|
Rumun
|
Post #1
09 Mar 2006, 18:42
Bracia:
Zanim wzmocniłem szeregi zakonu, poniewierałem się po świecie zabijając. Dążyłem do jednego celu „zabić, zebrać łup, odebrać nagrodę”. Ale pewnego dnia uświadomiłem sobie, że nie mogę tak żyć. Mój umysł i serce wymagało czegoś więcej, pragnęło się czemuś oddać, pragnęło poświęcenia. Gdy dotarłem do Stormwind dowiedziałem się, że ze jest tu pewien zakon który ma swoje zasady ze oczekuje od swoich braci poświęcenia i oddania. To było to o czym marzyłem, o czym śniłem każdej nocy. Jednak zasmucił mnie pewien fakt ze do zakonu przyjmowani są paladyni. Odebrało mi to częściowo nadzieje. W końcu bóstwa się nade mną zlitowały, walczyłem z pewną czarodziejką , jej siła przerastała mnie trzy kroć, walczyłem do końca, wydawało się ze zaraz umrę, w pewnej chwili poczułem dopływ sił poczułem pomocną dłoń, nie był to nikt inny jak tylko mistrz Mortido uleczył moje rany i pomógł zabić opętaną czarodziejkę. Wtedy tak jakby głos z serca mi mówił to teraz jest twoja szansa sam mistrz zakonu jest przed tobą. Wstąpiłem do zakonu, bo to moje przeznaczenie pomimo tego ze jestem wojownikiem, Lecz moje serce jest szlachetne. Wstąpiłem po to, aby pokazać wszystkim wojownikom ze wojownik to nie barbarzyńca, Lecz honorowy, dobry, uczciwy, broniący słabszych, kierujący się swym kodeksem rycerz nie święty rycerz jak paladyn lecz rycerz który nie ceni sobie bogactw lecz dobro innych i całego królestwa. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |