|
Post #1
12 Mar 2006, 22:17
Imie: Ognisty Tur
wiek: 24 rasa: Tauren klasa: szaman wygląd: Brzydki. Nieproporcjonalnie dlugie nogi, zgarbiony. Zwraca uwagę niesymetryczna twarz. Z pewnościa nie pachnie fiołkami. Ognisto-rude włosy. Charakter i zachowanie: Ironiczny, mściwy i nienawistny wobec ludzi. Chaotyczny. Z jedej strony szanuje elfów i szuka z nimi kontaktu, z drugiej nienawidzi za to co z nim zrobili. Ambitny. Żądze czasem panują nad nim na krótka chwilę. Przyzwyczajenie z dawnych czasów każe mu dbać o poprawną wymowę i odpowiedni poziom rozmowy. Nie toleruje prostackich zachowań. Stara się aby jego działanie było nie tylko efektywne, ale i efektowne. Cel życia: Zemścić się na najemnych zbirach, znaleść informacje o ukochanej, Uwolnić się od klątwy. Historia: Dawno temu żyłem sobie wraz z kochającym ojcem. Żylem spokojnie aż na naszą wioskę napadło stado elfów. Zabili mi ojca, po czym rada wioski przekazała mnie na wychowanie staremu szamanowi. HE HE, myslisz ze taka była historia mojego życia? He He! To ciężki z Ciebie kawał kmiota! Taki banał może dobry byłby dla zwyklego pospólstwa, ale nie dla mnie, szlachetnie urodzonego! Myślisz że sam zacząłem parać się szamańskim żemiosłem? Że mam chęci spędzać czas na przygotowaniu mikstur? Ksiąg czytaniu? Totemów stawianiu? Głupiś, ot co! No już, już dobrze, nie unoś się. Zakład to zakład - opowiem Ci skąd się tu wziąłem i czemu zamiast jak teraz popijać codzień chlodne piwko uganiam się jak wsciekły za ludzką chołotą. Czemu zamiast omacywać dziewki w stodu siana ruszam na co świt bić się z tym łajnem co po polach, lasach sie ukrywa. Tak tak, tłuke te "POTWORY" jak wy na nie mówicie. Ale nie zawsze tak było oj nie... Dawniej z tuzinem kumów hulałem dniami po karczmach, rozbijałem się po najlepszych wyszynkach. Dziewki bałamuciłem aż milo. Żadna mi się nie oparła - wysoki, przystojny miałbym u niewiast duże szanse. Jeśli dołoższ do tego, żem tuż po osiągnięciu 20 lat spdkobiercą zostałem sporego majątku, sam domyślisz się jakie miałem powodzenie. I korzystałm z niego, oj korzystałem. Połowe dnia spędzałem na pijatykach, wojażach i przyjemnostkach, a drugą połowę poświecałem polowaniom na białogłowe. Prezenty, odwiedziny, podróże... za to wszystko odpłacały mi się miłym towarzystwem, a ja znudzony porzucałem je często i bez żalu. I kiedyś musiało się to zemścić. I się zemściło. I teraz trzymaj się mój druchu mocno. Spojrzyj na mnie. Widzisz przcie że wygląd mam paskudny nawet jak na wyjątkowe nieudanego Taurena, a pisałem, że powodzenie miałem u kobiet. To dlatego że...Daj ucho, urodziłem się człowiekiem. Nie wykrzywiaj się tak. Myślisz, żem już za dużo tej okowity się opił i takie gadam głupoty? Słuchaj dalej, jeszcze dowiesz sie czemu. Pewnego dnia jadąc konno na skróty zobaczyłem kolo wodospadu niesamowitą, zjawiskowo piękną elfkę. Zbiarała zioła. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Dosłownie zahipnotyzowała mnie. Oczywiśćie każdy normalny facet dałby drapaka i nigdy się już tam nie pojawił, ale nie ja. Elfka przychodziła dzień w dzień, a ja obserwowałem ja z dala. Ona też mnie wid[B]ziała. Postawiłem sobie za cel poznać ją. TYgodniami obserwowaliśmy się i mimo że nie odpowiadała na moje pytania, codzień podchodziła troche bliżej. W końcu wpadłem na "genialny" plan. Zaaranżowałem ekipę zbirów która miała napaść na elfke. Ja miałem stanąć w jej obronie, przegnać zbirów i w ten sposób zbliżyć mojej ukochanej. Plan wydawał się prosty. Co mogło coś się nie udać? Ano mogło...Banda szubrawców! W swojej naiwności nie dostrzegłem, że w głuchej dziczy to ja jestem zdecydowanie atrakcyjniejszm i łatwiejszym celem niż zwinna i szybka elfka. No i miałem przy sobie gotówke. Zbiry zaatakowały mnie, zacząłem krzyczeć. Moja Pani,(imienia do tąd nie znam) własnoręcznie rozpłatała 2 z nich. Nie spodziewali się tego psubraty. Banda rzuciła się do ucieczki, a kiedy elfka odwróciła się sprawdzić co ze mna nikczemny łowca strzelił jej w plecy. Biegłem z moja pięknością w ramionach do miejsca obozu jej ojca. Oddałem mu umierającą córkę. Zaraz po tym straciłem przytomność. Obudziłem się w nieznanym miejscu, nagi. Wielki i owłosiony. Bylem taurenem. Probowalem wrócić do rodzinnej miejscowości. Probowałem przekazać moim bliskim, że to ja choć pod tak zmienioną postacią. Oczywiście nie poznali mnie, klikunastu chlopów pognało za mną z widłami. Uciekałem. Widziałem informację o nagrodzie za głowę taurena o czerwonej sierści. Ukrywałem się i powoli zmierzałem w kierunku ziem zamieszkałych przez podobnych mi - taurenów. W trakcie drogi, spotkałem starego szmana. Widząc moją nieudolność w nowej roli podzielił się skrawkim swojej wiedzy. Objaśnił też, że nagła zmiana postaci może wynikać ze klątwy rzuconej przez ojca mojej elfki. Niestyty nie dał żadnej rady jak można klątwę tą zdjąc. Co teraz robie? Szukam sladu wieści o elfce i jej rodzie, łudzę się ze żyje. Trenuje moje umiejętności bojowe, aby zemścić się na tej bandzie plugawych wszawych najemców. I oczywiście szukam sposobu na zdjęcie zaklęcia! Dlatego też poznaje szmańskie sztuczki, może one dadza odpowiedz jak zdjąć tą klątwe. Przecież musi być jakiś sposób! |
|
Post #2
13 Mar 2006, 04:19
1. IMIE, troche inwencji
2. hunter hmm mogles sie wysilic i napisac po polsku 3. ponizszy akapit jest lekko zakrecony Zaraz po tym straciłem przytomność. Obudziłem się w nieznanym miejscu, nagi. Wielki i owłosiony. Bylem taurenem. Uciekałem z tego miejsca. Do domu z oczywistych względów nie mam co wracać. Dopiero później dowiedziałęm się ze ojciec elfki przeklął mnie. Czy ona żyje? Nie wiem tego. straciles przytomnosc no tak ten bitewny szal niejasnosc - uciekales? gdzie ? jak ? o co chodzi? niejasnosc - skad sie dowiedziales, ze cie przekleli? glosy ci powiedzialy? przeciez nigdy jej nie widziales? poza tym ok, popraw |
|
Post #3
13 Mar 2006, 18:16
Uwagi przyjęte, nowa wersja wrzucona.
PS. z uwagi na zablokowane porty do Irc-a (uroki sieci akademickiej) polecam w razie potrzeby kontaktu gg 3513528 |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |