📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Tolrith
« Wróć do forum  •  8 post(ów) w temacie
Post #1 03 Feb 2006, 15:42
**************************************
Obudził się w zimnym i ciemnym pomieszczeniu. Leżał na ziemi. Na prawo i lewo ciągnęły się długie korytarze, za sobą miał ścianę a na wprost schody, które pnąc się w górę znikały za zakrętem.
Wstał i zaczął iść schodami. Po chwili marszu zauważył, że pomimo braku jakiegokolwiek źródła światła widzi wszystko bardzo wyraźnie, jednak nie przejął się tym.
Po dłuższej chwili wyszedł na powierzchnię.
Powiódł wzrokiem po najbliższym otoczeniu. Nie znał go. Gdy spróbował sobie przypomnieć co właściwie tutaj robi, stwierdził, iż nic nie pamięta.
Nagle zauważył szczura. Poczuł głód. Szybko sięgną po gałąź leżącą obok na ziemi. Gdy zobaczył swoją dłoń trzymającą kij zszokowany aż się przewrócił.
Jego ręka nie wyglądała jak każda normalna ręka człowieka. Patrząc na nią zamiast zwykłych ludzkich paznokci widział szponiaste, lekko zakrzywione pazury. Cała jego skóra mieniła się niebiesko-białym kolorem. Reszta jego ciała nie wyglądała bardziej odmiennie…
Wychodzące na wierzch kości, ubytki skóry, dziwne włosy… Wszystko wskazywało na to, iż jest nieumarłym...
**************************************
Gdy paladyn Crimson wyruszał z banku miasta Stormwind było cudowne lipcowe popołudnie. Żaden z mieszkańców okolicy nie mógł się spodziewać, że w ten piękny dzień może wydarzyć się coś złego. Żaden…
Był właśnie w połowie drogi między wioską Goldshire a wieżą Azora gdy jego wierzchowiec, Mallar, zaczął niepokojąco rżeć i przytupywać.
„Pewnie Wargowie gdzieś tutaj krążą” – pomyślał Crimson. Jednak nie przejął się tym wcale bo w przypadku ataku z łatwością mógł im uciec.
**************************************
Świst.
Rżenie konia.
Upadek…
Znowu świst.
Zamroczenie…

**************************************
Szybko się podniósł. Obrócił się za siebie i z przypiętej do siodła pochwy wyciągnął swój miecz. Rękojeść była mokra i lepka od ciepłej i czerwonej cieczy. To była krew jego konia, która broczyła z przeszytej strzałą szyi i piersi tworząc szybko powiększającą się kałużę krwi nasączającą i plamiącą wszystko wokoło. Splamiwszy również miecz, spływała z jego ostrza i kapała na ziemię pozostawiając ciemno-czerwone plamki na piasku drogi.
Rozejrzał się dookoła, lecz nic nie zauważył.
- Kim jesteś? Pokaż się! – krzyknął. W odpowiedzi po obu stronach traktatu pojawiło się po dwóch mężczyzn. Wszyscy mieli jednakowe, skórzane zbroje poza jednym, który w skórzane karwasze na rękach miał wbite szpikulce. Jeszcze jeden z nich miał przewieszony przez ramię krótki łuk oraz sztylet przypięty do pasa. Pozostali mieli po dwa krótkie miecze.
Mężczyźni zbliżyli się i otaczając Crimsona zatrzymali się w odległości około ośmiu metrów. Ten który stał naprzeciw niego cicho i spokojnie powiedział:
- Oddaj wszystko co wieziesz.
- Nie oddam wam tego, są inni którzy bardziej potrzebują tego złota. – równie spokojnie odparł Crimson.
- Ehhhh, nic mnie to nie interesuje na co mają być przeznaczone te pieniądze. To bez znaczenia, bo i tak będą moje. – zrobił krótką pauzę –Szczerze ci współczuję, że trafiając na bandytów trafiłeś właśnie na nas. Chłopaki, brać go! – na ten znak mężczyzna z łukiem wyciągnął swój sztylet i zwinnie nim obracając powoli zaczął się zbliżać do Crimsona. Reszta napastników zrobiła tak samo.
- Nie myśl, że poddam się bez walki! – wykrzykując te słowa zrobił kilka gestów i otoczył się aurą ochronna i wzmacniającą.
**************************************
Szybko sparował cios sztyletu spadający od góry. Wykonał szubki półobrót i ciął. Poczuł opór więc szybko dobił pchnięcie. Pociągnął rękojeść miecza do siebie i rzucił się do tyłu wykonując przewrót w tył. Szybko powstał. Rozejrzał się. Jeden z nich leżał na ziemi i brocząc krwią zaczął kwiczeć. Uciskał rękoma swój bok próbując zatamować krew. Niestety, mizernie mu to szło. Krew przeciskała mu się przez palce niczym źródło strumienia wypływające z ciasnej szczeliny w ścianie góry.
Przestał na niego patrzeć, spojrzał na tych którzy jeszcze żyli. Ku swojemu zdziwieniu stali i nie ruszali się. Jednak ich miecze zaczęły się zmieniać. Nagle zapłonęły żółto-purpurowym ogniem. Napastnicy zaczęli biec dookoła niego, a z każdym okrążeniem poruszali się coraz szybciej. W końcu ich sylwetki przybrały postać widm, rozmytych cieni wręcz rozwianego dymu. Wtedy zaatakowali, wszyscy naraz.
Ciemność.
**************************************
Obraz jak przez mgłę.
Widać zakrwawione zwłoki mężczyzny kopane przez trzech ludzi.
Tuż obok ciało konia pogrążone w ogromnej kałuży krwi.
Kawałek dalej mężczyzna oparty o drzewo z łukiem złożonym na kolanach. Trawa na której siedzi zabarwia się na szkarłatny kolor…
Jeden z ludzi kopiących martwego mężczyznę ubrany w wyraźnie wyróżniającą się zbroję pochyla się nad ciałem i głęboko wbijając ostrze miecza podrzyna mu gardło.
Chwilę później zwłoki zabitego zwisają dogórynogami z gałęzi ponad drogą. Jego ciało jest zmasakrowane. Ma wybebeszone wnętrzności, które zwisają mu z ziejącej dziury w brzuchu.
Reszta ciała jest pokaleczona i pogruchotana, jedyną nienaruszoną jego częścią jest twarz.
Zwłoki kompana napastników zostały zabrane.
Trzech mężczyzn odjeżdża…

**************************************
A więc tak skończyłem swój żywot. Jak jakieś ścierwo! Zabiło mnie i zmasakrowało moje ciało kilku ludzi! Nie, to nie byli ludzie! To były potwory!
Spojrzał na swoje dłonie.
To były potwory w ludzkiej skórze! Jednak żyję. Czyżbym otrzymał szansę na zemszczenie się? To mi odpowiada, jednak co zrobię potem? Czy jest sens marnowania nowego życia na poszukiwanie i tropienie kilku plugawych istot? Nie, nie zmarnuję tej szansy na jakąś – zaśmiał się głośno – błahostkę. Na pewno jest więcej takich jak ja. Znajdę ich i zacznę normalnie żyć, przeżywać przygody, zwiedzać świat.
To mówiąc ruszył brukowaną dróżką prosto przed siebie. Ruszył aby zacząć nowe życie.
********************************************
1-szy dzień mojego nowego życia.
Moje imię brzmi Tolrith. W swoim wcześniejszym życiu byłem szlachetnym i prawym człowiekiem. Teraz jednak będę bezwzględnym wojownikiem, który nie ma skrupułów i innych słabości. Przyrzekam sobie tępić i niszczyć wszelkie ludzkie, krasnoludzkie, gnomie oraz elfie istnienie. Te istoty bratają się ze sobą a mimo to nie mają szacunku dla siebie. Okradają się, mordują ale nadal twierdzą że są „dobre” i szlachetne. Okłamują same siebie. Dlatego właśnie zasługują na unicestwienie. Ja Tolrith rozpoczynam swoje nowe życie i wyruszam na przygodę w której chcę zdobyć nowe doświadczenie i pokonać nowe przeciwności losu. Rozpoczynam krucjatę przeciw prawdziwemu złu.
Crimsonie, dziękuję ci za to, że ginąc pozwoliłeś mi na rozpoczęcie nowego życia.


Imię: Tolrith
Rasa: Nieumarły
Klasa: Wojownik
Oczy: Niebieskie, świecące, głębokie.
Włosy: Pionowo sterczące stożki koloru brunatnego.
Inne: Brak skóry na dolnej szczęce.
Post #2 03 Feb 2006, 16:16
Bardzo fajna opowiesc jeszcze zadna mnie nie wciagla jak twoja gratuluje 😮k:
Post #3 03 Feb 2006, 21:51
Poprawka:

Włosy: Pionowo sterczące stożki koloru brudno-niebieskiego.
Post #4 04 Feb 2006, 00:40
hehe niezłe... podoba mi sie ta krew... choc moim zdaniem mogles bardziej opisac jej zapach lepkosc... takie łeeeeee ale ogolnie gites...
Post #5 04 Feb 2006, 00:41
wampir....
Post #6 04 Feb 2006, 07:46
Bardzo dobry opis. Piszesz ciekawym jezykiem, bez pomylek i bledow gramatycznych.
Spodobala mi sie opisane przez ciebe opisana scena walki. Napisane tak jakos... realistycznie:)
Moze troszke na koncu spyciles. Z palladyna w ciagu chwili stales sie bezwzglednym wojownikiem, ktory bedzie tepil tych, ktorych bronil. Ale pomimo tego jest calkiem niezle:)

Witaj w Hordzie!
Post #7 04 Feb 2006, 08:41
Dzięki za pozytywna opinię.
Jeżeli znajdę trochę wolnego czasu to napiszę jakieś rozszeżenie do tamtej walki. A co do takiej gwałtownej zmiany charakteru, to dusza najpierw w ciele człowieka a po chwili w ciele nieumarłego musiała zaznać poważnego uszczerbku. To tyle, kto chce, niech komentuje.
Post #8 06 Feb 2006, 21:58
Super! Mnie sie podoba.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026