📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Roan, Naarg - kiedy zmienia się rzeczywistość
« Wróć do forum  •  11 post(ów) w temacie 1 2
Post #1 06 Jan 2006, 17:37
SIERGIEJ

"Wyłączając ptaki, wszyscy powinniśmy iść do piekła" – to były jej pierwsze słowa. Pamiętam dokładnie, bo prawdopodobnie już wtedy byłem w niej zakochany. I to jak mrużyła oczy, pod pierwszymi promieniami wiosny... Musiała być nielada zakłopotana, gdy zauważyła, że ktoś ją podgląda, podsłuchuje prywatne rozmowy i wdziera się w intymność tej chwili. Spojrzała na mnie, tak zafascynowanego, lecz z jej oczu nic nie dało się wyczytać. Uśmiech stężał, a przecież pamiętam, że się uśmiechała. Dlaczego jednak, skoro ktoś przerwał jej w takiej chwili? Czemuż w spojrzeniu nie wyczytałem pogardy, jaka powinna była mnie darzyć? Nie rozumiałem jeszcze istoty samotności, jaka opanowała jej ciało i duszę, czyniąc oczy i usta kryształami lodu. Nie wiedziałem jak bardzo pragnie tej odrobiny ciepła jaką daje dzielenie się, czymkolwiek. Zamknąłem oczy, przekazując jej tym samym kawałek siebie, i moje zamiary, by nie uciekła jak łania spłoszona. Nie jestem myśliwym i ten sygnał starałem się jej wysłać. Musiała zrozumieć, bo uśmiech powrócił znów jasny i ciepły, rzekłbym: zapraszający do dalszej rozmowy, jaką zdawała się ta nasza bezsłowna wymiana.
„Podaj mi wędkę”- usłyszałem, i roześmiałem się serdecznie, wiedząc już, że moja nimfa mówi i milczenie jest jej teraz tak jak mi niemiłe. Oczywiście wędki być nie mogło, gdyż siedzieliśmy nad stawem w parku miejskim. Mimo to kierowany jakimś wewnętrznym przeczuciem odwróciłem się i dłonią lewą, od serca, chwyciłem rozciągniętą na trawie wędkę. Nawet jeszcze przynętę nabiłem i z zadowoleniem, cudowności siedzącej przede mną, podałem. Spojrzała raz i drugi, jeśli coś było nie tak, jak trzeba, poznać tego nie dała. Wstała, co mnie zdziwiło niezmiernie, i zarzuciła wędkę do góry. Spławik zakołysał się lekko, z wprawą fachowca i spoczął lewitując nad nami. Haczyka nigdzie nie było, co zdziwiło mnie niezmiernie, jako że sam przecież przynętę nabiłem. Całe zresztą zajście było nietypowe, o czym raz po raz zawieszony w powietrzu spławik przypominał. Musiała zauważyć wzrok mój mętny, jakiejś logiki jeszcze naiwnie próbujący się w tym doszukać i śmiechem perlistym odpowiedziała, a potem słowami:
- Jakże inaczej złowię rybę latającą, jeśli haczyk latać nie będzie? – Podejście wydawało się rozsądne, wiec skinąłem głową. Jednakże przecież nie to mnie dziwiło, boginka najwyraźniej nie znalazła w mym wzroku wątpliwości, postanowiłem bardziej się postarać.
Jeszcze raz skierowałem na nią spojrzenie swych oczu jasnych, ona i tym razem zauważyła co innego, lecz co bardzo mnie uradowało:
- Niebieskie. – I powiedziała to tak, że wszystkie lody mego serca w momencie się rozpuściły, a duszę zalał słodki miód jej głosu.
Postanowiłem wymazać z oczu pytanie, może dlatego, że zapomniałem jakie miałem wątpliwości, i zająć się czynnością bardziej chwalebną. Wyciągnąłem więc z torby skórzanej, która upodabniała mnie do studenta, wszakże dawno już nim nie byłem (!), blok z podkładką i komplet rysików w drewnianych oprawkach. Jąłem moją piękność rysować, a ona, co pewne było akceptowała i na swój sposób pomagała, to szyję prostując, to usta w uśmiech układając. Gdym tak rysował, coraz nowe to zakamarki nieznajomej odkrywając, zdała mi się bliska jak siostra i każdej kobiety się mogłem w niej doszukać, jednakże wciąż była jedyna i niepowtarzalna, tak że w innej jej doszukać bym się nie mógł. Jakże żałowałem wtedy, że przybory mam niewłaściwe, by pokazać czystomleczny odcień jej skóry i orzechową barwę oczu z kryształu czystych! A barwy włosów nic nie odzwierciedli, chyba, że wszystkie pory roku po sobie następując, tak refleksy złota grały na jej długich lokach. Przeto gdym zaczął rysować słońce stało wysoko, a teraz ku zachodowi się miało. Jeszcze raz spojrzałem na boginię nowopoznaną, a ona w me oczy spojrzała i czas się zatarł, powietrze zafalowało, księżyc zapłonął i zgasł. Zamknąłem swe ramiona potężne na jej smukłej kibici, nie opierała się. Ile tak trwaliśmy zatopienie w uścisku, nie wiem, lecz kiedy rozwarłem ramiona, jej już nie było, tylko zapach świeżych malin i runa leśnego pozostał. Powróciłem tam dnia następnego, lecz jej nie było. Za tydzień i miesiąc, czekałem na nią. W końcu, to ona wezwała mnie do siebie...


MARKUS


Jeszcze dwie godziny, i nie byłoby co ratować, tak mi mówili. Nie przejmowałem się zbytnio, bo co oni wiedzą? Żeby jakiś szok, oświecenie? Nie no, z tym to nie do mnie, bez przesady. Takie rzeczy to ogląda się w TV. No nikt mi nie wmówi, że leżąc pół martwy na lodowej pustyni myśli się: ale czad, teraz to dostane się do nieba. O nie, nie, zamarzając myślisz: K...a ale pic, zaraz mnie zjedzą foki. I jeszcze wołasz tak głośno, to może jakiś dobry samarytanin ruszy dupsko z ciepłej chaty, żeby wyjść w mroźną tundrę i sprawdzić czy czasem nie leżysz w zaspie. I potem ten cudowny Mongoł, który foczym tłuszczem okłada twoje sine siedzenie mówi ci cos w stylu: jeszcze dwie godziny i nie byłoby co ratować.

- A skąd, ty niby znasz mongolski?


Laki dobrze mówi, gówno prawda, tundra ci się śniła... Ty lepiej tyle nie myśl. W zakopanym psie pijany z Giewontu spadłeś, tundrą mi tu oczy...

Ale to mogła być tundra, i tak prawie zamarzłem...

Gówno prawda, pijany byłeś.

Może i tak...


***************************************************************************

- Zostaw ją, już i tak nic nie powie, naćpana jest, nie widzisz? – Markus musiał być w dobrym humorze, skoro dziewczyna jeszcze żyła.
- Ile tak będziesz stał? Dokończ ją. – Stefć za to nie miał zamiaru czekać.
- A wiesz kim jesteśmy, dupku? Biznesmenami, a biznesmeni nie zabijają, od tego mamy innych. Po to mamy kasę, żeby z niej korzystać.
- A ktoś by się skapnął? To ja ją... no wiesz, no i niezła dupa jest.
- Sam niezła dupa jesteś, a jak ci brakuje, to ci pomogę. Czego tu jeszcze szukasz? Do budy psie, do budy!
Obrócił się za znikającym w tle towarzyszem, przez moment miał ochotę strzelić mu w plecy. Nienawidził go, nienawidził wszystkich...
- Dam ci szanse, bo urodziła mi się córeczka. Jest śliczna, tak mówi moja żona. Czeka na mnie, aż wrócę z pracy, a ja nie mogę jej zawieść. Wiec cię tu zostawię, i pamiętaj o tym jaki dobry był dla ciebie papcio Markus... – Zostawił dziewczynę rzucając jej trochę pieniędzy i wizytówkę. Jak przystało na prawdziwego biznesmena...

***************************************************************************


SIERGIEJ - ROAN


- Kim jesteś? Duchem, nimfą, czy wytworem mojej wyobraźni? – Mężczyzna nie był przerażony, ale głos drgał mu niebezpiecznie.
- Jestem twoja ostatnią szansą, człowieku... – Głos miała delikatny jak zawsze. Twarz jednak skrywała pod kapturem.
- Co to za miejsce, o czym ty mówisz? – Wyjrzał przez okno, jego oczom ukazała się zagroda.
- To, twój nowy świat. Od tej pory nic już nie będzie takie samo. Nie jesteś już Siergiejem, nic nie masz, wszystkiego się dopiero nauczysz. Zapomnij o przyjaciołach i rodzinie. Tutaj to Aliance są twoimi braćmi. Nic nie masz, musisz nam pomóc.
- Aliance? O czym ty mówisz? Pomóc? Wam? Nie podoba mi się to. Nie wiem jak mnie tu ściągnęłaś. Nie wiem nawet kim jesteś. Co to za miejsce?
- Milcz, człowieku. Od tej pory będziesz mnie słuchał uważnie. Nie przerywaj, gdyż mogę cię tu zostawić samego, a beze mnie sobie nie poradzisz. Rozumiesz?
- Tak. Mów.
Kobieta zsunęła kaptur i zdjęła oliwkowozielony płaszcz. Jego oczy nie chciały zaakceptować tego, co widziały. Przecież pamiętał ten głos, który nie mógł należeć do nikogo innego. Kim więc była ta zielonowłosa istota? Nie, rysy te same... ale uszy, oczy, odcień skóry... Kto to?

- Widzę jak na mnie patrzysz... Boisz się człowieku? – Przekręciła zabawnie główkę, śliczne usta rozciągnęły się w uśmiechu.
- Nie, jesteś tą samą kobietą, ale tak inna...
- Nie jestem i już nigdy nie będę tym kim byłam wtedy dla ciebie. To złudzenie, miraż, by wpuścić cię do tego świata. Jestem Shadowlady, elf, druid, strażnik natury jak nas zwą. Wezwałam cię przez Mroczne Wrota tylko dlatego, że jesteś nam potrzebny. Moi przełożeni potrzebowali kogoś potężnego po naszej stronie, tak by równowaga nie została zachwiana. Po stronie Hordy także ktoś został powołany. Jesteś nam potrzebny, nic więcej. Od tej pory to ja zostanę twoim przewodnikiem, by uczynić cię na tyle silnym żebyś stał się przydatny. Swą edukacje zaczniesz od początku, masz naturalne predyspozycje do magii, więc oddamy cię do najlepszych trenerów. Twe imię brzmi: Roan.
- Ty bredzisz, kobieto! Co tu jest grane? Elfy? Magia?
- Roan, nie podnoś na mnie głosu, dobrze ci radzę... Damy ci to co potrzebne, w zamian oczekujemy szacunku i lojalności. Jesteś inteligentny, szybko się nauczysz, dlatego cię wybrałam.
- Shadow...lady?
Uśmiechnęła się tylko w odpowiedzi. Trochę radośnie, trochę ze smutkiem, że oto kolejną osobę wciągnęła do tego konfliktu. Nie takie miało być życie druida...
- Roan, śpij teraz, przyjdę po ciebie wieczorem. – Powiedziała na koniec. – Wybacz. – Szepnęła jeszcze, znikając, ale tego już nie słyszał.

Od tej pory będzie musiał radzić sobie sam. Z całym światem Mrocznych Wrót na bakier, nieznajomy praw ni obyczajów. To czego nauczy go elfka to tylko wstęp do podróży... Może Wy mu pomożecie?

Rasa: Człowiek
Klasa: Warlock
Wiek: 32 lata
Waga: 75 kg
Wzrost: 190 cm
Kolor oczu: niebieskie
Kolor włosów: brąz


MARKUS - NAARG

Zamrugał trzy razy, zawsze to robił przed wstaniem z łóżka. Pamiętał tylko tyle, że żona urodziła mu córkę, małą, śliczną Agatkę. Później była impreza, bankiet, jak to teraz nazywali. Musiał się strasznie spić, skoro nie pamięta jak tu trafił. Nieee, to nie był jego pokój. Więc co to za miejsce? Chciał wstać, ale coś go powstrzymało. Podniósł rękę do góry i... krzyczał jak wariat, bez opamiętania. Co się stało? Co to? Myśli pędziły jak szalone. „Eee, nie bracie, jesteś pijany, śnisz.” – Odpowiadał sam sobie. Wstał, pomieszczenie było małe i ciasne, koło siennika nie pierwszej młodości stała świeca, aż dziw że w tym prymitywnym pomieszczeniu znajdowało się lustro, i to ogromne! W blasku świecy przyjrzał się swemu odbiciu.
- Haha. – Roześmiał się potężnym głosem. – Teraz to już przegiąłeś, stary. Śni ci się że jesteś krową.
- To nie jest sen, Markus. – Z nieoświetlonego kąta wyłoniła się kobieca sylwetka. – To będzie twój najgorszy koszmar, albo, kto wie, nawet ci się tu spodoba...
- Ohoho, już mi się podoba, laleczko... przyszłaś do papcia Markusa?
- Daruj sobie te uwagi, taurenie, zapomnij o tym. Jeśli zechce, zabiję cię w jednej chwili. Okaż pokorę, głupcze!
- Uuu, ostra lalka, nie powiem. – Zaśmiał się szyderczo. – Pokaż pazurki kotku!
Nie trzeba było jej tego dwa razy powtarzać. Wielkie cielsko oplotły powoje, w chwile później leśna pantera szczerzyła na niego kły.
- Jeszcze jakiś problem? – Wysyczała przez zaciśnięte kły.
- ...
- Dobrze, masz mnie słuchać. Dwa razy tego nie powtórzę. Na imię mi Shadowlady, lepiej je zapamiętaj, bo następnym razem, jeśli się spotkam, zabiję cię bez wahania. Stoimy po dwóch stronach konfliktu, a że moją misją jest utrzymanie równowagi, dbam też o współpracę z druidami Hordy. Sama nie mogę być twoją opiekunką, co z resztą wielce mnie cieszy... Zajmie się tobą Valen, druid. Zaraz go wezwę. Masz być mu posłuszny, krótko mówiąc, inaczej zginiesz. Jeśli nie nauczysz się tutejszych zasad – zginiesz, jeśli zdradzisz – zginiesz, krótko mówiąc świat się na Ciebie uwziął, a ja myślę, że masz na tyle oleju w głowie, iż się dostosujesz. Dusza wojownika... To widać z daleka. Dobrze, niech i tak będzie. Twe imię to Naarg. Od tej pory jesteś zdany na łaskę i nauki Hordy.
- Kobieto, o czym ty mówisz? To jakiś chory sen! Puść mnie!
- Zamilcz! Trafiłeś tu przez Mroczne Wrota. Będziesz żył w nich i tutaj też umrzesz. Jeśli nie zaakceptujesz tego co już się dokonało, tylko przyśpieszysz ten moment.
Wielka włochata postać druida weszła do izby.
- Heh, Shadow, widzę że już zajęłaś się naszym milusińskim. – Mrugnął do niej porozumiewawczo.
- Jest cały twój, Val. – Odparła z uśmiechem. – Tylko, bądź delikatny. Jeszcze nam się przyda. Może drań, ale silny chłopak...
- Nie obawiaj się, dostanie to, na co zasłuży.
- Eh... Tego się obawiam, Valen... No, chłopaki, zostawiam was samych. Bądźcie grzeczni!

Naarg, nowy składnik sił Hordy. Kto wie, jak potoczą się jego losy? Ma teraz czystą kartę. Tylko czy będzie w stanie dostosować się do tego świata? Zobaczymy, czas by na własnej skórze się przekonał...

Rasa: Tauren
Klasa: Wojownik
Wiek: 36 lat
Waga: bycza...
Wzrost: olbrzymi
Kolor oczu: bursztynowe
Kolor włosów: brąz

[ Dodano: 2006-01-06, 18:41 ]
Hmmm, nie wiem jak to zostanie odebrane...
właściwie chodziło mi o przejaskrawienie tych postaci, no i, tu trudna rola do tego kto je ma zamiar odgrywać - Roan, liryk, poetyczna dusza, wessany przez twardy świat MW; Naarg, osadzony w nowej roli gdzie sam jest zwierzyna...

Zobaczymy co z tego wyniknie!!

😀

Przeprosiny dla Shadow, która dostała niewdzięczną rolę...
Post #2 07 Jan 2006, 12:37
Świetnie napisane historie. Aż się cholibka nie ma do czego przyczepić 😛 Jeśli będziesz tak grała jak piszesz szybko zdobędziesz uznanie na MW. Powodzenia.
Post #3 28 Jan 2006, 20:51
bardzo sliczny opis 😊
choc nie powiem sam bym kilka uwag zglosil, ale mysle ze nie wypada bo jest calkiem niezle 😊

no jedna zglosze: Valen nie sprzymierza sie z Przymierzem, wyjatkiem potwierdzajacym regule sa tylko Ci ktorzy mysla podobnie!

kocha wszelkie zycie, walczy z tymi ktorzy je odbieraja, ale takze kocha swych braci i swoje siostry i nie pozwoli by przesycone potega i zatracone w wlasnej sile, sily przymierza niszczyly nasz swiat!

ps. to sily Hordy storzyla IM ^^ ( to tak odbiegajac od tematu 😊 )
Post #4 28 Jan 2006, 21:24
piekna historia naprawde... podobal mi sie ten poczatek o nimfie... taki...piekny, spokojny, radosny... masz wyroznienie na 100%
To chyba najlepsz historia ktora czytalem
Post #5 29 Jan 2006, 12:26
no naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Nie będe się rozpisywał…śliczny opis. Tylko pozazdrościć 😊
Post #6 29 Jan 2006, 17:13
Brawo!!
Post #7 29 Jan 2006, 20:02
Dlaczego ja tak mam, ze najlepsze opisy krytykuje, a te najgorsze, chcac podniesc na duchu piszacych, chwale?😊

Opis mógłby zostać nieco lepiej napisany. Dużo tutaj niedomowień (wiem, zamierzonych, sam takich uzywam:P) ktore wprowadzaja chaos do opowiesci.
Do tego nie zgadaja mi sie bardzo charaktery... To człowieka uwazałbym za tego "zlego" - do tego warlocka. (Moze to dlatego, ze sam jestem w hordzie 😊)

W kazdym razie w kazdym razie opis:)
Post #8 14 Feb 2006, 08:05
Jeszcz jeden śliczny opisik 😊
gratuluje gratuluje, mniam mniam, niaff niaff...
Post #9 15 Feb 2006, 17:24
mmmmm piekny opis az oczy same rwia sie do czytania mmmmmmm masz talent chlopie 😀 😀 😀 😀
Post #10 15 Feb 2006, 21:01
HAHA! dziekuje, ale tak sie sklada ze jestem kobieta... 😛

niemniej dziekuje "chlopie" 😀

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026