|
Post #1
01 Jan 2006, 20:17
Imię: Utar
Wiek: 122 lata Waga: 233 kg Wzrost: 246 cm Włosy: Jasnobrązowe Futro: Brunatne Spod krzaczastych brwi spoglądają dumne, władcze oczy, nieustannie szacując ryzyko w razie starcia. Na ogromnym ciele znajduje się wiele pamiątek po stoczonych dawno temu bitwach. Długie, zaplecione miejscami w warkocze włosy opadają na pokaźne rogi. Zauważasz, że Tauren chełpi się swoimi zwycięstwami – na ramieniu i w kilku innych miejscach wiszą ludzkie, krasnoludzkie i elfie zasuszone głowy. Utar był podniecony. Był cholernie podniecony, jak przed każdą bitwą. Siedział teraz wśród drzew, starając się opanować emocje. Obok niego leżał jego najlepszy przyjaciel – buława, naznaczona nieprzeliczonymi karbami. Sięgnął łapą i chwycił wyrobioną rękojeść. Po dłuższej chwili wyjął ze znoszonej torby kilka ziół, zmielił je w dłoni i wciągnął nosem powstały proszek. Po chwili doznał dobrze znanego uczucia – stosował te zioła przed każdym większym starciem. Wojownicy Przymierza, ustawieni w równe szeregi, z niepokojem wypatrywali wroga. Ziemia dudniła od kroków nieprzeliczonych Orków. W końcu horyzont wypełnił się żądni krwi zielonoskórymi. Wśród zakutych w pancerze żołnierzy lęk wywoływały gardłowe okrzyki bojowe. Horda runęła na wroga. Nim zwarte tarcze spotkały się z wirem toporów w niebo poleciała chmara strzał – łucznicy dali o sobie znać. Spadały na Orków, zabijając i raniąc – to jednak ani trochę nie powstrzymało orczych i taurenich wojowników. Z impetem wpadli na pierwsze szeregi wojsk sprzymierzonych. Nim fala została zahamowana, zginęły setki , desperacko próbujących się zasłaniać tarczami przed dziesiątkami ciosów, żołnierzy. Ginęli również Orkowie, jednak żaden wojownik nie marzył o lepszej śmierci. Po kilkunastu minutach Orkowie zostali odparci, a Przymierze przystąpiło do kontrataku. Bez przerwy deszcz strzał spadał na wojowników Hordy. Do walki rzucone zostały odwody, złożone z najlepszych rycerzy Królestwa. Zwarta formacja Paladynów w srebrnych, lśniących zbrojach wbijała się coraz głębiej w ciało armii Orków. Miażdżyli młotami wszystko co stanęło na ich drodze, a w bitewnych szale nie czuli bólu ani ran i nie zauważali własnych strat. Za każdego zabitego orka pojawiało się dwóch następnych jednak nie znaleziono sposobu na zatrzymanie rycerzy. Tauren znienacka runął na Paladynów, wszedł w sam środek oddziału – i wtedy zaczęła się rzeź. Każdym uderzeniem buławy zabijał dwóch wrogów a jego zielonoskórzy sprzymierzeńcy, zachęceni odwagą Utara, zaatakowali ze zdwojoną wściekłością. Po kilku minutach spod zmasakrowanych ciał wyłonił się posapujący Tauren. Krwawił z kilku ran, jednak władczym wzrokiem odpędzał każdego, kto próbował się zbliżyć. Do walki przystąpiły kolejne siły Hordy, Taureni czekający w odwodzie, okrążając wroga i spadając na niego niczym śmiercionośna ulewa. Bitwa była przesądzona. Utar krążył po polu bitwy, szukając wśród bezładnej masy ciał niedobitków. Robił tak odkąd pamiętał.... Orozar raz za razem rozbijał hełmy żołnierzy Przymierza. Na pysku króla widniała tylko chłodna przyjemność zabijania – pole bitwy było jego domem. Był wodzem swojego plemienia, przywódcą największego szczepu Taurenów. Razem z nim walczyli członkowie jego rodziny, w tym najstarszy syn, Utar. Orozar wiązał z nim wielkie nadzieje. Młody Tauren znakomicie spisywał się w bitwie – władca zdecydował, że to właśnie Utar przejmie jego spuściznę. Taureni rozbili wszystkie oddziały Przymierza, które wpadły w zastawioną pułapkę. Ścigano niedobitków i dobijano konających. Do Orozara podeszli jego synowie, Ojciec rozmawiał z każdym z nich i wysłuchiwał ich dokonań. W pewnej chwili zauważył, że za plecami Utara z ziemi podniósł się jakiś kształt. Nagle król zrozumiał. Rzucił się i powalił na ziemię Utara. Strzała trafiła go w szyję, tuż poniżej tchawicy. Najstarszy syn podniósł się z ziemi i przypadł do ojca. Ten jednak nie mógł już nic powiedzieć – wiedział, że nadszedł jego czas. Wskazał palcem Utara – reszta jego synów udała, że nie zauważyła jego gestu. Utar natomiast, drżąc, wpatrywał się w oczy ojca. Te nagle straciły blask i stały się szkliste. Tauren poczuł nieodpartą chęć zemsty. Chwycił buławę ojca i podszedł do trzymanego przez wojowników łucznika-zabójcę... Bracia Utara nie uznali wyboru Orozara i pozbawili swojego brata praw. Wygnano go z ziem jego plemienia pod zarzutem zabójstwa swojego ojca i próbę przejęcia władzy. Dołączył do wojsk Hordy, do jednego z wielu oddziałów Taurenów, by mścić się na Przymierzu. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |