📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Defo - Człowiek Wojownik
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 27 Dec 2005, 12:05
Defo: Jak sądzisz czy powinienem to zrobić?
Głos: Powinieneś zrobić to, co uważasz za słuszne, drogi bracie.
Defo: Lecz nie mogę zostawić moich braci… musze ich wspomóc.
Głos: Cóż, jak już mówiłem rób jak uważasz… ja Cię do niczego nie zmuszam. Lecz pamiętaj musisz mi dać odpowiedź do jutra… *głos na chwile zamarł jak by zobaczył ducha* do 14. Jeżeli nie…
Defo: Jeżeli nie… to cóż uczynisz?
Głos: Będę musiał wyruszyć sam… a Ty zostaniesz tu i raczej się już nie spotkamy
Defo: Niech i tak będzie! Spotkamy się jutro. Vale Bracie!
Głos: Żegnaj. Niech Lathander Cię prowadzi!

*Twierdza Krzyżowców, jakże spokojna w nocy, wszyscy śpią, lecz w jednej komnacie słychać czyjeś głosy*

Defo: Quel jak sądzisz, dobrze robie?
Quelthan: Jeżeli tylko to może Ci pomóc… idź.
Defo: Cóż mam czynić. Czuje, że opuszczenie was, może nie być najlepszym pomysłem.
Quelthan: Lathander Cię poprowadzi… jeżeli nie wiesz, co masz zrobić dowiesz się w niedługim czasie, Lathander Ci podpowie, lecz pamiętaj. Słuchaj głosu swego serca.
Defo: Dobrze Lordzie Quelthanie, udam się teraz do komnaty Księcia… musze z nim jeszcze porozmawiać.
Quelthan: Hael Bracie.
Defo: Vale Lordzie!

*Postać zmierza do komnaty Księcia, po drodze mija kilka innych komnat, w których śpią krzyżowcy. Po niedługiej wędrówce przez długie korytarze Twierdzy Krzyżowców, człowiek dotarł do celu*

Defo: Ave Książe!
Khazar: Witaj Bracie. Cóż Cię sprowadza o tak późnej porze?
Defo: Sam powinieneś wiedzieć, chciałem się zapytać, co sądzisz o mojej podróży.
Khazar: Sam wiesz najlepiej, jeżeli sądzisz, że tak powinieneś zrobić, to zrób to.
Defo: Ale nie wiem czy robie dobrze, wcale nie chce was opuszczać.
Khazar: Nic już nie mów i ruszaj w drogę. Mam nadzieje, że wrócisz niedługo. Niech Lathander Cię prowadzi.
Defo: Vale Książe. Powodzenia.

*Wszystko nagle ucichło, głosy umilkły, słychać tylko szmery w lesie i kroki w twierdzy. Krzyżowiec udaje się do kołowrotów by otworzyć bramę. Po długiej wędrówce przez kręte korytarze, wielkie sale i sypialnie Namiestnika, dotarł do miejsca przeznaczenia, przekręcił kołowrót. Brama z Hukiem Otworzyła się, budząc kilku krzyżowców. Chcąc Sprawdzić co się dzieje udali się do miejsca skąd dobiegał hałas. Lecz nikogo tam nie było, człek był już przed bramą na swoim, rumaku, jakże pięknym, bijące niebieskim, przygasającym światłem oczy, obity w piękną, jednak już starą zbroje, przejeżdżał przez kolejne ziemie, miedzy innymi przez lasy Elwyn, Góry Redridge aż po Burning Steppes zmierzając doHinterlands*

„Pamiętaj masz czas do 14, jeżeli nie przyjdziesz na spotkanie już nigdy się nie zobaczymy”

*ciągle szwendają mu się po głowie słowa wypowiedziane przez tajemniczego osobnika, musi się nadzwyczaj śpieszyć, już słońce wschodzi a jest dopiero w Loch Modan i przed nim długa droga. Już przejeżdża przez przejazd Dun Algaz do WetLands gdy nagle kilku osobników go zatrzymuje*

Postać: Stój!
Defo: A Ty kim jesteś, że śmiesz mi rozkazywać?
Bandyta: Jestem jednym z Defiasów, a to moi towarzysze! Oddaj wszystko co masz jeżeli Ci życie miłe!
Defo: Ha, myślisz, że się was przestraszę ? już wielu z was zginęło z mojej i moich braci ręki, więc kilku więcej nie zrobi różnicy!
Bandyta: Jak chcesz ! Brać go! *bandyci wyjmują sztylety, jakże poczerwieniałe od krwi napadniętych osób, zaczęli szarżować na zakapturzoną postać na koniu*
Defo: Więc Gińcie! Za Lathendar! *Człowiek zeskakuje z konia wyjmując miecz, jakże piękny, wygląda jak by płonął, nikt nie ma takiej przepięknej broni oprócz największych wojowników w Azeroth. Wkuta przez najbardziej doświadczonych kowali, jego rękojeść jest ozdobiona szlachetnymi kamieniami, a sama zrobiona jest z najtwardszego materiału, Mithrilu*
Bandyta: a to co jest?! Żadna broń nas nie zatrzyma! Brać go!
*bandyci na chwile zawachali się lecz po chwili zaczęli dalej szarżować, wkońcu zaczęła się walka, postać rozpoczęła atak, trach, sztylet przywódcy został złamany a on sam został powalony na ziemię, a jego towarzysze cofnęli się i zaczęli uciekać*
Defo: tak szybko się poddajecie? Cóż uciekajcie bo się śpiesze!
*Człek schował miecz i wsiadł spowrotem na koń, ruszył z kopyta gdyż ma bardzo mało czasu by dotrzeć na miejsce*

Defo: ahh, jakże ja nie nawidze Defiasów. – powiedział zdenerwowany – nie cierpię ich… przez nich mogę już nigdy go nie zobaczyć.

*Postać dojechała do Dun Modr i jak najszybciej chciała przejść przez most strzeżony przez czarnych krasnoludów, zauważył że właśnie jest przeprowadzana zmiana warty, więc ma duże szanse przejechać niezauważenie. Człowiek pośpieszył konia by ten jak najszybciej przejechał przez bramy. Po szybkiej przeprawie znalazł się w Arathi Highlands z kąd szybko musi się dostać do Hillsbard. Ruszył z kopyta, na oko jest koło godziny 11, gdyż słońce znajduje się nad bramą prowadzącą do Hillsbard. Przez około 20 minut szukał drogi prowadzącej do bramy, lecz nie mógł znaleźć odpowiedniego drogowskazu. Podjechał do jakiegoś Krasnoluda i zapytał się o drogę*

Defo: Witaj szanowny Krasnoludzie, czy wiesz może jak dojechać do Hillsbard Foothills?
Krasnolud: Witoj Człeku! Tok Wim jak dujechać do tomtych ziem. Kieroj się tomtą drogą aż zubaczysz wilką bramę! I tum będzie przujście do Hillsbardu ! a tyraz żygnuj bo śpisze się do Karczmy!
Defo: Żegnaj, i dziekuje!

*Człowiek jak najszybciej ruszył drogą wskazaną przez krasnoluda. Po 10 minutach jazdy dotarł do Wielkiej Bramy, tak jak mówił krasnal. Przejechał przez nią i znalazł się w zupełnie innym otoczeniu. Pomyślał: „Tu Śmierdzi Hordą”. Lecz nikogo nie było widać. Cisza. Żadnych Ptaków, Nic kompletna pustka. Tylko Parę drzew i krzewów. Postać spojrzała na mapę i zaczęła szukać jak najkrótszej drogi do HinterLands, Miasta Aerie Peak. Lecz droga która tam prowadzi jest obok Durnhold Keep, gdzie mogą znajdować się najróżniejsze dziwactwa… więc lepiej ominąć ją z daleka, tak samo jak i Tauren Mill.*

Defo: ahh cóż za pospolite ziemie… nie znoszę hordy! Lathendar! Poprowadź Mnie!

*Po paru minutach odpoczynku Jeździec ruszył w dalszą drogę omijając Durnhold i Tauren Mill, Znalazł się w przejściu prowadzącego do Aerie Peak. Miejsca Jego przeznaczenia. Jest koło godziny 14, a on jest dopiero w połowie przejścia… musi się pośpieszyć inaczej jego podróż pójdzie na marne. Zaczął jechać szybciej wyciskając z konia resztki sił. Wkońcu dojechał. Jest przed godziną 14, człek musi zostawić konia w stajni i pójść do tawerny. Postać poszła do Tawerny, gdzie miała się spotkać z swoim bratem*

Głos: Witaj mój bracie! Nareszcie jesteś… już zaczynałem się niecierpliwić
Defo: Ave, tak wkońcu jestem. Miałem ciężką podróż. No więc o co chodzi? Czemu nie mogliśmy rozmawiać w Twierdzy?
Głos: Nie! Jeżeli Krzyżowcy by mnie zobaczyli od razu by mnie ścieli!
Defo: Ale Dlaczego? Co się stało?
Głos: ehh to długa historia… jeszcze się to działo za czasów naszego ojca…
Defo: naszego ojca? Ty go jeszcze pamiętasz?
Głos: tak, mam wyrzuty sumienia…
Defo: dlaczego? Co się stało?
Głos: no więc… *Głos zamarł na chwile jak by nie mógł powiedzieć tego jemu, gdyż wie, że może się coś stać*
Defo: Mów!
Głos: No dobrze dobrze … no więc, zabiłem Twojego ojca…
Defo: co takiego?! *postać w porywie złości wyciągnęła miecz i przyłożyła go do gardła by się zemścić*
Głos: Czekaj! *zaczął się odsuwać gwałtownie tak by miecz brata go nie do sięgnął * to nie jest tak jak myślisz! To był wypadek!
Defo: Jaki wypadek?! *człek zaczął się uspokajać i schował broń do pochwy* no więc mów! Jak to się stało!
Głos: wiedziałem, że tak zareagujesz. Stało się to na naszej pierwszej wyprawie… zaatakowali nas orkowie, nie wiedziałem co się dzieje! Wziąłem Łuk i zacząłem strzelać w napastników… lecz jedna strzała trafiła w twego… to znaczy naszego ojca… bardzo żałowałem tego czynu… przez to ukrywałem się długo ponieważ krzyżowcy chcieli mnie dopaść… byś się tego nie dowiedział…
Defo: Ale jak?! Dlaczego?!
Głos: nie mam pojęcia… cóż teraz musze już odejść, może jeszcze się spotkamy… dziękuję za wysłuchanie *nagle Brat osobnika zniknął w chmurze dymu*
Defo: Żegnaj bracie… i niech Lathendar Cię prowadzi.

*rozżalała postać wyszła z Tawerny i poszła po swego konia. Po jakiejś godzinie jazdy przed siebie, zaczął jechać w stronę swego domu… Twierdzy Krzyżowców*


Imię: Defo
Rasa: Człowiek
Wiek: 32 lata
Wzrost: 179 cm
Waga: 74 kg
Wygląd: Wysoki, niebiesko oki, długie ciemne włosy, ma już dość starą blizne na twarzy, po jakże długich i wyczerpujących walkach z hordą.

Prosze o krytykowanie, pozytywne jak i negatywne.
PS. Kolejny raz stworzyłem temat a go nie było... już 4 raz zakładam ten temat i jak tym razem go nie będzie widać to na dziś zrezygnuje...

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026