ojciec jest bardzo chory. Matka moja myślała że ciężko pracowałem na pożywienie które przynosiłem do domu a ja po prostu je kradłem. Mędrzec zaproponował mi pewien układ, dopatrując się mojego sprytu w jaki sposób przeprowadzam dyskusje przy czym kradnę towar. Postanowił mi zlecić zadanie kradzieży pewnego talizmanu który znajdował się w sklepie "forever". Był to sklep, w którym były sprzedawane cenne przedmioty wręcz unikaty o bardzo wysokich cenach. Wchodząc do tego sklepu widziałem juz w oczach sprzedawcy niecierpliwość jak by wiedział juz po co przyszedłem. Pytałem go o zbroje, która miał na sprzedaż. Rozglądając się zauważyłem talizman. Gdy nadarzyła się okazja udało mi się go ukraść bez większego podejrzenia. Z grzecznością wyszedłem i od razu skierowałem się do mędrca. Był bardzo zadowolony z mojego czynu proponując mi dołączenie do gildi składającej się z 7 utalentowanych osób. Na początku zastanawiałem się nad decyzja lecz postanowiłem się zgodzić gdyż przy tym bym miał jedzenie i pieniądze. Dając nam zlecenie grabieży pewnego księcia przybywającego do miasta udaliśmy się ku miejscu przez które będą przejeżdżać. Zastawiliśmy zasadzkę a kompani z gildi dali mi miecz, który miał mi się przydać podczas walki. Nie wiedziałem ze będziemy walczyć ale odwrotu juz nie było. Udało nam się pokonać rycerzy chroniących księcia i kradnąc wszystkie kosztowności. Podążaliśmy w pewną kryjówkę gdzie dzieliliśmy się łupem. W taki oto sposób postanowiłem zostać zabójcą wiedząc ze dzięki temu nigdy nie będzie brakować mojej rodzinie pieniędzy. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |