|
Post #1
07 Mar 2006, 18:39
Rasa: zgniły trup..
Płec: Facet Imie: Nathaniel Oczy: Duze, swiecące Włosy: Długie, czarne Wzrost: 188cm Waga: nieznana Wiek: nienzany Histosia postaci: Było ciepłe letnie popoludnie. Nathaniel wraz ze swoim bratem, Gothfaldem wracali z polowania. Niesli 2 dziki, i 3 bażanty. Nathaniel wygladal na zmeczonego, zato młodszy Gothfald - Wygladal na ewidentnie podnieconego. Cały czas podskakiwał, i biegał obok brata. - Było super!! Kiedy pojdziemy nastepny raz?!? - wołał wesoło Gothfald - Powiedz jeszcze cos, to przyniose cie do domu razem z dzikami i bażantami - powiedział sam do siebie Nathaniel. - Co tam mowisz? - Ze jak sie nie zamkniesz, to juz wiecej cie nie wezme na polowanie. - Tak, oczywiscie, tata bedzie ci kazal mnie wziac. Nathaniel pokrecił głowa, i zaklnął pod nosem. Gothfald chyba to uslyszał, i jakby sie uspokoił. - Ale nie mozesz powiedziec ze nie bylo super. - Dobra, zamknij juz sie - powiedział zirytowany Nathaniel - cieszysz sie jak dziecko. To było tylko głupie polowanie.. - Oj tam - powiedział "zgaszony" Gothfald - było fajnie i tyle. - OK! BYŁO SUPER EXTRA, I WOGOLE!! A TERAZ SIE ZAMKNIJ. SZli chile w ciszy. Nagle Nathaniel stanął w bezruchu. Z jego ust zaczeła sączyc sie krew. - Co ci jest?! - krzyknał zdenerwowany Gothfald - Nathaniel! Co Sie dzieje?! Nathaniel nie odpowiedział.. upuscił Dzika, i bażanty i padł na kolana. - bracie.. - wyszeptał Nathaniel - Uciekaj.. - Ale.. - Gothfald nie zdazył dokonczyc. Musiał uciekac. Zza drzew wyskoczyło 3 nieumarłych. Nathaniel padł na ziemie. W jego plecach tkwiły 3 strzały. Gothfald uciekł. Biegł ze łzami w oczach. Niepodziewanie droge zagrodziło mu 4 nieumarłych. Jeden z nich, w kapturze podszedł do Gothfalda. - jego nie.. jego nie.. - powiedział jeden z nieumarłych - to mój brat.. Gothfald stał chwile w bezruchu. Nieumarły zdjał kaptur. Twarz mial niby ludzką, ale strasznie bladą. W jego plecach tkiwyły 3 strzały. Niemuarly nic nie mogl powiedziec. Ludzkie uczucia jeszcze w nim tkwiły, ale mroczna natura nieumarłych zaczeła brac góre nad jego "ludzkością". - Uciekaj... - wyszeptał niumarły - uciekaj bracie... Gothfaldem miotały najrozniejsze uczucia. Poczuł sie strasznie dziwnie. Wiedział, ze przed nim stoi jego brat. Chiał sie rzucic bratu na szyje, mowiac ze to byl tylko sen. - ale... - zająkał sie Gothfald, do ktorego zdecydowanie nie dotarło to co sie stało. Był w szoku. Sam nie wiedział co chciał powiedziec.. - ale.. - powtórzył ciszej.. Nathaniel pokrecił głową, i odszedł w kierunku 3 pozostałych nieumarłych. - Do Bril! - powiedział stanowczono jeden z nich. Gorhash. Tak mniał na imie. Ubrany był dlugi czarny płaszcz a ma glowie mial szary, popekany hełm z rogami. Nieumarli odeszli. Nathaniel obejzal sie jeszcze raz. Gothfald stał ciagle w tym samym miejscu. Był w totalnym szoku. 5 dni pozniej, Brill - On ma cos z ludzkiej natury.. upadł 5 dni temu.. - powiedział jakis bardzo podgnity nieumarly. - trzeba cos z tym zrobic - dpodał patrząc sie na Gorhasha. - Tak.. i juz chyba wiem co.. - powiedział Gorhash ze złowrogim usmiechem na twarzy - zawołajcie Matheusa. Kazcie mu przyjsc do karczmy. Bede tam na niego czekał. Karczma Do glownej sali wpadł ubrany w biała szate, sino - zielony nieumarły. Był to Matheus. - Co sie stało?! - powiedział zdenerwowany Matheus patrząc na Gorhasha. - Siadaj! - rozkazał władczym tonem Gorhash - chyba mam dla ciebie robote.. bedziesz musiał zabic jednego z nas.. - co? - spytał zdziwiony Matheus - Spokojnie.. zszedł niecałe 6 dni temu.. chyba nie wyzbył sie jeszcze całego swojego człowieczenstwa... pamietasz jak było z Ekerbanem.. gdy tylko zobaczył jakiegos człowieka, rzucał sie na niego odrazu... rzucił sie na swojego ojca, tuz po swojej człowieczej smierci... - mhm.. - no wlasnie.. Nathaniel.. na nowy nabytek.. - w tym momencie Gorhash usmiechnał sie lekko - zobaczył swojego brata.. i nic.. wydaje mi sie, ze go rozpoznał.. poraz pierwszy widziałem cos takiego.. sam wiesz.. po zejsciu kazdy zapomina o tym kim był.. ale nie on.. - rozumiem.. - powiedział Matheus z poważna miną - spotkajmy sie dzis o polnocy na cmentarzu. Przyprowadz Nathaniela. Północ, cmentarz w Brill Na twarzy Matheusa pojawił sie przebiegły usmiech. Dostrzegł zblizających sie Nathaniela i Gorhasha. - Ale po co tu przyszlismy? - powiedział głucho Nathaniel - Widzisz tą kaplice..? - Gorhash wskazał Nathanielowi mały budek - mhm.. - wejdz tam, i czekaj na mnie Nathaniel posłusznie wszedł do budynku.. - Zamnkij drzwi! - krzyknał Gorhash - dobrze.. wiec do dzieła - powiedział Matheus zacierając rece - odsuń sie... - Nagh un' da reed.. Uhm na gosh de.. af.. gan da lash... - Matheus zaczął odprawiać czarną msze.. Po chwili, nad Matheusem pojawiła sie wielka czarna kula. Matheus skierował swoj wzrok na kapliczke. -Angh unn! Potezna kula, poleciała błyskaiwcznie w strone budyku. Zrobiło sie bardzo cicho. - Juz? - spytał zaciekawiony Gorhash - tak.. wrocimy po niego we własciwym czasie.. 3 miesiace pozniej - no.. otwieraj te drzwi! - poweidzał stanowczo Gorhash - juz juz, powiedział Matheus Matheus wlozył srebrny kluczyk do drzwi kaplicy, przekrecil go, i otworzył drzwi. Nathaniel lezał tu juz 3 miesiace, wiec jego ciało było juz podgnite Matheus usmiechnał sie -arg..nah .. uganhull.. - rozpoczal swoje modly Mahteus Nad Nathanielem zaczeły strzelac malutkie pioruny. -Nuh..arg.. - zakonczył Matheus Nathaniel otworzył oczy. Swieciły diwnym blaskiem Gorhash usmiechnał sie lekko - Witaj Nathanielu... spałes bardzo dlugo.. co chciałbys teraz robic..? - powiedział Gorhash, usmiechając sie szyderczo, patrząc na Nathaniela Nathaniel nic nie odpowiedział - Godhfald..? - powiedział troche poddenerwowany Gorhash Nathaniel nie odpowiedział - Ludzie..? - powiedział troche spokojniej Matheus - zabić.. - powiedział szeptem Nathaniel. Rozejzał sie po pomieszczeniu. - zabić wszystkich ludzi.. zabic ich.. powiedział z dzikosćia Nathaniel - Spokojnie.. jestes jeszcze słaby.. oto Matheus.. nasz kapłan.. on cie wyszkoli.. Nathaniel spojzał na Matheusa, i skinal glową. - Rozumiem.. Tak wiec.. to pełna histroia mojej postaci.. troche przemyslalem pomysł bycia "dobrym złym".. i stwierdzam, ze nie jest on najlepszy. A co do samej histori, i zamiezen: Histroia nieumarlego, nie pamieta on juz tego, ze był kiedys człowiekiem, i jego zgniła dusza pragnie teraz tylko jednego - krwi swoich dawnych braci... |
|
Post #2
07 Mar 2006, 18:49
przyjemnie się czytało tylko niewiem czy to wystarczy. . .
|
|
Post #3
07 Mar 2006, 18:51
🙄 Moim zdaniem ten opis to niezły dreszczyk dla niemowlaków i śmiercionośna broń dla emerytó cierpiących na serce.😀 JOKE a tak na serio to niezłe krótkie i zadbane estetycznie. Trzyma w napięciu i przedstawia prawdziwo naturę ludzi i Undead!! NIEZŁE 🙂
|
|
Post #4
07 Mar 2006, 18:58
napisane w cikawy sposob, jednak to nie wystarczy. Nie napisales niemal nic o swojej postaci... Jak sie bedzie zachowywac, co robic, czy bedzie dobra, zla, czy zachowa w sobie cos z czloweiczenstwa...
Musisz to rozwinac. Za mało! |
|
Post #5
07 Mar 2006, 19:00
Zgadzam sie z Tarzanusem. Fragmencik bardzo dobry. Przyjemnie się czyta, ale o samej postaci nie ma nic.
|
|
Post #6
07 Mar 2006, 19:02
no tak.. w sumie troche niejasnosci..
postac ta bedzie takjakby "dobrym trupem" (wiem ze glupio brzmi 😂 ) nieumarly, ktory nie jestes az tak do konca zły.. a reszta chyba opisana.. jest jak sie stał nieumarlym, opis wygladu.. |
|
Post #7
07 Mar 2006, 20:25
KoRn, Tarzanusowi i Thorstenowi chodzi o to, żebyś przed fragmentem napisał krótką historię Twojej postaci np. jaka była za nim stała się nieumarłym, jaki cel sobie stawiała, niewiem może jak silna więż była między braćmi no i do czego będzie dąrzyć po przemianie. Fragment b.dobry, wreście coś orginalnego 😀
|
|
Post #8
08 Mar 2006, 18:07
ok.. dopisalem dalszą czesc histori.. teraz chyba juz jest dobrze..
|
|
Post #9
08 Mar 2006, 18:18
Klasyka. Fabularnie nic nadzwyczajnego, ale zdarzało mi się czytać o wiele gorze życiorysy nieumarłych. Nie widzę przeciwskazań.
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |