📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Poprawka:Azazel kapłan człowiek
« Wróć do forum  •  4 post(ów) w temacie
Post #1 03 Feb 2006, 14:51
Farei

Imię: Farei
Rasa: Człowiek
Klasa: Kapłan
Wiek: 25(ale broda dodaje mu lat)
Waga: 70kg
Wzrost: 190cm
Włosy: Krótkie blond

Widzisz przed sobą człowieka o drobnej posturze w płaszczu z kapturem w kolorze jasnego błękitu. Na pierwszy rzut oka wydaje ci się ze mógłbyś go pokonać jedną ręką lecz przypatrz się uważnie, gesty rąk oraz wymowa mówi o wielkiej modrości i sile ducha, nie lekceważ go.

Nieznajomy:

Otwierając oczy Farei zobaczył ojca stojącego nad nim ze sztyletem w ręku, sztylet ten wykonany z dziwnej srebrzystej stali został podarowany jego ojcu od dziwnego nieznajomego za jadło i nocleg, przedstawił się jako Malib i szukał schronienia na jedną noc a ojciec Farei na to przystał lecz teraz już nim nie był coś w jego oczach sprawiło że Farei poczuł strach który go unieruchomił a w oczach jego zobaczył dziwny jaskrawy blask stanowiący o czymś czego nie potrafił wyjaśnić.
Fimen patrzył na Farei przez chwile widząc strach w jego czach i przemknęła mu przez myśl jakby z sirodka "Co ja robię przecież to mój syn” .Lecz nie potrafił sprzeciwić się sile sztyletu, wywoływał on w nim potrzebę krwi z całej siły chciał go wyrzucić z rąk lecz nie potrafił "muszę, muszę kogoś zabić" jego wewnętrzny głos zaczął cichnąć a sztylet coraz bardziej przejmował nad nim kontrole, widział ze jeśli zaraz czegoś nie zrobi, nie przeleje krwi, zabije swego jedynego syna, przez myśl przeszła mu ostatnia z możliwych wyjść z tej sytuacji. Fimen jednym ruchem wbił sztylet sobie w brzuch czując jak wraca jego kontrola na ciałem i mową, padł na syna który zdołał wymówić dwa słowa..."Dlaczego ojcze??".
Ojciec ostatnim tchnieniem wymówił "Malib, tak to on".
Farei długo myślał o śmierci ojca i o jego ostatnich słowach, wiedział o podarunku i domyślał się czym on jest.
Według jego przypuszczeń był to sztylet z lifetu metalu łapiącego dusze i niedające im iść w zaświaty, dusze podążały za tym kto miał jego drugą cześć i bez wątpliwości był to Malib lecz gnębiły go inne pytania "Dlaczego akurat mój ojciec??" I "Czy celem nie byłem ja".

Podróż:

Farei zapakował plecak i wyruszył w pełną niebezpieczeństw pogoń za Malibem.
Przemierzał przeróżne krajny aż dotarł do miejsca gdzie rozpocznie się jego przygoda(moja przygoda) do Mrocznych Wrót.
Pierwsze co zwróciło jego uwagę to bujność tej krajny i jej różnorodne postacie których nigdzie indziej nie widział, zastanawiał się czy potrafiłby którą z nich pokonać lecz znał się tylko na podstawowych czarach leczniczych i obrzędach kapłańskich jakich nauczyła go jego zmarła matka, przez wiele lat Farei rozwiał swoje umiejętności w czarach leczniczych ale nie musiał ich wykorzystywać przez co większą część zaklęć musiałby sobie odświeżyć.
Po zaaklimatyzowaniu się w wiosce ludzi, zaczął szukać informacji na temat Maliba, po wielu miesiącach wreszcie otrzymał wiadomość od przekupionych łowców że pewien wędrowiec był widziany kilka dni temu na innej wyspie. Farei długo się nie zastanawiając chciał wyruszyć na ową wyspę lecz jeden z jego przekupionych łowców odradził mu argumentując zbyt dużym zagrożeniem czyhającym na tej wyspie, mówił "Jesteś za słaby, przegrasz".
Farei wysłuchał lecz się nie poddał i zaczął długi trening by przeciwstawić się sile tak wielkiej jakiej sobie nie wyobrażał.



Minęło pięć lat od kiedy Farei przybył do wioski ludzi i tam pod okiem poznanego kapłana przygotowywał się do walki , choć wiedział że potężne czary jakimi dysponuje mają tylko właściwości lecznicze nie poddawał się z tego co dowiedział się od łowców wywnioskował ze Malib wciąż jest na wyspie i ma dusze jego ojca.

Pewnego razu w karczmie:

-będziesz coś brał kapłanie bo jak nie to wynocha, ogrzewać to możesz się na dworze to jest bar dla…

…Ściągając kaptur Farei sięgnął po woreczek z złotymi monetami….

-Potrzebuje informacji..

-Wszystko dla miłego kapłana, w czym mogę pomóc , nocleg , broń a może kobiety??

-Potrzebuje dobrych najemników którzy udadzą się ze mną na północną wyspę….

….Barman zamilkł przez chwile zbierając myśli….

-Przykro mi wędrowcze ale nie mogę ci pomóc .

Gdy zbierałem się już do wyjścia do karczmy wbiegł mężczyzna z krzykiem „JESTEM OTRUTY” w sumie bym się tym nie przejął gdyby nie fakt że zanim wbiegło czterech osobników różnych ras wykrzykując „Kto pomorze naszemu szefowi dostanie nagrodę!!”

-Ja pomogę ale w zamian chce byście zostali moim kompanami w wyprawie na północna wyspę , tak rzekłem i takie są moje warunki…
….Zerif bo tak miał na imię ich przywódca leżał nie ruchomo na ziemi mógł już tylko mówić..

-Wędrowcze me imię Zerif i jeśli uratujesz mi życie przysięgam Ci przy moich kompanach i tutaj zgromadzonych że pójdę za tobą na koniec świata.

Po pierwszych objawach już wiedziałem co to za trucizna i jak ją szybko zwalczyć wiec po paru minutach wszystko było już dobrze a ja miałem wreszcie swoich kompanów na spotkanie z Malibem.
Post #2 03 Feb 2006, 15:31
Czy Azazael to nie jest imie jednego z diablow ? To chyba nie pasuje do kaplana ! 😀
Post #3 04 Feb 2006, 20:47
Pewnie wziol Azazel bo Chuck Norris bylo zajete :hyhy:
KEt
Post #4 29 Mar 2006, 09:40
zmieniono imie na Farei

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026