|
Post #1
05 Feb 2006, 22:48
Imie: Hercules ( nie mylic z Herkulesem)
Rasa : Krasnolud Wiek: 45 lat Wzrost: napewno nie kurdupel (cale 150cm) Waga: 94 kg Kolor oczu: piwne jak najlepsze krasnoludzkie piwo Wlosy: dlugie srebrne, opadajace na plecy HISTORIA POSTACI - Baczność!!!!! - krzyknął krasnoludzki Palladyn Hercules - cała jego lanca powstała przerywając wszelkie czynności. -Zostałem poinformowany że zbliża się w naszą stronę armia Nekromanty Zawa - był to nekromanta znany z tego, że na usługach jego było parę Krwawych Smoków; pomimo mylącej nazwy nie były to smoki, lecz wampiry które całe swe życie poświęcały szkoleniu swoich umiejętności w walce wręcz - normalni ludzie nie mieli z nimi szans, nawet Gralowi Rycerze nie dorastali im do pięt. - Nie martwcie się- krzyknął Palladyn - w naszą stronę zmierza armia Elfów i jeśli dopisze na szczęście to dotrą tu przed Zawem. Tymczasem napoicie konie, umyjecie zbroje, wyczyścicie broń, bo jeśli będziecie musieli umrzeć to umierajcie z godnością i wyglądem godnym krasnoludzkiego rycerza.Po przemówieniu tym rycerze zaczęli zajmować się z powrotem starymi sprawami, lecz Palladyn nie powiedział im całej prawdy. Po przemówieniu wygłoszonym swym ludziom wrócił do namiotu, w którym oczekiwali go Elficki mag oraz człowiek , którego twarz była ukryta za masko. - Jest aż tak źle? - zapytał Palladyn. - Obawiam się że tak - odpowiedział Elficki mag -Idzie na nas 10.000 armia. Nasi zwiadowcy potwierdzili, że każda wioska na ich drodze zostaje wycięta w pień, a ludzie dotychczas ją zamieszkujący dołaczają do armii jako nieumarli - widać było zaniepokojenie maga, obawiającego się tego, co by się stało, gdyby weszli do lasu. Las był ich świętym miejscem, a oni zamieniliby go w pustynię. Wiedział, że sam nie da sobie rady; potrzebował pomocy nie lubianych krasnoludów i ludzi - bez, nich nie miał szans. - Nasze armie dotrą tu jutro - burknął zamaskowany- armie elfów za 2 dni a Zaw za 3-4. Jeżeli będziemy pracować razem i zorganizujemy linię obrony, może nam się uda.... - człowiek sam wątpił w swe słowa. - ...może to za mało - przerwał Palladyn. Nagle rozległ się hałas. - Trąbią na alarm teraz, ale Zaw miał dotrzeć za 3 dni - ze strachem wymówił Palladyn. - Może to nie on... Skoro nie on, to kto? - rzekł mag po czym jako pierwszy wyszedł z namiotu. Wtedy jego oczom ukazała się niewielki oddział. Gdy kranolud zobaczył ten odział widać było jak jego twarz się rozchmurza. Co prawda, było ich tylko 20, lecz pomimo tego byli zbawieniem, gdyż zbliżali się do obozowiska Zabójcy Trolli (krasnoludowie, którzy z jakichś powodów zhańbili się i teraz szukają chwalebnej śmierci w walce; niedbali o życie - chcieli jedynie spotkać silniejszego od siebie, co w tej sytuacji było wybawieniem). Trzeba też wiedzieć, że Zabójcy Trolli byli najlepszymi wojownikami w armii krasnoludów, a jak wskazywała nazwa mogli poradzić sobie z Trollami lub nawet z gigantami... Ba, są i tacy którzy w pojedynkę zabijali smoki. W tej samej chwili przy nogach Palladyna wylądowała strzała. Nie przeraziło go to, bo wiedział że są to elificcy zwiadowcy; mogło to oznaczać, że posiłki przybędą szybciej niż przypuszczał. - Możemy to wygrać, możemy to wygrać - powiedział Palladyn. - Wszystko jest możliwe - odpowiedział elf. - Nie, jedno jest pewne... - pozostali na niego spojrzeli - ...że przeleje się tu dużo krwi, krwi krasnoludzkiej, elfickiej i ludzkiej, i miejmy nadzieję, że nie będzie to krew przelana na marne... Nasz bohater nie mial jednak zielonego pojecia o jednym bardzo waznym zdarzeniu, ktore mialo miejsce. Mianowicie armia Zewa, ktora i tak byla bardzo liczna zostala zwiekszona o Taurenskich Lowcow- elitarne jednostki, ktore charakteryzuja sie wielkim sprytem i silo. Na drugi dzien rozgorzala wielka bitwa. Wojska Elfow, Krasnoludow i Ludzi zostaly pobite, a Hercules dostal sie do niewoli. - Hej ty krasnalu obudz sie. Pora cos przekasic-zawolal wysoki Tauren i kopnol w klatke az zadrzala, a po chwili wrzucil do srodka jakos smierdzaco kosc z odrobina miesa. - Co... gdzie ja jeste..m. Co sie stalo?- zakrzyknol Palladyn zerwawszy sie na nogi. Usiadl i pograzyl sie w rozmysleniach, gdyz trzeba wam wiedziec, ze po walce Hercules znajdowal sie w spiaczce przez 3 dni. - Pamietam...moje wojsko zostalo rozbite....duzo trupow. Wpadlismy w zasadzke!!!-wykrzyczal to jednym tchem po czym upadl. Obudzil sie dopiero wieczorem. Kolo klatki siedzial straznik Tauren z kluczami i bawil sie nimi. W glowie Palladyna zaswitala pewna mysl: - Hej ty, jak masz na imie?-zawolal do straznika - A co cie to obchodzi krasnoludzie-odburknol Tauren - Masz moze jakies piwo, albo cos mocniejszego?- zaganol po chwili Hercules. - A no mam beczulke zdobycznego piwa krasnoludzkiego. - Bys poczestowal spragnionego krasnoluda.-Jako, ze straznik nie grzeszyl inteligencjo zaczeli obaj zdrowo popijac, a jak wszystkim wiadomo krasnoludy nie maja sobie rownch w piciu to pochwili pijany Tauren w zamian za bezcenny pierscien rodowy wypuscil Herculesa. Bohater wymknol sie chylkiem z obozu i wyruszyl w swiat. Teraz pragnie odzyskac swoj klejnot i w tym celu przemierza niezliczone krainy aby odnalesc Taurena, który go posiada. PS: Prosze o pozwolenie na zachowanie mojego imienia. |
|
Post #2
06 Feb 2006, 00:28
początek histori kojarzy mi sie z bitwa z wladcy pierscieni dwie wieze 😛 ale historyjka ogulnie oki 😮k:
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |