|
Post #1
02 Jan 2006, 19:38
Imię: Riv
Włosy: Ogniste (rude) z długą kitką na plecach. Broda: Prosta, długa, bez warkoczy i innych upiększaczy. Twarz: Teraz wygląda dość ładnie jak na krasnala choć groźnie. Wygląd: Wyglądam prosto, schludnie. Mam długą kitkę na plecach na którą każda dziewczyna poleci (nawet ludzka). Mam prostą brodę beż żadnych kombinacji jak inne krasnale. Włosy mam ogniste, jak jakieś brzydkie, ludzkie dziecię z siekierą (no cóż w końcu taki brzydki już jestem...) Gdyby nie kitka... a tam szkoda słów. Takiego się widzę. Historia: Do Karczmy wszedł podrapany krasnolud z pewnym czarownikiem - czarownikiem którego każdy bardzo dobrze znał, (nie lubił zbyt bardzo) - Irabem. - Jest tu jakiś lekarz czy czarodziej który mógł by uleczyć mojego towarzysza? - krzykną. Nikt nie odpowiedział. Oburzony czarodziej już miał wyjść gdy nagle pewien człowiek w kapturze zatrzymał ich mówiąc: - Jest lecz daleko stąd - zadrwił - lecz mogę go tu sprowadzić za mała opłatą...telepatycznie oczywiście... hyhy. - za jaka - spytał Irab. - opowiesz mi co się wydarzyło - uśmiechną się. - hm... mogę opowiedzieć. Irab usiadł z nieznajomym przy jednym stoliku i żaczą opowiadać. - Właściwie to widziałem tylko tyle z tego ze on, znaczy się ten krasnal walczył z wielkim dżinem... - Do rzeczy nie chce tu mieć streszczenia tylko dokładny opis zdarzenia. - Wiec dobrze. Szłem przez pustkowie gdy nagle usłyszałem jakieś okrzyki walki za dość dużym pagórkiem. Wchodzę na niego i patrzę na duł... ach co to był za widok! Ten oto krasnolud walczy z potężnym dżinem! Wyobrażasz to sobie! On z wielkim dżinem, popatrz jak on wygląda. Myślałem ze postradał zmysły. Lecz myliłem się. Krasnal sprytnie unikał ataków - opowiadał czarodziej. Wszyscy w karczmie słuchali - tak że nawet najpotężniejszy elf by mu nie dorównał... Oglądałem tą dziwna walkę. jak było widać z tego zasranego pagórka, krasnal wygrywał! Dżin ledwo co sapał. Gdy krasnolud żaczą się naśmiewać z umęczonego dżin opierając się o swój topór dżin, całkiem niespodziewanie żucił jakieś zaklęcie które wyglądało jak wielka kula ognista. krasnal zasłonił się toporem, bo czego innego nie miał pod rękom, i oto to co z niego narazie zostało... hyh. Minęła chwila - dość długa chwila. - Opowiadaj dalej - przypomniała o gadaniu tej dziwnej historii zakapturzona postać. - Dalej, nie lubię się przechwalać ale tak było, stojąc na tym pagór rzuciłem zaklęcie i tyle! - Jakie? - nie mogę powiedzieć. - musisz jeśli chcesz aby kompan przeżył. Irab schylił się do nieznajomego, tak aby nikt nie słyszał. - Straszne zaklęcie... straszne... zakazne... - jakie - warkną nieznajomy. - Isudarthenzeodre. Język można sobie połamać, hyh. Człowiek w kapturze popatrzył na niego jak na wielkiego człowieka, co czarodziejowi się nie spodobało, był już sławny z wielu zaklęć lecz te było najpotężniejsze. - i ty mi chcesz powiedzieć ze nie umiesz jego uleczyć!? - leczenie to nie moja specjalność. -Wiec choćmy na gorę, tam mam pokój w którym przebywam już od jakiegoś czasu. Weszli na górę nieznajomy ściągną kaptur, wyglądał jakby walczył z niezliczona liczba smoków. - czarodziej który leczy sprowadzony. To ja. nazywam się Frob. - Irab - przedstawił się czarodziej. Frob zaczą swoja prace, modlił się (widocznie z modlitwy płynęła jego moc), robił to bardzo długo. gdy Irab żaczą przysypiać, Frob przestał się modlić i żaczą rzucać na Krasnala przedziwne zaklęcia. Irab zasną. Iraba obudziły krzyki, łomoty i inne hałaśliwe odgłosy. Porozglądał się. zobaczył krasnoluda który rozrzuca wszystko dokoła wykrzykując. - KIM JESTEM!! SKAD SIE TU WZIOLEM!! i co tu robię...- krzyczał krasnal. - Frob co on do cholery robi! - nic nie pamięta - krzykną Frob. Irab rzucił zaklęcie które spowodowało ze krasnal zdrętwiał. - Jesteś Riv, wojownik który utrącił sile, pamięć, wiarę itp. Frob żaczą się porozumiewać telepatycznie z Irabem: ' Utrącił pamięć na jakiś czas, nie poznałeś go Irabie! To wielki Rov który zniszczył 34 smoki! niezła sumka. Czczą go jak boga w niektórych wioskach. Lepiej żeby nie znal swojego własnego imienia którym jest Rov. Niech narazie mówią na niego Riv, Otumań go teraz!'. Rozkazał Frob. Irab otumanił go bez zbędnych pytań. - zanieśmy go do krasnali. Najlepiej przeteleportójmy do Anvilmar. - to już twoja działka, wynos się z tąd Irabie. Zbyt dużo się tu dzieje jak na jeden dzień, a ja chce mięć spokój. Przeważnie nie pomagam ludziom ale w tym wypadku zrobiłem wyjątek... Wynocha zanim zawoła ktoś straże!! Irab wyprowadził ogłuszonego Riva z pokoju Fraba bez pożegnania, otworzył teleport do Anvilmar i wrzucił tam krasnala, lecz przed tym zmienił mu wygląd żeby go nikt nie rozpoznał i nie wygadał jego historii... Riv obudził się w Anvilmar szukając kogoś kto go znał... znał jego historię. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |