📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Dalmar- Człowiek Paladyn
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 22 Dec 2005, 20:21
- Cz... Czy... Czy ja żyję ?
Chwiejne światło rzucane przez grube, czarne świece ginie w mroku komnaty...Przepływające obrazy...wspomnienia ?
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krzyki przerażenia, jęki konających, ogłuszający łoskot żelastwa miażdżącego zbroje... Ja..pamiętam, pamiętam to ! Tą walkę...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Błysk uwalnianej magii, po nim gęsty dym z palących się świec, kontury pochylającej się nademną postaci...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Znów biegnę przez pole bitwy...Straciłem konia w walnym natarciu, hełm strącił mi ktoś w zamieszaniu jakie wybuchło gdy obydwie walczące strony wpadły na siebie z impetem napędzanym nienawiścią. Krwawie...krew kapie mi na policzek, czuję jej słodkawy smak wymieszany z kurzem. To nic...draśnięcie. Biegnę, cały czas biegnę po polu usłanym drgającymi jeszcze zwłokami moich towarzyszy. Biegnę prowadząc do ostatniego natarcia ocalałych członków Zakonu Silver Crusaders...Prosto w objęcia chwalebnej śmierci...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Komnata...Znów ta komnata i świece, dym...Nitki tkanej magii zawieszone w powietrzu, mieniące się tysięcem barw...W powietrzu nademną ? Cichy, acz przybierający na sile, mrożący krew w żylach zaśpiew niewyraźnej postaci stojącej z boku...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Darkbloor... Znowu wyrwał mnie z szponów śmierci... Chwała Lathanderowi i temu piekielnie dobremu Warlockowi.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Z przeraźliwym wrzaskiem wpadam na oddział wroga, od razu tnąc przeciwnika mieczem od góry przez szyję, klatk piersiową aż po nogę. Pod siłą uderzenia pada on charcząc i plując krwią na ziemię u mych stóp. Chwyta się skał drgającymi rękami, podczas gdy z oczu wraz z upływającą krwią ucieka mu życie, powoli gasząc blask chęci mordu wymieszanej z przerażeniem z jakim wpatruje się we mnie... Ile to już razy oglądałem taki widok ? Za dużo, ehh...za dużo... Znów uderzam, tym razem mierząc w brzuch. Jęk stali uderzającej w stal, instynktownie zasłaniam się tarczą...Huk, ból w ramieniu, pisk w uszach. Muszę się podnieść...wstaję, następne śmiertelne cięcie przyjmując na własną broń....
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Spływa na mnie magia...czuję ją w sobie, czuję jak mnie ogrzewa, napawa uczuciem jakiego dawno nie zaznałem...Uczuciem potęgi.. życia...Gasną świece, jedna...druga....trzecia....
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na moich oczach mój brat krwi, Quelthan, zostaje przybity do ziemi mieczem olbrzymiego Orka...Zasypuję mojego aktualnego przeciwnika gradem szybkich pchnięć i uderzeń, po czym odrzucam wygiętą tarczę i biegnę w stronę konającego Quela szepcząc słowa najpotężniejszych czarów leczniczych jakie znam. Ręce same układają się w złożone symbole, a ja biegnę nie zważając na nic. Juz jestem blisko, bliżej...Nagle dostrzegam coś w całym tym szaleństwie, pogrążony w szoku, otoczony zewsząd walczącymi z wyraźną przewagą liczebną wroga paladynami, których znam tyle lat...A teraz giną, i to z mojej winy. Dostrzegam stojącą na wzgórzu oddalonym o jakieś sto kroków sylwetkę ubraną w czarno-czerwone, długie szaty...Sylwetkę zwóconą w moją stronę... Pomiędzy jej rozłożonymi rękami widzę wyraźnię kończący się formować efekt czaru Blizzarda, potężnego zaklęcią bitewnego. Staję w miejscu, podczas gdy do mego serca wkrada się czarna rozpacz. To już koniec...Wiem o tym, jednak pomimo tego powodowany nienawiścią, żalem, gniewem i rozpaczą rzucam się w kierunku maga, w szaleńczy pościg za życiem i chodź marną, ale jednak - zemstą.
Świst zbliżającej się strzały...pochylam się w biegu...przyśpieszam. Gdy jestem na tyle blisko, aby zobaczyć wykrzywioną szaleństwem twarz umarłego maga, padają ostatnie słowa zaklęcia. Żar, ból nie do wytrzymania i uderzenie, które odrywa mnie od ziemi i rzuca mną w tył jak szmacianą lalką...Wirujący świat, lot w ciemność...w nicość....
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podnoszę się powoli z kamiennego ołtarza, oświetlonego jedynie płonącymi po obu stronach stosami ofiarnymi złorzonymi z głów Taurenów Troli i Orków. Sylwetka zakapturzonego maga pod ścianą komnaty napawa mnie grozą ale i zarazem poczuciem bezpieczeństwa.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Witaj wśród żywych Dalmarze ! Podchodzi do mnie wysoka, dosyć szczupła postać odziana w powyginaną zbroję.
-Witaj książe... Ja... ja niebardzo pomiętam co sie stało.. Cz... Czy to ty bracie Dark mi pomogłeś mi wrócić na ten świat... ?
-Ja... Ja nie bardzo wiem.. Czuje do tej pory jak emanuje od ciebie jakaś dziwna niewidzala sila... jakby pole chronne, moje czary lecznicze nie dzialaly na ciebie. To cud ze sie z tego wylizałeś - masz wielki dług wdzięczności u Lathandera bracie !
-Tak...chyba tak...a co z resztą naszych przyjacieli... ?
-O nich sie nie lękaj bracie... Oni sa juz w objęciach Lathandera... Widać nasze przeznacznie sie jeszcze nie wypełniło i nie pora abyśmy do nich dołączyli...

Tak...Nasze, moje przenaczenie sie jeszcze nie wypełniło... tylko kiedy to będzie... Czas nam pokaże...

Imię: Dalmar
Rasa: Człowiek
Płeć:Mężczyzna
Klasa:Łowca
Wzrost: 180cm
Waga:85kg
Oczy:Błękitne, widać domieszkę elfiej krwi - oczy w kształcie migdałów

I jak... ? 😀

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026