📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Konto - Borka - Paladyn
« Wróć do forum  •  7 post(ów) w temacie
Post #1 23 Jan 2006, 17:29
Witam !


Proszę o przyznanie konta na serwerze Mroczne Wrota. Pewnie chcielibyście się dowiedzieć dlaczego wybrałem właśnie ten serwer – to Wam powiem. Wybrałem Go ponieważ wiele o Nim słyszałem (o klimacie{pozytywnie}), a także wiem że osoby zarządzające nim bardzo się starają, aby było w nim jak najmniej:
- błędów
- chamstwa
- i ogólnie szerzącego się debilizmu


W tej części listu chcę przejść do opowiedzenia historii mojej postaci( i to zrobię)


Od kiedy pamiętam żyłam w sierocińcu. Nienawidziłam go za chłód jakim mnie obdarzał na co dzień. Tam nie można było liczyć na miłość troskę, żadnych szans na normalne dorastanie. Uciekłam z tamtąd – myślę, że każdy by tak postąpił na moim miejscu. Ucieczka nie była zaplanowana, bo chyba postanowienie że ucieknę w 17 urodziny nie jest planem. Nie będę się rozpisywała na temat ucieczki, bo nie warto opisywać przerażonego dzieciaka uciekającego nocą w deszczu. Było lato, więc na razie jadłam owoce i spałam gdzie popadnie. Ale to miało się zmienić....Pewnego zimnego wieczoru (była już jesień) próbowałam zasnąć w konarze drzewa koło drogi, gdy nagle usłyszałam rozmowę. Była to ludzka mowa – jacyś dwaj strażnicy mieli nocna warte i szli na swój posterunek. Postanowiłam skończyć z moim nędznym żywotem i zszedłem z drzewa i podeszłam do nich. Zamierzałam sie oddac w ich ręce, było mi obojętne czy mnie zabiją, aresztują, zgwałcą, nie chcialo mi sie żyć. W tym momencie doszedł do nas trupi odór. Było ciemno, było strasznie wokół nas w ciemności pojawiły się dziesiątki par oczu (świecących się jak u kotów). W pewnym momencie zobaczyłam zielony błysk i straciłam świadomość. Obudziłam się w kompletnych ciemnościach, czułam się jakoś dziwnie. Było mi strasznie zimno, nie czułam swojego ciała, ale mogłam się poruszać. Wstałam i zobaczyłam w czym leżałam. Nie mogłam uwierzyć, moje przerażenie było tak wielkie, że nie potrafię tego opisać. Spałam w trumnie, a ja byłam martwa?... przynajmniej tak uważałam. Tak... naprawdę to nie byłam martwa... byłam królikiem doświadczalnym i sługą Nieumarłego. Zostałam przydzielona do pomocy pewnego nekromanty. Służba nie była łatwa ani przyjemna, ale jakoś ją przeżyłam. Po 10 latach służby mój Pan umarł testując jeden z swoich eliksirów na sobie (po wypiciu tylko jęknoł i rosypał sie, zabrałam jego oko i zrobiłam sobie z niego wisiorek, który zawsze nosze, aby pamiętac... Wykorzystałam okazje i uciekłam. Jedyne miejsce w którym czułam się bezpieczna była świątynia paldynów. Ci przygarneli mnie, początkowo jako służbę a dalej przeszkolili mnie i pozwolili dołączyć od ich szlachetnego zakonu. Do dziś pragnę zemścić się za 10 lat służby żywym trupom.

Imię: Borka
Rasa: Człowiek
Płeć: Kobieta
Wzrost: 1,78m
Waga: 60 kg
Uroda: Ponad przeciętna

To koniec mojej historii mam nadzieje, że pozwolicie mi ją skończyć grając na waszym serwerze.




Z uszanowaniem Borek
Post #2 23 Jan 2006, 17:44
Po pierwsze widzę, że masz problemy z rozpoznaniem swojej płci. Raz piszesz w rodzaju męskim a raz żeńskim.
Po drugie całkiem ciekawe jest stwierdzenie, że po wypiciu eliksiru nieumarły umarł (?) O co w tym chodzi? Dlaczego nie przeprowadzał eksperymentów na Tobie? Przezież byłeś królikiem doświadczalnym.
Po trzecie powiedz mi co chciałeś zrobić z tymi strażnikami? Jak chciałeś zmienić życie? Zacząć zarabiać tyłkiem na wojsku? Często się zdarza, że strażnicy dróg to takie same zbiry jak te na których polują. Zastanów sie.
Po czwarte jest to kolejna mściwa historia typu "skrzywdzili mnie ale oni już nie żyją... trudno zemszcze się i tak! Jak nie na nich to na innych!" dzieki bogu, że nie padło na krasnoludy, bo zacząłbym się bać...
Poza tym histiria mi się podoba. Jest taka prawdziwa, że aż prawdopodobna... Popraw to jak chcesz tu grać.
PS. O konto prosi się na ircu. Wystarczy przeczytać odpowiednie tematy na forum.
PS2. Imię jest do bani.
Post #3 23 Jan 2006, 18:04
Błędy które nie psują klimatu mojej postaci poprawiłem. A problemy z tożsamością wynikają z tego, że sam nie jestem kobiętą i pisząc zdazyła mi sie gapa ( poprawilem to co zauwazylem). a pisze tu o konto równoczesnie rozmawiając na ircu. A imię... myśle ze imię powinno mnie charakteryzować, więc jeśli to pozwala mi sie dobrze wczuć w postać to jest dobre niezależnie od tego kto jak uważa (bez obrazy).
Post #4 23 Jan 2006, 18:33
Ja się nie obrażam. Wyrażam swoją opinię, a Ty wyrażasz swoją. To wszystko. Imię mi się nie podoba bo brzmi mało kobieco. Jeżeli Ty uważasz inaczej trudno - Twoja postać.
Post #5 26 Jan 2006, 15:24
czesc ja tez chcialbym zagrac na tej krainie moja historia leci juz

[ Dodano: 2006-01-26, 16:26 ]
Eikahe ukląkł na zdeptanej, zbrązowiałej trawie i fachowym okiem zmierzył ślady. Mówiły mu, że Nagry były na łące zaledwie pół godziny wcześniej; wkrótce zlegną na noc. Jego cel, średni, wyraźnie kuśtykający lewą przednią nogą dzik wędrował za stadem. Dziwne, że dotarł aż tak daleko i nie padł ofiarą niedźwiedzia bądź watahy wilków. Niebo było czyste i ciemne. Wiał lekki wietrzyk. Znad otaczających go gór przypłynął srebrzysty obłok. Promienie ciężkiego księżyca w pełni, usadowionego między dwoma szczytami, zabarwiły krawędzie chmury na pomarańczowo. Z górskich lodowców i śnieżnych czap na wierzchołkach spływały po zboczach połyskliwe strumienie.
Eikahe miał 29 lat, od osiągnięcia wieku męskiego dzielił go niecały rok. Spod ciemnych brwi na świat spoglądały żywe, brązowe oczy. Ubranie miał znoszone, na plecach uczepiona laskę. U boku wisiała mu wzmocniona drewnianą ramą torba.
Nagry zawiodły go do wschodnich gór Barrens dzikich, niezbadanych gór, biegnących wzdłuż krainy Dustwallow Marsh. O górach tych krążyły niezwykłe opowieści i pochodziło stamtąd wielu niezwykłych ludzi. Słońce chyliło Sie ku zachodowi Eikahe postanowił rozbić obóz, i zacząć tropić zwierzynę o wschodzie słońca. Rozpalił ognisko, wpatrując się w tańczące płomienie myślał o tym, gdy uszyje sobie ze skóry dzika nową szatę oraz o kłach niezbędnych do przyrządzenia esencji natury. Rozmyślając, zmęczony po całym dniu tropienia zasnął. Nagle obudził się mając wrażenie, że nie jest sam. Poprzez szmer strumienia usłyszał, jak pod ciężka stopą pęka jakaś gałązka...
Sięgnął po laskę i zaczął wymawiać zaklęcie, nim jednak zdążył dokończyć formułę, dopadły go centaury. Kątem oka widział runy na ich włóczniach, które od razu rozpoznał, byli to Wojownicy klanu Kamiennej Włóczni. Centaury jako nieokrzesane dzikusy potraktowali taurena w sposób brutalny i bezlitosny a następnie zaciągnęli go do swojego obozu.
Eikahe leżał, dysząc ciężko, na słomie, która służyła mu za posłanie. Nigdy dotąd nie zaznał takiego bólu i wyczerpania. Żałował, że nie stracił przytomności, bo wtedy byłoby mu to łatwiej znieść. Przeszył go ból niemal nie do zniesienia, gdy próbował się ruszyć. Postanowił się nie ruszać i po dłuższej chwili zasnął. Eikahe ocknął się po paru dniach, czując ciepło i odchodzenie cierpienia, które towarzyszyło mu - jak mu się zdawało - przez całą wieczność. Widział przed sobą 2 strażników, którzy nie spuszczali go z oczu. Nagle wyczuł dziwne poruszenie wśród centaurów nienazwany niepokój, z każdą chwilą nasilał się, gdy w końcu usłyszał grzmot uderzających o ziemię stóp oraz burzę wrzasków i okrzyków, które były jak zapowiedź końca świata! Strażnicy w panice ruszyli na pomoc swoim pobratymcom nie zwracając uwagi na więzionego taurena. Eikahe natychmiast to wykorzystał i ruszył zobaczyć, co się dzieje na zewnątrz. Jego oczom ukazały się obrazy bitwy. Ujrzał taurenów, którzy swoją potęga miażdżyli wrogie zastępy. Siła centaurów w najmniejszym stopniu nie dorównywała siłom Taurenów. Bez wahania ruszył wesprzeć swoich braci, choć jeszcze nie doszedł do pełni sił.
Obie armie zderzyły się z ogłuszającym rykiem. Piki uderzały o włócznie, młoty o tarcze, miecze o hełmy. Nad ich głowami kłębiły się wygłodniałe kruki i wrony, kracząc ochryple, oszalałe od zapachu świeżego mięsa. Serce Eikahe zatrzepotało w piersi. - Teraz musze zabijać bądź zginąć - Bitwa trwałą dzień i noc. W końcu po wyczerpującej walce centaury musiały uznać wyższość przeciwnika i wycofać się. Klan Kamiennej Włóczni musiał opuścić tę ziemię. Jeden z członków armii, która bez trudu zmiotła pogańskie centaury z pola bitwy, zauważył młodego druida. Zainteresowany osobą obcego postanowił dowiedzieć się, kim on jest.
- Witaj nieznajomy, jestem Tygore z klanu Krwawego Kopyta. – Rzekł uderzając pięścią w swą pierś. – A ty?
- Witaj, zwą mnie Eikahe z Dartanu, - odpowiedział nie pewnym tonem.
- Widziałem ciebie walczącego podczas bitwy, twój zapał do walki był niesamowity.
- Dziękuje ci za twe słowa… Mógłbym spotkać się z waszym wodzem?
- Z naszym wodzem? Z Soilin’em? – Zdziwił się wielce – a po co?
- Byłem jeńcem schwytanym przez centaury aż do chwili, gdy zaatakowaliście ich obóz.
- Więc jesteś jeńcem. Hmm. Dobrze zaprowadzę cię do wodza, ale nie gwarantuje ci, że będzie chciał z tobą rozmawiać. Choć więc!
Strażnicy pilnujący wejścia do namiotu mierzyli Eikahe wzrokiem pełni podejrzenia. Tygore’owi udało się przekonać ich, aby wpuścili nieznajomego od środka. Wtedy oczom Eikahe ukazał się wysoki tauren o jasnej karnacji i śnieżno białych rogach.
-Kim jesteś - rzekł Soilin
-Jestem Eikahe z wioski Dartanu
- Skąd się tu wziąłeś?
-Zostałem podstępnie schwytany przez centaury i uprowadzony do ich obozu. Trzymali mnie w niewoli od kilku dni, sam dokładnie nie wiem ile.
Wódz uniósł brew i z ciekawości spytał:
- A co żeś robił na tych nie przyjaznych terenach?
- Tropiłem zwierzynę.
- Tropiłeś zwierzynę? Aż z Dartanu? To musiała być niezwykle cenna zdobycz.
- Nie… to była zwykła Nagra – odparł lekko zawstydzony.
- Za dzikiem! Taki kawał drogi! – Wódz roześmiał się.
- Nauki druidów nakazują zabijać zwierzęta kłopotliwe bądź ranne, które nie są w stanie przetrwać! – Krzyknął Eikahe próbując się usprawiedliwić. Wódz roześmiał się jeszcze głośniej.
- Co cię tak śmieszy?! – Spytał oburzony.
- Ty oczywiście. – Odparł Soilin próbując złapać oddech – Twoja troska o jednego marnego dzika sprawiła, że sam stałeś się zwierzyną. Wiesz, co centaury robią z takimi, co ty?
- Tak wiem. – Odpowiedział spuszczają głowę.
- Jeszcze wiele musisz się nauczyć. – Powiedział kładąc dłoń na ramieniu druida.
- W prawdzie zacząłem dopiero szkolenie na Druida. Nie długo miałem wyruszyć do krainy Mrocznych Wrót. Słyszałem o plemionach taurenów, wśród których żyją potężni druidzi. Od nich właśnie chciałbym pobierać dalsze nauki. – Kiedy tak mówił można było dostrzec błysk w jego oczach, co świadczyło o tym, że bardzo mu zależy na tej wyprawie. Soilin spostrzegł to natychmiast.
- Tak, Mroczne Wrota. Znam tę krainę z opowieści, które zapewne słyszałeś i nie tylko tych. – Wódz pomyślał chwilę i rzekł – No! Możesz mówić o niebywałym szczęściu. – Eikahe nie wiedział, o co chodzi. – Tak się złożyło, że z opowieści, które słyszałem kraina poszukiwana przez ciebie leży półtora dnia drogi od jednego z punktów wyprawy naszego klanu. Więc jeśli chcesz możesz zabrać się z nami. Tak będzie dla ciebie bezpieczniej. A kiedy przyjdzie na topora wyruszysz na wschód.
- Naprawdę? Pomożecie mi tam dotrzeć? – Z radości nie mógł ustać w miejscu. – Jak ja się wam odwdzięczę?
- Nie musisz. To nie będzie żaden kłopot. Jak dotrzemy do odpowiedniego miejsca zaopatrzymy cię w pożywienie, którego starczy ci na czas osiągnięcia celu.
I tak też się stało. Gdy przyszła odpowiednia pora, Eikahe odłączył się od karawany wyruszył na wschód ku obcym krainom Mrocznych Wrót…
Post #6 28 Jan 2006, 14:35
Skąd to skopiowałeś? 😊
Post #7 28 Jan 2006, 15:57
Właśnie? Powiedz mi co TO tutaj robi, bo chyba nie zrozumiałem Twoich intencji?

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026