📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Historia postaci Leiru Gereth - nieumarły mag z Bagn Zalu
« Wróć do forum  •  6 post(ów) w temacie
Post #1 19 Feb 2006, 17:41
Imie: Leiru Gereth
rasa: nieumarly

Za czasow zycia, jesli mozna tak nazwac stan w ktorym bylem przed smiercia,
studiowalem sztuki magiczne niedaleko Stormwind. Rodzice widzieli mnie w roli rozsadnego maga
w sluzbie krola. Niemajac lepszego pomyslu na zycie kierowalem sie ich wola. Ale jak mozna sie domyslec
nie widzac pasji w tym co robilem moje wyniki nie byly az za nadto zadowalajace.

Byl poczatek lata kiedy wreszcie dostalem pierwsze zadanie w zwaizku ze zdaniem egzaminu na
wyzszy poziom wtajemniczenia z alchemni.
Moj opiekun zajmowal sie mna mnie raczej z przymusu. Wiec wylewnosc nie towarzyszyla rac

zej naszym rozmowa. I tym razem nie zrobil wyjatku z tej okazji.
- Do nastepnego przepisu bedziesz potrzebowal slakdnik znajdujacy sie jednynie na Bagnach Zalu. Wynajmiesz kilku pomocnikow za pieniadze ktore ci dam i wyruszycie jutro z rana. opis tego ziola napisalem na tej kartce, bo i tak bys nie spamietal -
- Nie zawiedzie sie pan na mnie - na prozno staralem sie wzbudzic w nim cos wiecej niz tylko irytacje.

Podroz trwala zaledwie trzy tygodnie, poniewaz opiekun uwzglednil w cenie podrozy rowniez konie. Po spokojnie przespanej nocy niedaleko bagien ruszylismy dalej. Jeden z najemnikow znal krotsza droge przez gory RedRidge wiec skozyslalismy z niej. Wreszcie stanelismy na progu bagien widzac z gory ciemne korony drzew wystajace z ponad mgly.
-Heh. To prowadz Leiru, moje zadanie zostalo wykonane- znajacy droge najemnik Mirob wygladal na zniecheconego tym widokiem.
-Dobra. konie zostaja tutaj z Kramkiem, a my we czterech damy juz dalej rade sami. Hmm . Zacznijmy od tamtej jaskini.- wtedy nie wiedzialem jeszcze ze to byl moj najlepszy wybor w zyciu .

przy wejsciu do jaskini spojzalem na kartke otrzymana od opiekuna po raz kolejny.
" Maly kwiatek o barwie brazowawej. Czesto spotykany przy zalazkach mchu na bagnach"

Zaszlismy dosc gleboko. Teraz juz tylko pochodnie pozawalaly cokolwiek widziec. Humor powoli nam marnial.Za kazdym razem kiedy pokolei wypalajace sie po czasie pochodnie syczaly od spadajacych kropel jakiejsc substancji nadzieje sie zmniejszaly.

Po jakims czasie jeden z najemnikow znalazl jakis zwloki.
-Na Demony ! ... ktos tu byl przed nami.-
-Nie myslalem ze bedzie tu az tak niebezpiecznie. Wyglada tez na to ze dzisiaj nie znajdziemy tego poco tu przyszlismy. Zostawcie to...tego ... trupa w spokoju i wychodzimy.-
-Ale patrz co ona ma na szyji!- mirob zwinnym ruchem sztyletu odcial naszyjnik wysadzany rubinami tuposzowi. Na szczescie przycial rowniez troche jego stara skore.....

-Ej! cos sie wydobywa z jego rany. jakis gas ! idziemy z tad.- Ale nagle poczul ,ze nogi mu zdretwialy i upadl.
Nagle wstal i niczym zdecydowany na kopulacje pies zaczal kierowac sie w nasza strone.
Jedyne co zdazylem zobaczyc uciekajac to wgryzajacego sie sie w nastepnego najemnika zombie...
Przed wyjsciem z jaskini napotkalem nastepne cholerstwo. z ta roznica ze ten dran byl ubrany w drogie szaty i trzymal laske z swiecacym rubinem na szczycie.
-Nie trudz sie. Zostales wylosowany sposrod wielu chetnych.. okolo trzech.
od dzisiaj bedziesz na uslugach Krola licza. Prawda ze sie cieszysz ?-
Im bardziej ten potwor nabieral humoru da zartow tym pelniejsze stawaly sie moje gacie.
-Gin przeklety ! - i nie udolnie zucilem kamieniem ,ktory mial sie zamienic w kule ognia.
-Hehehe. Od teraz twoj umysl nie bedzie sie goraczkowal rzucaniem czarow.-
Magiczny Szkieletor wystawil reke w moja strone i zamarl. Po chwili jego chude palce zaczely promieniec brazowym swiatlem i poczulem, ze pod mymi nogami cos sie ruszalo. Chwile puzniej ruszalo sie juz po moich nogach, tlowiu , rekach i twarzy. Robaki o tysiacu nog przegryzly mi skore i szybko znalazly droge do moich nerwow.
Pomimo, ze samo wtargniecie pod skore bylo koszmarem, to momet zetkniecia z nerwami nazwal bym przekroczeniem granicy maxymalnego bolu... Powoli Obraz tracil soczystosc barw.. ostrosc i statycznosc. Poczulem ,ze w moim umysle znikaja czary .. obrazy.. swiadomosc .. uczucia.. ale nie pamiec.


Po zmianie czulem... nie czulem.. wiedzialem, ze musze robic. Robic to co sily ciemnosci aktualnie chca. Przez 74 lata bylem robotnikiem na uslugach Krola Licza.
Po klesce nad gora Hyjal konflikt z zywyli zamogl sie i wymusil zmiany. Otrzymalem dar.... Swiadomosc.
-Bedziesz teraz sluzyl w armi ciemnosci w sposob ktory sam wybierzesz. Lecz pamietaj ze jesli nie chcesz przestac istniec za szybko, wybierz dziedzine, w ktorej za zycia byles dobry.-
- Magia? Przeciez nigdy nie bylo ze mna za dobrze jesli chodzi o to.-
- Nie zapominaj ze po smierci twoje moce magiczne nabieraja innych ksztaltow. zeby rzucic czar juz nie musisz tak trudzic. A jesli chodzi o wojownika to "ja" ci zabraniam nim byc. nawet kijkiem dobrze wymachiwac nie potrafiles. Zobaczymy co z ciebie bedzie.-

***

-Tak. Smieszne, ze teraz dopiero otrzymalem swiadomosc. Jakby to nie bylo od poczadku wiadome, ze powinni mnie wyslac na wojne. Z drugiej strony, moze chcieli mi uswiadomic komu tak naprawde zawdzieczam swoje istnienie. -
Postanowilem od razu zabrac sie do roboty. W koncu te wszystkie lata nauczyly mnie jednego... "Bez pracy.. itp" .
W pierwszym miejscem w jakie sie wybralem byl grob mego ojca. Zawdzienczam mu to, ze naklanial mnie do pujscia do szkoly...
-Niech mnie! odzyskalem pamiec!-
Tylko czemu nie przypominam sobie milosci do matki i ojca, albo chociaz nienawisci.
Czy ja kochalem ta dziewczyne, z ktora sie spotykalem za zycia ? Czy nienawidze wszystkich zlodzieji kradnacych ciezko zarobione pieniadze? Czy ... zastanowmy sie .
Nie wazne. Wiem ,ze wazne jest -"Byc lojalnym wobec smierci!"-

-Aghh ! Zgasla pochodnia.- Szukajac po scianach krypty czegos co moglo by oswiecic troche te przeslodkie ciemnosci napotkalem na dzowny obraz.
- Nie. To.. lustro..-

Po chwili zwatpienia postanowilem zobaczyc w co zmienilem sie bedac tylko marionetka.
Nie spodziewalem sie niczego innego.
Spogladalem na siebie przeklinajac swoj wyglad chociaz widzialem jak wygladali inni "uwolnieni". Siwe, lekko brudne wlosy opadaly mi na twarz w polowie pokryta skora.
Bynajmniej czyms podobnym do skory bo wygladalo jak wymiociny gnola. Przygarbiony, ale i tak jak dawniej niski. Oczy...
Teraz zostalo znich juz tylko wspomnienie, a na ich miejsce weszlo blado turkusowe swiatlatlo oswietlajace moje ...kosci...

Post #2 19 Feb 2006, 18:19
Warning: mysql_connect(): Access denied for user
szu
Post #3 19 Feb 2006, 20:56
Jestem na tak... ostatnio dużo się tych nieumarłych porobiło 😀


Nie powiem, że opis jakiś odkrywczy, ale przyznaje, że lepszych nie pisałem a konto posiadam.
Post #4 19 Feb 2006, 21:08
Bardzo fajny opis witam kolejnego zdechlaka na serwie 😀
Post #5 19 Feb 2006, 22:30
Moze nie rewelacyjnie, ale zadowalajaco 😛 . Mogles zmienic tekst, coby sie lzej czytalo, bo teraz zdazaja sie akapity w srodku wyrazu, ale to detal. Jest tez kilka "nedorubek" slownych, ale i to pominac mozna. Fakt, ze opis jest z cala pewnoscia wystarczajacy, bo konto dostac. Widac zes sie do niego calkiem przylozyl i jest o niebo leprzy niz niektore parodnie opisow ktore mozna podziwiac z naszej galerii 😛 . Ogolnie rzecz biorac, jestem za 😀
hotshot
Post #6 19 Feb 2006, 23:07
// Post Skasowany, wywo?ywam b?ad w bazie \\

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026