|
Post #1
13 Feb 2006, 20:45
Mężczyzna: Undertaker
Rasa: Nieumarły Klasa: Wojownik Wzrost: 180 cm Waga: 75kg Wiek: 21 lat za życia a po zmartwychstaniu 2 godziny Oczy: Szaro-czerwone (przepite) Karnacja: Blada Opis Postaci: Mężczyzna o długich zgnito zielonych włosach. Dobrze zbudowany gotowy do stawienia czoła trudnoscią. rozwijający swoje umiejętnosci. Szlifuje posługiwanie sie magia. Otwarty na nowe propozycje, lecz nieufny. Poszukuje Ojca, a po opowiesciach maga o historii Nieumarlych jest głodny zemsty, chce odnalesc i zabic legendarnego juz rycerza smierci-Arthas'a. Ma ochote również zgładzić króla Lisza lecz wie że sam nia da wary wiec szuka sprzymierzeńcow ale zarazem wariatów którzy podejmą sie tak trudnego zadania. W jednosci siła. Historia : Działo się to w 1200 pańskiego roku gdy miała miejsce krwawa bitwa pod Krwawym Stawem. W bitwie uczestniczyło ponad 10tyś ludzi w tym ja. Silny umięśniony jak na swój wiek, pełen wigoru chłopak który w tak młodym wieku musiał walczyć o to, by moja rodzina mogła czuć się bezpiecznie. W walce wspierał mnie ojciec który nauczył mnie posługiwać się mieczem i walczył przy mym boku. Gdy czekaliśmy na sygnał do rozpoczęcia bitwy tata pobłogosławił mnie i rzekł te słowa: „jeśli zginę zaopiekuj się matka i rodzeństwem, jesteś prawie dorosły wiec dasz sobie rade”. Usłyszawszy sygnał do walki ruszyliśmy z impetem na oddziały wroga. Gdy zderzyliśmy się z wrogiem zaczęła się walka o przeżycie. Nie myślałem gdzie jest ojciec , nie myślałem o matce a rodzeństwie, wszystko było nieważne. Ważne było to aby uratować własny tyłek. Zacząłem „machać” mieczem, widziałem padających obok mężczyzna, niektórzy jeszcze byli chłopcami takimi jak ja. To była rzeź! Trzymałem się dzielnie na polu bitwy, ale zmęczenie dawało o sobie znać. Nie wiem kiedy zostałem uderzony w głowę. Straciłem przytomność. Gdy się ocknąłem było już po bitwie. Kurz opadał na ziemie. W powietrzu unosił się zapach śmierci, krwi, ofiar. Ziemia nie przypominała normalniej ziemi ale jakby została zraniona pełna kałuży krwi. Pobliski staw wyglądał jak staw wypełniony krwią. Ludzie którzy przeżyli wyruszyli na poszukiwania żywych w morzy ludzkich ciał. Wtedy przypomniałem sobie o ojcu. Zacząłem szukać ojca pośród sterty ludzkich ciał. Widok był przerażający co chwile natrafiałem na ciała bez kończyn bez głów. Tego widoku nie zapomnę do końca życia. Przeszukując kolejne ciała zacząłem krzyczeć imię ojca mając nadzieje że się odezwie. Niestety nie odnalazłem żywego ojca ani jego ciała/ gdy poszukiwania żywych uznano za zakończone wszyscy zaczęli się kierować w kierunku swoich wiosek. Zrozpaczony po stracie ojca choć z iskierką nadziei że żyje skierowałem się za towarzyszami. Po drodze myślałem co powiem matce. Czy powiedzieć jej że ojciec nie żyje czy niech żyje nadzieją taką jak ja że ojciec żyje i kiedyś wróci do swojej żony i dzieci. Gdy doszliśmy do wioski wyglądała jakby nie było w niej żywej duszy. Cisza. Jak się później okazało faktycznie wioska była opuszczona. Wszyscy uciekli. Wszedłem do swojej chaty z myślą że znajdę jakaś kartkę z informacjami gdzie mogą się znajdować, ale niestety nie takiego nie znalazłem. Byłem w rozterce, nie wiedziałem co teraz robić czy ruszyć na poszukiwania rodziny czy czekać na ojca który może przeżył i może wrócić w każdej chwili. Myślałem, w końcu przypomniałem sobie słowa ojca że mam zaopiekować się rodziną pod jego nieobecność. Postanowiłem ruszyć w poszukiwaniu rodziny. Wychodząc z wioski spotkałem młodego chłopaka który siedział pod drzewem i płakał. Po krótkiej rozmowie dowiedziałem się że podobnie jak ja stracił ojca i rodzinę prawdopodobnie uciekła jak reszta wioski ze strachu przed orkami nękającymi naszą wioskę. Obiecałem mu że pomogę odnaleźć jego rodzinę myśląc że przy okazji znajdę i swoją. Wyruszyliśmy w drogę z nadzieją na owocne poszukiwania. Przemierzaliśmy niezbadane pełne pułapek i czyhającego niebezpieczeństwa tereny. wędrując tak natknęliśmy sie na stado krwiożerczych wilków które rzuciły się na nas. Walczyliśmy dzielnie niestety było ich za dużo abyśmy dali rade ich pokonać. Zginęliśmy. Będąc już po drugiej stronie jakiś głos zapytał czy chce żyć. Powiedziałem że chce. Potem ujrzałem blask, a jak moje oczy doszły do siebie okazało się że faktycznie żyjemy ale jesteśmy nieumarłymi. Przede mną stał mag który wskrzesił nas. Rzekł: witamy po drugiej stronie jesteście odważni silni a takich ludzi potrzeba nam nieumarłym. Chodźcie za mną do krainy nieumarłych. Posłusznie wyruszyliśmy za nim. Gdy ruszyliśmy w drogę zacząłem się sobie przyglądać. Moja cera stała się blada. Czułem chłód, mag chyba czytał w moich myśląc bo rzekł że będę musiał się do tego przyzwyczaić. Podążając w kierunku krainy NIeUmarłych napotkaliśmy rzecze nieumarłych. Okazało się że są to ludzie uczestniczący w bitwie pod Krwawym Stawem. Magowie wskrzeszali zmarłych aby Ci mogli zwiększyć szereg Imperium Nieumarłych. Pomyślałem że w tym tłumie mogę odnaleźć mojego ojca. Niestety nie odnalazłem go w tym tłumie. Czarownik powiedział że to tylko część tych ludzi, bo reszta znajduje się już w Krainie Mroczne Wrota. Wiec podążyliśmy dalej... |
|
Post #2
13 Feb 2006, 21:31
Fajna nazwa... chłopiec ktory ma na imie underdarker... a po za tym po co umieściłeś aż 3 opisy o tym samym bohaterze?? Odejdź i przemyśl swoje grzechy.... Czytam 1 zdanie i juz widze ze nie czytales regulaminu... nie mialo byc tekstow typu "tajemnicze, przenikliwe oczy"
Dobra to tyle o samym opisie Piszesz ze walczyliscie w "niby" ludzni, a z kąd sie wzieli nieumarli nękający wioski? Opisz jakoś "ładniej" jak dotarliscie z wiochy do Mrocznych Wrót... popraw to A z kąd on sie stał nieumarłym?? tak od niczegu mu sie pogorszyło?? tez to popraw... Teks odrobinke za krótki... rozwin to jakoś "ładnie"... |
|
Post #3
15 Feb 2006, 23:09
Warning: mysql_connect(): Access denied for user
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |