|
Post #1
10 Feb 2006, 19:45
Imię: Delprim
Rasa: Nieumarly Klasa: Mag Wzrost: 187 cm Waga: jakieś jedno młode istnienie ludzkie Wiek: nieokreślony Oczy: Przekrwione Karnacja: Sino-fioletowa Stoi przed tobą śmierdzący i poszarpany trup, z którego wyciekają pozostałości jego ludzkiej natury. Kiedy przyglądasz się mu bliżej, zauważasz na poszarpanym ciele ziemię, jak by przed chwilą wstał z grobu. Jego palce oraz usta były w krwi, a we włosach miał sierść jakiegoś zwierzęcia. Jego szata była przegnita, pokryta grzybem i pleśnią. Brakowało mu jednego palca, bez którego nie mógł rzucać zaklęć. Nie daleko zeżartego wilka znalazłeś zgniły paluch. Przekonany, że mógłbyś dostać za niego jakąś nagrodę podszedłeś do niego i postanowiłeś mu go wręczyć.... -Przeprasz.... -Zejdź mi z oczu niegodziwy trupie i nie zawracaj mojego bezcennego czasu. -Łęeeęee(dziwne sapanie zombi) Ale ja znalazłem.... -Nie widzisz, że czas mnie nagli i że mam ważniejsze sprawy od rozmowy z tobą? Nie, nie mam zamiaru odpowiadać ci na twoje durne pytania. ZROZUMIANO? A po za tym jak śmiesz odpowiadać do mnie takim tonem? Jeżeli nie zejdziesz mi z drogi marna istoto to skończysz jak te stado wilków, które przed chwilą rozszarpałem. -Ale ja znalazłem jakiś zgniły palec Łeeęęęeee. Leżał tam, koło tego zdechniętego wilka. Chciałem sobie zjeść resztki, które Pan pozostawił, i trafiłem na coś nieświeżego. -CO? Znalazłeś mój palec?? Poka poka!! Tak to mój, oddaj mi go natychmiast? -Pod jednym warunkiem-Łeęeęee da mi pan trochę mięcha, które zjadł pan przed chwilą? -Słucham? Tobie już całkiem mózg wyżarło? Nie widzisz, kim jam jest. Delprim, tak, tak mnie za życie zwali. Nie widzisz tępaku, że już zżarłem to mięcho?. Posłuchaj oddaj mi ten paluch, bo bez nie go nie mogę wypowiadać i rzucać zaklęć na takich cieciów jak ty! -Ale ja chciałem Łeeęeęęe dobrze. A tak wogóle to dokąd pan tak zmierza? -A co cię to siny kawałku mięcha obchodzi? Co ci to da, że dowiesz się kim byłem i jak to się stało że jestem tym kim jestem? Teraz oddaj mój paluch! -No dobra, oddam Panu go, ale w zamian oczekuje jakąś nagrodę... -Słowa, słowa to mogą być jedyne rzeczy, które mogę ci dać. Ehhhh.... W takim razie opowiem ci moją historię. Pewnego ponurego dnia, o ile pamięć mnie nie zawodzi byłem młodym, pysznym i soczystym mięskiem, jakiego teraz tu w tej okolicy nie znajdziesz. Pamiętam, że zawsze interesowała mnie magia, ale nie miałem się od kogo się uczyć. Czułem, że drzemie w moim ciele ogromny potencjał magiczny, który wystarczy wywołać, ale nie miałem pojęcia jak to zrobić. Pamiętam, że mój wuj, Telbert, znał się na magii, ale nigdy nie miał czasu, aby mnie czegoś nauczyć. Uważał, że jedynie do czego się nadaje, to do jego dziwnych eksperymentów. Któregoś dnia, wraz z matką zbierałem grzyby w lesie. Matka kazała mi wyzbierać grzyby rosnące nad rzeką, a sama udała się w głąb lasu. Po chwili usłyszałem wycie jakiś stworzeń oraz krzyk mojej matki. Przerażony zacząłem płakać i biec w stronę matki. Nagle przedemną pojawił się z nikąd mój wuj Telbert, który nic nie mówiąc zabrał mnie do swojej magicznej wieży. -Łęeęęee,Wybacz że przeszkadzam, ale z skąd twój wujek wiedział, że zaatakują was wilki? -Ten drań wszystko sam zaplanował. Dzień przed to śmieszną tragedią zauroczył stado wilków i kazał im zaatakować tylko moją matkę, a mnie zostawić w spokoju. Kiedy dotarliśmy do jego wieży, zamknął mnie w klatce, po czym zaczął na mnie rzucać dziwne czary, obiecywał mi, że dzięki nim stanę się nieśmiertelny. Nie pamiętam ile czasu w tedy minęło, ale byłem jednego pewien-Moje ciało obumierało. Kiedy mój wuj zaczął podejrzewać, że stawałem się umarlakiem, postanowił się mnie pozbyć. Twierdził, że "eksperyment" nie wyszedł i że jego skutki trzeba się pozbyć. Nie mógł porzucić mojego ciała blisko swej wieży, ponieważ zamieszkujący ludzie w pobliskiej osadzie mogą zacząć coś podejrzewać. Dalej już mało pamiętam, ponieważ moje ciało obumierało. Pamiętam jednak, mówił, że jest takie miejsce, gdzie mógłbym pasować. Wspomniał coś o Mrocznych Wrotach, ale nie miałem pojęcia, o co mu chodzi. Pamiętam jeszcze jedną dziwną rzecz jak byłem więziony u mojego wuja. Pewnego dnia usłyszałem całkiem przypadkiem dziwną rozmowe. Wuj rozmawiał z kimś bardzo potężnym, ponieważ jego moc czułem nawet ja. Nie widziałem jej, ponieważ rozmawiali w innym pomieszczeniu. Rozmawiali na tyle głośno, że byłem w stanie ich usłyszeć. Potężna postać chwaliła wuja, że zdołał zrobić mi taką krzywde i wspomniała coś że będzie jedyny w swoim rodzaju w kulcie... ale nie powiedział jakim. Wuj pozdrowił potężną postać słowami "Żegnaj panie Dnia i Nocy". Potężna postać odeszła, a mój wuj potrzedł do mnie i uśpił mnie jakimś zaklęciem. Więcej z poprzedniego świata nie pamiętam. Nagle obudziłem się. Było mi zimno, nie mogłem otworzyć oczu, zacząłem się szarpać, aż wydostałem się trumny, która stała w jakimś pomieszczeniu. To pomieszczenie wyglądało na jakąś krypty. Rozumiesz durniu?? Wstałem, widziałem że moje ciało jest już bardzo wyniszczone, ale mimo to jakimś cudem żyłem. Rozejrzałem sie dookoła ale wszędzie widziałem tylko pajęczyny. Chociaż jedna rzecz przykuła moją uwagę. Zaciekawiła mnie moja trumna. Miała ona na na pokrywie wyryte słowa "Strzeż się pana dnia i nocy". Koło tego napisu było wyryte słońce a obok księżyc. W tedy zrozumiałem, że moim najważniejszym zadaniem nie jest zemsta na wuju, ale dowiedzenie się czegoś więcej na temat tego "znaku" i czy ma coś wspólnego z moją śmiercią. Od tamtej pory myślę tylko o tym, mam głęboko w dupie to kim byłem i jak się tu znalazłem. Dosyć tej opowieści. Oddaj mi mój palec i zejdź mi z oczu. Halo? Żyjesz? Czemu się nie ruszasz? A gówno mnie to obchodzi. Dawaj ten palec, na mnie już czas..... Czas nieustannie płynął... podróżowałem na wschód ku Undercity, stolicy nieumarłych. Miałem nadziej, że tam znajde odpowiedzi, na pytania, które mnie nurtowały. Pomagałem tutejszy, aby zdobyc leprze wyposazenie oraz by uczono mnie nowy zaklęć. Z dnia na dzien stawałem się coraz potężniejszy, aż w końcu mało jaka istota była w stanie mi przeszkodzić. Dotarłem do Undercity. Miasto było powalające i na swój sposób piękne. Wszędzie było czuć pleśń oraz zgnilizne, co mi bardzo odpowiadało. Na zewnątrz znajdowały się ruiny jakiegoś starego zamczyska, ale w podziemiach istniala całka inna cywilizacja, która tętniła śmiercią i zniszczeniem. Postanowiłem udać sie do tutejszych bibliotek, poszukać czegoś o Panu Dnia i Nocy. W starych zniszczonych księgach nie pisało za wiele, ale udało mi sie wyczytać, że kultyści wyznający wiare w Pana Dnia i Nocy zamieszkiwali niegdyś tereny należące do orków. Wiedziałem, gdzie mam zacząć kolejne poszukiwania, postanowiłem się udać do Oligrimmar, stolicy orków i tam się dowiedzieć czegoś więcej na temat kultu. Miałem jednak pewne obawy. Nie byłem pewny, czy kult wogóle ma coś wspólnego z istotą która kazała mojemu wujowi zamienić mnie w nieumarłego. A jeżeli kult okaże się czymś, co chce mnie w jakis sposób wykożystać? Mimo to nie miałem dokąd pujść, więc kontynuowałem moją podróz.... |
|
hotshot
|
Post #2
11 Feb 2006, 14:06
// Post Skasowany, wywo?ywam b?ad w bazie \\
|
|
Post #3
19 Feb 2006, 19:00
Warning: mysql_connect(): Access denied for user
|
|
Post #4
19 Feb 2006, 19:07
A według ciebie co jest na początku?? Wg mnie opis... poprawilem to co mi napisales i teraz powinno byc cacy hehe
A po za tym ja mam juz konto tylko chce zeby bylo klimatycznie jeszcze bardziej 😀 |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |