📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Almuric - człowiek paladyn
« Wróć do forum  •  4 post(ów) w temacie
Post #1 28 Jan 2006, 14:47
Pochodze ze szlacheckiej rodziny herbu Białego Orła. Mój ojciec, Alendol, był słynnym na cały kraj paladynem. Od dawna chciał mnie nauczyć sztuki wojennej, ale nigdy nie miał czasu, ponieważ bardzo często wyjeżdżał jako dyplomata do krajów barbarzyńskich. Moja matka zaś prawie nie przebywała w domu, gdyż była bliską znajomą króla i całymi miesiącami przebywała na dworze naszego władcy. Jestem jedynakiem. Moi rodzice nie mieli czasu na wychowanie drugiego dziecka. Tak więc naszym szlacheckim pałacyku najczęściej przebywałem tylko ja i służba. Były tego plusy i minusy. Mogłem robić co mi się podobało, a wszystkie prace wykonywała za mnie służba pałacowa, ale czasami bywało tak, że okropnie się nudziłem bo nie miałem nawet do kogo gęby odezwać. W ten sposób upłynęło moje pierwsze jedenaście lat życia.

...

Był piękny letni poranek. Smacznie sobie spałem w moim wielkim łożu, aż tu nagle...
-Almuric!!!!!!!!! Wstawaj!!!!!!!
To był mój ojciec. Już od ponad tygodnia nie dostawał żednego zlecenia więc pewnie postanowił zacząć mnie szkolić. Ale dlaczego akurat dzisiaj, tak bardzo chciało mi się spać.
-Ojcze muszę? Jestem taki zmęczony.
-Wstawaj powiedziałem. Jeśli chcesz być prawdziwym paladynem musisz przezwyciężyć sen i wykonywać moje polecenia.
-Dobrze, już dobrze. wstane tylko nie krzycz tak. Strasznie boli mnie głowa.
-Trzeba było wczoraj nie pić tyle. Radze ci się od tego odzwyczaić, bo paladyn ma być przykładem dla innych a ty zachowujesz się jak ork, który zabił szczura i musi to oblać.
Po tej krótkiej wymianie zdań w końcu wstałem i udałem się na plac treningowy, który mieliśmy na podwórzu.
Na ćwiczeniach mijały mi tygodnie, miesiące, lata. Uczyłem się walki różnymi brońmi, między innymi miecze, topory, młoty, korbacze oraz wiele innych. Najbardziej podobały mi się młoty, bo można nimi zmiażdżyć głowe przeciwnika. Fascynowała mnie także siła paladyna płynąca z modlitwy, która dodawała mu odwagi podczas bitwy. Po dziesięciu latach ćwiczeń ojciec orzekł, że jestem gotowy do zdania egzaminu. Jednak przed wyruszeniem w drogę zabrał mnie do piwnicy naszego pałacyku. Zdziwiłem się, bo to pomieszczenie było zawsze zamknięte na klucz, a ja nie miałem do niego wstępu. Wszędzie było pełno mieczy i różnego rodzaju broni, a na ścianie wisiała piękna tarcza z białym orłem na środku. Ojciec zdjął ją i podszedł do mnie.
-Synu - powiedział - to jest nasza rodowa tarcza i chiałbym żebyś ją wziął bo byćmoże już nigdy się nie zobaczymy.
Przyjąłem ten prezent, pożegnałem się ze wszystkimi i wyruszyłem w podróż.

...

Jechałem sobie spokojnie traktem gdy nagle z krzaków wyskoczyło dziesięć postaci w zielonych płaszczach. Byli to banici.
-Oddaj wszystko co masz, a nie zrobimy ci krzywdy - powidział mężczyzna w napierśniku, wyglądający na herszta. Rozsądek podpowiadał mi, żeby postąpić zgodnie z instrukcją zbujów, ale nie chciałem stracić rodowej tarczy.
-Czas nagli. Licze do dziesięciu. Pamiętaj, że cie ostrzegałem. Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem...
Posłuchałem głosu rozsądku.
-Dobra bandyto. Ale nie puszcze ci tego płazem. Znajde całą twoją bande i odbiore co moje. Wtedy nie obędzie się bez ofiar. Ja może bym ci darował życie, lecz nie ręcze za wojowników, którzy ze mną będą. Wyrżną wszystkich mężczyzn, a kobiety wychędożą.
Wszyscy banici,prócz herszta, zaczęli się śmiać.
Od tego tamtej pory mam w życiu dwa cele. Odszukać tych bandytów i dać im nauczkę, oraz odzyskać swoją tarczę.


user posted image
Post #2 28 Jan 2006, 16:12
Ja bym Cię zabił za tak śmiałe łgarstwo. Ciesz się, że nie trafiłeś na mnie i moją kompanię, hehe...

Mało szlachecka opowieść, a już to na pewno: "nie miałem nawet do kogo gęby odezwać" Nie dość, że powiedzenie mało arystokratyczne to jeszce napisane z błędem frazeologicznym.
Post #3 30 Jan 2006, 08:58
Specjalnie napisałem taką opowieśc, gdyż nie chciałem żeby moja postać była idealna. Każdy ma jakieś wady, a ja nie opisuje tylko zalet. Chciałbym zauważyć, że Almuric nie wyraża chęci zostania paladynem, ale też nie odmawia ojcu, ponieważ nie chce go zawieść. Pisząc tę historię miałem nadzieje, że to zauważycie.
Post #4 02 Feb 2006, 22:40
Nosz Eld, musiałeś to tak odwalić? Ta końcówka "moim celem życiowym jest odszukanie banitów", a moim obalenie pięciu flaszek krasnoludzkiego bimbru 😛 . Ogólnie widać, żeś zrobił to od tak, coby się nie czepiali. Nie mówie nic, bo i opis mojego gnoma nie był pisany ze szczególną troską. Ale wiesz dlaczego. A co do tych wojowników co ci pomogom upolować złodzieji, to co?! Mag już nie zasługuje na to, cobyś o nim wspomniał?! Łosz niegodzowcze! Za kare tarcze to na czarnym rynku sprzedamy, orkowi jakiemu, albo damy prezent Buga-Shudze!! 😛

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026