📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 4394
« Wróć do forum  •  2 post(ów) w temacie
Post #1 10 Mar 2006, 11:45
Imię: Ghulmer
Rasa: Troll
Klasa: Szaman
Wiek: 20lat
Wzrost: 171 cm
Waga: 70 kg
Kolor oczu: niebieskie
Kolor włosów: zielone

Jego sylwetka jest nieco przygarbiona, gdy się jego ciało gibie się we wszystkie strony, co przypomina trochę taniec. Jego oczy są niebieskie jak woda w jeziorku nieopodal jego chaty, a jego zielone włosy opuszczone na plecy wyglądają jak by bluszcz wyrastał z jego głowy i zakrywał plecy. Jego twarz jest pogoda, z jego ust wystają bardzo krótkie kły.
Pośada bardzo paskudy charakter przyczym duże poczucie humoru jest bardzo gwałtowny i porywczy we wszystkim, co robi, zabijanie swoich wrogów sprawie mu wiele przyjemności, ale wśród przyjaciół jest dusza towarzystwa opowiada często o swoich bojach i przeciwnikach przeciwnikach z duża doza humoru, często naśmiewa się z ich wyglądu lub stylu walki. Najbardziej ceni sobie honor, odwagę i poszanowanie do sił przyrody. Uwielbia ludzkie i krsnoludzkie mięso, które nieczęsto mu się trafi, ale nie przepuszcza żądnej okazji na zdobycie chodź kawałka.


Nazywam się Ghulmer ale mieszkańcy mojej wioski nazywają mnie krótki kieł, dlatego że moje kły wystające z moich ust są bardzo krótkie jak na trolla. Zajmuje się zbieraniem ziół z tworzeniem talizmanów, które bronią przed wszelkim złymi duchami. Jestem też świetny w robieniu wszelkiego rodzaju napojów leczących rany. No dobra wystarczy opowiadania o moim miejscu w wiosce, opowiem teraz jak porzuciłem swoja wioskę i postanowiłem stać się shamanem.

Niedawno postanowiłem wyruszyć w podróż, aby uzupełnić moje zapasy ziół, a trzeba wam wiedzieć, że to długa i niebezpieczna i długa wyprawa. Wiec wyruszyłem, podróżowałem przez wiele dni przez bez kres Barenns aż dotarłem do Ashenval. Zastanawiacie się, dlaczego zbliżyłem się tak blisko terenów Elfów, odpowiedz jest prosta tylko w tych lasach występuje bardzo niespotykana roślina, która była mi potrzebna to sporządzenia eliksiru uzdrawiającego prawie wszystkie choroby. No wiec przemierzam ten bezkresny w poszukiwaniu tego niezwykle rzadkiego zioła, przy okazji zbierałem inne cenne rośliny. Po dwóch dniach poszukiwań nareszcie i kilku walkach z dzikom zwierzyna, udało mi się odnaleźć to, czego szukałem. Szybko zerwałem ta roślinę, i wyruszyłem w drogę powrotna wilkiem zadowoleniem. Po kilu godzinach podróży poczułem, że jestem śledzony, ale uznałem ze to mi się tylko wydaje i jest to spowodowane z byt długim pobycie w swoim towarzystwie. Jak się potem okazało to nie był moja wyobraźnia, tylko Elfia paskuda która zaatakowała mnie jak spałem. Elf zaatakował mnie nożem, który wbił mi pod żebra nawet nie zdarzyłem krzyknąć z bólu od razu ogarnęła mnie wielka nieprzenikniona ciemność. Pogodziłem się ze swoim losem i czekałem na śmierć. Na nieszczęście tego Elfa nie umarłem, pytacie się jak to możliwe? Już opowiadam. Gdy odchodziłem w ciemność nagle usłyszałem jakiś głos, który wypowiadała jakieś dziwne słowa, które przypominały modlitwę. Nagle pochłaniająca mnie ciemność zaczęła się rozjaśniać a ten głos stawał się coraz bardziej wyrazisty. Zacząłem otwierać oczy i na początku jak przez mgłę zobaczyłem wielka rogata góre miecha jak pochyla się nademną i wypowiada jakieś słowa. Obraz coraz bardziej się wyostrzał i ujrzałem Tauren Shamana, który pachniał ziołami. Tauren nagle się odezwał, powiedział ze miałem szczęście, że trafiłem na niego, pozwiedzał też, że sprowadził mnie powrotem z krainy umarłych przy pomocy ziół i modlitwy shamanskiej. Miał jeszcze jedną dobrą wiadomość dla mnie, otóż pojmał elfa, który mi to zrobił. Elf siedział pod jednym z wielkich drzew związany i zakneblowany. Tauren wyjaśnił, dlaczego od razu go nie zabił, otóż zatrzymał go abym mogł się zemścić i żebyśmy mieli coś dobrego na kolacje. Podeszłem do elfa z moim nożem, widziałem w jego oczach starach, ale na minie nie zrobiło to żadnego wrażenia pałałem wielka żądzą zemsty. Wbiłem mu ostrze mojego noża tak samo jak on mi pod żebra po chwili było już po nim. Gdy było po wszystkim ugotowaliśmy pyszną żupę z elfa. Po obfitym posiłku zaczęliśmy rozmawiać Tauren opowiadał mi o tym jak to jest być shamannem bardzo spodobało mi się to, co on mówił wiec zaproponowałem mu, że zostanę jego uczniem. Tauren zareagował bardzo entuzjastycznie na mój pomysł, ale przestrzegł mnie, że droga shamana jest bardzo trudna i pełna wyrzeczeń. To, co powiedział nie zniechęciło mnie do zostania shamanem. Tak stałem się uczniem Taurena shamana. Na początku uczył mnie jak porozumiewać się z przyrodą i jak ja wykorzystywać do własnych celów, w mojej nauce często przydawał mi się moja znajomość ziół, ponieważ każdy shaman musi znać wszystkie przydatne zioła. Oprócz nauki wykorzystywania sił natury byłem szkolony w sztukach walki różnymi bronami. Po roku nauki mój nauczyciel oznajmił mi, że musze go opuścić, aby zdobyć nowe doświadczenia i przez medytacje łączył się z żywiołami. Nie chciałem go opuszczać, ale on powiedział, że mam już podstawowe umiejętności shamańskie i że każdy shaman musi sam zdobywać doświadczenie. Co miałem zrobić wyruszyłem w swoja podłóż ku nieznanemu nie znanemu wielu przygodom..
KEt
Post #2 18 Mar 2006, 10:55
1) bledy
2) styl
3) liczne powtorzenia

swiadczace o tym ze ktos cos robil na hura

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026