|
Post #1
15 Feb 2006, 13:21
Imię : Talbin
Rasa : Człowiek Wiek : 62 Wzrost : 182cm Waga : 72kg Profesja: Mag Wygląd: Sędziwy staruszek o białych włosach i mądrym spojrzeniu. Jego oczy barwy nieba wskazują na przyjazne nastawienie i chęć pomocy każdemu. Biała długa broda nie kontrastuje z jasną karnacją. Miasto Khardimstone...to tam oddałem swój pierwszy dech, tam się urodziłem i uczęszczałem do Gildii Magów. Byłem wychowankiem Arcymaga Dazeitha. Zawsze mogłem podzialić się z nim moimi przemyśleniami, problemami czy odkryciami. Zawsze mogłem liczyc u niego na zrozumienie i radę. Był jak mój ojciec, ktorego nigdy nie poznałem. Podczas tych 20 lat spędzonych w Gildii nauczyłem się wielu przydatnych zaklęć w walce przeciwko złu. Arcymag pochwalał moje osiągnięcia aczkolwiek to tylko on w całej gildii mnie szanował. Moi "przyjaciele" uczeszczający na zajęcia zazdrościli mi moich umiejętności. Szemrali, nagabywali i naśmiewali się z mojego sieroctwa. Jedynie Dazeith dawał mi nadzieję w człowieka i w jego dobroduszność. Wszystko układało się po mojej myśli - piąłem się w górę, niewiele dzieliło mnie od przejęcia roli głównego asystenta Dazeitha, gdy jeden z uczniów podrzucił mi w nocy do pokoju Czarną Księgę i czaszkę. Były to przedmioty używane przez pomiot, którego nienawidziłem - nekromantów. Ci czciciele śmierci nie znali moralności, beszcześcili świętą tajemnicę życia tworząc zastępy nieumarłych z ciał z okolicznych cmentarzy. Następnego dnia obudziłem się już w towarzystwie Dazeitha i Namiestnika miasta - Buffgotha. Zostałem pojmany przez straż i zaprowadzony przed oblicze Najwyższego Sędziego: -Najwyższy Sędzia - Talbinie, wychowanku Dazeitha, czy przyznajesz się do posiadania czarnych insygni i uprawiania nekromancji?? -Talbin - To jakieś nieporozumienie! Od najmłodszych lat ćwiczę się w białej magii by zwalczas paskudztwo, jakim jest nekromancja! -N S - Skąd więc wzięły się u ciebie Czarna Księga i czaszka? Może same przyszły? Na sali wybuchł śmiech. Najgłośniej śmiały się ów gady które mi te świństwa podrzuciły. -T - Ja nigdy nie praktykowałem nekromancji! Ktoś mi to podrzucił! Nagle rozległ się głos Sędziego: -N S - Wprowadzić świadka! Rufus Avard, ten sam który jeszcze do niedawna pretendował do tytułu asystenta Arcymaga wszedł na salę. -N S - Prosimy świadka o złożenie zeznań! -R A - Tak to on! Ten sam którego widziałem wczoraj niedaleko cmentarza! To on ożywił ciało biednego Timothiego! Biedak jest skazany na wiekuiste cierpienie! -T - To jakiś absurd! -N S - Wprowadzić "dowód" Zamkniętego w klatce i strasznie wyjącego Timothiego wprowadziły straże. -T - Na Niebiosa! Podbiegłem do klatki, uniosłem ręce w górę i z całą mocą wypowiedziałem inkatencję zaklęcia. Martwe ciało rozpadło się, a uśmiechająca się do mnie dusza Timothiego odleciała w Zaświaty. Po tym czynie straszliwie osłabłem. Usłyszałem jednak słowa sędziego: -N S - To, że uwolnił on duszę z potępionego ciała może znaczyć, że albo jest niewinny albo perfekcyjnie opanował nekromancję. -R A - Widziałem! On jest nekromantą! Ożywił go a teraz uwolnił. On ma moc zniszczyć nas wszystkich we śnie! Wygnajcie go albo spalcie na stosie! -N S - Rufusie, czy masz chocby cień watpliwości, że widziałeś kogo innego, nie Thaldusa? -R A - Z cała pewnością to był on, o wielki! Na pół przytonmy zostałem przyciągnięty bliżej Najwyższego Sędziego. Usłyszałem: -N S - Talbinie, za swe plugawe czyny zostajesz skazany na wiekuistą banicję. Jeśli by kto ujrzał cię na rzut kamieniem od miasta, zostaniesz zniszczony, a twe ciało oddane na pozarcie psom! Oto wyrok Sądu! Chwile potem, zakuty w kajdany i z zawiniętymi oczyma zostalem wrzucony do jakiegoś powozu. zasnąłem. We śnie ujrzałem postać przepięknej kobiety, wymawiającej moje imię. Leżałem na łace w trawie, pośród kwiatów a zapach pobliskich malin koił moje zdruzgotane serce. -Widmo -Talbinieee...Nie bacz na przeciwności losu. Kontynuuj swoje zadanie... -T - Jakie zadanie, piekna istoto? -W - Wkrotce spotkasz szlachetnego wojownika. On wskaże ci drogę... -T - Jak to? Podaj mi chociaż jego imię. -W - Miej oczy otwarte... Po czym zjawa zniknęła i wtedy, wyrzucony z impetem z powozu przebudziłem się. -Strażnik - Ha, zachciało się bawić w nekromancję, co? -T - Jestem niewinny! Naprawdę nienawidzę nekromancji! Walczę z nią! -S - Ta, jasne! Tak jak twój tatuś, haha! Wtedy się stało dla mnie przerażająco jasne, dlaczego tylko jeden marny dowód dał im do zrozumienia, że jestem nekromantą... -S - Tak, tak! Twoj tatko też sie w to bawił. Nie zginął w walce! Spłonął na stosie! Pomyślałem wtedy że może ten strażnik jest tym "szlachetnym wojownikiem", jednak doszedłem do wniosku że to niemożliwe. -T - Nie! Na niebiosa! DLACZEGO!!! DLACZEGO!!! Łzy spływały po moich policzkach i jak krople deszczu spadały na ziemię. -S - Jeśli kiedykolwiek cię zobacze w obrębie Khardimstone, skonczysz jak ten przeklęty Zatroth! Spłoniesz jak on!!! Nic nie odpowiedziałem... Nie miałem siły. Za dużo miałem emocji jak na jeden dzień. Całem moje życie legło w gruzach. Byłem skonczony. Przez wiele lat szukałem schornienia. Zamieszkiwałem u ludzi na wsi, pomagając im przy codziennych obowiazkach. Dostawałem za to żywność i swoj siennik na noc. Wiodłem życie niewolnika samego siebie. Aż pewnego razu ujrzałem przepiękny orszak. Na czele jechał szlachetnie urodzony człowiek, który zapewne był Paladynem. Podszedłem do niego, ukłoniłem się i powitałem go tymi słowami: -T - Szachetny Wojowniku! Gdzie zmierzasz? -Wojownik - Zmierzam w stronę Gór Czarnego Orła. Podobno jakiś licz zakłoca spokój okolicznym wioskom. Trzeba go wygnać! Pomyślałem wtedy o najgorszym...Szlachetny wojownik, licz(liczami stawali się tylko najwięksi nekromanci), widmo, zadanie...Stało się dla mnie jasne, że muszę podążać za nim i pomóc mu w jego powinności. -T - Panie, czy nie przydała by ci się pomoc człowieka, który nienawidzi tak samo nakromancji, jak ty? -W - A jakąż pomoc oferujesz? -T - Zechciałbyś wystawić mnie na próbę? -W - Jeżeli posiadasz wystarczającą moc, by wygnać batalion szkieletów, możesz nam się przydać. Udaliśmy się w stronę moczar - miejsca, w którym było kilka zapomnianych mauzoleów i cmentarzy. Czyli miejsca w sam raz na pozyskanie nowych sił do armii śmierci. Tak się złożyło, że znajdował się tam pewien nekromanta. Ożywiał ciała zmarłych i zmuszał je do posłuszeństwa. -T - Anatenor morta fin! I wszystkie szkielety rozsypały się na ziemię. Nekromanta spojrzał w naszą stronę po czym puścił chmurę trującego gazu i zniknął w gęstwinach. -W - Ho, ho! Posiadasz niezgorsze umiejętności szlachetny magu. Z pewnością przydasz nam się w walce ze złem. -T - Jakie imię nosi ów licz, którego należy wygnać? -W - Zatroth, był niegdyś obywatelem Khardimstone, jednak czarna magia zepsuła jego serce tak bardzo, że zabił własną żonę i omało nie zabił swego pierworodnego syna. Przeszkodził mu w tym Arcymago Dazeith, unieruchamiając go. Następnego dnia spłonął na stosie. Śłyszałem jednak że jego nikczemni pobratymcy ożywili go. Teraz sieje spustoszenie w Górach Czarnego Orła. -T - Al...jak...jak...dlacz... -W - Co ci jest? -T - Nie...ni...nic. Już dobrze... -W - Widzę że coś cie trapi. -T - Nie, już w porządku. Od tamtej chwili wiedziałem już, jakie jest moje zadanie. Udaliśmy się w stronę Gór Cz. O. Gdy dotarliśmy na miejsce ujrzeliśmy tylko zgliszcza wiosek, ponabijane na pal głowy, okaleczone ciała i...martwe dzieci... Morale naszych żołnierzy, jak i nasz własne legło w gruzach. Staraliśmy się pocieszać, ale w naszych sercach dominowała złość i żał za razem. Tym razem niewytrzymałem... -T - Zatroth! Ty gnido! CHOCIAŻ BYŁEŚ MOIM OJCEM ZNAJDE CIĘ I ZGŁADZE!!! -W - Teraz mam wszystkie elementy układanki. Talbinie, możesz liczyć na moją pomoc. Pomogę ci i wspólnymi siłami wyplenimy nekromancję z naszej ojczyzny! -T - Niczego bardziej nie pragnę...bracie! Uścisneliśmy sobie ręce i wyruszyliśmy w stronę Hammerfall - rodzinnego miasta mojego przyjaciela. Od tamtej pory wspólnymi siłami staramy się zwalczać wszelkie ogniska Czarnej Magii. On służy mi mieczem, ja służę mu zaklęciem. Choć mineło już wiele lat od naszego pierwszego spotkania, to nadal tworzymy zgrany zespół i mamy nadzieję odszukać i zgładzić Zatrotha jak najszybciej. |
|
Post #2
15 Feb 2006, 17:20
no fajna historia tylko dopisz ze to jest czlowiek 😛 chcialbym cie powiadomic ze niestety musisz zmienic postac bo nie mozna juz do przymierza tworzyc histori stworz historie postaci z hordy 😐
|
|
Post #3
16 Feb 2006, 22:47
Warning: mysql_connect(): Access denied for user
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |