|
Post #1
10 Jan 2006, 22:21
Imię: Ovlan Ironbeard
Wzrost: 160cm Waga: 120kg wiek: ile to już wiosen... ah ... jak ten czas...ekhm... wracając jakieś 30 lat Wygląd: Ovlan jest młodym, barczystym krasnoludem. Jego włosy i długa broda mają kolor rdzy jaka osadza się na dobrym toporze ze stali nierdzewnej, kupionego u jakiegoś wędrownego plugawego goblina, do którego nie można mieć zaufania nawet po wypiciu 10 beczek pożądnego krasnoludzkiego piwa. Historia: Ovlan Ironbeard pochodzi z raczej mało pożądnej krasnoludzkiej rodziny. Jego ojcem był niezbyt ( to tak jakby powiedzieć że goblin to dobry dyplomata... swoją drogą, jest takim ,kiedy znajduje się na ostrzu miecza w momencie wkroczenia do jego rodziennej wioski ) sumiennym górnikiem, utrzymującym się raczej z wysoich umiejętności kuglarskich, których jego syn w żaden sposób nie odziedziczył. Hmm... matka, to była kobieta... nauczyła syna jak rozróżnić, dobrą mitrilową kolczugę, od taniej zbroii ćwiekowanej, nauczyła jak za jednym cięciem, roznieść dwóch rosłych orków( o których z resztą w okolicy wcale nie było trudno ). Niestety nawet tak wspaniałej kobiety, nie oszczęda najwieksz zbrodniarz na tym świecie... mianowicie, chodzi o czas... Kiedy pewnego radosnego poranka Ovlan wyszedł z ciepłego posłanka, zauważył... właściwie to nie zauważył swojej matki... Jak to zawsze w takich momentach bywa... wybiegł przed dom i... nic... w znaczeniu ani widu, ani słuchu po matuli... tatusiek też sie gdzieś zapodział. Wiec młosy krasnolud nie bacząc na brak opiekunów postanowił w końcu sie troszke zabawić. Wyskoczył do tawerny i postanowił wypróbować umiejętności przekazane mu przez mamusię na pierwszym lepszym kliencie tawerny. Poszło mu dość gładko, niestety ze strażnikami miejskimi było gożej, ba wogóle nie było. Ocknął sie na statku do nieznanego mu miejsca... dowiedział się tylko, że to statek z "wybrańcami" płynącymi aby budować nowe osiedle dla swych "kamratów". Niestety statek został napadnienty przez piratów któży zrobili użytek ze swych szabli w wycieli większość załogi statku, resztę (w tym Ovlana) wyżucili za burtę. Krasnolud przekonany o wizji szybkiego ujżenia Thora, przeżył szok kiedy okazało się, że dziwnym trafem wcale nie tonie, i, że nie wiadomo z kąd(kuglarstwo tatusia?! ) umie, i to nieżle pływać. W ten sposób trafił do obcej mu krainy "Mrocznych Wrót", w której musi zacząć zupełnie nowe życie... |
|
Post #2
11 Jan 2006, 09:10
Hehe... śmieszna historia. Bardzo byłeś przywiązany do rodziny. Rzecz niespotykana u krasnoluda. Dla nich klan to świętość. Powinienes tu wprowadzić trochę dramatyzmu. Rozpaczliwe poszukiwania rodziców, potem topienie tej rozpaczy w karczmie i w końcu bezsensowna bójka, która prowadzi do tego, że zostajesz sprzedany w niewolę (na galerę np.) Oczywiście nie musisz pisać tego co tu przedstawiłem - to Twoja historia, ale to dodałoby jej trochę emocji i ciągłości do tekstu.
Nie mniej jednak całkiem fajne 😛 |
|
Post #3
17 Jan 2006, 19:54
Imię: Ovlan Ironbeard
Wzrost: 160cm Waga: 120kg wiek: ile to już wiosen... ah ... jak ten czas...ekhm... wracając jakieś 30 lat Wygląd: Ovlan jest młodym, barczystym krasnoludem. Jego włosy i długa broda mają kolor rdzy jaka osadza się na dobrym toporze ze stali nierdzewnej, kupionego u jakiegoś wędrownego plugawego goblina, do którego nie można mieć zaufania nawet po wypiciu 10 beczek pożądnego krasnoludzkiego piwa. Historia: Ovlan Ironbeard pochodzi z raczej mało pożądnej krasnoludzkiej rodziny. Jego ojcem był niezbyt ( to tak jakby powiedzieć że goblin to dobry dyplomata... swoją drogą, jest takim ,kiedy znajduje się na ostrzu miecza w momencie wkroczenia do jego rodziennej wioski ) sumiennym górnikiem, utrzymującym się raczej z wysoich umiejętności kuglarskich, których jego syn w żaden sposób nie odziedziczył. Hmm... matka, to była kobieta... nauczyła syna jak rozróżnić, dobrą mitrilową kolczugę, od taniej zbroii ćwiekowanej, nauczyła jak za jednym cięciem, roznieść dwóch rosłych orków( o których z resztą w okolicy wcale nie było trudno ). Niestety nawet tak wspaniałej kobiety, nie oszczęda najwieksz zbrodniarz na tym świecie... mianowicie, chodzi o czas... Kiedy pewnego radosnego poranka Ovlan wyszedł z ciepłego posłanka, zauważył... właściwie to nie zauważył swojej matki... Jak to zawsze w takich momentach bywa... wybiegł przed dom i... nic... w znaczeniu ani widu, ani słuchu po matuli... tatusiek też sie gdzieś zapodział. Jakoże Ovlan do tchóżliwych nie należy, wiedziony nadzieją na rychłe odnalezienie rodziców, ruszył w miasto -jeśli można określić tym mianem kilka chłup stojących do okoła rynku- bo nie wiem czy wiecie moi mili ,ale Ovlan nie mieszka w Krasnoludzkiej osadzie, ale w małym górniczym miasteczku na obrzeżach Azerothu. Jest o osada mieszna( znaczy krasnoludy, ludzie , elfy, gnole, i cały inny chłam jaki można spotkać w tych okolicach. Nie ma tam nawet pożądnego klanu. Do wiekszej krasnoludzkiej osady ma 6 dni drogi przez góry...), i w takiej oto okolicy, musiał wyrastać nasz młody... eee... o czym to ja...ekhm...eee...zaraz...a tak bohater!! Cóż w takim środowisku naprawde nie jest łatwo, ale jakoże krasnoludy to pieroński twarde bestyje, i radzą sobie nawet w takim... otoczeniu. Wracając do mojej opowieści: Pierwszym miejscem którym odwiedził, była tawerna... to była najokazalsza budowla miasta, piękne zdobienia stropu i takie różne pierdoły nie wnoszące nic do opowiedania, ważne za to że miała na stanie dobre krasnoludzkie piwo, które w głowach elfów potrafi zamieszać tak jak niejedna młoda służka na królewskich komnatach. Niestety nie każdy krasnolud ma mocną głowę, szczególnie taki który nigdy nie próbował niczego do picia poza kozim mlekiem. Kiedy był już w stanie wzkazującym... postanowił wypróbować umiejętności przekazane mu przez mamusię na pierwszym lepszym kliencie tawerny. Poszło mu dość gładko, niestety ze strażnikami miejskimi było gożej, ba wogóle nie było. Ocknął sie na statku( Jakaś galera czy co 😉 ) płynącym do nieznanego mu miejsca... nie był tak napewno pasażerem... został, młodszym wioślażem... przez następne pięć lat!!... w tym czasie zmężniał i dorósł psychicznie. Jednakże nic nie trwa wiecznie, i wkońcu nawet najbogatrzy kupiec musi zbankrutować. Tak stało się z właścicielem Ovlana. Krasnolud zszedł na ląd, i wyruszył w podróż do domu... nie chcial płynąć statkiem, więc podróż była nadzwyczaj długa i męcząca. Ovlan maił duż czasu na rozmyślenia, ponieważ jego droga wiodła przez pustkowia.W końcu po bardzo wielu latach tułaczki postanowił porzucić tą bezsensowną podróż, i zacząć nowe życie jako łowca. W sumie walczyć umiał, polować się nauczył, a mięso każdemu karczmażowi się przyda. J tu zaczyna się właściwa przygoda.... znaczy się zacznie jeśli dostanę przepustkę do świata "Mrocznych Wrót" oczywiście 😛 co powiecie teraz po małych poprawkach |
|
Post #4
17 Jan 2006, 20:26
heheh znacznie lepiej niz było. Już myślałem, że nie będzie poprawki, a jednak... 😀
1. Gnole to chyba nieodpowiednia rasa... o gnomy chyba chodziło, ale ciiiiii bo jak się nasze gnomy dowiędzą jak je nazwałeś będzie lincz! 😛 2. Nazywanie społeczności chłamem to też niedobre słowo... może chołota albo tałatajstwo... bydło ewentualnie, ale chłam odnosi się bardziej do przedmiotów nieożywionych. 3. Ostatnie: na końcu chyba się już spieszyłeś. Karczmarz pisze się karczmaRZ, nie karczmaŻ 😛 Oprócz tego mi się cała reszta podoba... Zgłoś się do mnie w grze gdybyś potrzebował sojuszników. Możliwe, że znajdę zajęcie dla łowcy... |
|
Post #5
17 Jan 2006, 21:21
Więc gwoli usprawiedliwienia:
1. Rzeczywiście Gnomy, błąd w sztuce tak, tak... 2. Panie!! Chłam znaczy chłam!!! Jak myślisz jak krasnolud mamin synek traktuje taką zbiorowość: elfy- dumne, pyszne, mają denne kawały ludzie- totalna masa, wszedzie tego pełno, a tak naprawde to nic nie umieją robić Gnomy- małe wredne, i na dodatek okropnie kombinują. Na woja za słabe, na łotra za grube, na palladyna.... buahahahaha....( Viva Warchammer!!!!) 3. Sorki za ortografię, zawsze mam z tym problem |
|
Post #6
17 Jan 2006, 21:27
QUOTE Gnomy- małe wredne, i na dodatek okropnie kombinują. Na woja za słabe, na łotra za grube, na palladyna.... buahahahaha....( Viva Warchammer!!!!)
Ze male sie zgadza ze wredne ohh tak dlatego je kocham ze kombinuja no przeciez ktos musi ale ze grube ? :cenzura: niech ja cie spotkam to ja ci pokaze ze gnomy sa sprytne chytre i szybsze od rozpedzonego strusia ale nie grube !!! Pisze sie warhamer ! 😀 a w mlotku gnomy jezli tak je mozna nazwac sa jedna z 4 ras tylko nie wiem czemu tworca zrobil z nich uposledzone istoty ! No i tam sie nazywaja Halfingi chyba !! No i pisza ze lubia spokoj i obrzerania sie, no ale ci udowodnie ze Halfingi i gnomy to 2 rozne rzeczy ! |
|
Post #7
17 Jan 2006, 21:38
Mam nadzieję, ze pogadamy o tym w miłej i przytulnej karczmie, ewentualnie na ubitej ziemi przed nią :zabawa:
|
|
Post #8
17 Jan 2006, 21:56
O... weteran Warhammer'a. 😀 Witam kolegę, ja od jakiegoś czasu jestem MG.
Fajnie napisana historia. Taki sobie krasnolud, któremu jest wszystko jedno 😀:D |
|
Post #9
17 Jan 2006, 22:09
Dokładnie!! :padam: W koncu ktoś sie domyslil o co chodzilo przy twozeniu tej postaci :padam: jeszcze raz brawa i piwo dla ciebie panie :zdrowko: . Tak wg. nie wyglada przecietny krasnolud, ktory chcąc nie chcąc trafia do jakiejś obcej krainy, i ciągle musi walczyć o przezycie, chociaż wolalby siedziec w cieplutkiej karczmie (T. Pratchett !? )
|
|
Post #10
18 Jan 2006, 07:02
panie heban, chybas trafil na swoich kapitan Thorsten sie Toba zajmie o jka na żołnierza przystało. Chyba po odrodzeniu się naszego świata trzeba będzie zostawić kilka monet u karczmarza w Goldshire... do zobaczenia
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |