|
Post #1
17 Dec 2005, 19:20
1. Imie: Xeno
2. Rasa: Nieumarły 3. Plec: mezczyzna 4. Wiek: 19 lat miałem jak byłem człowiekiem 5. Wzrost: 185 cm 6. Waga: ok 80 kg 7. Skóra: troche wyblakła po śmierci 8. Wlosy: dlugie czarne swobodnie opadajace na ramiona 9. Oczy: ciemne zólte 10. Budowa: skóra i kości 11. Cechy szczególne: odpadająca szczęka, dziura w głowie i brak trzech palców u nóg Co się stało? Gdzie ja jestem? Dlaczego tu tak ciemno? Czuję się jak bym był w grobie przez to przeszywające zimno. Ale smród. Ciekawe czyja to ręka, troche skostniała pewnie jakiegoś nieboszczyka, nie podoba mi się tu musze sie jakoś wydostać. Ciekawe w jaki sposób się tu znalazłem, pamiętam że walczyliśmy z nieumarłymi i chyba zostałem trafiony przez jednego z nich i straciłem przytomność, cholera tyle pytań i na żadne nie umiem sobie odpowiedzieć. Ech głupie truposze jak jeszcze jakiś mi sie napatoczy to nie będzie przebacz . No ale na razie moim jedynym celem jest wydostać sie stad, bo ciemno tu jak w najgłębszych krasnoludzkich kopalniach. Po omacku znalazłem schody, dotknąłem ściany i powoli piąłem się w góre. Szedłem tak i szedłem i wydawalo mi się że robi się coraz jaśniej, mialem nadzieje że po wyjściu na zewnątrz w dowiem się co to za miejsce. W końcu dotarłem do wyjścia czy raczej wejścia sam nie wiem ważne że w końcu ujrzałem światło dzienne po czym zamurowało mnie. No powiedzcie co byście zrobili gdyby przed wami stanęly dwa żywe trupy jeden bez kawałka nogi i z dziurą w głowie a drugi bez ręki i szczęki. Pewnie próbowalibyście coś zrobić, ja też probowalem odruchowo sięgnąłem po swój sztylet, a gdy spostrzegłem że go nie mam zalałem się zimnym potem nie wiedząc co zrobić, pozostało mi tylko czekanie na pewną śmierć. Nagle jeden z tych truposzy podszedł do mnie i zamiast zaatakować wystawił do mnie ręke, zupełnie jakby chciał się przywitać drugi chyba też podszedł, ale popatrzył tylko na swoją ręke a raczej jej brak i się odsunął. Stałem tak i patrzałem na nich z niedowierzaniem. Jak to nie atakują mnie co sie stało pomyślałem sobie gdy jeden z nich się odezwał. -Witaj Xeno! Dawno cię nie widziałem to ja Geron, a to jest Felhur poznałem go niedawno już myślałem że się nie obudzisz. Nie poznajesz mnie? No i w tym momencie rozdziawiłem gębe i patrzyłem z niedowierzaniem na kogoś kto przedstawił się jako mój przyjaciel ale z wyglądu go zbytnio nie przypominał. Był to mój błąd, gdyż po chwili szczęka wylądowała koło moich nóg a Garon wybuchnął śmiechem. Nie wiedziałem co się dzieje jak to wogule możliwe że odpadła mi szczęka. Gdy się po nią schyliłem spostrzegłem znowu coś dziwnego, brakowało mi trzech palców u nóg. Tego było już za wiele gdy Garon przestał się śmiać podszedł do mnie i powiedział coś co na zawsze już zmieniło obraz mojego życia a raczej śmierci. -Witaj wsród nieumarłych Xeno tamtą bitwe przegraliśmy i dosięgla nas plaga, spójrz na siebie jak wyglądasz i kim teraz jestes. Daj pomogę ci z tą nieszczęsną szczęką. Garon umieścił ja na swoim miejscu i wreszcie mogłem coś powiedzieć a raczej wydukać. -To to to nie nie niemożliwe, jak jak to się stało? -Normalnie, najechali na nas nieumarli, zaskoczyli nas w nocy nie pamiętasz? -Pamiętam tylko walkę i to że chyba straciłem przytomność reszty nie pamiętam. -To i tak dużo, niektórzy nie pamiętają nic. -No ale jak to się stało że jesteśmy tym czym jesteśmy? -Nie wiem pewnie wzięli nasze ciała i ożywili nie wiem naprawde nie wiem jakim cudem to sie stało, mam też dziwne wrażenie że coś lub ktoś mnie wzywa, słysze jakiś glosy o podziemnym mieście ale nie mam pojęcia co to jest i gdzie o ono leży. A ty czujesz coś, słyszysz jakieś glosy wzywające cię gdzieś? -No coś tam czuje, slysze jakiś szum, jakby bełkot ale nie jestem w stanie wychwycić żadnych słów. -Pewnie dlatego że się dopiero obudziłeś. Pamiętasz jeszce coś z tego jak byłeś człowiekiem może to jak się walczy bo wiesz troche tu niebezpiecznie pełno jakiś szkieletów czy pająków. -No coś tam chyba pamiętam, nie wiem to się okaże jak będziemy musieli z kimś walczyć. -Dobra to nic koniec gadania bo ci znowu szczęka odpadnie, idziemy szukać podziemnego miasta, może tam się czegoś dowiemy. -Mnie szczęka? Popatrz na swoją nogę i głowe. -Głowę? Ty masz dziure od miecza we łbie i brakuje ci trzech palców, ja mam tylko lekkie draśnięcie. Ale i tak najlepszy jest Felhur bo nie ma wogule swojej szczęki. -Nie zauważyłem, ale to wyjaśnia dlaczego nie odezwał się ani razu. Ale skąd wiesz jak ma na imię? -Bo kiedyś miał szczęke tylko ją zgubił sierota jeden. -Ha ha ha No i w tym momencie moja nieszczęsna szczęka znowu opuściła swoje miejsce a Garon wybuchnął śmiechem. -Dobra słuchaj, trzeba coś z twoją gębą zrobić bo kiedyś możesz ją zgubić tak jak Felhur. Bierz ją ze sobą i idziemy się spytać kogoś gdzie leży podziemne miasto, bo ja się tylko domyślam że chyba pod ziemią. Może tam nam coś poradzą na twój mały problem ze szczęką. Próbowałem coś wydukać no ale niestety nie dalo się wieć ruszyliśmy razem w trójkę w podróż o nieznanym celu no może poza znalezieniem sposobu na moja nieszczęsną szczęke. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |