📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Elfia Łowczyni - Alasstra
« Wróć do forum  •  5 post(ów) w temacie
Post #1 13 Jan 2006, 02:18
Imię: Alasstra
Klasa: Łowczyni
Wiek: 98 lat
Wzrost: 178 cm
Waga: 43 kg
Włosy: Śnieżnobiałe lekko srebrzyste, długie prawie do pasa
Oczy: Szare poprzetykane srebrnymi żyłkami
Karnacja: Ciemna

Alasstra jest pełną życia i wigoru, młodą (jak na standardy elfów) Łowczynią. Jej śnieżnobiałe włosy zwykle skryte są pod ciężkim kapturem podróżnym, spod którego można zauważyć spokojne szare oczy. Jak większość elfek jest także nieziemsko piękna. Delikatnie zarysowane, pełne usta, mały nosek i lekko uniesiona jedna brew nadaja jej twarzy ciągle oceniający, może ironiczy, wyraz twarzy. Jak na prawdziwą łowczynię przystało, Alasstra ma niezwykle celne oko, i silne ramiona o zręcznych, szczupłych dłoniach, zdolne wypuszczać strzały nie tylko bardzo szybko ale i mogące przebić nawet smoczą łuskę. Ta Elfka może zostać dostrzeżona tylko gdy na to pozwoli, w innym przypadku ciągle stara się ukrywać w cieniu lub koronach drzew. Stąpa cicho jak kot z którym najczęściej jest widywana w swoich podróżach. To Stormsaber nazywany przez nią Sharn. Mówi się że to jej najlepszy przyjaciel.

Historia:

Jak większość Nocnych Elfów, Alasstra urodziła się w Teldrassil. Ojca swojego, Asgorath'a, nie znała. Jej matka Ellesime, kapłanka Elune, dobrze ją wychowała, mimo porywczego charakteru dziewczyny, który
odziedziczyła po ojcu. Miała zostać, wedle życzenia Ellesime, także kapłanką. Jednak ona wybrała odosobnienie w dziczy gdzie pobierała nauki u starego łowcy, który uczył jej ojca. Podczas jednej z prób znalazła w lesie rannego Stormsabre'a, którego po dłuższym czasie oswoiła i nazwała Sharn. Ich więź stała się bardzo silna doprowadzając czasem do konfliktów z innymi elfami. Po ukończeniu nauki, wróciła do matki. Ta przyjęła ją mimo tego że była Łowczynia a nie Kapłanka. Długo jednak nie została, bo Sharn niezbyt dobrze czuł się w miejscach gęsto zaludnionych, a i sama Alasstra coraz częściej myślała o odszukaniu ojca. Od matki dowiedziała się, że walczył z Płonącym Legionem w obronie Drzewa Życia i zaginął. Prawdopodobnie został wzięty za martwego i pozostawiony gdzieś niedaleko góry Hyjal. Dlaczego nie wrócił, nie wiadomo. Alasstra pragnie się właśnie tego dowiedzieć. Matka starała się opisać męża ale dziwnym sposobem jedyne co pamiętała o ukochanym to jego imię, śnieżnobiałe włosy (jak u Alasstry) i tatuaż Drzewa Życia na klatce piersiowej. Mając take strzępki informacji Alasstra i Sharn wyruszyli w drogę. Nie skierowali się jednak bezpośrednio do Felwood czy Wintersprings, czyli do krain sąsiadujących z Górą Hyjal, tylko przez portal dostali się do najpierw do Stormwind a poźniej do Ironforge szukając informacji w obszernych bibliotekach, na temat tamtej bitwy. To był jej pierwszy kontakt z krasnoludami i jak się okazało, efekt był zupełnie inny niż można bylo się spodziewać. W innych przypadkach Elfy, po prostu nie przepadają za krasnoludami, uznając je za hałaśliwe, ordynarne, brudne no i, nie obrażając żadnego krasnoluda, trochę mało inteligentne. Alasstra jednak szybko polubiła ten wesoły i otwarty lud. Tak jak i krasnoludy Alasstra była trochę opryskliwa i lubiła się kłócić. Jak później się okazało lubiła też mocne krasnoludzkie trunki i zabawy kończące się potwornym kacem. Zyskała także nowego przyjaciela, Azaghal'a, siwobrodego, starego krasnoludzkiego wojownika. Z którym przeżyła liczne przygody i wybiła wiele zębów w tawernianych bijatykach. Taka drużyna złożona z Azaghal'a , Sharna i Alasstry doskonale się uzupełniała. Krasnolud ze swoim wielkim dwuręcznym toporem, Alasstra i jej niezawodny łuk oraz Sharn ze swoją kocią zwinnością i tnącymi stal pazurami i kłami. Ostatnio widziano ich jak opuszczali Ironforge, aby w końcu odnaleźć ojca Alasstry. No ale to już inna historia...
Post #2 13 Jan 2006, 13:24
Historia całkiem pozytywna. Ja dałbym Ci konto, ale nie mam takich kompetencji, a swojego nie odstąpie 😛

Wystąpił jednak pewien błąd. Nie wiecz czy strzelałeś kiedyś z łuku, ale siła przebicia strzały zależy od naciągu łuku. Ja strzelałem z takiego, którego naciąg wynosi 30 kg/cm^2. To jest strasznie dużo, ale smoka nie przebiłoby na pewno. Jelenia na wylot, zdarzyło się, ale smoka nie ma jak. Idąc za ciosem Twój łuk musiałby mieć ogromny naciąg. Nie wyobrażam sobie żeby smukła elfka strzelała z takiej armaty. Lepiej sprawdzałaby się tu kusza, którą naciąga sie za pomocą korby lub broń palna.

Poza tym miejsca gdzie żyje Twoja rasa są raczej zaelfione niż zaludnione 😛
Post #3 13 Jan 2006, 20:37
Dobra czytajcie wiec powyższy opis jakby zamiast smoka były trzy koboldy ustawione w linii, a zamiast terenu zaludnionego - elfia cywilizacja. 😛 Może być?
Thorsten dzieki za krytykę, człowiek uczy się na własnych błędach. 😀
Post #4 13 Jan 2006, 22:16
Zawsze do uslug 😀 Ciesze się, ze rozumiesz po co są te komentarze. Historia jest bardzo dobra, a jeśli chodzi o ten zaelfiony teren to był żart 😛
Taka kwestia sporna... do swojego oddziału krasnoludów też mam wołać "Za mną ludzie!"? czy nie...
Post #5 14 Jan 2006, 12:29
Krasnoludy w sensie Twoi ludzie jako grupkę.... eee... ok sam sie zamotałem

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026