|
Post #1
22 Dec 2005, 19:25
Elf Wojownik(Kery)
Opis: Mężczyzna Wzrost: ok. 205 cm Waga: ok. 110 kg Włosy: Długie, srebrne Oczy: Czarne (iskrzące) Karnacja: Jasna Historia: Jak wielu z ‘nas’ pamięta, niektórzy tylko ze słyszenia, był on, a może nawet dalej jest nadal wojownikiem. Od kilku wieków nikt go nie widział i krążą o nim tylko ‘legendy’. Jedni mówią, że wymierza sprawiedliwość ramie w ramie z innymi elfami za Wielkim Oceanem, a inni że Przeszedł na mroczną stronę… Osobiście znałem go bardzo dobrze. Już jak go poznałem, jako młodzieńca, posiadał COŚ w sobie. Żaden z nas nie potrafił powiedzieć na czym te COŚ polega. Z jego ponurej twarzy nie można było nic odczytać. Nie ufał nikomu…oprócz mnie – swojemu Opiekunowi. Poznałem jego historie od mędrca ze wschodu, który był, jak sam mówił, wszechwiedzący. Powiedział mi, że pochodzi z elfickiej rodziny, która zajmowała się (co bardzo mnie zdziwiło) górnictwem. Stąd płynie tak wielka siła tego elfa. W latach gdy jego rodzina żyła w dobrobycie i nikt nie myślał o przyszłości, a tym bardziej o … Kiedy to cała rodzina Keryego razem z nim położyła się na popołudniową drzemkę … jedynie on się z niej przebudził. Wszyscy wokoło leżeli bladzi i zimni… Zobaczył tylko w oddali grupkę jeźdźców ubranych w czarne szaty z głową smoka na płaszczach. Od tamtej pory już nigdy nie powrócił do rodzinnego, splamionego zbrodnią, domu. Kiedy poznałem jego historię od razu wiedziałem, że kieruje się drogą zemsty. Przez wiele lat tak myślałem, gdyż nie miałem odwagi, ani też prawa z nim o tym rozmawiać. Przez 58 lat wpajałem w niego sztuki walki, posługiwania się bronią i wiele innych. Był on stworzony do posługiwania się wszelkiego rodzaju mieczami, toporami itp. Jego ogromny wzrost i silna, szeroka budowa ciała dawał mu przewagę nad jego przeciwnikami. Wyraz jego twarzy był jak spowite mgłą morze, spokojne, ponure, gotowe w każdej chwili ‘wybuchnąć’! Rzadko na jego twarzy widniał uśmiech, w zasadzie nigdy. Poruszał się ciężkim lecz ostrożnym krokiem. Był czujny, rzadko sypiał. Oczy miał ciemne, iskrzące, czekające tylko na dogodną okazje żeby … W końcu uznałem, że jest godowy…gotowy do zemsty. Lecz nie doceniłem go. Przez te wszystkie lata myślałem, że jego siłą jest żądza zemsty. Ale on wcale nie chciał nabytych umiejętności wykorzystać do mszczenia się! Chciał powrócić w swoje strony i utrzymać tam pokój. Jak mówił jego jedynym wrogiem jest on sam i tym samym zło w nim drzemiące, które tłumi od TEGO nieszczęsnego dnia, kiedy uciekł z rodzinnych stron. Kiedy ujawnił mi cel swego życia, jak sam to nazywał, wtedy naprawdę zauważyłem, jak bardzo się zmienił od pierwszego dnia kiedy go spotkałem. Wydawało mi się, nie ja jestem jego mistrzem lecz on moim. Kiedy to miało miejsce byłem już starcem, a Kery zaczynał dopiero rozwijać skrzydła i wiedziałem, że niedługo nasze drogi się rozejdą, ale nie wiedziałem, że aż tak szybko…!!! Następnego ranka, po naszej rozmowie, jego już nie było… Lecz jak mi wiadomo nie udał się, jak mówił, w swoje rodzinne strony. Domyślam się, że celowo tak powiedział aby nikt nie wiedział gdzie zmierza… TERAZ SAMOTNIE ZAPISUJE KARTY HISTORII… |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |