|
Post #1
09 Mar 2006, 16:35
Imię:Revan
Rasa:Undead Klasa:Rogue Wygląd i Charakter: Revan jest średniego wzrostu około 180 cm, budowy takiej jak każdy nieumarły - gnijąca skóra i spróchniałe kości, włosy ma długie, w dotyku przypominające pajęczynę, oczy ma duże, bijące jasnym czerwonym światłem. Mój bohater nienawidzi wszystko co żyje, zabijanie jest dla niego rozrywką. Revan nie miał nigdy matki ani ojca. W świecie nieumarłych bardzo ciężko jest przetrwać, w tym świecie każdy rywalizuje z każdym już od początku istnienia, słabsze stworzenia wymierają, a silniejsze żyją dalej. Żaden nieumarły nie pomógł jeszcze nikomu, zawsze dba tylko o siebie. Taki jestem ja. Historia: Od początku mojego istnienia byłem nieumarłym, powstałem z fragmentów kości na cmentarzu w Brill. Pierwszym moim uczuciem była nienawiść do każdej rasy i za wszelką cenę chciałem zagłady każdej z nich. Gdy wstałem, podniosłem z ziemi kość i zacząłem zabijać wszystkie stworzenia które napotkałem, zabijanie sprawiało mi radość i nigdy nie miałem dość. Podróżowałem po całym kontynencie w poszukiwaniu nowych stworzeń do zabijania, w pewnym momencie spostrzegłem dwóch orków, ukryłem się i podsłuchałem cześć ich rozmowy, mówili o ogromnym potworze, który zabijał miejscową ludność, nazywali go Nystong. Po tym jak ludzie skończyli swoją rozmowę rzuciłem się na nich i zacząłem zabijać ich okrutnie wyrywając im palce, ćwiartując nogi i obdzierając ich ze skóry. Jeden ork umarł zaraz po tym jak obdarłem, go ze skóry, drugi przeżył to wszystko co z nim robiłem, ale zostawiłem go opartego pod drzewam, aby się wykrwawił. Ja natomiast postanowiłem zabić Nystonga, nie dlatego że zabijał ludzi tylko dlatego że był dla mnie wyzwaniem. Zacząłem szukać tego potwora, po kilku godzinach znalazłem go. Wyglądał bardzo przerażająco, miał wysokość około 3 metrów, ogromne szczęki jego ręce wyglądały jakby były zrobione z kawałków jego ofiar, a jego oczy świeciły płomiennym blaskiem. Gdy go zobaczyłem, pierwszy raz w życiu zacząłem się bać, lecz mimo to wciąż chciałem się z nim zmierzyć. Nystong nadal mnie nie widział, a ja chciałem to wykorzystać. Podbiegłem do potwora i zadałem mu kilka szybkich ciosów, lecz nic mu się nie stało, Nystong odwrócił się i uderzył mnie, najwidoczniej straciłem przytomność, a potwór uznał że nie żyje, wciąż nie wiem jak udało mi się przeżyć. Nadal chciałem walczyć z Nystongiem, ale postanowiłem lepiej się przygotować. Wyjechałem do kraju, którego nie znałem i nie wiedziałem co mnie w nim czeka. Podróż do niego była długa i męcząca, musiałem przedzierać sie przez dżungle, w których czaiły się małpy ludojady, musiałem także przebrnąć przez wielkie ilości śniegu i lodu na górze Manaluti. W końcu udało mi się dotarzeć do kraju na południu kontynentu, w miejsce, gdzie przez cały czas panowała ciemność, nigdy nie padały deszcze, a powietrze było tak gorące jak nigdzie na świecie. Spędziłem w tym kraju kilka lat przygotowując się do walki z Nystongiem. Gdy byłem już gotowy, aby walczyć z potworem i przygotowywałem się do odjazdu na moją walkę, zobaczyłem stworzenie, które przekroczyło granice mojej wyobraźni, wyglądało jakby stworzone było przez diabła, miało ciemnoczarną sierść, nogi kończyły się kopytami, na grzbiecie wyrastały dwa płomiennoczerwone skrzydła, na karku spoczywały dwie bliźniaczo podobne głowy na których był jeden biały róg, koloru oczu nie zobaczyłem ponieważ jego ślepia płonęły nieustannie. Jednak nie próbowałem podejść bliżej do tego stwora (nazwałem go Wolkerd) i pospiesznie udałem się w miejsce, gdzie ostatnio widziałem Nystonga. Nie szukałem go długo, znalazłem go prawie dokładnie w tym miejscu, kiedy widziałem go ostatnio, wyglądam tak samo jak ostatnio, nie wiem dlaczego, ale byłem pewny, że wygram z nim bez problemu. Zakradłem się za plecy Nystonga, aby zadać mu cios, ale on widocznie usłyszał jak się zbliżam i uderzył mnie pierwszy. Ku mojemu zdziwieniu podniosłem się po chwili i byłem gotowy, aby kontynuować walkę Rzuciłem się Nystonga i zacząłem uderzać go moimi mieczami. Zraniłem go mocno, bo zaczął intensywnie krwawić, Nystong mimo obrażeń dał rade wstać, ale ledwo stał na nogach, zrobił kilka kroków w moja stronę, a ja zadałem mu ostateczny cios obcinają głowę. Wygrałem z potworem, którym kilka lat temu mógł zabić mnie jednym ciosem, byłem bardzo usatysfakcjonowany, że przez ten czas i uczyniłem takie ogromne postępy w walce, przez pewien czas myślałem nawet, że mogę zdobyć cały świat, ale po chwili nie miałem już takich chęci. Po tym jak odniosłem takie ogromne zwycięstwo, postanowił spróbować walki z Wolkerdem – potworem, którego widziałem po zakończeniu mojego treningu. Wróciłem w miejsce, w którym przygotowywałem się do walki z Nystongiem. Szukałem Wolkerda wiele dni, ale po pewnym czasie udało mi się go odnaleźć. Po chwili namysłu postanowiłem spróbowac go zabić. Gdy zbliżyłem się do Wolkerda na odległość kilku metrów poczułem jak jakaś ciemna mgła zaczyna wnikać do mojego ciała, a ja nie mogłem nic na to poradzić. Straciłem przytomność. Nie wiedziałem ile czasu minęło i jak wziąłem się w tym miejscu, ale wiedziałem, że jestem tu gdzie powstałem. Nie mogłem się ruszać, sądzę że to wina mgły, która wnikła we mnie. Dopiero po jakimś czasie mogłem ruszać małym palcem u nogi. Minęło kilka lat zanim odzyskałem pełną sprawność fizyczną. Byłem sprawny fizycznie ale z niewyjaśnionego powodu umiałem władać mieczem. Musiałem uczyć się wszystkiego na nowo, aby odzyskać moc, która utraciłem Podsumowanie: Chciałem żeby moja historia była oryginalna, przyjemnie się ją czytało i przypadła wam do gustu. Nie próbowałem wykształtować super bohatera, tak jak to jest w większości opisów, nie chciałem także, aby moja postać była zwyczajna. Chciałem, żeby mojej postaci wiodło się tak jak w życiu, żeby na początku wszystko układało się po myśli, a kiedy przeceniła swoje siły i chciała osiągnąć za wiele straciła wszystko i musiała uczyć się wszystkiego na nowo. P.S. Bardzo proszę o konto 😊 |
|
Post #2
09 Mar 2006, 18:09
"Czy naprawdę uważacie, że życie każdego stworzenia jest ustalone od początku jego istnienia ?!" - skądś to znam ... ale pamięć zawodzi ...
Podsłuchałeś rozmowę ludzi ? a myślałem, że trupki mówią innym językiem ... Zabiłeś ich okrutnie ? a jak ? może więcej szczegółów ? Trupek się boi ? myślałem, że to stworzonka bez wszelkich uczuć ? Mega potworek, ale i tak mu dupę skopałeś, a jak 😀 Wyjechałeś do kraju ? jakiego, gdzie, jak przebiegała podróż ? No ogólnie standard ... Nie chciałeś kreować bohatera, ale właściwie nie udało Ci się tego uniknąć. Historia zwyczajna, nie budzi specjalnie emocji. 1:0 dla mnie 😊 |
|
Post #3
09 Mar 2006, 18:57
Zmieniłem już część błędów, które mi wytknąłeś. Mam nadzieję, że teraz jest lepjej
|
|
Post #4
09 Mar 2006, 20:14
Twoja historia podobala mi sie, czysto napisana bez wiekszych wpadek. Historia dosyc oryginalna i nigdzie nie przeczytalem o zemscie. Nie jestem krytykiem, ale sadze ze powinienes dostac acc.
|
|
Post #5
09 Mar 2006, 21:01
Myśle, że całkowicie niepotrzebnie męczysz nas niesmacznymi opisami tortur oraz potworami jak po wybychu reaktora atomowego... Powiem Ci jednak, że widzę w tej historii pewien potencjał. Spodobało mi się jak powstajesz bez żadnego stwórcy ani powodu. Oszczędź sobie i nam chęć mordowania i w ciekawy, mroczny i tajemniczy sposób opisz jak się srtało, że zwłoki ożyły. Po co mas zyskiwać moc i ją tracić skoro powstałeś na świerzo?
Nie podpieraj się Frakensteinem w żadnym wypadku! Pewnie domyślasz się, że taka historia mi się nie podoba. |
|
Post #6
10 Mar 2006, 15:22
😐 hmmmm mysle ze po poprawie blendow jest to nawet sopoko szczegulnie podoba mi sie odzwierciedlenie prawdziwego oblicza nieumarlych:D haha 🙂 🙂 😂
|
|
Post #7
10 Mar 2006, 16:53
Historia przynajmiej nie jest taka sama jak wszystkie inne , coś orginalnego mi się podoba.
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |