|
Post #1
16 Feb 2006, 10:55
Trzask, błysk…trzask, błysk…wielkie dłonie barwy wyrzucanych przez morze alg pocierały krzesiwo bez pośpiechu…Trzask, błysk…trzask, błysk…zawilgocona hubka zdawała się być obdarzona własną, upartą i na dodatek złośliwą wolą…Trzask, błysk…trzask, błysk… w końcu drobny płomyczek wesoło zatańczył, siedząca na zboczu wzgórza masywna postać poczęła łamać drobne patyki i wrzucać je w ogień. Leniwie kryjące się za horyzontem słońce zalewało jeszcze rdzawą poświatą suche trawy parowu. Ogień chciwie lizał podrzucane mu drobne szczapy drewna, olbrzym wstał i obrócił się. Siwe, grubo plecione warkocze zwisały zarówno z już mocno łysiejącej głowy, jak i brody starego orka. Przeciągnął się z cichym trzaskiem kości, po czym poprawił wzruszeniem ramion długą, powłóczystą szatę z grubej skóry bawołu wytrawioną w zygzaki niezrozumiałych wzorów. Nagle gwałtownie zakręcił głową w jedną i drugą stronę i począł węszyć. Niepokojący błysk w czerwonych ślepiach zniknął równie szybko jak się pojawił, uspokojony z cichym stęknięciem schylił się po krótkie, lecz grube jak trollowe ramię pale drewna i dorzucił do huczącego coraz głośniej ogniska. Niezgrabnie przysiadł przy płomieniu i zaczął gmerać przy pasie obwieszonym licznymi, skórzanym sakwami. Odpiął jedną z nich, rozsznurował i wysypał sobie na dłoń kilka grubym, mięsistych liści. Tak, nie można było mówić o pomyłce, bez wątpienia były zerwane z trującego pnącza thesny. Ork włożył je wszystkie naraz sobie do ust i zaczął niespiesznie przeżuwać przymykając krwawe ślepia. Dreszcze zaczęły lekko wstrząsać całym jego ciałem, na twarzy pojawił się grymas bólu, szaman zacisnął mocno zęby. Odchylił się do tyłu i mocno podparł na dłoniach, gdy dreszcze przeszły w konwulsje niemal rzucające wielkim, trzystufuntowym cielskiem. Niespodziewanie w ognisko uderzył silny podmuch, zdającego się pojawić znikąd wiatru, wzbijając w powietrze migoczący słup iskier. Ork dyszał ciężko, lecz coraz spokojniej. Nie otwierał jednak wciąż oczu, więc nie mógł zobaczyć małego, niebieskiego trolla, przypatrującemu się mu z szeroko otwartymi oczami. Kępa wysokich traw zaledwie kilka metrów od niego była doskonałą kryjówką…
Obserwowałem wszystko coraz bardziej przerażony, ciekawość była jednak o wiele silniejsza. Gdyby ojciec się dowiedział, że tu przyszedłem pewnie tak by mi wygarbował skórę, że wyglądałbym jak cuchnący, zgniły, zielony jelf. Nie myślałem jednak o tym oczywiście w tamtej chwili, wiatr się wzmagał i przetaczał przez wąwóz z cichym świstem. Szaman opanował już drgawki wywołane przez thesnę i wstał zgrabnie jak młodzik. Podmuchy powietrza targały płomieniem ogniska to w jedną, to w druga stronę, gdy otworzył oczy. Choć ledwo to widziałem, długo nie mogłem zapomnieć tego widoku. Zniknęło gdzieś żółtko jego oczu, zniknął też gdzieś naturalny, zdrowy, czerwony blask, całe gałki wydawały się być czarne. I wtedy to poczułem…Wiedziałem, że coś nadchodzi, choć nic nie widziałem. Zresztą nie mogłem tego widzieć, bo jak można zobaczyć obecność, jestestwo, jakąś przerażająco potężną jaźń? Poczułem paraliżujący lęk, chciałem się odwrócić i rzucić do ucieczki, ale wszystkie członki odmówiły mi posłuszeństwa, patrzyłem jak w transie, jak ork stoi spokojnie przy miotanym wiatrem ognisku i… czeka! On wiedział to samo, co ja, to Coś się nieubłaganie zbliżało. Nagle powietrze zaczęło wibrować, szaman nieorczo niskim głosem zaczął śpiewać, brzmiało to jednak bardziej jak rogi wojenne przeklętych krasnoludów niż jak głos żywej istoty. Otrzeźwiałem na ułamek sekundy…wystarczyło. Nigdy wcześniej, ani nigdy później w życiu tak szybko nie biegłem… Minęło siedem lat, siedem lat czekałem na tą chwilę, wiedziałem, że prędzej czy później to zrobię. Zaśmiałem się sam do siebie, gdy rozpalałem ognisko, aby dodać sobie animuszu. Nie chciałem jej przedłużać gdyż bałem się, że strach będzie silniejszy i po raz kolejny się rozmyślę. Szybko usiadłem i zdecydowanym ruchem włożyłem do ust garść liści thesny… Imię : Vanrogh Rasa : Troll Profesja : Szaman Wiek : młodzik, dopiero zaczyna poznawać potęgę duchów przodków Wzrost : siedem stóp, ale wygląda jakby mierzył conajmniej stopę mnie, zreszta to chyba naturalne, czy ktoś widział wyprostowanego trolla? Waga : chudzinka, niespełna 200 funtów Kły : jeden mocno ukruszony, nieznajomym opowiada jak stracił go w bohaterskiej walce z oddziałem krasnoludzkich paladynów, w rzeczywistości gdy był trollowym bobasem został dość niefortunnie upuszczony przez matkę podczas przewijania |
|
hotshot
|
Post #2
16 Feb 2006, 12:05
// Post Skasowany, wywo?ywam b?ad w bazie \\
|
|
Post #3
16 Feb 2006, 17:15
Warning: mysql_connect(): Access denied for user
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |