|
Post #1
29 Dec 2005, 12:48
Przyszedłem na świat w Atkatli, mój ojciec był paladynem zakonu Najświętszego Promiennego Serca, matki nie zdążyłem poznać, ponieważ zmarła przy moim porodzie. Nie mogę powiedzieć, że moje dzieciństwo było szczęśliwe - bardzo rzadko widywałem ojca, był bardzo zajęty obowiązkami w Zakonie, a siostra... no cóż, nie była może miła - Lathander to, Lathader tamto - ale jako jedyna poświęcała mi choć trochę czasu. Ojciec zadecydował, że zostanę kapłanem i będę nauczał, jednak mnie to nie odpowiadało. Nauczanie... cóż, w końcu chciał dla mnie jak najlepiej. Kiedy miałem jakieś 16 lat zaczęły się kłopoty. Miasto nawiedziła plaga nieumarłych... Na ulicach nie było bezpiecznie, człowiek mógł zostać zamordowany i w każdej chwili zamieniony w wynaturzenie. Ojciec wyruszył wraz z grupą paladynów do podziemi ciągnących się pod miastem by znaleść źródło zła... Niestety, nie powrócił. Wtedy nieumarli postanowili przypuścić frontalny atak na miasto. Z kanałów wychodziły setki szkieletów, wypełzały zombie i inne potworności. Zabarykadowaliśmy się z siostrą w domu, kiedy tylko usłyszeliśmy huki i wrzaski. Dobijali się. Coraz mocniej. Przestawiliśmy meble pod drzwi. Oni jednak weszli do środka. Przed nami stanął człowiek, a raczej potwór - niekształcony, poszarpany, poparzony i przemówił do nas ochrypłym, oślizgłym głosem, byśmy się poddali a dołączymy do nich bez bólu... Ale moja siostra wolała zginąć z honorem i rzuciała sie z gołymi rękami na owego władcę nieumarłych... To był okropny widok - szpony potwora rozcięły ją na pół, zachlapując całe pomieszczenie we krwi... A on wyprostował się i zaczął się śmiać... Ja padłem na kolana i modliłem się do Torma o ratunek, a on śmiał się... Byłem przerażony, widmo śmierci zajrzało w głąb młodego, wtedy, umysłu. Wiedziałem, że nic mnie już nie uratuje, że tylko boska moc może mi pomóc... Wtedy zobaczyłem to... błysk spod resztek strzaskanego stołu... I wtedy wiedziałem co mam robić. Jedyny, może ostatni przebłysk w umyśle sparaliżowanym śmiercią... Rzuciłem się ostatkiem sił i spod gruzu wyjąłem miecz... Nie myśląc dużo na ślepo ciąłem w stronę wciąż śmiejącego się lisza... I o dziwo ten rostrzakał się na drobne kawałeczki... Nim zdążyłem przyjrzeć się ostrzu, to po prostu znikło. Ratunek od Torma został wykorzystany i wrócił do swojego prawowitego właściciela... A ja wyruszyłem w świat, szerząc dobro i tępiąc ożywieńców na każdym kroku... I tak jest do dzisiaj. Ja i mój miecz jesteśmy wszędzie tam, gdzie panuje zło i niesprawiedliwość by nieść pomoc i chwalić imię Torma.
Imię: Lathader Rasa: Człowiek Klasa: Paladyn Wzrost: 186 cm Waga: 75 kg Oczy: Błękitne |
|
Post #2
29 Dec 2005, 14:44
Tak jak to imie nie jest zapozyczone to Wenecja lezy w poludniowym Meksyku 😉 Lathander to Bog Switu i wrog nieumarlych ktory byl sojusznikiem Helma w czasie wojen Bogow, co wiecej Lathander to opiekun zakonu Srebrnych Krzyzowcow wiec musisz naprawde albo nie znac swiata Forgotten Realms albo liczyc ze Wladcy MW przepuszcza tak jawna prowokacje
|
|
Post #3
29 Dec 2005, 14:51
musze przyznać Ci racje Khaz 😉 Lathander jest naszym patronem tak jak i patronem wszystkich sędziów 😉 więc i tak Cię mój drogi panie nie przyjmą z tym mianem 😉 trzeba było wybrać lepszą nazwe, nie zaporzyczoną z nikąd.
ps. Lathander jest starszy od Torma 😉 ps2. nie chce już się śmiać ale Lathander z mieczem? |
|
Post #4
29 Dec 2005, 15:16
Zgadzam się z przedówcami. Niestety ale to imie zostało zapożyczone od imienia Boga Świtu oraz patrona Krzyżowców. Niestety ale musze cię prosić o jego zmiane.
|
|
Post #5
29 Dec 2005, 16:16
Jedno słowo - lama z ciebie. Jeżeli niewiesz kim był Lathander to zapraszam do lektury:
"Lathander - Bóg poranka, świtu, wiosny, witalności, młodości. Lubiany wśród innych bogów tak samo jak wśród śmiertelników. Pan poranka angażuje sie w sprawy Torilu i obdarowywuje swoich wiernych wyznawców, wśród Dawców Świtu (mnichów służącym temu bogowi) krążą plotki, że Lathander ma jakiś szczególny plan z ważnymi konsekwencjami dla świata.Ukazuje sie on jako młody, dobrze zbudowany mężczyzna o złotej skórze , uśmiechnięty i uprzejmy. Jego znakiem jest wschód słońca wykonany z różowych, czerwonych i żółtych klejnotów." Z opisu twojej postaci wnioskuje ze to nie ta sama osoba choć używasz tego samego imienia... Lepiej by było jeżeli je zmienisz. |
|
Post #6
29 Dec 2005, 17:58
QUOTE(Dalmar) Jedno słowo - lama z ciebie.
widze, że bardzo przyjemna atmosfera panuje na tym forum, i jak wnisokuję również na serwerze c:cenzura:j wam w d:cenzura:ę, pi:cenzura:e taki serwer |
|
Post #7
29 Dec 2005, 19:35
Naprawdę ciekawa historia. Szkoda, że nieciekawa osoba ją napisała. Koledzy uprzejmie zwrócili Ci uwagę, a Ty od razu z wyzwiskami. Bardzo nieładnie... Może to i lepiej, że zrezygnowałeś z gry tutaj. A wystarczyło poprawić historię...
Dobrze, że ktoś to zauważył - ja przeszedłbym koło tego bez podejrzeń... cóż jestem dzieckiem innego systemu :luka: |
|
Post #8
30 Dec 2005, 11:17
już, nie filozofuj
człowiek się stara, a tu zjadą go za jedno głupie imię 😢 żal mi was ;( |
|
Post #9
30 Dec 2005, 11:27
a mi zal ciebie, koledzy tylko probowali ci wytlumaczyc ze z ta historia nie przejdziesz , zareczam ci ze google to dobry przyjaciel osoby zakladajacej konta
nie przepuszczamy zadnych imion zapozyczonych , chyba ze .... tu sa wyjatki ale akurat jak widze ty sie nie kwalifikujesz jak to mowi pkt 12 regulaminu ( moj ulubiony ) nie chcemy tutaj placzek i narzekaczy a wiec nie to nie plakac nie bedziemy |
|
Post #10
01 Jan 2006, 04:03
QUOTE(xardas96) już, nie filozofuj
człowiek się stara, a tu zjadą go za jedno głupie imię 😢 żal mi was ;( Pokusiłbym się o parę kąśliwych uwag, ale nie zrobie tego z dwóch powodów: 1. Pewnie już tu nie zajrzysz, bo w sumie i tak nie ma po co. 2. Rozmowa z kimś tak ograniczonym jest poniżej mojej godności. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |