📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Venea
« Wróć do forum  •  4 post(ów) w temacie
Post #1 25 Jan 2006, 23:03
Kryształowa łza niepozornie wypłynęła ze lśniących oczu. Biała Pani znów siedziała sama w ogromnej, pustej sali na lodowym tronie. Samotność często jej doskwierała, ale była jedynym godnym zaufania przyjacielem. Łza delikatnie spłynęła po chłodnej, atłasowej cerze i zatrzymała się chwilę na podbródku. Po chwili zaciekłej walki z grawitacją oderwała się, spadając w mroźną przestrzeń. Spadała dziwnie powoli. Po chwili na ziemię upadła nie kropla, lecz łezka lodu roztrzaskując się na tysiące lśniących drobin. Piskliwy, brzęczący, dźwięk odbił się echem od grubych, lodowych murów potęgując swoją siłę. W tej samej chwili Biała Pani odruchowo wzdrygnęła głową, przymykając przy tym blade powieki. Przez malutkie okienko przebiła się wiązka światła słonecznego oświetlając malutkie drobinki rozkruszonej łzy. Przerażające spojrzenie Białej Pani poruszyło ciężkie obłoki nad pałacem, co przyćmiło tę odrobinę światła. Nie może sobie pozwalać na takie chwile dekoncentracji - to oznaka słabości. Tymczasem odrobina ciepła wystarczyła, by roztopić łzę. Kropelki zaczęły zbiegać się w jedna całość i tańczyć przed tronem Białej Pani. Ledwo zauważalny uśmiech zagościł na jej twarzy, by po ułamku sekundy ustąpić poważnej złowrogiej minie. Pani energicznie podniosła swoja różdżkę i nerwowo skierowała ją na bulgoczącą ciecz. Wtedy też zaczęła tętnić życiem, a spod niej wyłoniła się ludzka twarz. Biała Pani była zaskoczona, zawahała się by wykonać ruch kończący tą parodię. Różdżka spowita szronem spokojnie opadła na jej kolana. W głowie pojawiła się nieodparta pokusa. Może warto spróbować? Może już nigdy więcej nie będzie czuć się samotna? Jej myśli zaczęły intensywnie kreować wyłaniającą się z cieczy postać. Jej sylwetka była smukła, ponętna, a rysy twarzy delikatne i bardzo ludzkie. Jedynymi rzeczami, które mogły ją odróżniać od córek Ewy była chłodna i blada niczym wszechobecny śnieg cera oraz srebrzyste, lśniące włosy. Patrzyła błądzącym wzrokiem po ogromnej sali tronowej. Cała naga i mokra trzęsła się z zimna. Surowy wzrok Białej Pani spotkał się nagle z jej błyszczącymi oczami. Pani teraz już była pewna, że postąpiła odpowiednio nie unicestwiając tego rodzącego się życia. „Ze łzy Białej Pani powstałaś, wiec Veneą - Żywą Łzą od dzisiaj nazywać się będziesz.. Jesteś wybranką, więc nie zmarnotraw ofiarowanego Ci zaufania. Pokładam w Tobie wielkie nadzieje. A teraz odejdź i odpocznij, czeka Cię długi i męczący okres adaptacji.” – wyszeptała oschle Biała Pani, po czym przymknęła powieki i wsłuchując się w grube, trzeszczące ściany pałacu, które zaczęły składać raport w zrozumiały tylko dla Niej sposób.

***

Czas w lodowym pałacu mijał powoli. Dni były krótkie, lecz lodowate noce wydawały ciągnąć się w nieskończoność. Venea cierpliwie i z zaciekawieniem wysłuchiwała opowieści o wielkim królestwie i jego problemach. Była młoda i niedoświadczona, Biała Pani traktowała ją jak siostrę, a opiekowała się jak własną córką. Mimo to Venea zawsze podchodziła z respektem do jej szorstkiego charakteru. Uważnie przyswajała drogocenne wskazówki i powoli przejmowała styl bycia królowej wraz z despotycznym podejściem do świata i ostrym niczym krasnoludzki topór charakterem. Z niewinnej nimfy czas przerodził ją w bezwzględna, bezlitosną kobietę. Z czasem zapomniała o wszelkich oporach. Przerażający widok świeżej, ciemnej krwi wypływającej z rozszarpanych przez wilki ciał zdrajców stał się jedną z wielu brutalnych rozrywek, które poprawiały jej humor. Doskonale rozumiała się z Białą Panią, były podobne jak dwie krople wody. Venea wszystko zawdzięczała królowej i była szczęśliwa u jej boku. Była też jedyna zaufaną osobą w królestwie, a sprawy Białej Pani były ich wspólnymi sprawami, królowa już nigdy nie czuła się samotna. Venea podobnie jak jej opiekunka wiedziała jak manipulować innymi stworzeniami. Mówiła, co chciały usłyszeć, by sobie je zjednać. Któż nie spełniłby prośby pięknej ‘przyjaciółki’? A jeśli znalazł się ktoś, kto próbował stanąć jej na drodze, co zdarzało się niezwykle rzadko, słono za to płacił mimowolnie dostarczając brutalnej rozrywki. Venea była fałszywa i zawsze osiągała co chciała. Niewielu było s wstanie przejrzeć jej piękną, delikatna i łagodną ‘skorupkę’.

***

Pewnego dnia jeden ze służących w pałacu karłów dostrzegł z wieży cos dziwnego... Na odległym wzgórzu wśród gęstego, białego lasu rosło kilka zielonych, nieośnieżonych sosen. Natychmiast powiadomiono o tym Biała Panią i Veneę. Sprawa, jak się okazało, była poważna. W lesie znaleziono dziwne wrota zdobione magicznymi znakami. Wyczuwalny był od nich powiew cieplejszego powietrza, jednak nikt nie potrafił ich otworzyć. Wrota stały się wielka zagadką, a dwie Panie nie lubiły zagadek... zawsze miały wszystko pod kontrolą. Na rozkaz Białej Pani legion nadwornych karłów zaczął studiować pradawne zakurzone księgi, by odkryć słowa jakiegoś zapomnianego proroctwa... Tak mijały miesiące, aż Panie zapomniały o wrotach. Straże trzymające warte przy dziwnym obiekcie nie raportowały jakichkolwiek zmian, a karły dalej ślęczały nad księgami, ale do czasu gdy...
- O Pani, O nasza królowo!!! – wbiegł zdesperowany karzeł do komnaty tronowej.
Biała Pani odruchowo chwyciła swoja różdżkę, by niepostrzeżenie zamrozić intruza zakłócającego spokój.
- O Nie!!! Pani proszę... Nie! WROTA! – wykrzyknął jednym tchem.
Na twarzach 2 pięknych kobiet pojawiło się zdziwienie, a w oczach błysk żądzy, chciały wiedzieć wszystko.
- Królowo właśnie odczytaliś... – przełknął głośno ślinę – odczytaliśmy znaki na wrotach...
Chciwy uśmieszek pojawił się na ustach Veney.
- Mów! – przerwała stanowczo królowa.
- One się otworzą dzisiaj, Pani... Wszystko jest tutaj... – pochylił się wyciągając w rękach starą, zniszczona księgę w ciemnej, drewnianej oprawie otwartą na odpowiedniej stronie. Kiedy tylko przestał czuć ten ciężar w rękach szybko wstał cofając się.
- Ja, ja już chyba nie będę potrzebny. – wybełkotał szybko i momentalnie znalazł się przy ogromnych drzwiach komnaty, bacznie obserwując ruchy różdżki Białej Pani.
Dwie panie niemal równocześnie zajrzały do księgi nie zwracając uwagi na wychodzącego karła. Było tam dokładnie opisane, że właśnie dzisiaj, gdy księżyc będzie w pełni otworzą się wrota do innego świata. Była też mała inskrypcja z fonetycznie zapisanym zaklęciem, które miało być kluczem bo bezpiecznego przejścia przez wrota. Nikt nie znał jednak znaczenia tych słów.
- Veneo, siostrzyczko moja – powiedziała cicho i spokojnie Biała Pani – Mamy nowe możliwości... Nowy świat otwiera się u naszych stóp. Teraz wszystko robi się jasne, teraz wiem czemu los pozwolił Mi spłodzić Cię z mej łzy. To twoje przeznaczenie. Musisz przekroczyć te wrota i zasiąść na tronie po drugiej stronie wrót.
- Ale... – zaczęła Venea, lecz Biała Pani momentalnie jej przerwała.
- Ciiiii... Nie możesz walczyć z przeznaczeniem. Musisz udać się do tej krainy, zrobić zwiad i jeśli zajdzie taka konieczność wrócić po wsparcie zbrojne... Ale uważaj... Nie wiemy co znajduje się po drugiej stronie. Znajdź kogoś kto będzie skory do bezinteresownej pomocy, znajdź kogoś kto pomoże Ci przystosować się do nowych warunków, kogoś kto będzie twoim przewodnikiem po tamtej stronie... – urwała nagle pozostając przez chwilę w zamyśleniu – Ale nigdy nie zdradź naszego prawdziwego zamiaru i Twojego przeznaczenia. Nikt nie może twojego celu, aż do momentu kiedy z łatwością będziesz mogła przejąć tam władzę.
‘Siostry’ porozmawiały chwile, by nacieszyć się sobą przed rozstaniem... Tej nocy z pewnością miało się wydarzyć coś wielkiego.

***

Tuż przed zmierzchem armia Lodowego Królestwa wraz z Białą Panią i Veneą czekała przy wrotach... nikt nie mógł być pewny co będzie za wrotami. W momencie gdy słonce zaczęło zachodzić a okrągły, jasny księżyc widniał na bezchmurnym niebie wrota zaczęły się żarzyć dziwnym, magicznym światłem.
- Już czas... – szepnęła cichutko Venea swoim pozornie niewinnym głosikiem. Jednak królowa chwyciła ją za rękę.
- Czekaj... – powiedziała stanowczo – Tam może być niebezpiecznie... Weź te 2 ostre i niezwykle lekki miecze zrobione z najtrwalszej odmiany lodu. Mogą się przydać... i pamiętaj... tam może być dużo cieplejszy klimat... Unikaj zgubnego działania słońca i pustyń. Od tej pory te 2 miecze i samotność będą twoimi jedynymi prawdziwymi przyjaciółmi. A cień drzew i całun nocy twoimi wiernymi sprzymierzeńcami. Uważaj na siebie.
Królowa się odwróciła i z kamienną twarzą zaczęła się powoli oddalać, a Venea wypowiedziała głośno i wyraźnie inskrypcje z księgi. Wrota zaczęły drżeć po czym gwałtownie się otworzyły, a magiczna siła pochłonęła nimfę. Kilka sekund później zeskoczył z konia dopiero przybyły karzeł i podbiegając rzucił się do stóp Białej Pani... Zdyszany z trudem wysapał:
- Pani mamy... mamy problem... Właśnie to odkryliśmy... Nasi astrologowie wyliczyli na dzisiaj zaćmienie... To... to... to może poważnie zaszkodzić magicznym mocom wrót... – karzeł skulił się i drżąc ze strachu przed gniewem królowej zasłonił głowę swoimi zmarzniętymi rękami.
Biała panie nie mogła wydusić z siebie słowa. Wtem zaczęło robić się coraz ciemniej z czarna plama zasłoniła jasny księżyc. Wrota się zatrzasnęły i zaczęły wirować strzelając chaotycznie ogromną ilością fotonów magicznej energii. Nagły rozbłysk zmusił wszystkich do zamknięcia oczu. Gdy Biała Pani je otworzyła ujrzała tylko pustkę i wypalony na ziemi dziwny znak po wrotach. Momentalnie w jej oczach pojawiły się łzy rozpaczy, które jednak skutecznie powstrzymywała przed wypłynięciem. Czy jeszcze Ją spotkam? Co się z nią stało? Czy Ona zginęła? W głowie zaczęły kłębić się pytania bez odpowiedzi... a jej armia zobaczyła pierwsza łzę spływającą po policzku swojej Białej Pani...


Postać powstała po wypadzie do kina na "Opowiesci z Narnii". Zainspirowała mnie postać Białej Czarownicy.

PS. Miała być jeszcze jedna część, ale na tym chyba zakończę... przenajmniej narazie. Może kiedyś to rozwinę.
Post #2 24 Feb 2006, 06:56
Zero komentarza 😢 od innych to ja coś napisze...

Już się zdążyłem przyzywczaić do bardzo dobrych opisów Lemana. Ten facet ma tyle pomysłów na postać, że powinien zostać przykładem, że opis dobry napisać się da 😀 Między innymi przez takich garczy jak Leman, Sam i inni z którymi gram poprawiłem swój opis bo niegodzien byłem przebywać w ich towarzystwie 😊.

Leman ma fajny sytem robi postać dopiero później zamieszcza jej opis jak pomysł mała bądź większa myśl się skrystalizuje i tak doczkaliśmy się 5 wyjątkowych postaci i 4 opisów. Pan Pimke matematyk i szmugler nie doczekał się opisu.

LEMAN gratuluje...

ps. a niech mi ktoś za tę jedną postać poprosi o BAN dla niego rozstrzelam
Post #3 24 Feb 2006, 10:32
To moze przedstawie moje metodę troszke lepiej... być może komuś się spodoba... Niektore postacie mam w glowie od dawna i pomysl dlugo czeka na zrealizowanie... Porownoje opis do systemu, zastanawiam sie jakie rozwiazania, klasy itp. najbardziej pasuja. Naginam go nieco zeby pasowal i pisze. Takie postacie maja opis zaraz na samym poczatku... (np. inkwizytor William, czy mała Bimmpnotti)... Z gnomem Pimke było nieco inaczej... Narodził się w głowie ale nie byłem pewnien czy wystarczająco mnie zainspiruje... Poza tym wizja była bardzo ogólna... miał to być stary myśliciel... bardziej teoretyk... Miał cały czas coś liczyć, być roztrzepany i żyć we własnym swiecie... Miał przytakiwać w rozmowie, a po pieciu minutach przeprosić że sie zamyslil i pytać o czym mowilłeś i prosić zebyc powtorzył... Nie bylem pewny czy bede w stanie wprowadzic go w swiet i dobrze odgrywac... Balem sie ze niepodolam temy pomyslowi... I obawy sie sprawdzily... Nie do konca umialem nim grac tak jak go zaplanowalem... pozniej byla przerwa swiateczna i stwierdzilem ze nie bede naginal tej postaci skoro krystalizowala sie w inna strone niz byl moj zamiar... Pimke zaszyl sie gdzies, studiujac ksiegi i liczac... ciagle liczac... Postac zostala szybko usunieta, by zrobic miejsce innej. Nastal czas kiedy to myslalem nad taka dopieszczona postacia... Moj inkwizytor byl fajny ale stosow malo i palic sie zabardzo nie da wiec stwierdzielm ze musze wymyslic cos innego. Wracajac z kina po "Opowiesciach z Narnii" zauroczony postacia Bialej czarownicy pomyslalem ze bylaby wspaniala postacia... Dlugo myslalem jak by ja przerobic na potrzeby systemu gry... Czytalem o niej szukalem fragmentow ksiazki, jednak niewiele dowiedzialem sie o jej charakterze... Wiekszoc informacji to byla filmowa kreacja czarownicy. Tak wiec pomyslalem ze nie bede robil czarownicy, bo:
- malo o niej wiem, a nie chce zmieniac jej pierwotnego charakteru,
- nie ma w wowie dwuklasowcow, wiec trudno polaczyc czrownice z wojowniczka.
Plan byl taki: zrobie kogos podobnego, nico na wzor czarownicy, jednak bede mial wtedy mozliwoc w pelni wykreowac ja od zera... Podobala mi sie Narnia pod sniegiem, wiec wymyslilem drugi rozwnolegly swiat bo raczej nie przypominala wowowskiego swiata. Miala sie tam wychowac... teraz drugi problem... jaka rasa do niej pasuje? pomyslalem ze bedzie na wzor czlowieka... ale zrobilem z niej cos w rodzaju wodnej nimfy, stad pomysl z powstaniem ze łzy... kolejny problem, klasa... pomyslalem, ze trezba zrezygnowac z czarow... wiedzialem jedno - ma nosic 2 miecze... reszta sama sie ulozyla... bedzie zwinna jak gorski strumyk... potrafi sie stawac przezroczysta niczym lód z jej 'rodzinnych' krain. Dobra postac juz mam... zrobilem jak najbardziej blada jak tylko zdolalem... Teraz charakter... i tu rpoblem... miala byc bezwzgledna a jednoczesnie miec w sobie jakas charyzme... magie ktora przyciaga... pomyslalem ze nie podolam w swiecie jesli bede otwarcie o mowil o swoich planach... wiec zrobilem z niej fałszywa panią i pomyslalem o krolowej od ktorej sie tego nauczyła... dalej nie bylem pewny czy podolam tej postaci... jednak zaczalem probowac... Na forum wstawilem jedynie pierwsza czesc opisu by nikt nie zarzucil mi ze łamie regulamin... zresztą dostałem taka radę, gdy poprosiłem jedna osobę o zdanie... Pozdrawiam ja serdecznie 😊 Opis byl otwary by moc dopisac reszte z ewentualnymi zmianami, jesli tylko nie podolam postaci i bede musial zmienic jej nieco nastawenie do swiata... ale udalo sie... znakomicie gra mi sie tym stworzeniem... taka niby mila, ale czasem pokaze pazurek... narazie poznaje swiat i zdobywa przyjaciol... by ich pozniej moc wykorzystac ale ciiiii... Wtedy postanowilem uzupenic opis, gdyz stwierdzielm ze postac sie zaklimatyzowala i udalo mi sie ja wykreowac zgodnie z zalozeniami... Wtedy tez spisalem i dopracowalem reszte opisiku i stwierdzielm ze po tym jak dostala sie na nowy kontynent bedzie miala uraz do portali... zawsze sie denerwuje i ma opory przed przejsciem... pomyslalem tez ze musi miec jakies wady... wiec stwierdzilem ze skoro pochodzi z lodowych krain i jest nimfa wodna to bedzie slabla po dlugim dzialaniu slonca, albo gdy bedzie ono zbyt mocne... juz sobie wyobrazam jej wyprawe na pusynie.., hihi... wspolczuje wspolpodroznym... chyba ze bedzie to w nocy jak doradzila jej krolowa 😊 Tak pokrotce wygladal czas tworzenia mojej postaci.

Naprawde polecam zrobic tak samo jesli jest to juz twoja kolejna postac... Spisac jakies wydarzenie z przeszlosci i nie okreslac sie do konca, ale miec w glowie pomysl na postac. Taki otwary opis pozwaal na ewentualne zmiany... Wiadomo ze nie zawsze czlowiek jest w stanie odegrac postac jak sobie zaplanowal... Dlatego jeszcze raz polecam zostawic opis otwarty i uzupelnic go po tygodniu grania, czy tam dwoch jesli ktos malo gra.

PS. Aaaaaa... Nie bijcie, nie krzyczcie! Kurczea ale sieje propagande na forum 😳

PS2. Moje spostrzezenia odnosza sie do starszych graczy... Pierwsza postac polecam przemyslec do konca i napisac ladny opis by dostac konto... A pozniej starac sie ja ladnie odegrac... I naprawde warto miec postac dopracowana w glowie, zeby nie zachowywala sie za kazdym razem inaczej... Nie musisz wszystkiego ujac w opisie, ale warto zastanowic sie jak twoja postac zacowa sie w chwilach radosci, podniecienia, strachu, czy tez zlosci. Jak beda na nia wplywac ekstramalne sytuacje. Jesli postac bedzie mijala sie z zalozeniami pomysl czy nie warto zrobic drugiej postaci, albo dodac w opisie kilka sytuacji z zycia, ktore mogly wplynac na zachowanie i ulatwia odgrywanie postaci...

PS3. Jestem wielki przeciwnikiem zmiany opisow... Czesto warto cos dodac do opisu ale nie powinno sie ich zmieniac... znaczy sie zmienic faktow z zycia...

Kurcze, znow zamierzalem ktortko i tresciwie, ale mi nie wyszło. 🤔
BTW. Pimkiego, ktorego dawno nie ma moge odpracowac jesli ktos sie uprze... 😐
Post #4 25 Feb 2006, 11:41
Warning: mysql_connect(): Access denied for user

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026