|
Post #1
12 Mar 2006, 14:07
Wygląd postaci:
Rasa: Troll Wzrost: 206 cm Waga: 77 kg Wiek: 16 lat Włosy: Zielone,długie, postawione do góry Profesja: Wojownik Oczy: Brązowe jak pień drzewa Karnacja: Zielona Przed sobą widzisz wysokiego, chudego, średnio umięśnionego Trolla. Jego twarz jest długa i pokryta tatuażami. Ma szeroki i bardzo szpiczasty nos. Widzisz wyraźnie dwa długie kły wystające z jego ust. Po bokach twarzy widzisz dość przeciętne jak na trolla długie uszy. Z wyglądu jego skóry stwierdzasz, że jest on dość młody. Jego skóra jest gładka nie posiadająca żadnej skazy. Na jego lewym ramieniu spostrzegasz tatuaż wyglądający jak dwie skrzyżowane włócznie z których spływa krew. Na sobie nosi dobrze dopasowaną kolczugę która z tego co widać została zrobiona tak by nie krępować ruchów właściciela. Na plecach ma przyczepioną długą włócznię i nosi mały poręczny worek. Przy pasie widzisz topór i coś co przypomina dość krótki zaostrzony kij. Widnieje na nim napis "Za Thani". Obserwujesz jak troll patrzy z ogromną niechęcia na nielicznych ludzkich kupców zmierzających do Ratchet. Wygląda na to, że kogoś szuka. Dokładnie obserwuję twarz każdego przejeżdżającego kupca. Nie jesteś pewien czego chce od ludzi, ale jego spojrzenie mówi wyraźnie o jego nieprzyjaznym stosunku do tej rasy. Historia Postaci: Walka....Zderzenie się dwóch wrogów w celu zabicia drugiego z użyciem wszelkiej broni jaka wpadnie w ręce. Główny cel walki to śmierć przeciwnika. Chwała dla zwycięzcy, śmierć dla przeciwnika... Teoria wpajana przez mistrzów plemienia Krwawej Włóczni. Każdy syn lub córka plemienia musi ją znać na pamięć. Brutalne ale w pełni uzasadnione. Życie w lasach na ludzkich ziemiach nigdy nie było łatwe. Zgraje bandytów czające się w lasach... Watahy głodnych wilków pragnących tylko zaspokoić głód. Życie leśnego trolla to wieczna walka, ale nikt nie wybiera swojej rodziny.... Od dnia swoich narodzin moja rola w plemieniu była z góry ustalona. Krwawa Włócznia potrzebowała wojowników... na miejsce tych którzy zostali zabici w czasach szerzącej się śmierci, którą ludzie nazywali Plagą...Moje imię Maekresh. Syn Thesga i Usghi. Dziesiąty wojownik plemienia Krwawej Włóczni. Banda łowiecka Reshaka..... Tylko tyle żadają wodzowie. Reszta twojego życia jest nieważna. Jesteś kolejnym wojownikiem którego jedynym celem jest zabezpieczenie obozu przed wrogiem. Lecz dla każdego wojownika przychodzi dzień próby kiedy to osiąga wiek dojrzałości.......... Maekresh sczeniaku chodź tu natychmiast !!! – Wrzasnął Reshak Tak mistrzu? – Odpowiedziałem i spuściłem głowę na znak posłuszeństwa. Dzisiaj kończysz szesnaście zim. Wiesz co to znaczy... Zabieraj swoją broń i rusz tą tłustą dupę do Khartha – powiedział Reshak. Dobrze mistrzu... – odpowiedziałem i zacząłem w pośpiechu zbierać swoje rzeczy. Gdy odchodziłem usłyszałem jeszcze za sobą wrzask mistrza I jeszcze jedno nie daj się zabić !!!. Nie po to poświęciłem tyle czasu na zrobienie z ciebie wojownika, aby teraz zarżnął cię byle potwór !!! – brzmiały słowa mistrza. W drodze do Khartha najwyższego wodza plemienia rozmyślałem czy jutro nadejdzie kres mego życia. W końcu stanąłem przed namiotem wodza. Nadszedł czas bym dowiedział się co będzie moim zadaniem... Zbliż się tu Maekresh – powiedział Khart Pokornie podszedłem do wodza uklęknąłem i spuściłem głowę. Przestań udawać sczeniaka !. Podnieś się i patrz mi w oczy ! – wrzasnął wściekły wódz Lekko zdziwiony podniosłem się. Pierwszy raz miałem zaszczyt spojrzeć komuś w twarz. Dobrze...Wiesz, że dziś nadszedł czas twojej próby. Niedługo okaże się czy jesteś godny by wejść w dojrzałość.... Twoim zadanie będzie następujące. Trzy dni drogi stąd pojawili się ludzie... Nie znamy ich zamiarów, ale nie mam zamiaru pozwolić na to by to ścierwo plątało się w pobliżu obozu... Idź tam i wyrżnij wszystkich. Dobrze Wodzu. Niech tak się stanie – odpowiedziałem. Zwycięstwo lub Śmierć !!! – zakrzyknąłem z dumą. Wódz był pod wrażeniem. Jeszcze jedno nie idziesz sam. Zabierzesz ze sobą Thani. Nadszedł czas na jej próbę. Decyzja ta sprawiła, że stałem się zaniepokojony co Wódz instynktownie wyczuł. Thani była pierwszą córką wodza.. Jej śmierć oznaczy me imię hańbą której nigdy z siebie nie zmaże. Wedle twej woli Wodzu – odpowiedziałem starając ukryć się emocje. To wszystko. Możesz odejść. Jutro wyruszasz – powiedział Wódz. Pod wieczór zacząłem pakować wszystkie niezbędne rzeczy: Włócznię, lecznicze zioła od szamana, solone niedźwiedzie mięso i bukłak cuchnącej wody. Prawie zapomniałbym o najważniejszym...Drewniane zaostrzone kije. Zwyczajem każdego wojownika plemienia było nabić głowę zabitego wroga na pal co miało go upokorzyć, żeby czuł się tak nawet po śmierci. Następnego dnia spotkałem się z Thani przed bramą wioski. Czułem coraz większe zakłopotanie. Nikt nie wiedział, że kocham Thani, ale ona sama wiedziała o tym doskonale. Kochała mnie z wzajemnością, ale prawo plemienia nie pozwala abym mógł ją posiąść przed udowodnieniem, że jestem dojrzały. Thani czuła moje zakłopotanie, ale nie odzywała się bo wiedziała, że to tylko pogłebi moje roztargnienie. Wyruszyliśmy w drogę. Wędrowaliśmy przez trzy dni. Po drodze na szczęście nie spotkaliśmy żadnych zagrożeń. Znaleźliśmy się na skraju niewielkiej polany. Z ukrycia obserwowaliśmy ludzi którzy przez całe godziny stali przy dużej beczce, śmiali się i kiwali. Wyglądali na dość ważnych co wynikało z ich stroju. Wkrótce gdy się ściemniło postanowiliśmy z Thani, że nadszedł czas by zaatakować. W pobliżu nie znaleźliśmy żadnych wrogów strzegących obozu ludzi więc poczuliśmy się dość pewnie. Thani była zdolną łuczniczką więc postanowiliśmy, że wyruszy chwile po mnie, aby osłaniać mnie z tyłu. Chwilę później wysunąłem się spomiędzy drzew na skraju polany i zacząłem skradać się w stronę obozu...Nagle poczułem coś dziwnego. Niewiadomo skąd na polanie prosto przede mną pojawiły się nocne elfy. Moją pierwszą reakcją było walnięcie pierwszego elfa który przede mną stanął drzewcem włóczni. Elf ugiął się i padł nieprzytomny na ziemie. Zaraz potem dostrzegłem kolejnych wrogów biegnących wprost na mnie. Uśmiechnąłem się szyderczo i gdy byli blisko przykucnąłem z włócznią w pozycji w której polowało się na czarne wilki. Zaskoczony elf nie zdołał się zatrzymać i koniec włóczni zagłębił się w jego ciele. Drugi elf zderzył się ze swoim przyjacielem i upadł na ziemię. Szybko wyjąłem włócznie i dobiłem długouchego. Nagle zdałem sobie sprawę, że nie ma za mną Thani tak jak się umawialiśmy. Nerwowo zacząłem się rozglądać i usłyszałem straszny dźwięk...jęk...jęk umierającego trolla. Nie zwracając uwagi na wrogów biegłem w stronę skraju polany omijając zdziwione elfy. To co stało się później na zawsze wyryło się w mojej pamięci...Człowiek trzymający nóż na gardle Thani...Głośny śmiech...To spojrzenie patrzące na mnie z obrzydzeniem...I nagle zrobił to o czym myślałem...Thani padła na ziemię...Z jej gardła wypływały strugi krwi. Smutek, Rozpacz, Nienawiść ?...Te uczucia stały się niczym w porównaniu z tym co czułem. Rzuciłem się w stronę człowieka z wyciągnięta przed siebie włócznią. Poczułem, że upadam i zdałem sobie sprawę, że w moim prawym kolanie tkwi strzała. Włócznia złamała się pod moim ciężarem. Lecz to nie wstrzymało mnie. W szale wyrwałem strzałę z kolana i biegłem dalej tylko po to by poczuć jak grot strzały zatapia się w jego twarzy. Niewiadomo skąd spadła na mnie siatka. Tym razem zdałem sobie sprawę, że to koniec... Szarpałem się, lecz sieć była za mocna. Poczułem uderzenie czymś ciężkim i obraz zaczął ciemnieć. Ostatnią rzeczą jaką widziałem była ta twarz...Śmiejąca się ze mnie pokazująca z dumą nóż którym została zabita Thani...Ciemność. Obudziłem się na pustyni. Czułem jak słońce pali moją skórę. Nie miałem żadnych zapasów. W oddali widziałem coś co przypominało wioskę...Siły opuściły mnie zupełnie. Czołgałem się przez cały dzień, ale w końcu udało mi się dotrzeć do skraju wioski...Pamiętam orka biegnącego w moją stronę wołającego coś do pozostałych. Nie bałem się...Moim jedynym pragnieniem była zemsta. Nic mnie nie powstrzyma...Przysięgam, że chociaż bym miał zginąć znajdę zabójcę Thani i zatopię ostrze w jego sercu...Nie będzie litości...Śmierć za Śmierć !!! |
|
Post #2
12 Mar 2006, 15:10
Kolejny ciekawy opis * Thani * 😂 😂
|
|
Post #3
12 Mar 2006, 15:13
QUOTE(Danio @ Mar 12 2006, 04:10 PM) Kolejny ciekawy opis * Thani * 😂 😂 [right][snapback]12442[/snapback][/right] Nie rozumiem. Czyżbyś sądził, że to nie moja historia?. Proszę o wyjaśnienie 😐 |
|
Post #4
12 Mar 2006, 15:25
opis niezły, choć troche nie rozumiem czemu po złapaniu Cie, nie zaszlachtowali Cię tak jak Thani a jedynie wyrzucili na pustynie w okolicach wioski?
|
|
Post #5
12 Mar 2006, 15:37
Już tłumaczę 😀. Niewiadomo czemu mnie nie zaszlachtowali. Człowiek który zabił Thani z opisu wydaję się sadystą, który poprostu kocha zadawać ból innym. Być może uznał, że woli zapewnić mi śmierć z pragnienia i głodu na pustyni niż szybki cios i śmierć na miejscu. Niestety widać nie docenił siły jaką dostarcza chęć zemsty i cudem udało mi się dotrzeć do wioski zanim dopadłaby mnie śmierć na pustyni.
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |