📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 3989
« Wróć do forum  •  4 post(ów) w temacie
Post #1 09 Feb 2006, 16:53
Elf

Wzrost: 200 cm

Waga: 80kg

Włosy: Zielone

Oczy: Zielone

Karnacja: Blada


Historia ta zaczęła się w pewnym miasteczku zwanym Wężowa Odchłań. Było to miejsce ponure, mroczne w którym na każdym kroku można było spotkać zbirów, czyhających na życie podróżnych i na ich pełne złota sakwy, jednym słowem miasto pełne zła. Pewnej nocy grupa bandytów na której czele był sam Tom zwany także Tomem Czarnookim planowała zasadzkę, której celem był transport złota a także oręża które miało zostać dostarczone do granic królestwa w którym od zalania dziejów toczy się wojna z Nieumarłymi. Po skrzętnym obmyśleniu planu działania, gromada rządnych krwi łotrów wyruszyła na łowy.
Będąc na miejscu bandyci rozlokowali się na swoich wcześniej ustalonych pozycjach po dwóch stronach, zaś na drodze umieścili ogromny konar by zablokował tym samym drogę ucieczki. Rozpoczęło się czekanie. Ziemia była spowita ciemnością, księżyc mimo iż był w pełni przysłonięty został ogromnymi chmurami, zza których tylko przez sekundy pojawiał się ogromny blask białego świtała, w którym połyskiwało całe wyposażenie. Bandyci czekali, czekali a głucha cisza narastała. Chmury otaczające księżyc zaczęły powoli znikać a księżyc coraz silniejszym blaskiem rozświetlał całe miejsce w którym miała rozpocząć się jadka. Po kilku godzinach spędzonych w lesie, nagle słychać było stukot kół wozu. Każdy z bandytów wiedział ze czas rozpocząć krwawą rzeź, powoli zaczęli przygotowywać się do boju.
„Widać już wóz, około 6-10 ludzi”- słychać było lekki szept jednego z oprawców który zmierzał do uszu głównodowodzącego. I stało się, wóz podjechał do miejsca gdzie czekało na niego zło. Czterech rycerzy na koniach eskortujący wóz czując zasadzkę wyjęło miecze z pochew i bacznie obserwowali otaczający ich leśny gąszcz. W obozie wroga panował spokój widać było, iż bandyci byli doświadczeni, opanowani, czekający na odpowiedni moment do ataku. Po dłuższej chwili spokoju eskorta zeszła z koni, jak i ludzie, którzy przebywali na wozie. Zaczęli się więc zastanawiać jak poradzić sobie z ów problemem jakim ewidentnie była wielka kłoda leżąca na środku drogi. Nagle jeden z rycerzy rzekł:
- Zaraz wracam przyjaciele idę tylko do lasu zrobić co muszę zrobić
Towarzysze przytaknęli głowa, a sam rycerz zniknął gdzieś w paprociach, podszedł pod drzewo, rozwiązał sobie rzemyk od spodni i już miał sięgnąć po przyrodzenie, gdy nagle ktoś szybkim ruchem chwycił go za usta, jednocześnie, podcinając mu gardło, krew trysnęła niczym z wodospadu a sam rycerz szybko wyzionął ducha a jego ciało legło na ziemię. Czarnooki widząc co się dzieje szybkim ruchem ręki wydał rozkaz ataku. Bandyci wyłonili się zza drzew niczym chmara głodnych wilków spragnionych mięsa, krwi i śmierci. Łucznicy zza drzew szybko uporali się z dwoma woźnicami, strzały utknęły w ich ciałach przebijając zbroję, bez najmniejszego problemu. Rycerze szybko sięgnęli po miecze i starali się odeprzeć wroga. Słychać było krzyki walczących, jęki umierających a księżyc swoim blaskiem spoglądał na całe to zło. Gdy już walka biegła ku końcowi rycerze mimo bohaterskiej obrony zaczęli tracić siły, co kończyło się rychłą śmiercią. I już mieli się poddawać gdy nagle z lasu pojawiła się wielka postać w kapturze trzymająca w ręku łuk. Jednym ruchem dwie świszczące strzały trafiły w serca bandytów zostawiając na ich twarzach ból ale także zaskoczenie. Następne strzały także znajdowały swoje cele, nie pomagała żadna tarcza. Postać ta umiała znaleźć na całym ciele miejsca w które zmierzająca strzała doprowadzała ich do natychmiastowej śmierci. Postać ta przenikała drzewa wysyłając tylko szybką śmierć. Tom widząc co się dzieje zaczął wycofywać swych niedobitków z pola walki sam starając się uchować przy życiu. Postać ta była bez względna podobnie jak bandyci nie mieli respektu wobec rycerzy tak i ona nie miała respektu wobec nich. Nikt z zbrodniarzy nie zdołał nawet do niej dobiec a już pożegnał się z życiem. I gdy Zmora ta prawie wszystkich wybiła w pień, zaczęła podążać w stronę uciekającego Toma. Ten zaś odwrócił się spojrzał na ów postać. Była wysoka na sobie miała wielki kaptur po samą ziemię, pod nim zaś widać było srebrna zbroję czasem połyskującą w blaskach księżyca. Postać ta ściągnęła swe nakrycie głowy miała długie zielone włosy,(spięte w kucyk) wielkie zielone oczy które obserwowały każdy nawet najmniejszy ruch, jego uszy ogromne pnące się ku górze mogące słyszeć nawet najmniejszy szmer, Spoglądał na niego i rzekł:
- Jam jest Machulras. Przyrzekam Ci, że dziś ostatni raz wysłałeś niewinnych niczemu ludzi na inny świat i zapłacisz za całe wyrządzone zło którego się dopuściłeś. Z twojej to ręki zginęła moja matka, gdy podróżowała w tych stronach, a ja sam uciekłem. Nie liczyłem ze dojdzie to tego spotkania obserwowałem cię, chciałem dać Ci szanse, lecz ty jej nie wykorzystałeś. Przez całe życie wychowywał mnie las a mnie samego podtrzymywała myśl ze kiedyś nadejdzie ten sądny dzień. Zaatakowałeś ja w podobny sposób, nie oszczędzając nikogo. Czas by los wymierzył Ci należytą karę. Po tych słowach napiął łuk przymierzył i wystrzelił. Strzała niczym świetlisty pocisk podążała w stronę Toma zostawiając za sobą fale gorącego powietrza nawet się nie spostrzegł a strzała znalazła się miedzy jego oczyma powodując nagłą śmierć. Jego ciało padło bez ruchu, a krew zaczęła wsiąkać w ziemie.

Post #2 09 Feb 2006, 17:34
QUOTE(machul @ Feb 9 2006, 05:53 PM)
rozwiązał sobie rzemyk od spodni i już miał sięgnąć po przyrodzenie,


To mnie w tej histori rozbawilo 😀 a tak ogulnie to historia jest oki sa bledy stylistyczne lepiej poprwiaj
Post #3 09 Feb 2006, 18:34
Opis dobry, ale fakt że jesteś z 1Ti i jesteś po dobrej stronie mocy bardzo źle o tobie świadczą.... POZDROOOO
hotshot
Post #4 09 Feb 2006, 18:59
// Post Skasowany, wywo?ywam b?ad w bazie \\

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026