|
Post #1
08 Mar 2006, 07:59
-Nigdy przenigdy nie wyrzeknę się mojej krwi! Jestem dumny z bycia Taurenem! Nie obchodzi mnie zdanie innych ras! A co mi tam, te słodziutkie elfy mogą mnie nazywać śmierdzącą krową! A co! a krasnoludy mogą mnie uważać za giganta! Co mi tam! Grrrrr
Jeśli uważają mnie za głupie bydle dla którego liczy się tylko siła topora …to mają rację!grrrr I ja ich upewnię w tym stwierdzeniu!!!!!! Dajcie mi tylko okazję a udowodnię to!!!!!!- głośno ryczał młody tauren na zebraniu starszyzny. -sytuacja wymyka się z pod kontroli, krasnoludy wraz z elfami szykują się do wojny, a my nie możemy liczyć na poparcie ze strony orków i troli- ze stoickim spokojem odpowiedział Zangor , wódz plemienia taurenów z okolic Bloodhof.- ich armie są osłabione po nieudanym ataku na Storomwind!. My jednak nie możemy jak te bezmyślne orki rzucać się nieprzygotowani! - O nie !!! nie możemy okazać słabości mosimy walczyć, a nasi wrogowie muszą poczuć smak swojej własnej krwi!!! -Cisza !!! Bulkatosie, podziwiam twoją wolę walki, i rządzę krwi, takich wojowników brakuje w naszej armii, lecz bez wsparcia ze strony truposzy nie poradzimy sobie, zrozum to. -Zangorze, jesteś najstarszy i najmądrzejszy w naszej wiosce, twoja mądrość służy nam od lat, pomogłeś wyjść z nie jednej opresji, co radzisz wodzu? Wybacz mi moje zachowanie... - Zrozum traktuje cię jak syna, i nie chce byś zginął w bezmyślnej walce, na dzień dzisiejszy nie mamy szans w bezpośrednim starciu. Potrzebuje ochotnika który wyruszy z wiadomością dla truposzy, by pomogli nam odeprzeć zbliżająca się armię wroga. W tym momencie oczy młodego taurena pojaśniały, jego nozdrza rozszerzyły się i można było dostrzec przyspieszony oddech, było widać że ten wysoki byk aż pali się do walki. Jak na niedoświadczonego wojownika przystalo, miał za sobą już kilka dotkliwych starć i pare blizn, oraz ułamany róg, który co dzień gdy schylał się do strumienia by ugasić pragnienie, przypominał mu o spotkaniu z paladynem.. jego czarna grzywa, błyszczała w świetle zachodzącego słońca. -JA JA TO ZROBIE WODZU!- wrzasnął Bulkatos. -Cóż nawet nie próbuje cię od tego odwieść, pewnie i tak byś nie posłuchał- powiedział Zangor poprawiając brodę- ale pamiętaj, mosisz liczyć na siebie, nie możemy wysłać nikogo więcej, bo brakuje nam byków, większość naszego wojska stacjonuje już w okolicach pustyni Taranis, tam spodziewamy się desantu armii aliantów, pozatym w pojedynkę będziesz mniej narażony na ataki zwiadowców. -Tak więc postanowione wyruszysz jutro o świcie. I pamiętaj nie daj się zabić! ~~~*~~~ Kolejne dni będą prawdziwym testem odwagi i siły dla naszego bohatera. A najbliższy rozlew krwi był tuż za zakrętem …. -Hehehe Zangor nie wie że nie idę sam, Zangor nie wie że nie idę sam-cicho porykiwał Bulkatos, wydałoby się nawet iż momentami przypomina to śpiew. -Nie idę sam, bo idzie ze mną mój topór brat, mój topór brat… W tem nagle, sielankowa wędrówka skończyła się gdy byka zaatakowało stado koboltów… -Nareszcie jakaś rozgrzewka, już mnie stawy bolały, chodźcie tutaj młokosy porachuje wam wszystkie kości-wściekle ryczał tauren biegnąc w kierunku oprawców, trzymając ogromny topór bojowy. Po kilku chwilach nie było nic w promieniu paru metrów, poza szczątkami 3 koboltów, reszta zdołała uciec w panice. -Ooo nie wiedziałem, że tak dobrze mi pójdzie, mój „brat” się przydał wgrrrheheheheh -ryknął pełen entuzjazmu Bulkatos, wróciwszy na szlak wiodący go do Undercity…. ~~~*~~~ Imie:Bulkatos Rasa:Tauren Klasa Wojownik Płeć:Samiec Wiek:23 lata Wzrost:3 krasnoludów Waga:około dwóch bawołów Kolor włosów:czarne |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |