|
Post #1
18 Dec 2005, 14:31
Gregar - tauren szaman– historia postaci
Rasa: Tauren Klasa: Szaman Wzrost:210cm Waga:180kg Oczy: Niebieskie Cera: Ciemno- brązowa Minęły już 2 lata odkąd zacząłem miewać te dziwne sny. Ciągle we śnie ukazywał mi się mój wzór Deboraht Thunderbluff. Było to bardzo dziwne, ponieważ ciągle w czasie snu widziałem cały otaczający mnie świat jakby jego oczyma. Widziałem jak łączy nasze plemiona, jak zakłada wielkie wspaniałe miasto nazwane później na cześć jego nazwiska Thunderbluff, jak podbija inne krainy, bezlitośnie mordując inne rasy, które ośmieliły mu się przeciwstawić......... W końcu po licznych podbojach i wielkich bitwach plemiona furbolgów, trolli i centaurów uznały, że nie mogą walczyć osobno z taurenami, że muszą się zjednoczyć i tylko razem mogą ich pokonać bo tylko tak mogą przetrwać. Na Wielkim Wiecu Plemion w Orgrimmarze rady wszystkich tych ras podjęły decyzje. Została utworzona Wielka Armia Zjednoczonych Ras Kalimdoru w celu obrony ostatnich obszarów nie zagarniętych przez Deboraht’a Thunderbluff’a. Teraz postanowił on bowiem zaatakować tereny zwane Barrens – klucz do Durotar, a więc i do Orgrimmar’u – stolicy trolli. Resztki armii trolli, centaurów i furbolgów zostały zjednoczone i w końcu ruszyły na obóz taurenów ulokowany na zachód od Barrens w górach. Niestety ku nieszczęściu trolli i ich sojuszników WAZRK poniosła druzgoczącą klęskę. Wobec takiej sytuacji rada szamanów wszystkich opozycyjnych do taurenów ras postanowiła wykorzystać potężne magiczne moce w celu przyzwania potwornej poczwary zwanej Bagoth. W tym czasie resztki armii pokonanej w Barrens maiły stawić desperacki opór armii Thunderbluff’a kierującej się na Orgrimmar, by dać czas szamanom na przywołanie biesa. Rytuał przyzywania trwający 16 godzin właśnie się rozpoczął w powietrzu okalającym to miejsce czuć było potężną magiczna moc, szamani zaczęli wypowiadać zaklęcia i kreślić odpowiednie symbole wokół pentagramu. W tym czasie niepokonany tauren rozpoczął marsz wyżynnym terenem Durotaru. Obrońcy postanowili bronić się w mieście gdyż tylko w ten sposób mogli zwiększyć swoje szanse. Na otwartych przestrzeniach taureni mogli z łatwością wykorzystać wszystkie swoje umiejętności bojowe, mogliby także szybko i łatwo rozpocząć szarżę oraz wykorzystać swoją przewagę liczebną, lecz przed bramą - jedynej dostępnej drogi do położnego wśród wzgórz Orgrimmar’u nie mieli takiej możliwości. Taureni poruszali się bardzo szybko wciągu 3 godzin byli już koło RazorHill. Tymczasem rytuał trwał......, a taureni w końcu stanęli przed bramą stolicy trolli. Zaczęła się desperacka obrona. Thunderbluff wydawał ze swojego niezwykle szybkie i dokładne rozkazy, widać było że to urodzony dowódca i żołnierz. Na trolli posypał się grad kamieni i strzał. Następnie ruszyła do akcji taureńska piechota wspomagana przez bestie kodo, które dosłownie wgniatały furbolgów i trolle w ziemie. Obrońcy nie zamierzali biernie czekać na klęskę lecz ruszyli do kontr natarcia, na dźwięk bębnów ze stoków wzgórz spadały na taurenów centaury. Plemię byków było tym bardzo zdumione, gdyż myślało, że lud ludzi koni został całkowicie zniszczony w bitwie o Barrens. Natychmiast jednak w kroczyły do akcji elitarne jednostki piechurów taurenów, które skutecznie zatrzymały, a potem odparły kontratak. Centaurom brak było doświadczenia, a po za tym w obliczu tak wielkiej przewagi liczebnej wroga zabrakło im odwagi, więc praktycznie całe flanki armii Thunderbluff’a były skapane we krwi poległych ludzi koni. Nie ocalał praktycznie żaden z nich. Atakujący posunęli się na przód bardzo nie wiele, gdyż resztki WAZRK broniły się bardzo dzielnie. Jak na razie taktyka poskutkowała obrońcy zyskali 4 cenne godziny, ale do końca rytuału pozostało jeszcze 9 godzin. Deboraht Thunderbluff zagniewany przeciągającym się oblężeniem wysłał do walki swoje podniebne zastępy – szamanów i łuczników latających na stworach zwanych wiwernami, aby załamały opór obrońców walczących na bramie oraz morale mieszkańców miasta. Po tym posunięciu taureni mogli bezpiecznie zająć się szturmowaniem głównej bramy strzegącej dostępu do miasta znienawidzonych wrogów. Tarany zaczęły miarowo walić w potężne, metalowe wrota dumę Orgrimmar’u. Były one wzmocnione prastarymi zaklęciami i symbolami ochronnymi, które pomimo upływu wieków niewiele osłabły. W tym oto momencie atak zatrzymał się. Mimo swojej siły tarany taurenów nie mogły nawet zarysować wrót, tu trzeba było magii. Thunderbluff wpadł w szał: ,, Nie po to tu przyszedłem by zatrzymał mnie jakiś nędzny kawałek metalu” ryczał. W końcu postanowił wysłać tam swoich najlepszych szamanów by przełamali zaklęcia broniące dostępu do najbardziej upragnionego celu.,, Czego nie da się toporem, to zniszczę magią” stwierdził i ruszył do swoich szamanów, nie zważając na nic i na nikogo, nie wielu o tym wiedziało ale on także władał biegle starożytną magia taurenskich wojowników. Tym czasem do końca rytuału pozostały jedynie 3 godzinny. Mimo to szamani nie wiedzieli co się świeci i nadal pracowali nad przełamaniem bramy. Po kilku dłuższych próbach w końcu im się udało i taureni wdarli się do miasta mordując i paląc wszystko na swojej drodze, a na ich czele biegł niepokonany Deboraht Thunderbluff. Nagle stało się coś dziwnego – stało się ciemno jak w nocy, nad miastem zawisły chmury, zaczął podać deszcz, a z najdalszej części Orgrimmar’u wystrzelił w niebo czerwony słup czystej energii magicznej. Chwile potem dał się słyszeć ryk jakiego nikt nigdy nie słyszał, ryk potwora jakiego nie widziano od wieków. Thunderbluff pojął w lot co się dzieje i jak dał się nabrać – zakończył się rytuał przywoływania Bagoth. Była to bestia z piekła rodem z pyska cieknął jej trujący śluz, kły miała większe od dorosłego taurena i samym oddechem zabijała żyjących. Była wielkości góry i w każdej ze swoich sześciu rąk dzierżyła olbrzymi miecz. Posiadała także niezwykłą zdolność zatrzymywania w czasie i przestrzeni, czasami wystarczyło złe słowo, złe spojrzenie by zostać w ten sposób ukaranym. Bestia miała jeszcze jedna ważną cechę słuchała tylko tego kto ja przyzwał. W tym wypadku był to główny szaman trolli zwany Ratthrower, który przez wiele lat starał utrzymać się harmonie tego świta w równowadze... Bagoth jednym swoich oddechem zabijał wielu taurenów i tak rozpoczął się pogrom. Taureni byli przerażeni tą poczwarą tak że nawet wielu najdzielniejszych zwątpiło wiec rzucili się do panicznej ucieczki, co było u nich bardzo niezwykłe, ponieważ nikt nigdy w ciągu wieków nie widział by taureni w taki sposób opuścili pole bitwy! Nie wszyscy jednak dali się ponieść emocja i uciekli przed potworem – Thunderbluff wielki wódz taurenów zabrał tych co pozostali by wraz ze swoimi najwytrwalszymi stawić czoła zagrożeniu. Szamani rzucili zaklęciu niwelujące efekt zabójczego oddechu biesa. Taureni otoczyli go i ruszyli do ataku z podniesionymi toporami. Stwór zaczął wywijać wszystkimi swoimi mieczami siekając taurenów, wielu jednak przedarło się przez ta zasłonę ostrzy. Zaczęli oni podcinać bezlitośnie nogi i podbrzusze Bagoth. Z ran trysnęła gorąca ciecz, zalewając śmiałków, którzy ośmielili się ugodzić behemota. Bagoth ryknął z bólu, lecz oprócz tego ciągłe było słychać krzyki konających taurenów. Mimo bohaterskiej walki liczba taurenów ciągle się zmniejszała, dwa ramiona behemota spoczęły także na ziemi zalewając najbliższą okolice ropo podobną cieczą, w końcu pozostał tylko stwór i wódz taurenów. Deborath walczył w niewielkiej odległości parując ciosy potwora, starając się odciąć pozostałem jego ramiona. Utrzymywał się tak bardzo długo lecz w końcu zmęczenie dosięgło i jego, lecz mimo zamęczenie jego determinacja i odwaga, niezachwiany chart ducha stale wzrastały. Bestii zostały już tylko dwie ręce z sześciu i on także powoli traciła siły na skutek odniesionych ran. Nagle na horyzoncie ukazał się Gontran Bloodhoof - jeden z najbardziej zaufanych doradców Thunderbluff’a. Ten westchnął z ulgą myślą, że Gontarn pomoże mu. Niestety tak się nie stało, Bloodhoof gdy tylko podbiegł wbił swój topór w ciało wodza. Miał zamiar przypisać sobie pokonanie potwora i przejąć władze po Deborahtcie Thunderbluffie. Władca padł na kolana, a Bagoth ruszył do końcowego ataku przemieniając szarpiąc ciało, a w końcu zdzierając w niego skórę. Na ten potworny widok Gontranowi Bloodhoofowi zaczęły się trząść nogi ze strachu i uciekł w panicznym strachu gdy bestia kończyła zajmować się niedawnym wielkim wodzem taurenów. Ten jednak zanim skonał wyrzekł te o oto słowa:,, Zdrajco. Moja dusza nie zazna spokoju dopóki nie będziesz gnił w czeluściach piekieł, a razem z tobą cały twój lud. Dosięgnę ich wszystkich” Następnie Bagoth pożarł dusze dogorywającego już wodza nie dając jej spokojnie odejść. Skazał ja w ten sposób na wieczne cierpienie, jaki było zawieszenie w czasie i przestrzeni na całą wieczność........ Tak to wszystko widziałem w swoich snach, ale widziałem jeszcze jedną rzecz a mianowicie jak ten zdrajca Bloodhoof przejmuje władze po Deborahtcie Thunderbluffie, ogłasza, że to on pokonał bestie ( która mimo upływu lat nadal żyje i chowa się gdzieś w niezdobytych górach ) oraz jak jego potomkowie panują po mimo wprowadzając rządy słabych i uległych wobec wszystkich innych ras króli. Gdy już te wszystkie wydarzenie przyśniły mi się, nawiedził mnie we śnie osobiście sam pokonany król. Opowiedział mi w tedy jak przez te wszystkie lata , które minęły od jego fizycznej śmierci cierpiał i całymi swoimi umiejętnościami zmagał się z mocą Bagoth by wyrwać się z tego niematerialnego więzienia. Teraz przyszedł czas na rozprawienie się ze zdrajcą. Duch powiedział mi jednak, że przez wiele lat będzie jeszcze musiał czekać by nabrać mocy, ponieważ jest obecnie z byt słaby i wyczerpany by dokonać zemsty. Jest jednak jeszcze jedno wyjście..... duch musi znaleźć sobie ciało, w które to będzie mógł wstąpić. w tedy to dużo szybciej posiądzie ponownie dawną potęgę..... Tak to prawda stałem się teraz jednością z Deborahtem Thunderbluffem,. Daje mi on jednak siłę oraz swoje umiejętności do dyspozycji, ja zaś wypełniam jego wolę, a tą jest całkowite zniszczenie rodu Bloodhoof na wieki oraz wyplenię tych wszystkich tchórzy, którzy to opuścili mojego władcę w czasie tej ostatniej najtrudniejszej bitwy. Strzeżcie się jego wrogowie, bowiem on znów stąpa po ziemi. Czas rozpocząć krucjatę...... |
|
Post #2
26 Feb 2006, 11:42
Warning: mysql_connect(): Access denied for user
|
|
Post #3
26 Feb 2006, 13:29
Historia ciekawa, ale brak akapitów i parę błędów nieco psuje efekt. Mało napisane o samej twej postaci.
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |