|
Post #1
23 Feb 2006, 15:56
Imię: Aldaron
Rasa: Tauren Płeć: Mężczyzna Klasa: Druid Wzrost: 2 metry Waga: 132 kg Wiek: Po długości rogów i rysach twarzy można wywnioskować że przekroczył już wiek dojrzałości. Futro: Czarne. W niektórych miejscach jeszcze szarawe. Oczy: Zielone, po matce. Rogi: Jasne, ułożone wzdłuż szczęki. Rodzina: Matka: Elksoul. Po niej odziedziczyłem większość cech. Zajmuje się zielarstwem. Ojciec: Beastear. Wyrabia totemy dla wioski Brat: Ravenear. Brat bliźniak, który zawsze chciał zostać wielkim wojownikiem. Historia: Historia która zmieniła moje życie: Każdy ma jakiś dzień przełomowy w całym życiu. Dla mnie był to pierwszy dzień Wiosny. Miałem wtedy 16 lat. Moja matka uprawiała w swoim ogrodzie rośliny które zostały używane w wiosce do tworzenia mikstur leczniczych. Nasiona tych roślin można było nabyć jedynie w Thunder Bluff. A że nasz wioska leżała niedaleko miasta wysyłano najmłodszych taurenów po nasiona. Z mojej rodziny wysyłano zawsze brata, ale tego dnia ojciec postanowił zabrać go na polowanie. Ktoś musiał kupić nasiona wiec tego roku musiałem zastąpić brata w tym zadaniu. Wyruszyłem w samo południe. Trzymałem się ścieżki chcąc unikną zbędnych spotkań z poblisko żyjącymi dzikimi zwierzętami. W połowie drogi spostrzegłem postać nie podobną ani do taurena ani do orka. Nigdy takiego kogoś nie widziałem w pobliżu, bowiem nie wychodziłem nigdy z wioski. Postać ta miała ciemnozieloną skórę i długie uszy. Rodzice nie pozwalali mi porozumiewać się z obcymi. Ale jak w mojej naturze bywało, moja ciekawość nie znała granic. Przez dłuższy czas przyglądałem się mu z daleka, wydawał się nie groźnym stworzeniem. W pewnym momencie postać którą widziałem zniknęła. Na jego miejscu stał teraz ogromny niedźwiedź . Oszołomiony tym co zobaczyłem wybiegłem zza krzaków i biegłem w kierunku wioski. Wtedy niedźwiedź się zerwał i ruszył za mną w pogoni. Kiedy straciłem siły zatrzymałem się za drzewem uważając że tam mnie nie zauważy. Ale było już za późno. Niedźwiedź stał przede mną. Nie mogłem już nic zrobić, a on stał i przyglądał się mi z uwagą. W tym momencie stała się rzecz której mogłem się najmniej spodziewać, niedźwiedź zmienił się w postać którą widziałem wcześniej. Postać zapytała: -Kim jesteś, i co tutaj robisz? Odpowiedziałem: -Jestem taurenem z wioski Murgole? Postać ze śmiechem na ustach przemówiła znowu: -Nie pytam cię jakiej jesteś rasy ale jak masz na imię młody taurenie? -Jestem Aldaron syn Beastera i Elksoul. Powiedziałem z dumą. -Ach tak, zapewne nie wiesz kim ja jestem? Nie miałem o tym pojęcia. Tak zaczęła się nasza rozmowa. Przedstawił mi się jako Uldor, elf. Dużo mi to nie mówiło dlatego postanowiłem go wypytywać o najróżniejsze szczegóły. Dowiedziałem się od niego bardzo wiele wiadomości dotyczących różnych ras żyjących na naszym kontynencie (jak dotąd słyszałem tylko o taurenach i centaurach), dowiedziałem się także wiele o zdolnościach których używał do porozumiewania się z naturą. Tak mnie jego historie wciągnęły że zupełnie zapomniałem o zadaniu jakie mi powierzyła rodzina. Była już jednak za późna pora na samotne kontynuowanie podróży do miasta. Zapytałem więc go czy nie mógłby kontynuować ze mną podróży do Thunder Bluff. A na to on zapytał mnie w jakiej sprawie się tam udaje. Opowiedziałem mu o zwyczaju jaki panuje w mojej wiosce, na to on wyciągnął z woreczka wiszącego u jego pasa garść małych ziarenek, które wyglądały identycznie jak te które pokazała mi matka przed wyjściem. Podarował mi je pod warunkiem że spotkam się z nim w tym samym miejscu, na następny dzień w samo południe. To były najszczęśliwsze słowa jakie usłyszałem w tym dniu. Naturalnie zgodziłem się na jego układ. Tym samym pożegnałem go i ruszyłem uradowany w stronę wioski. Wszyscy w wiosce wypytywali mnie o szczegóły wyprawy, ale nie mogłem im powiedzieć prawdy, to była moja jedyna tajemnica jaką miałem. Zmyśliłem przebieg podróży, a że umiałem opowiadać świetne opowieści uwierzyli mi w każde słow. Poszedłem spać bardzo późno. Obudziłem się z samego rana. Wyruszyłem w stronę drzewa kiedy słońce już jasno widniało na niebie. Doszedłem do drzewa, około południa. Uldor już tam był. Stał i wpatrywał się w niebo, jak by próbował przewidzieć jaka będzie dzisiaj pogoda. Wznowiliśmy ubiegłodniową rozmowę. W pewnym momencie coś mnie tknęło, i spytałem go czy nie mógł by zostać moim nauczycielem. Zgodził się bez zastanowienia. Już tego dnia zaczęliśmy naukę. Na początek postanowił nauczyć mnie podstawowych nazw roślin leczniczych. Tak też przez pierwsze dni poznawałem nazwy, wyglądy, zapachy przeróżnych nasion. Następnym etapem nauczania było porozumiewanie się ze zwierzętami. Na naukę tych zdolności poświęciliśmy ponad rok. Jako młody druid następnie musiałem nauczyć się przyrządzania prostych mikstur leczniczych, na te nauki poświęciliśmy pół roku. Ostatnim etapem nauczania była nauka rozumienia, spostrzegania i wykorzystywania otaczającej nas natury. Te zdolności rozwijałem przez całe dwa lata, między innymi dlatego że dużo podróżowałem po kontynencie. Kiedy opanowałem zdolności jakich nauczył mnie Uldor, przyszedł czas na rozstanie. Nie nawiedziłem rozstań. Pożegnanie było krótkie. Powiedział mi tylko: -Moje nauki dobiegły końca. Musimy się rozstać. Mam nadzieje że się już nigdy nie spotkamy. Zrozumiałem wszystko oprócz ostatnich. Było już jednak za późno, odszedł, wtedy widziałem go ostatni raz. W przeciągu pięciu lat stosunki między Przymierzem i Hordą znacznie się pogorszyły. Słyszałem pogłoski o walkach na północ od wioski. Wtedy właśnie zrozumiałem ostatnie słowa które mi powiedział elf. Mam nadzieje że teraz się spełnią. W dniu w którym to zrozumiałem wyruszyłem w podróż. Nie miałem planów dokąd pójść, jednak miałem zdolności które pozwolą mi przetrwać nawet najtrudniejsze chwile przygody. ----------------------------------------------------------------------------------------------- To jest poprawiona wersja tej postaci, prosze o zkrytykowanie co jeszcze moge poprawić 😎 |
|
Post #2
23 Feb 2006, 16:30
Niw wiem czemu sądzicie że ludzie,elfy.krasnoludy,gnomy to takie spokojne i pokojowo nastawione stworzonka??
Rozerwalby cię na strzepy!! Elf i zaden inny wstrentny stwór nigdy nie zamienil by z tobą słowa!! Troche to naiwne, zmien to.Dodaj cos jeszcze, cos orginalnego.Takich histori o dobrym nauczycielu jest multum. Dodaj mu jakis szczegulne cech, nie wiem jak inni ale ja bym nie chcial tu stad takich samych postaci. Możesz jeszcze coś dać o charakterze. |
|
Post #3
23 Feb 2006, 17:38
A mi się podoba. Lepesza historia o nauczycielu niż po raz enty o zemście ~~
Poza tym wraznie zaznaczył ,że to było przed cała tą wojną hordy z allience o. |
|
Post #4
23 Feb 2006, 18:20
Ziggi nie wiem do czego pijesz...
Forum jest po to zeby powiedziec swoje zdanie, a nie czepiac się kogoś. Przed wojna to znaczy ze wszyscy wtedy jarali zioło i byli do wszystkiego przyjaznie nastawieni. To jest WARCRAFT a nie lata 70 czy jakiś PEACECRAFT Nie pozjadales wszystkich rozumów, co było widać na irc. (to nie była zemsta tylko morderstwo pod przykrywką) |
|
Post #5
23 Feb 2006, 18:33
lol nie to przed wojna hordy z alliance tak samo sie tlukli ja teraz tak? Ty zaraz bys chcial zeby bylo po twojemu ajt? Oczywiste jest ,ze Beast mogl sobie tak napisac, w sumie moglby nawet napisac ze w czasie wojny elf go wytrenowal czemu nie? Tylko wtedy musilby to 100 razy lepiej napisac. A tak napisal prosciej i zwiezlej. Proste.
Btw wczesniej nie mialem wtedy na mysli twojego opisu. Tyle. |
|
Post #6
23 Feb 2006, 18:54
Napewno nie uządzali wspólnych imprez...
Ja nie chce nic po swojemu, ale z tego co sie orietuje to tak wlasnie tu jest. Takk....wytrenowal go elf, a elfy go tolerowaly mimo że prawdopodobnie szkoli przyszlego wroga.Który to predzej czy pózniej spotka kogos z swojej rasy obruci sie przeciwko nim, gdy tylko usłyszu jakąs patryjotyczna dla niego historie bohatera kt óremu elfy raczej nie pomagały w bojach. Beast nie trzymaj się sztywno reguły, bo wiekszosc opisów własnie tak wygłada, daj np.wygład na kąncu itd... |
|
Post #7
23 Feb 2006, 18:55
Hmm. Takie to troszeczke nijakie. Zwykłe jakieś. Mało szczegółow i objaśnien. Brakuje dokładniejszego opisu charakteru i wyglądu. Brakuje informacji na temat tego czemu tego taurena interesowały nadzwyczajne zdolnosci tego nieznajomego. Czemu ten nieznajmy jest cały czas nieznajomy? Przecież uczył taurena kilka lata. Po takim czasie powinno sie wiedzec z kim ma sie do czynienia. Brakuje jakiegos wiekszego opisu przebiegu nauk. Bo takie "uczył go kilka lat" nic nie mowi. Może nauczył cię czegoś szczególnego? Może podczas nauki stało sie coś jeszcze bardzo waznego dla jego życia? Napisz więcej szczegółów o teraźniejszym wyglądzie i charakterze. (no i kim do cholery był ten nauczyciel? chyba nie elfem...)
|
|
Post #8
23 Feb 2006, 18:59
taaa postaram się wnieść pare poprawek i rozwinąć historie. 😛
|
|
Post #9
23 Feb 2006, 19:08
No jedyniy co dobrze tutaj podsumował to Tomm faktycznie mozna by troszkę to rozwinac... a ty Gamling to ja nie wiem co ty w ogole chcesz nie masz jeszcze konta? Bo chyba cos ci sie nudzi. Jakis elf ktory sie zapatoszyl i poprostu poznal mlodziutkiego taurena i go nauczyl co nieco, i pisze jak byk ze jest to przed wojna a wtedy napewno horda przez jakis czas z alliance byla neutralna. A neutralny to nie znaczy wrogi i tak raz sie trafi ktos kto by zabil od razu takiego taurena a raz sie trafi ktos kto sie zaprzyjazni z nim i go nauczy czegos. Jest to banalne imo a jednak tego nie rozumiesz.
|
|
Post #10
23 Feb 2006, 19:23
Jakos nie chce mi sie z tabą kłucic,bo co bym nie powiedział ty zawsze bęndziesz sądził że masz racje,nawet jak tak nie bęndzie...
Forum nie do tego służy. A tak pozatym to pisałem co tej histori brakuje według mnie, a tak pozatym nic do ciebie nie pisałem wiec czemu ty do mnie piszesz a nie do histori drogiego Beast. Zamieszczaj tu uwagi do postów a nie wypowiedzi innych. A jeszcze jedno, może i nie mam konta, ale mnie zkrytykowano, i wiem co może się nie podobać Ps:Jesli masz jakies sprawy to pisz do nie a nie zasmiecaj forum. Ps:"pierdoly", hmm....tak po 1 to zachowaj to dla siebie a po 2 to się nazywa krytyka,czyli wytykanie błedów które mają dożyc do doskonalenia pracy krytykowanej.Dlatego istnieje taki zawód jak Krytyk. Nie odbieraj ludzią pięniedzy na chleb sądzoc że krytyka jest nie potrzebna. Dobrze prawisz Tomm,może oprócz mojego 1 posta który miał jeszcze krytyke tej histori, reszta do kosza. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |