|
Post #1
15 Feb 2006, 23:18
Imie: Poti
Rasa: Krasnolud Wlosy: Posiada Kolor oczu: Szmaragdowe Zarost: Dluga broda Wzrost: ok 120 cm Waga: 130kg Wiek: 96 zim Klasa: Wojownik A o to historia niezmordowanego wojownika Potiego Już od czasów dzieciństwa Poti stale wpadał w kłopoty. Runmistrz krasnoludzkiej wioski , stary Thorek , był surowym i pozbawionym poczucia humoru Krasnoludem, który nie tolerował młodzików kradnących jego alkocholowe wynalazki. Tak więc w dniu, kiedy młody Poti został znaleziony w pijackim transie , z błyszczącymi szmaragdowo ślepiami i lezacym pośród zielonych wyładowań elektrycznych, bezceremonialnie wypędzono go z wioski do pobliskich gor. Poti przekonany był, że jego życie dobiegło końca i niebawem znajdzie się w żołądku jednego z polujących wokół drapieżników.* Gork i Mork mieli jednak inne plany. Nieświadom boskich zamiarów, Poti przez długi czas oczekiwał przemiany w czyjś posiłek. Wkrótce jednak panika ustąpiła miejsca rosnącemu głodowi i samotny Krasnolud zaczął rozglądać się za własnym śniadaniem. Może to właśnie trzeszczące błyskawice, a może silny zapach ozonu sprawiły, że wszystkie bestie omijały go szerokim łukiem poszukując mniej egzotycznych ofiar. Mijały dni, potem miesiące i lata. Poti wyrósł na niewysokiego i walecznego Krasnoluda. Nigdy nie był niepokojony przez żadnego gorskiego drapieżnika, co więcej, służyły mu one za strażników, gdy leżał nieprzytomny podczas jednego z wielu powtarzających się pijackich libacji albo krążył wśród skal niczym lunatyk. Wizje dręczące go od czasów, gdy był jeszcze Krasnoludzkim młokosem nabierały na sile przez te wszystkie lata, pomimo jego samotności i braku innych Krasnoludow wytwarzających Wizje te zmuszały go do wędrówek po gorach w poszukiwaniu czegoś, czego nie potrafił określić ani nazwać. Aż do pamiętnej nocy, gdy oba księżyce lśniły w pełni na niebie. Ocknął się z transu na niewielkiej polance, wpatrując się w tarcze księżyców. Leżał na plecach pośród ruin czegoś, co przypominało Orczy fort lub twierdzę. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział. Zaintrygowany, zaczął badać swoje otoczenie odkrywając obronne parapety i zarośnięte chaszczami budowle o ścianach pokrytych tajemniczymi rysunkami. Chociaż był w tym miejscu po raz pierwszy, ruiny sprawiały dziwnie znajome wrażenie. Poszukiwania zawiodły go do rozsypującego się budynku w jednym z rogów fortu. Poti czuł jak jakaś siła wabi go do środka budowli. Zaczął krążyć wewnątrz badając stopami i rękami otoczenie, ale nic nie znalazł. I kiedy postanowił dać sobie spokój, podłoga zarwała się pod jego nogami. Kiedy ocknął się ponownie, głowa pękała mu z bólu, ale zapomniał o tym w chwili, gdy jego wzrok spoczął na masce. Noszący ją szkielet nie wyglądał szczególnie interesująco i nie protestował, gdy Poti pozbawił go ozdoby. Dziwne, kości poprzedniego właściciela niemal obróciły się w pył, ale drewniana maska była nienaruszona. Zakurzona, ale cała. Spróbował ją założyć i omal nie upadł po raz trzeci. Zamiast w mrocznym pomieszczeniu z dziurą w suficie, stał wewnątrz jasno oświetlonej sali tronowej, pełnej płonących z trzaskiem pochodni i zdobiących ściany zwierzęcych skór. Poti chwycił maskę, by zdjąć ją z twarzy, ale nie zdołał tego uczynić. Ozdoba zdawała się przywierać do jego ciała. Nim szarpnął ją ponownie, w sali pojawiła się futrzana postać, więc zaprzestał dalszych wysiłków. Tuż przed sobą dostrzegł swe lustrzane odbicie: młodego wojownika walecznych Krasnoludow noszącego dziwną drewnianą maskę. Sobowtór trzymał ponadto w ręce wielki topor zwieńczony grotem i sprawiał wrażenie wykonanego z najlepszej krasnoludzkiej stali . Poti zamarł z rozdziawioną gębą słuchając słów tajemniczej istoty. -Poti - powiedziało odbicie - Garagrim Ironfist wybral cię do wielkiej misji. Poti zdumiał się jeszcze bardziej. Każdy słyszał o tym mitycznym Krasnoludzie przewodzącym rasie Krasnoludow w zamierzchłej przeszłości i mającym kiedyś powrócić ponownie, by poprowadzić ich do licznych zwycięstw, a potem polec w ostatniej bitwie świata. - Tutaj? - wykrztusił w końcu pytanie. - Tak - odparła zjawa - Prawdziwy Wybawca objawi swą moc przez wyciągnięcie swojego topora z kamienia Gaffa - duch wskazał dłonią stojący opodal wielki głaz, topornie ociosany na kształt niskiej brodatej postaci. Z jej głowy sterczał wbity głęboko w kamień topór, ciężki i bogato zdobiony, błyszczący w blasku pochodni - Tylko Wybawca potrafi to zrobić - kontynuował Krasnoludzki Kowal - a ty musisz go odnaleźć i sprowadzić tutaj. Weź to, pomoże ci w poszukiwaniach - odbicie podało Potiemu wielki topor i znikło. Tak rozpoczęła się wędrówka Potiego. Powrócił do Krasnoludzkiej wioski, skąd niegdyś go wypędzono. Stary Thorek nadal pełnił tam niepodzielne rządy, ale Poti zmienił się znacznie od ostatniego spotkania. Konfrontacja trwała zaledwie kilka sekund, a kiedy kurz opadł, w miejscu Thorek na ziemi siedział zaskoczony squig. Poti złapał go i umieścił na szczycie wielkiego topora. - Wyruszam, by odnaleźć Wybawcę - oświadczył tłumowi gapiów - Idziecie ze mną? Nie czekając na odpowiedź udał się do zagrody, gdzie wybrał największego dzika. Potem pojechał na północ. Plemię rzecz jasna ruszyło w ślad za nim... |
|
hotshot
|
Post #2
16 Feb 2006, 12:38
// Post Skasowany, wywo?ywam b?ad w bazie \\
|
|
Post #3
17 Feb 2006, 00:04
Warning: mysql_connect(): Access denied for user
|
|
Post #4
19 Feb 2006, 07:29
Ładnie i oryginalnie... 😊
Ciężko ostatnio o jakieś dobre opowiadanie a to mi się nawet podobało. 😊 Plus dla ciebie 😀 |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |