|
Post #1
31 Jan 2006, 21:17
--Początek--
-Idziesz na pierwszą i ostatnią próbę synu. - powiedziala matka Kaela - Musisz się dobrze przygotowac! Umiesz już swoją przysięgę na pamięć? - zapytała. -Tak, tak. Pytałaś mnie o to już trzy razy! Ech... Kiedy wreszcie zrozumiesz, że nie jestem już dzieckiem? Umiem o siebie zadbać, a tym bardziej, nauczyć się krótkiego tekstu! - odparł zairytowany Kael. Kilkanaście minut pózniej wchodził już do katedry. Pasowanie na palladyna nie bylo skromną ceremonią, lecz wielkim wydarzeniem, na które trzeba było się porządnie przygotować. "Na szczęście to tylko próba" - pomyślał Kael wchodzac do katedry i patrzac na groźnie wygladajacego palladyna. - Do mnie wszyscy! - powiedział i wystraszony Kael wraz z kilkoma innymi, przyszłymi Wojownikami Światła podszedł do niego niepewnie. -Jestem Ellon. Wasz nauczyciel i przełożony. Nie mam wiele czasu, więc najlepiej od razu przejdę do rzeczy. Ustawcie sie tak jak uważacie za słuszne. Niech każdy z was obejmie pozycję najdogodniejsza dla niego. - powiedzial i wyszedł na chwile. Wszyscy zmieszali sie okropnie nie wiedząc co robić, na szczęście przyjaciel Kaela, Angor, zachował zimną krew i bardzo szybko poustawiał ich tak, aby przełożony nie domyślił się, że to nie oni sami się poustawiali i zarazem tak, aby było im wygodnie. Po chwili przyszedł Ellon. -Zacznijmy! - prawie wrzasnął. Po około godzinie wszyscy wiedzieli już jak chodzić, kiedy zacząć mowic i kiedy uklęknąć. - Widzę, że wszystko w porządku. - powiedzial spoglądajac podejrzliwie na Angora - Ładnie ich ustawiles. - rzekł uśmiechajac sie lekko. Angor zarumienił się. - Możecie iść, przekażcie swoim rodzinom, że ceremonia odbędzie sie za trzy dni! - Potem odwrócił się i poszedł w stronę biblioteki. Nadszedł upragniony przez chłopców, uroczysty dzień pasowania na palladyna - Powiernika Świętego Młota. W mieście wyczuwało sie niesamowitą atmosferę. Kael i inni przyszli palladyni byli gotowi. Czekali na właściwy moment, aby wejść do Głównej Sali, do której tuż przed południem przybyły najwieksze znakomitości takie jak: Król, Najwyżsi Kapłani i Magowie. Obecne były również rodziny przyszłych palladynów. Kael nie czuł zdenerwowania ponieważ wiedział, że nie jest tu przypadkiem i że jego przeznaczeniem jest być palladynem. Uroczystość była długa, po trzech ciągnących się w nieskończoność godzinach rodziny nowopasowanych palladynow poszły na skromne kolacje ponieważ tak nakazywała tradycja. Gdy Kael leżał już w łóżku zastanawiajac sie jakie dostanie jutro rozkazy nagle ktoś zapukał do drzwi jego pokoju. -Witaj synu - powiedziała jego matka zaglądając przez uchylone drzwi - mogę zająć ci chwilke? -Oczywiście! - odparł Kael. Weszła do pokoju ciągnąc za soba dużą skrzynię. -Nie zastanawiałeś się dlaczego nie dostaliście uzbrojenia? -Po wyrazie twarzy syna zoriętowała się, że w zamieszaniu wywołanym ceremonią całkowicie o tym zapomniał. - Wyjaśnię ci. W każdej rodzinie w tym mieście może być jeden i tylko jeden palladyn. Gdy jeden zginie, tak jak twoj dziadek, to inny członek rodziny musi zajać na jego miejsce. Nie myśl sobie, że jest to przymus. Idzie ten który czuje powołanie. Nie dostałeś nowej zbroi ani innej części rynsztunku ponieważ w księgach palladynów jest zapis mówiący, że ostatnim palladynem był w tej rodzinie twój dziadek jak i również, że to my mamy jego ekwipunek. W tym samym momencie kobieta otworzyła skrzynię, w której spoczywały: całe opancerzenie oraz broń. -Niech dobrze ci służa - szepnęła powstrzymując łzy i wyszła. Teraz jego życie zacznie się na nowo. Będzie służyć Światłości i Królestwu... -Za Przymierze - powiedział do siebie cicho po czym zasnął. Cdn. za dwa lub trzy dni. 😊 |
|
Post #2
31 Jan 2006, 21:17
BRAVO :hurra: :hurra: :hurra: :hurra: :hurra: :hurra: :hurra:
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |