📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Elvith- młody Elf Kapłan
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 04 Feb 2006, 13:39
Imię: Elvith
Wzrost: 185cm
Waga: około 75kg
Włosy:
Karnacja:
Oczy:
Klasa: Kapłan
Rasa: Elf

Historia i krótka charakterystyka bohatera:

Elvith wywodzi się z małej elfickiej rodziny zamieszkującej wioskę Rivenvil w Felwood. Jego rodzinę wiązała wielka więź uczuciowa która pomimo ubogiego bytu pomagała im żyć. Matka Elvitha zajmowała się alchemią, ojciec natomiast całe swoje życie spędzał na wojowaniu. Jego wielka chlubą była obrona Drzewa Życia w której brał udział i której zawdzięcza swoją chorobę. Kilka lat po wojnie urodziły się bliźniaki Elvith i Materia. Pierwsze lata ich życia nie były łatwe i usłane różami. Ojciec uczył młodego elfa władania różnorodną bronią i ćwiczył razem z nim coraz to nowe techniki. Elvith był bardzo zwinny i od małego lubił pakować się w problemy, był także wielce zainteresowany naturą oraz otaczającą go przyrodą… Rodzice nie mieli tak dużej sumy żeby wysłać go na nauki do klasztoru . Ojciec zarabiał na szkoleniu młodych wojowników z pobliskich wiosek, matka zbierała zioła które potem wysuszone sprzedawała na targach w mieście. Rodzice jedynie tego mogli nauczyć bohatera i jego siostrę Materie. Pewnego dnia do wioski zawitała karawana ludzi z odległego Stormwind chcących kupić od elfów ich niezwykłe szaty i oręż. Przebyli oni długa drogę najpierw na statkach potem konno w końcu z biegiem rzeki w głąb krainy. Jeden młody wojownik syn dowódcy zapędził się w głąb mrocznego lasu i zaginął… reszta drużyny dopiero po jakimś czasie zorientowała się że go nie ma. Postanowili oni odnaleźć nieszczęśnika, jednak nie ma nic gorszego niż lasy Felwood w których już nie jeden zginął bezpowrotnie.
Ludzie przygotowali wyprawę lecz brak im było dobrego przewodnika który chodź trochę znał by te lasy…
Nikt pośród wszystkich mieszkańców Rivenvil nie chciał iść… oprócz Elvitha. Przybysze postanowili w zamian za pomoc sowicie wynagrodzić jego ubogą rodzinę dając im pękatą sakwę ze złotem i srebrem…
Elvith przyszykował sobie kij oraz prowiant i położył się spać gdyż musiał być wypoczęty. Nazajutrz rano pomoc wyruszyła. W jej szeregach znajdowała się jeszcze jedna osoba siostra bohatera która postanowiła mu pomóc. Pierwszego dnia przedzierając się przez zarośla zaatakowało ich stado wygłodniałych wilków. W walce śmiertelnie zraniony został dowódca ludzi… kiedy umierał błagał by pomoc odnalazła jego jedynego syna… Bohater i reszta grupy ruszyli dalej. Po kilkunastu dniach wszyscy kluczyli bezwiednie nie mając żadnych nadziei na odnalezienie. Postanowili wracać jednak skończyły im się zapasy wiec musieli rozbić obozowisko. Nieopodal znajdowało się jezioro a za nim wielka góra z pod której wydobywał się dym… Rodzeństwo postanowiło przedostać się na drugą stronę i sprawdzić to. Podbiegli bliżej i schowali się w krzakach nad jaskiniom… zobaczyli jakiś obóz a w nim około dziesięciu bandytów. Elvith postanowił , że sam po cichu prześlizgnie się pomiędzy namioty i zabierze im jedzenie. Materia uważała że powinien sobie darować ten nie przemyślany pomysł i wrócić tam w nocy. Elvith zeskoczył ze skały i wbiegł do namiotu… Materia szybko przemyślała sprawę i ruszyła w ślad brata. Podczas przeczesywania legowisk w jednym z namiotów zobaczyli zakneblowanego elfa, brat Materii wyjął mały scyzoryk i wyswobodził jeńca… Siostra bohatera zapytała nieznajomego czy oprócz niego bandyci maja jakiś innych więźniów. Elf po krótkiej chwili zadufania wyznał ze słyszał jak oprawcy rozmawiali o niedawno schwytanym człowieku i dziwili się co robi w tak odległej krainie… Bohaterowie w tej samej chwili pomyśleli o tym samym – To on … Elfy postanowiły wydostać się z obozu i powiadomić resztę. Jedynie Elvith liczący tylko na siebie stanowczym tonem odpowiedział ze nigdzie nie idzie dopóki nie uratuje człowieka… Niepostrzeżenie obeszli obóz jednak jeńca nie było. Został ostatni namiot… bohater kazał reszcie poczekać za drzewami a sam wszedł… po paru chwilach wyszedł w raz z wycieńczonym. Materia bardzo się wystraszyła gdyż za jego plecami stało dwóch rosłych bandytów którzy chcieli go zabić… Materia krzyknęła ten upadł na ziemię, bandyci pojmali go. Nieznajomy elf trzymał Materie aby ta nie poszła na pewną śmierć , uspokoiła się. – Mówiłaś ze jest was więcej… wiec proponuje chodźmy po resztę i wtedy racjonalnie będziemy mogli pomóc… na chwile obecna podzielimy ich los…
Bohaterka ze łzami w oczach ruszyła w stronę mieszkańców Stormwind aby szybko udzielić bratu pomocy. Tymczasem o obozie, bandyci zaczęli przygotowywać ekwipunek… widocznie szykowali się do drogi…
-Ty głupku… przygotuj elfa i tego młodego do drogi – powiedział jeden bandyta do drugiego
-Ale wodzu…
-Nie ma żadnego ale… obydwoje będą sprzedani już niebawem… elf jest silny trole na pewno go kupią… albo wymienimy go na coś lepszego… - Powiedział dowódca.
-Ale wodzu co do tego człowieka to nie wiem czy to dobry pomysł żeby go brać, będzie tylko ciężarem…Nic za niego nie dostaniemy… to wrak nadaje się tylko do zabicia …znowu jego ciało może szybko się zepsuć zanim go dowieziemy…
-Może i masz rację głupku… nich i tak będzie. Szykujcie się szybciej za parę chwil ruszamy! – Krzyknął stanowczo – Was trzech… -wskazał 3 bandytów przy ognisku -…Wy tu zostajecie i pilnujecie obozowiska do czasu naszego powrotu…-dodał. Trochę sobie poczekają -powiedział kpiąco pod nosem.
Po upływie kilku minut rzezimieszki wsiadły na konie i wyruszyli. Elvith wiedział ze Materia przybędzie lada chwila tylko obawiał się że może być już za późno… w tym momencie jeden z oprawców uderzył bohatera w głowę , Elvith stracił przytomność.
Kiedy doszedł do siebie już świtało. Znajdowali się jeszcze w puszczach gdzieś w Ashenvale ale bohater kompletnie nie znał tego terenu… Bardzo interesowało go gdzie jest teraz jego siostra i martwił się ze rodzice pokładali w nim duże nadzieje a teraz nie wiadomo co będzie z ich wspólnym losem…
Słońce już zachodziło i stawało się coraz większe Kiedy przekroczyło widnokrąg dowódca bandytów powiedział głośno… -Tu rozbijamy obóz… Już jutro wejdziemy na równiny wiec przy tym wodospadzie trzeba zaopatrzyć się w wodę i owoce… jutro nie będzie na to czasu. – skończył i ruszył w stronę swojego namiotu.
Elvith był spragniony od dawna nic nie jadł ani nie pił, leżał teraz pod otwartym niebem koło świeżo rozpalonego ogniska.
-Mógłbyś dać mi coś do picia jestem spragniony…- powiedział we wspólnym języku bohater, który będą małym dzieckiem uczył się go od ojca walczącego niegdyś w przymierzu z ludźmi…
-Ty psie nie musisz nic pić - odpowiedział jeden
-Musze… inaczej nic za mnie nie dostaniecie bo umrę po drodze.- odpowiedział Elvith
-Ty chyba mówi dobrze… ale sam nie wiem zapytaj się wodza.
-Nie idioto! Chcesz żeby nas pozabijał wiesz ,że nie lubi kiedy mu się przeszkadza jak śpi…
-Masz racje daj mu ta wodę tam leży ja idę spać… - powiedział ziewając jeden z oprawców
-Masz… i pij psie…jutro czeka cię długa droga!!- zaśmiał się i siadł koło ogniska.
Elvith pomyślał chwile… i wpadł na szalony pomysł.
-Ej ofermo musisz mi rozwiązać ręce jak mam pić…?!Przecież Ci nie ucieknę…
-To już twój problem… -zaśmiał się poczym podszedł i rozwiązał mu ręce.
Elvith wyrwał mu nóż i ugodził go w brzuch… Bandyta osunął się bez szelestnie na ziemię. Bohater wziął jego kolczugę oraz miecz i wsiadł na konia aby wrócić do domu. Powiedział po Cichu sam do siebie – jeszcze się z wami policzę… i dojechał…


Elvith to wysoki elf o bardzo charakterystycznym usposobieniu. Jest bardzo impulsywny i działa bez namysłu . Lubi naturę i dobrze orientuje się w nowym nawet nieznanym terenie. Żyje w zgodzie ze zwierzętami i otaczającym go światem a także z boginią Elune . Jego złą cecha jest pchanie się w niepotrzebne kłopoty i pycha. Lubi być w centrum uwagi i nie baczy na upomnienia innych mądrzejszych oraz starszych. Jest bardzo oddany rodzinie. Teraz jego jedynym celem jest powrót do domu…do siostry Materii i rodziców.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026