|
Post #1
02 Feb 2006, 20:47
„A tak… Witam, witam! Pozwólcie zaszczycić się Szlachetni i uniżonemu słudze parę słów powiedzieć, na temat tych o których wszystko pragniecie się dowiedzieć.
Hmm… nie po poezje przyjechaliście, tak… ? Niech więc będzie! Nom więc skoro Dordriańskie Wino rozgrzało już wasze serca, przyjmijcie historie o młodych pędach Shadowtree, na własne pragnienie pisaną prozą… „ – Arlen „Feanim” Roleto, Bard z SilverCastl Kiriana Shadowtree Płeć: Kobieta Rasa: Elf Wzrost: 168 cm Waga: 47 kg Karnacja skóry: Delikatny fiolet Włosy: Srebrnobiałe Oczy: Błękitne Wiek: 43 lat Droga: Druid Boski Opiekun: Sylune, przeciwnie do większości druidów którzy ufają opiece Cenariusa Specjalizacja magiczna: Deszcz Spadających Gwiazd Specjalizacja walki bezpośredniej: Drąg „Skupiając się na samej interesującej was osobistości, pominę przytoczenie całej historii Rodu Shadowtree. Trwało by to zbyt długo, jak na wasz cenny czas. Wspomnieć by tylko należało że Kiriana to już siódma córka Lady Tibrithil, władczyni Cienistej Puszczy i Wysokiego Przedgórza. Po swej władczej matce, Kiriana odziedziczyła przede wszystkim wrażenie mocy. Kiedy tylko spojrzycie na tę elfke, od razu zrozumiecie o co mi chodzi. Nie posiada na razie ani wybujałej mocy magicznej, ani specjalnych zdolności bojowych, ale zawsze gdy na nią patrzysz wydaje się kipić aż od wewnętrznej energii i pewności siebie. Swoją drogą posiada nie mały talent co do drogi magii, ale… zawsze na przeszkodzie staje jej temperament. Pomimo cudownego, charakterystycznego dla Shadowtree talentu i pojętności, porusza się na tej krętej ścieżce zaufania naturze i własnej duszy, niewiele prędzej od innych jej studentów. No, ale przecież wszystkiego można się nauczyć, szczególnie pod okiem Szlachetnych… A tak… styl… wyobraźcie sobie istotę doskonale połączoną z naturą, która nie musi nawet rozpatrywać boskich aspektów Wielkie Matki, lecz wystarczy by spojrzała w siebie a która kocha Władczynie Księżycowej Poświaty na równi z najbardziej zagorzałymi kapłanami. Dodajcie do tego aurę pewności siebie i energii, oraz wyniosłość, a wtem zobaczycie Kiriane. Co do samego sposobu bycia, nasza młoda Shadowtree nie przepada za towarzystwem innych czarujących, a już na pewno druidów. Związane jest to z jej patronką – Sylune. Kult Bogini Księżyca zawsze przynosi utarczki z wyznawcami Cenariusa którzy uważają całą gałąź Shadowtree za „zepsutą wpływaem księżyca”… należało by chyba dodać że bardzo rzadko kiedy udaje się pokonać Kiriane w takim sporze. O ile oczywiście będzie to bitwa na słowa! Ta elfka już niejednokrotnie rzuciła wyzwanie nie mając szans na wygraną, wybierając akt odwagi graniczący z głupotą od tchórzostwa czy uległości… no, ale kontakty między wyznawcami lepiej pozostawić na boku. Wracając do drużyny… Kiriana najbardziej lubuje się w pomocy wojowników a jeszcze lepiej Pieśniarzy Klingi. Ta profesja – wojowników inteligentnych i finezyjnych, to najczęściej wybierana życiowa ścieżka męskich potomków Shadowtree. Dlatego też najwierniejszym, dotychczasowym kompanem nasze elfki jest jej młodszy brat – Elsser Shadowtree. Naprawdę utalentowany wojownik, ale chyba jeszcze bardziej popędliwy od swej siostry, choć zwykle jej samej – o dziwo - wychodzi to na dobre! Mając przy sobie osobę jeszcze bardziej szaleńczą w działaniach, Kiriana staje się bardziej zdyscyplinowana i – chyba mogę to tak nazwać – skupiona. To tak jakby w drugiej osobie widziała siebie, w błędach innych swoje błędy… co zwykle przynosi oczywiście bardziej niż zadowalające efekty. W walce… w walce to najbardziej przypomina mi burze. Jaśniejące błękitem oczy wśród plątaniny srebrzystych włosów oraz ręce ciskające we wroga roje bladych iskier… istny sztorm, uktyty w elfce… No, ale o tym to myślę że przekonacie się sami. Proszę, udzielcie jeszcze chwili uwagi i raczcie spojrzeć na to jak sobie młoda Shadowtree, poradzi z niespodzianką jaką dla niej przygotowałem. Wystarczy jeszcze kilka chwil skupienia nad tym kryształem…” <<Gdy Arlen wzywał mnie do siebie był bardzo tajemniczy. Napomkną coś tylko o „Nowej Drodze na której szybko można podnieść umiejętności”>> powiedziała przesiąkniętym irytacją głosem, elfka idąca traktem. Nie znosiła być niedoinformowana. <<To chyba dobrze że martwi się o twoje wyszkolenie. Ostatnio coraz mniej trenujesz sztukę w miejsce tych bzdurnych obrzędów…>> Odparł rozbawionym głosem jej towarzysz – również elf. Ten z kolei kochał, gdy jego siostra irytowała się z powodu tajemniczości otaczających osób. <<Ach…! Nikt Cię o zdanie nie pytał!>> <<Sam zaofiarowałeś sicze mną pójść do Arlena>> Prawie że zasyczała w kontrze. <<No wiesz! Chyba nie sądzisz że przepuszczę okazję do wyrwania się z patrolu i zakosztowania wybitności pieśni Mistrza Arlena, to było by…>> I Urwała w pół zdanie, wyciągając srebrne ostrze z pochwy ze słyszalnym szczękiem. Kiriana również była już przygotowana. Jesionowy, posrebrzany kostur spoczywał w jej ręce lekko wsparty o grunt, a po palcach przewijały się zielonkawe pasemka energii. Elfie zmysły nigdy nie zawodzą. Z krzaków wypadła cała piątka, ziejących rządzą krwi ciemnych postaci. Otoczyli ich… „Spokojnie, spokojnie…” z uśmiechem wyrzekł stary Bard. „To tylko moje cienie i niema co ratować tej dwójki przed Jaszczuroludźmi…” Elsser jak to zwykle bywało, nie pozwolił się zaskoczyć przeciwnikowi. Pierwszy zaatakował nim którykolwiek z jaszczuroludzi zdążył zareagować. Jego klinga śmigała na boki chłoszcząc powietrze, w walce z dwójką ze zgrai. Kiliana za to wypuściła skupioną moc jeszcze przedtem nim jej brat rozpoczął szarże. Zielonkawa energia uderzyła w pierś nadchodzącego przeciwnika wyzierając czarną dziurę w tej paskudnej postaci. <<To dziwne>> pomyślała <<jakby był nierzeczywisty…>> i przypomniała sobie specjalizacje Arlena… Rozpoczynając zaśpiew a tym samym zaklęcie, wezwała siłę swej patronki… „A nie mówiłem!” uśmiechnął się Bard. „Cieniste Kopie topnieją w czarach domeny księżyca szybciej niż lód w lecie!” Dwie, z trzech atakujących ją postaci zaszarżowały, zmuszając elfkę do zachwiania koncentracji, nie straciła jej jednak! Kostur smagnął na odlew pierwszego Jaszczuroluda trafiając w zębaty pysk, ale kamiennego topora drugiej bestii zmuszona była już uniknąć. Szarpnięcie przy odskoku w tył zrzuciło kaptur ciemno niebieskiego płaszcza z twarzy elfki, pośród wiru srebrnych włosów, zajaśniały dwa punkty błękitnej furii… Inkantacja dobiegła końca. Z nieba uderzył deszcz iskier… „Ha, haa!” Jak burza, malutkie acz gęste spadające gwiazdy niszczyły cienie. Wpierw dwa atakujące, następnie najbardziej odległego od elfki, a w końcu te, z którymi męczył się Elsser. Cienista magia rozpłynęła się w powietrzu jak lód w wodę… <<No i co braciszku… jeszcze uważasz że brak mi treningu>> zapytała z uśmiechem na ustach, zasapanego wojownika druidka. <<Ale się nie martw. Dom Arlena tuż za zakrętem, a skoro mówił że ma dobry trening na pewno Ci pomoże>> I raźno ruszyła przed siebie, na spotkanie ze stary Bardem… „Nom. To widzicie Szlachetni. Polecam wam ją całym sercem. Dziś pełnia, tak więc przejść przez wrota łatwo. Może nawet jeszcze nasza młoda Shadowtree zdąży na obchody pełni w Mrocznych Wrotach… Ale to już zależy od was...” |
|
Post #2
02 Feb 2006, 22:56
Fajnie fajnie, nie ma co, pisanie ci całkiem zgrabnie wychodzi. Co do świata, w świecie wowa zorientowany nie jestem, ale to dlatego, że nie spotkałem się jeszcze z niczym, coby mi pozowoliło ową wiedze uzyskać, ale ten opis sosik mi pachnie FR 😛 . Ten pieśniarz klingi, ta Sylune. Choć dla mnie jest to raczej plus, bo sam do niedawna uważałem ten świat za ulubiony i chyba na zawsze już będe miał do niego sentyment (teraz przebiła go dla mnie Neuroshima ale 😀 ). Tedy ja osobiście moge z czystym sercem napisać, że opis mi się podoba, i to nawet bardzo.
PS. Jak narazie nie spotkałem na naszym kochanym serwku jeszcze elfki która nie byłaby druidką 😛 No ale taki już chyba ich czar... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |