|
Post #1
09 Mar 2006, 15:14
Na samym początku słów parę do wrażliwych i tych choro podnieconych psia mać poszukiwaczy legend o smokach i nieśmiertelnych wojownikach. Ja Gohtar ,skryba gildii z nadania jego mości kapitana Thorstena Gavallarda zobowiązałem się spisywać dzieje Psów Wojny by oprócz przekazów ustnych i legend ta oto księga była dowodem naszej odwagi i siły jako ,że czasy dziś nie spokojne , a jak wiadomo nawet krasnolud jak też wszelaki gnom żyć wiecznie nie będzie. Z początku jednak przestrzegam ,że będzie to jak najwierniejszy przekaz z wypraw naszych pozbawiony przesady i wszytek przekłamań jakich nie brak w wielu kronikach, bogaty we wszelakie wulgaryzmy jakich bogactwo towarzyszy sztuce wojennej ,a także obozowym biesiadom. Spisane tu będą zarówno opowieści z wielkich wypraw jak też te pospolite z hucznych zabaw przy obozowym ognisku. Bywajcie bracia!
|
|
Post #2
09 Mar 2006, 16:20
Rozdział I Pierwsza biesiada
Eh ,działo się to działo.....hehehehe. Kto nie był żałować może kto był będzie długo i pamiętnie wspominał... ah zapity jestem ale opisać to trza bo to wszak ważne zdarzenie było. A tak się zaczęło. Jako że my Psy Wojny jesteśmy najemnikami, nie w głowie nam honory i obrona wszelakich królestw lub bezbronnych dziatek.....złoto jest ponad wszystko wartością sama w sobie..hehehe. Zdobywa się ja na różny sposób ,a w naszym zwyczaju najczęściej tak bywa ,że wskakuje do sakiewki jak komuś łeb spadnie..o tak głowy teraz w cenie szczególnie jakiś ważnych ludziów ,a i długouchych czasem ścigamy naszymi toporami. Widać wiec ,że robota nasza nie pewna ,a czasu na zabawę mało więc trza się było spotkać .Kapitan nasz wydał rozkaz aby wszytkie Psy stawiły się w obozie naszym nim słońce wejdzie na najwyższe szczyty Dun Morogh. Że też my pomimo swej roboty sojuszników i przyjaciół naszych mamy tego mówić chyba nie trza bo to powszechnie wiadomo. Toteż postanowili my zaprosić na wspólne chlańsko tychże naszych przyjaciół. Jednak aby biesiada nasza nie przerodziła się w rzeź jaką co często bywa gdy miodu i piwska nie brakuje, kapitan nasz wysłał gońców ino do najbardziej doświadczonych braci sojuszników naszych. Jak żem wcześnie napomknoł biesiada owa miała się odbyć w obozie Psów położonym wysoko w niedostępnych górach . Obóz ten ze względów bezpieczeństwa ma charakter tajny aby jaki wróg nasz nie zakradł się nocą i gardeł naszych nie poderżnął. Każdego z zaproszonych do obozu prowadził opłacony przez Psów i lojalny wobec nich przewodnik . Jakżem również wcześniej napomknoł biesiada i chlańsko zaczęło się kiedy słońce wspięło się na najwyższe szczyty Dun Morogh . ![]() Jak to na krasnoludzkich i gnomich zabawach bywa wszyscy czekali ino na picie ,o tak ,a mieli na co czekać bo nie byle co sprowadzone zostało .Były i miody pitne z Goldshire , znane wszystkim piwsko z Kharanos ...aż do teraz ślina cieknie jak się wspomni ,wszelakich win także nie zabrakło. Aby żoładki gości puste nie były smażono i gotowano mięsa wszelakie, niedźwiedzie , wilcze ,strusie kto chciał mógł sobie nawet królika łapnąć których w okolicy nie brakuje ,a dla odważnych czekało miesiwo ze smoka . ![]() Tak więc bawiono się i pito do woli. Kędy żoładki już pełne a pyski nasycone były zorganizowano skoki przez ognisko.....hehehe niech aby który nie myśli że to takie tam ognisko. Te w obozie psów ma wysokość rosłego orka. Próbowali ,próbowali ,zakłady szły jak woda lecz nikt nie zdołał przeskoczyć. Któryś wpadł więc na pomysł aby na pieści zrobić walki. ![]() Walczono długo i pojedynki nie raz krwawe były , niejednego trza było piwem cucić . ![]() A ile się namęczyli ,a ile zasapali biesiadnicy ....i znów nie ma to jak dobre piwsko po walce. Pito więc i bawiono się nim słońce zaszło za szczyty. Tak to wyglądała pierwsza biesiada Psów Wojny |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |