📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Arch'Vil (Trol, Kapłan)
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 18 Dec 2005, 14:17
Charakterystyka
Imię: Arch'Vil
Klasa: Kapłan
Rasa: Trol
Płeć: Mężczyzna
Wzrost: 254 cm
Waga: 95 kg
Włosy: Krysztalowo-białe
Oczy: Bladoczarne
Karnacja: Jasna wpadajaca w fiolet

Historia

Trudno jest mi powiedziec kim jestem. Robie wszystko całkowicie wbrew sobie, bo czas dorastania to okreas Zycia ktory staram się całkowicie wymazac z pamieci. Wszystko co przezylem odkąd uciekłem z domu rodzinnego, Sen'Jin (jeśli wogole można to miejsce tak nazwac), to niekończąca się męka i przytłacające wspomnienia. Ojciec... nigdy go nie poznałem i raczej nie poznam, tak samo jak Matkę.

Nigdy nie czułem się zwyczajnym trollem. Od kiedy pamietam wszyscy uwazali mnie za odludka, właściciwie nie miałem przyjaciół wśród trolli z wioski ani okolic. Jednak nie hamowało to moich zainteresowań, ciągle badałem istotę duchowości i magii. Faktycznie mogło być to dziwne dla moich rodaków, właściwie czemu nie zajmowałem się tak jak oni szamańskimi rytuałami.... sam nie wiem.

Spirytualność jednak pokazała swoją siłę. Święta magia pozwoliła mi osiągnąć pierwiastek mocy. Rosłem z każdym dniem w sile. Moje umiejętności stawały się perfekcyjne. Czułem się wielki i niepokonany. Zabijanie stawało się coraz łatwiejsze, pokusa niszczenia rosła we mnie. Postanowiłem ruszyć w świat. Głodny przygód i bogactwa dotarłem na wyspy na Morzu Południowym. Zdziwiłem się bo oprócz paru tygrysów nie było tam żywej duszy... właśnie żywej duszy...

Z pamiętnika [pierwsza noc]
"... nie mogę spać. Dziwnie tu. Głęboka cisza i lodowy chłód... Co to ? Usłyszałem szmer. Sprawdze to..."

"Odnalazlem szczątki jakiś ruin na wyspie, wyglądają tak jak nasze stare rodzinne miasto, typowe dla Darkspear. Jednak chyba nie jest bezludne, lecz napewno nie jest żywe..."

Tak właśnie wyglądała moja podróż. Trafiłem na wyspę o której mowiono mi w dzieciństwie, o ktorej słyszałem różne mity. Trafiłem do dziwnego plemienia wyznawców Voodoo. Nazywali ich Trollami Voodo. Owe plemie przyjęło mnie z "radością". Zaczalem się czuć doceniony i potrzebny. Spędziłem tam kilka miesięcy pozając tajniki ich magii. To był najgorszy krok w mym życiu. Magia Voodoo opętała mnie. Czułem potrzebe zabijania, nie widziałem sensu w życiu. Moje pierwiastki świetej magii umarły wraz z moja starą osobowością. Stałem się tyranem Voodoo. Okrutne plemie wykorzystało mój talen do celów haniebnych. Stałem się marionetką, maszyną do zabijania, niczym chowaniec myśliwego. Od tego czasu nie miałem normalnego życia, traktowano mnnie jak zwierze, zamykano w klatce.

Pamiętam jak dziś, ten dzień, 12 dzień 2 miesiąca zimy. Na wioskę Voodoo Trolli najechał Legion Orków z wodzem Azagh'iem na czele. Nie wiem czemu to zrobili, z poźniejszych rozmów wynika, że ich przesłanką było ustanowienie harmonii w Durotarze. Zabili wszystkich oprócz mnie... dlaczego? Pewnie dlatego, że siedziałem zakmnięty w klatce jak zwierze... i to własnie mnie uratowało. Wódz Azagh wraz z jego głównym zastępcą KruShakiem zainteresowali się mną. To doświadczeni wojownicy, zapewne słyszeli o mnie od moich rodaków z wioski Darkspear. Uwolnili mnie z klatki, jednak tego czasu opętanie mną rządziło, więc byłem pod stałą kontrola...

Tak właśnie powróciłem na rodzime tereny, na rehabilitacje duchową. Pewien kapłan z Darkspear odprawił egzorcyzmy i usunął demona Voodoo ze mnie. Długo po tym nie pamiętam co się działo, aż do momentu kiedy się obudziłem i usłyszałem...

Azagh: "Wstawaj, Legion czeka na ciebie. Ruszamy w droge!"
Arch'Vil: "eee...."

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026