📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

hug wraca ( Mordon Van Lust )
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
huG
Post #1 04 Feb 2006, 00:23
Historia ta to tylko to co onim wiadomo a może jest i tak że wiesz o nim więcej niż Ja prosty człowiek pewnie chodzący po tym świecie chodź nie sądze że go znasz a słowo "znasz" oznacza wiele...Wiesz mi,coś o tym wiem...Może to człowiek o stu twarzach co widział wiele to co ja znim przeżyłem to było nic.Postaram się przekazać Ci ziarnko piasku z całej garści piachu...osoba bardzo skryta zamknieta w sobie do końca nie wiadomo kim jest,kiedy kłamię,trudno go rozgryźdz...

Imię - Mordon Van Lust

Wiek - Mordon na to pytanie pewnie odpowiedział by : "Nie rozumiem tego pytania. Nie ma takiego czegoś jak czas. Czas to określenie okresowości pewnych zjawisk oraz ustalenie kolejnosci tych zjawisk."Wydaje się dziwne ale mało osób pyta się jego o wiek....nie liczni wiedzą że ma 42 lata...

Rasa - człowiek ...

Klasa - ludzki warlock chodziaż tego pytania wpierw Mordon też by nie zrozumiał...

Kolor skóry - jasno brązowa skóra można powiedzieć 'opalona'

Kolor włosów - raczej łysy lekko wytatułowany...


'podróżował już 67 dni przez mroźne krainy krasnoludów,z dalekiej wieży zauważyłem człowieka a że lunete miałem dobrą bo osobiście specjalizuje się w optyce widziałem że na oczach miał okulary a wiało w tedy oj wiało temperatura -42 wedłóg skali Thoronina z klanu skały...na plecach miecz..duży dwuręczny i jakiś dziwny wydawał mi się...Natychmiast wszedł do naszej osady potem wynajoł pokój w Karczmie "pod kilofem".Przyznam się ale go śledziłem no może troche..byłem wtedy mlody nie doświadczony pracowałem w tedy w sklepie optycznym w małej osadzie krasnoludów sprzedawałem okulary lunety i inny specjalny sprzęt.W karczmie zamówił szklanke ciepłego mleka, na co kilku moich znajomych wybuchło śmiechem (unas się pije piwo a nie mleko mamy swoje tradycje ale jesteśmy gościnni dlatego nikt nic nie mówił, tylko się troche pośmiał)Wtedy spojrzał na mnie pierwszy raz,w oczach ...smoła...oczy czarne aż tak czarne że zaczynałem widzieć czerwone...blizna pod okiem i krwawił...chodź nikt na to nie zwrócił uwagi a wielu chciało mu pomóc lecz nikt nie miał odwagi podeiść i zaareagować..i tu ja przerwałem milczenie

-Na goblinią nogę przybyszu twoja rana wygląda paskudnie
-...
-trzeba szybko to opatrzeć pomogę Ci
W pewnej chwili nie znajomy przybysz przewrócił się stracił kontrole nad swoim ciałem..
-widzę że nieźle oberwałeś no wstajemy !
-odeidź sam wstane...
Nagle zapadła cisza wszyscy się na mnie patrzyli a on poszedł do swojego pokoju który wynajoł na pare dni musiał przecież odpocząć...

Na zajutrz kupił troche żywności,pogoda się poprawiła,w sklepie Markona sprawił sobie ciepłe buty a miecz cały czas nosił na plecach tak jakby miał plecy ze stali i nie roztawał się ze swoią lśniącą Dai-Kataną bo tylko tak mogę to nazwać.Zainteresował mnie jego miecz...

-Witaj czujesz się już lepiej ?
-Tak,dziękuje.
-Ładny miecz skąd przybywasz nie znajomy ?
-z bardzo daleka.

I tak to bylo przez pare minut naszej rozmowy potem znów próbowałem znim nawiązać kontakt...i udało sie.68 dzień w krainie krasnoludów podróżuje bo szuka pewnej osoby nie chciał powiedzieć kogo.Pewnego dnia jednak wyznał mi że szuka swojego mistrza nie jakiego Kerthina Kakidashi dziwne nazwisko kojazyło mi się z dalekim wschodem...

Mijały dni i noce jego rany goiły się gdy skończyły mu się pieniądze zamieszkał u mnie,mało rozmawialiśmy bo całymi dniami medytował i ćwiczył...aby odzyskać zdrowie wreszcie nauczył mnie posługiwać swoja Dai-Kataną.Nauka Azula ośmiu palców oraz przekazał mi dwie nauki jego mistrza...Razem trenowaliśmy a że pochodze z klanu to jak przystało na krasnoluda używam młota potajemnie posługiwałem się mieczem oraz sztyletami...Pokazywał mi także jak przywołuje demona,to niezwykła umiętność..Pamietam jednej nocy jak pokazał mi swoje 12 sztyletów były tak ostre że lekkie dotkniecie powodowało okaleczenie to nie były żarty...Spał u mnie,na poiłem go,nakarmiłem ale to co On mi przekazał bylo bez cenne.To co powiedział na początku wzruszyło mnie...

"Czy potrafisz żyć w bagiennych jamach żywiąc się pająkami oraz innym świnstwem..?A czy potrafisz przeżyć czas bez picia czystej wody tylko brudnej baginnej wody dlatego jestem tym czym jestem i to nie jest ważne jak wyglądam,ale ważny wygląd jest tego co znajduje się w środku Mnie...Mój mistrz powiedział kiedyś "W skali wszech światam jesteśmy jak pojedynczy oddech"

Odszedł szóstego dnia i dalej nie wiem co znim się stało...'

Klain szklane oko.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026