📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Sandro Nieumarły (Druga Postać)
« Wróć do forum  •  4 post(ów) w temacie
Post #1 01 Feb 2006, 17:03
Imię: Sandro
Rasa: Nieumarły
Płeć: Mężczyzna
Profesja: Mag
Karnacja: Fioletowo szara
Włosy: Długie i czarne, jakby kolce na głowie
Oczy: Żółte, groźnie wyglądające
Budowa ciała: Kości pokryte strzępkami skóry
Wzrost: 180 cm
Waga: 40 kg

Stormwind, ostatni bastion ludzkiej potęgi w Azeroth’cie, właśnie tu Sandro urodził się i wychował. Jego rodzice zajmowali się handlem, prowadzili swój własny mały sklep. Lecz Sandro nigdy się tym szczególnie nie interesował. Zawsze pociągały go wybuchy, ogień i różnego rodzaju magiczne przedmioty. Jego matka spędzała większość czasu za uganianiem się za nim po sklepie. Ponieważ był bardzo psotnym i żywym dzieckiem. Bardzo ciekawy świata często wyruszał razem z ojcem po różne towary do krain odległych od domu. Od małego zawsze pociągała go magia i właśnie taką drogę obrał w swoim dalszym życiu.

Był ciepły lipcowy dzień. Nad małym miasteczkiem Northshire słońce właśnie zachodziło za chmury. W pobliskich lasach dało się dostrzec swobodnie biegające zwierzęta, a wokół całej wioski słychać było śpiew ptaków. To właśnie tutaj młody czarodziej Sandro uczył się kunsztów magii. Nie wszystko wychodziło mu od razu. Byłoby to niemożliwe, jednak był bardzo uparty i jednych zaklęć uczył się miesiącami, a innych latami. Siedział właśnie przy stole popijając najlepsze Krasnoludzkie piwo rozmawiając z przyjacielem o imieniu Gord.
- Wiesz - zaczął z nutką rozżalenia - Mam już dość przesiadywania w tych zakurzonych komnatach, ciągle tylko te skomplikowane formuły zaklęć i ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Chcę w końcu zacząć działać. Zabić jakiegoś orka czy trolla, choćby dla zabawy.
- Doskonale Cię rozumiem przyjacielu – odparł również już rozgoryczony Gord.
- Myślałeś kiedyś o tym żeby się stąd urwać? - zapytał – Wyruszyć w nieznane, przeżyć wspaniałe przygody?
Przez chwilę panowała cisza jakby oboje się nad czymś zastanawiali. Po chwili głos zabrał Sandro.
- Nigdy nie myślałem żeby porzucić rodzinne strony i dać się unieść przygodzie ale z drugiej strony tkwienie tu i niemal nic nie robienie też jest bez sensu – zamyślił się.
Gord wyglądał jakby miał eksplodować ze szczęścia.
- No więc co my tu jeszcze robimy? - krzyknął i podskoczył - Zabierajmy się stąd zanim ktokolwiek nas zauważy.
- Dobrze. Niech tak będzie. Spotkajmy się o północy na skraju lasu zaraz przy północnych górach.
Oboje w pośpiechu dopili swoje piwo, zarzucili kaptury na głowy i wrócili do swoich domów. Zaczęło się już ściemniać. Zarówno Sandro jak i Gord pośpiesznie spakowali to co niezbędne i ułożyli się do snu.
Tuż przed północą Sandra obudziło głośne pohukiwanie sowy. Natychmiast wstał i podszedł do okna spoglądając na okrągły księżyc. Była pełnia.
- Już czas - powiedział sam do siebie.
Ubrał się, zabrał spakowany wcześniej tobołek i cicho wymknął się z domu obok niczego nie świadomych rodziców. Pośpiesznie przebiegł obok innych budynków i ruszył w kierunku lasu. Gord już na niego czekał. Było ciemno i nie było słychać nic poza buszującymi nocnymi zwierzętami.
- No jesteś nareszcie - syknął Gord - Już myślałem że się rozmyśliłeś. Ruszajmy, czas najwyższy.
Biegli chwilę przez las aż dotarli do stromego zbocza gór. Bez słowa zaczęli się wspinać na samą gorę. Gord trochę gorszy kondycyjnie został w tyle.
- No dalej, już Ci brakuje sił? - zadrwił Sandro, zbliża wszy się do szczytu. Gdy tylko stanął na górze, wyprostował się i zauważył coś świecącego kawałek dalej. Wyglądało to na ognisko. Po chwili Gord dołączył do towarzysza i również zauważył światło.
- Co to jest? – zapytał, trochę zdziwiony że ktoś przebywa tutaj o tej porze. Lecz Sandro mu nie odpowiedział. Stał tylko nasłuchując i próbując cokolwiek zobaczyć.
Skradając się ostrożnie podeszli na tyle blisko by zobaczyć co lub kto przebywa w tym miejscu. Gdy tylko zobaczyli co dzieje się przed nimi osłupieli i zaniemówili ze strachu. Na środku małej polany paliły się cztery ogniska wokół jakby ołtarza. Na ołtarzu leżała przywiązana kobieta nad która jacyś plugawi nieumarli wykonywali dziwne ruchy nucąc coś pod nosem. Nieumarłych było czworo. Tyle samo co ognisk. Sandro już chciał coś zrobić, powiedzieć ponieważ zrozumiał że ów kobieta lada moment zakończy swój żywot. Lecz w ostatniej chwili na polanę wkroczyło jeszcze z tuzin innych trupów. Jedni widać było że są wojownikami, a inni czymś w rodzaju kultystów.
- Spieprzajmy stąd zanim będzie za późno – szepnął Gord – już tak wystraszony że zaczął obgryzać paznokcie.
Ledwo to powiedziawszy odwrócił się i szybko zaczął oddalać z powrotem. Sandro spojrzał ostatni raz na biedną kobietę którą właśnie jeden z nieumarłych przebił sztyletem. Rozległ się głośny krzyk, a raczej głośna próba krzyku ponieważ kobieta była zakneblowana. Spojrzał na Gorda, którego już prawie nie było widać i gdy tylko zrobił krok w jego kierunku...Nagle przed oczami zrobiło mu się ciemno.

Obudził się niewiadomo po jakim czasie i niewiadomo gdzie. Otworzył oczy. Nie było widać nic. Wszędzie ciemność.
- Cholera. Gdzie ja jestem? Czemu tu tak ciasno? Nic nie pamiętam. I co u licha tak śmierdzi?
Kręcąc się i wiercąc na wszystkie strony w końcu udało mu się czymś poruczyć. Okazało się że poruszył pokrywę. Pokrywę od grobowca. Zaczął nią szarpać by móc się wydostać. Wyskoczył z niego jak poparzony. Spojrzał na swoje niegdyś ludzkie ciało i przeraził się, zrozumiał że został jednym z nich. Jednym z nieumarłych. Okazało się po prostu że został porwany i skończył tak jak niegdyś mieszkańcy Lordaeron zabici przez plagę by żyć inaczej.
Post #2 03 Feb 2006, 22:28
fajne opowiadanie trzyma klimat wciagnelo mnie ale jakos kojarzy mi sie z jakiej ksiazki nie pamietam jakiej 😊
Post #3 05 Feb 2006, 21:06
QUOTE(Misiek282866)
jakos kojarzy mi sie z jakiej ksiazki nie pamietam jakiej   😊


Kojarzyć Ci się może.Sam czytam dużo ksiązek fantasy,tą historie wymyśliłem sam od początku do końca :suchy:
Post #4 08 Feb 2006, 12:49
Moge to potwierdzić pisał sam 😎

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026