|
Post #1
05 Feb 2006, 20:00
Imię: Dolf
Nazwisko: Fritht Wiek: 21 lat Rasa: człowiek Klasa: kapłan Zawód: alchemik i zielarz Wzrost: średnio wysoki, 170cm Waga: 70kg Opis: Człowiek którego widzisz ma jasne, opadające na barki włosy. Jego oczy sprawiają wrażenie małych błękitnych ogników. Posiada jeszcze mały nos i równie małe, nie odstające uszy. Chodzi wyprostowany i uśmiechnięty (zazwyczaj) Historia: Urodzony w średniej wielkości mieście już za młodu został przeznaczony dla świątyni. Gdy miał niespełna 10 lat płonący legion zaatakował świat ludzi. Wielka była panika wśród kapłanów, każdy ,,starszy świątyni” wyruszał na wojnę aby wspierać swych braci. Tylko młodzi, tacy jak Dolf pozostawali w swej siedzibie. Przez kilka dni chłopiec nic nie słyszał o dalszych poczynaniach ludzkiej armii. Zgodnie z przewidywaniami mistrza kapłanów legion zwyciężył, nastały czasy strachu, lęku, bojaźni i wielkiej niepewności. Dolf zastanawiał się czy armia wroga zdobędzie mury jego ,,ukochanej” świątyni. Kilka tygodni później nastał dzień grozy, pierwsze demony wędrowały w stronę miasta. Plan który mistrz układał już od dawna teraz został zrealizowany, otóż przewodniczący kapłanów udał się w odległe góry i tam otworzył wrota. Drugie wrota otworzyli mieszkający w świątyni kapłani. Dzięki temu młodzi mogli uciec w dalekie góry, bez groźby śmierci z rąk demonów. Przez te właśnie magiczne przejście przeszedł Dolf. Wraz ze swymi ,,braćmi” rozbił obóz górski. Życie w ciężkich warunkach, było idealnym ćwiczeniem siły woli i wytrwałości dla młodego kapłana. Nieraz brakowało pożywienia, zwłaszcza podczas szalejących często wichur. Okolica w której Dolf rozbił obóz była niezwykle wietrzna. Kapłani po 10 latach mieli dość, nie mogli już wytrzymać tych morderczych warunków. Gdy wieść o zakończonej wojnie dotarła w odległe góry, kapłani powrócili na swe dawne tereny i odbudowali świątynie kamień po kamieniu. W wieku 20 lat Dolf musiał jak każdy kapłan udać się w świat, aby pomagać ludziom. On trafił w strony stormwind, aby tam przez 10 lat wspierać ludzi....... I tam w stolicy narodu ludzkiego spotkał swego przyjaciela z dzieciństwa który został wysłany z taką samą misją. Zobaczyli się w sklepie szwacza i od razu umówili się na spotkanie w karczmie. Następnego dnia Dolf przybył do gospody, aby porozmawiać ze swym przyjacielem. Gdy już zasiedli przy stole Frit (tak miał na imię przyjaciel) opowiedział pewną historię: ,,Wędrowałem drogą do Stormwind, miałem zakupić zioła potrzebne do wyrobu mikstur. Był środek dnia, trakt był pełen podróżnych. Jeden z przechodniów ,,zaczepił” mnie. -czy chce pan zarobić kilka złotych monet? –zapytał -panie, nie złoto jest dla mnie ważne- odparłem -uwierz mi jest to łatwa sprawa, musisz udać się do niejakiego Kylino. Jest on wojownikiem, znajdziesz go w chatce stojącej na końcu tej drogi. Przekaż mu ten pergamin- tajemniczy człowiek podał mi kawałek pergaminu, a następnie pokazał ścieżkę -dobrze pomogę ci panie, jednak nie oczekuje żadnej nagrody -więc idź już, spotkamy się wieczorem w karczmie. Udałem się ścieżką do chaty. Był to mały domek, niewiększy niż stajnia. Podszedłem do drzwi i zapukałem. -ktoż to puka!- rozległ się męski głos -mam wiadomość dla pana- powiedziałem. Drzwi otworzyły wysoki mężczyzna, wziął wiadomość i uśmiechnął się. -zapraszam- powiedział po chwili Wszedłem do środka, następnie przysiadłem na stołku. Wojownik wyjął zza pasa maczugę i jednym, szybkim ruchem uderzył kapłana w głowę. Obudziłem się w przydrożnym rowie, miałem na sobie tylko podartą tunikę.” -nie ufaj każdemu kogo spotykasz, tak jak to uczono w świątyni- poradził Frit kończąc opowieść. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |