📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 4047
« Wróć do forum  •  10 post(ów) w temacie
Post #1 12 Feb 2006, 18:45
Imię: ..::Omniscient::..
Rasa: Ork
Włosy: Długie do ramion, lśniące, białe, podobne do dredów
Kolor oczu: Niebieskie
Zarost: Krótki, "ostry"
Wzrost: 187 cm
Waga: 98 kg
Wiek: 21 lat
Klasa: Warlock

Widzisz przed sobą warlocka ubranego w czarną szatę z kapturem. Z przodu i z tyłu, i na kapturze możesz zauważyć symbol smoka< herb rodu>. Przepasany jest czerwonym, grubym pasem. Ma trwałe, skórzane buty. W ręku trzyma wielki kij- różdżkę. Nie ma żadnego rodzeństwa- nie ma rodziny<czytaj niżej>. Chodzi powolnym, dostojnym krokiem. Jego charakter jest raczej neutralny...Jednak wydarzenia o których przeczytasz<lub nie>za chwilę, odcisnęły na mnie <negatywne>piętno.

Historia:

Tak wygląda moja krótka, ale prawdziwa historia, która powiększa się z dnia na dzień...
Urodziłem się w zamożne rodzinie warlocków i alchemików, która w ówczesnym czasie mogła być autorytetem dla niejednej innej rodziny. Byliśmy „normalnymi” orkami, jednak różniło nas to, że mieliśmy wszystkiego pod dostatkiem - przede wszystkim pieniędzy, które zapewniały nam dobrobyt - jedzenie czy przedmioty potrzebne do czarów, zaklęć itp.... Nasza familia składała się z wielu członków…około 147 osób, ciotek, wujków, itp. itd. Jednak rodzice tylko i może aż jedni… Zajmowali się mną, jak najlepiej potrafili. Niczego mi nie żałowali, jednak nie byłem dzieckiem bardzo rozpuszczonym. Szybko pojmowałem wiedzę, poznawałem tajniki magii. To wszystko dzięki nim- rodzicom. Niestety w niedługim czasie wszystko się zmieniło...
A więc....Cała nasza wioska ”Północna Fala”usytuowana nad pięknym jeziorem od lat żyła w niezgodzie z innym szczepem Warloków zamieszkującyhc pobliskie tereny, którzy chcieli osiedlić się w naszej wsi. Jednak to było niemożliwe, ponieważ ta była zamieszkiwana tylko przez nasz ród <tradycja, która zostaje przekazywana z pokolenia na pokolenie już od ponad 750 lat>. Oni uważali to jednak za dyskryminację...myśleli, że to tylko z powodu, że są po prostu "inni", albo , że czujemy sie od nich po prostu lepsi, mądrzejsi, bogatsi <choc w tym było może trochę racji:D>. Często odbywały się między nami różne spory, walki, "potyczki", które zostawały jednak szybko rozwiązane, dało sie je pogodzić w sposób pokojowy- bez przemocy, bez przelewu krwi...Jednak nie tym razem...
Wszystko "upadło" pamiętnej nocy, w jednej chwili…. Obudziły mnie okropne huki metalu i zbroi, które jak mi sie wydawało dochodziły z pobliskiego lasu...Nie myliłem się…Okazało się, ze to była walka zwaśnionych ras <patrz wyżej>. Rozpoczęły ją orki i te "niskie" krasnoludy.... Kiedy wyglądnąłem przez okno, walka ucichła.... Widziałem wielu poległych ziomków…kilku, którzy przeżyli, uciekło do pobliskiego lasu....Twarzy jednego z nich nigdy nie zapomnę…Wtedy wybiegłem przed nasz dwór, aby ich gonić, jednak bezskutecznie. Nagle przy moich stopach ujrzałem mojego ojca...Nie miał głowy- poznałem go po Herbie na plecach, który to posiadałem tylko ja i on. Przechodząc dalej, cały we łzach, bezsilny, czując się jakby całe moje życie dobiegło właśnie końca, rozpoznawałem kolejnych członków rodu...Przeżyła tylko jedna osoba....Ja. Postanowiłem znaleźć sprawce tej katastrofy <bo tak to chyba można nazwać>- ciągle widzę jego twarz przed swymi oczyma.....
Kilka lat później w szafce ojca, chcąc uporządkować jego "już" niepotrzebne ubrania i przedmioty, znalazłem jego testament …Cały był zakrwawiony...Widziałem tylko odciśnięte linie papilarne jego dłoni...Widać to "oni" nie pozwolili mu dokończyć swojego "dzieła".
To on <Ojciec>, pośrednio przez ten testament, w którym zawarł swoją ostatnią prośbę, wyznaczył mi ścieżkę…cel mojego życia…walczyć o to co należy do mnie, rozwijać swoje umiejętności magii i kiedy już będę w stanie zemścić się na wrogu, zwrócę mojej rodzinie utracony honor, dumę i nasz "zbrudzony" herb- pomszczę ród…Nie zawiodę ich…
Post #2 12 Feb 2006, 19:51
Nawet nawet ale troche krotkie
Post #3 13 Feb 2006, 12:03
Warning: mysql_connect(): Access denied for user
Post #4 14 Feb 2006, 09:07
Imię: ..::Omniscient::..
Rasa: Ork
Włosy: Długie do ramion, lśniące, białe, podobne do dredów
Kolor oczu: Niebieskie
Zarost: Krótki, "ostry"
Wzrost: 187 cm
Waga: 98 kg
Wiek: 21 lat
Klasa: Warlock

Widzisz przed sobą warlocka ubranego w czarną szatę z kapturem. Z przodu i z tyłu, i na kapturze możesz zauważyć symbol smoka< herb rodu>. Przepasany jest czerwonym, grubym pasem. Ma trwałe, skórzane buty. W ręku trzyma wielki kij- różdżkę. Nie ma żadnego rodzeństwa- nie ma rodziny<czytaj niżej>. Chodzi powolnym, dostojnym krokiem. Jego charakter jest raczej neutralny...Jednak wydarzenia o których przeczytasz<lub nie>za chwilę, odcisnęły na mnie <negatywne>piętno.
Historia"

Tak wygląda moja krótka, ale prawdziwa historia, która powiększa się z dnia na dzień...
Urodziłem się w zamożne rodzinie warlocków i alchemików, która w ówczesnym czasie mogła być autorytetem dla niejednej innej rodziny. Byliśmy „normalnymi” orkami, jednak różniło nas to, że mieliśmy wszystkiego pod dostatkiem - przede wszystkim pieniędzy, które zapewniały nam dobrobyt - jedzenie czy przedmioty potrzebne do czarów, zaklęć itp.... Nasza familia składała się z wielu członków…około 147 osób, ciotek, wujków, itp. itd. Jednak rodzice tylko i może aż jedni… Zajmowali się mną, jak najlepiej potrafili. Niczego mi nie żałowali, jednak nie byłem dzieckiem bardzo rozpuszczonym. Szybko pojmowałem wiedzę, poznawałem tajniki magii. To wszystko dzięki nim- rodzicom. Niestety w niedługim czasie wszystko się zmieniło...
A więc....Cała nasza wioska ”Północna Fala”usytuowana nad pięknym jeziorem od lat żyła w niezgodzie z innym szczepem orków zamieszkujących pobliskie tereny, którzy chcieli osiedlić się w naszej wsi. Jednak to było niemożliwe, ponieważ ta była zamieszkiwana tylko przez nasz ród <tradycja>. Chcieli tam mieszkać z powody żyznych gleb i jeziora, które dostarczało niezbędnego pożywienia, a także, dlatego ponieważ na dnie tegoż jeziora znajdowała się bogata kopalnia, z której ten szczep orków chciał oczywiście korzystać. Oni uważali to jednak za dyskryminację...myśleli, że to tylko z powodu, że są po prostu "inni", albo , że czujemy sie od nich po prostu lepsi, mądrzejsi, bogatsi <choc w tym było może trochę racji 😀>. Często odbywały się między nami różne spory, walki, "potyczki", które zostawały jednak szybko rozwiązane, dało sie je pogodzić w sposób pokojowy- bez przemocy, bez przelewu krwi...Jednak nie tym razem...
Wszystko "upadło" pamiętnej nocy, w jednej chwili…. Obudziły mnie okropne huki metalu i zbroi, które jak mi się wydawało dochodziły z pobliskiego lasu...Nie myliłem się…Okazało się, ze to była walka zwaśnionych ras <patrz wyżej>. Rozpoczęły ją orki i te "niskie" krasnoludy.... Kiedy wyglądnąłem przez okno, walka ucichła?... Widziałem wielu poległych ziomków…kilku, którzy przeżyli, uciekło do pobliskiego lasu....Twarzy jednego z nich nigdy nie zapomnę…Wtedy wybiegłem przed nasz dwór, aby ich gonić, jednak bezskutecznie. Nagle przy moich stopach ujrzałem mojego ojca...Nie miał głowy- poznałem go po Herbie na plecach, który to posiadałem tylko ja i on <herb- było to spowodowane tym, że mój ojciec był założycielem tego rodu…a ja jako jego spadkobierca też musiałem mieć ten znak na plecach..jednak wszyscy traktowali to jako wielki zaszczyt> Przechodząc dalej, cały we łzach, bezsilny, czując się jakby całe moje życie dobiegło właśnie końca, rozpoznawałem kolejnych członków rodu...Przeżyła tylko jedna osoba....Ja. Postanowiłem znaleźć sprawce tej katastrofy <bo tak to chyba można nazwać>- ciągle widzę jego twarz przed swymi oczyma.....
Kilka lat później w szafce ojca, chcąc uporządkować jego "już" niepotrzebne ubrania i przedmioty, znalazłem jego testament …Cały był zakrwawiony...Widziałem tylko odciśnięte linie papilarne jego dłoni...Widać to "oni" nie pozwolili mu dokończyć swojego "dzieła".
To on <Ojciec>, pośrednio przez ten testament< wyznał mi w nim tajemnicę naszego rodu- skrywaną od jego dzieciństwa- napisał w niej, że w momencie gdy przeczytam ten testament staję się „ojcem tego rodu”>, w którym zawarł swoją ostatnią prośbę, wyznaczył mi ścieżkę…cel mojego życia…walczyć o to co należy do mnie, rozwijać swoje umiejętności magii i kiedy już będę w stanie zemścić się na wrogu, zwrócę mojej rodzinie utracony honor, dumę i nasz "zbrudzony" herb- pomszczę ród…Nie zawiodę ich…
Post #5 14 Feb 2006, 09:08
poprawiłem...z tymi orkami to sie rzeczywiscie walnalem...sry..i pamietaj waRZne pisze sie przez "Ż"...
Post #6 15 Feb 2006, 17:22
dobra teraz fajna historia fajny opis posstaci szczegolowy polecam przeczytac 😀
Post #7 15 Feb 2006, 22:20
Dzięki Wielkie za pochwały 😀:D:D Jesteście FANFASTYCZNI 😛:P
Post #8 16 Feb 2006, 23:27
Warning: mysql_connect(): Access denied for user
Post #9 19 Feb 2006, 10:45
Imię: ..::Omniscient::..
Rasa: Ork
Włosy: Długie do ramion, lśniące, białe, podobne do dredów
Kolor oczu: Niebieskie
Zarost: Krótki, "ostry"
Wzrost: 187 cm
Waga: 98 kg
Wiek: 21 lat
Klasa: Warlock

Widzisz przed sobą warlocka ubranego w czarną szatę z kapturem. Z przodu i z tyłu, i na kapturze możesz zauważyć symbol smoka< herb rodu>. Przepasany jest czerwonym, grubym pasem. Ma trwałe, skórzane buty. W ręku trzyma wielki kij- różdżkę. Nie ma żadnego rodzeństwa- nie ma rodziny<czytaj niżej>. Chodzi powolnym, dostojnym krokiem. Jego charakter jest raczej neutralny...Jednak wydarzenia o których przeczytasz<lub nie>za chwilę, odcisnęły na mnie <negatywne>piętno.
Historia"

Tak wygląda moja krótka, ale prawdziwa historia, która powiększa się z dnia na dzień...
Urodziłem się w zamożne rodzinie warlocków i alchemików, która w ówczesnym czasie mogła być autorytetem dla niejednej innej rodziny. Byliśmy „normalnymi” orkami, jednak różniło nas to, że mieliśmy wszystkiego pod dostatkiem - przede wszystkim pieniędzy, które zapewniały nam dobrobyt - jedzenie czy przedmioty potrzebne do czarów, zaklęć itp.... Nasza familia składała się z wielu członków…około 147 osób, ciotek, wujków, itp. itd. Jednak rodzice tylko i może aż jedni… Zajmowali się mną, jak najlepiej potrafili. Niczego mi nie żałowali, jednak nie byłem dzieckiem bardzo rozpuszczonym. Szybko pojmowałem wiedzę, poznawałem tajniki magii. To wszystko dzięki nim- rodzicom. Niestety w niedługim czasie wszystko się zmieniło...
A więc....Cała nasza wioska ”Północna Fala”usytuowana nad pięknym jeziorem od lat żyła w niezgodzie z innym szczepem orków zamieszkujących pobliskie tereny, którzy chcieli osiedlić się w naszej wsi. Jednak to było niemożliwe, ponieważ ta była zamieszkiwana tylko przez nasz ród <tradycja>. Chcieli tam mieszkać z powody żyznych gleb i jeziora, które dostarczało niezbędnego pożywienia, a także, dlatego ponieważ na dnie tegoż jeziora znajdowała się bogata kopalnia, z której ten szczep orków chciał oczywiście korzystać. Oni uważali to jednak za dyskryminację...myśleli, że to tylko z powodu, że są po prostu "inni", albo , że czujemy sie od nich po prostu lepsi, mądrzejsi, bogatsi <choc w tym było może trochę racji biggrin.gif>. Często odbywały się między nami różne spory, walki, "potyczki", które zostawały jednak szybko rozwiązane, dało sie je pogodzić w sposób pokojowy- bez przemocy, bez przelewu krwi...Jednak nie tym razem...
Wszystko "upadło" pamiętnej nocy, w jednej chwili…. Obudziły mnie okropne huki metalu i zbroi, które jak mi się wydawało dochodziły z pobliskiego lasu...Nie myliłem się…Okazało się, ze to była walka zwaśnionych ras <patrz wyżej>. Rozpoczęły ją orki i te "niskie" krasnoludy.... Kiedy wyglądnąłem przez okno, walka ucichła?... Widziałem wielu poległych ziomków…kilku orków, którzy przeżyli, uciekło do pobliskiego lasu....Twarzy jednego z nich nigdy nie zapomnę…Wtedy wybiegłem przed nasz dwór, aby ich gonić, jednak bezskutecznie. Nagle przy moich stopach ujrzałem mojego ojca...Nie miał głowy- poznałem go po Herbie na plecach, który to posiadałem tylko ja i on <herb- było to spowodowane tym, że mój ojciec był założycielem tego rodu…a ja jako jego spadkobierca też musiałem mieć ten znak na plecach..jednak wszyscy traktowali to jako wielki zaszczyt> Przechodząc dalej, cały we łzach, bezsilny, czując się jakby całe moje życie dobiegło właśnie końca, rozpoznawałem kolejnych członków rodu...Przeżyła tylko jedna osoba....Ja. Postanowiłem znaleźć sprawce tej katastrofy <bo tak to chyba można nazwać>- ciągle widzę jego twarz przed swymi oczyma.....
Kilka lat później w szafce ojca, chcąc uporządkować jego "już" niepotrzebne ubrania i przedmioty, znalazłem jego testament …Cały był zakrwawiony...Widziałem tylko odciśnięte linie papilarne jego dłoni...Widać to "oni" nie pozwolili mu dokończyć swojego "dzieła".
To on <Ojciec>, pośrednio przez ten testament< wyznał mi w nim tajemnicę naszego rodu- skrywaną od jego dzieciństwa- napisał w niej, że w momencie gdy przeczytam ten testament staję się „ojcem tego rodu”>, w którym zawarł swoją ostatnią prośbę, wyznaczył mi ścieżkę…cel mojego życia…walczyć o to co należy do mnie, rozwijać swoje umiejętności magii i kiedy już będę w stanie zemścić się na wrogu, zwrócę mojej rodzinie utracony honor, dumę i nasz "zbrudzony" herb- pomszczę ród…Nie zawiodę ich…
Post #10 19 Feb 2006, 10:48
już teraz nie ma nic o krasnoludach:P

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026