📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 4478
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 16 Mar 2006, 21:30
Nazwa:Rafas
Wzrost: 10 łokci(180cm)
Waga: Pół otyłego orka(80Kg)
Włosy: Czarne w niektorych miejscach siwe (prawdopodobnie ze starosci ale lepiej nie pytac)
Oczy: Zielone w ktorych przeplywa caly swiat
Wiek : W normie
Karnacja: Jasna
Płeć: Mężczyzna
Rasa : Człowiek

Opis postaci

Spod ciemnych długich włosów, widzimy zielone oczy, w których przepływa cały świat, zjawisko to jest nie opisywalne. Od młodych lat pasjonowal się On walka i zawsze czekal na kolejne starcie. Pod jego reka był jego najdroższy przyjaciel miecz i tarcza , który znalazł podczas wyprawy. Na plecach nosił torby w ,których trzyma zapasy, lub rzeczy które zdobywa podczas wyprawy. Nie był On szczególnie wysoki,ale za to bardzo waleczny. Od młodych lat studiowal nauki walki mieczem. W wolnym czasie uczyl się kowalstwa w przydrożnej kuzni w ,której zarabial na życie. Miał On drobne blizny na ciele,które zostały mu po licznych walkach za młodu.

Charakter
Spokojny, chyba ze ktos go sprowokuje.
Pomocny ludziom , teoretycznie mozna okreslic mily.
Niestety bywa skryty. Nie lubi mowic o swoich problemach i o sobie.
Zadko prosi o pomoc, co nie znaczy ze jest to pozytywna cecha.
Nie leka sie nikogo - odwazny.
Wspolczujacy - sam przezywal ciezkie chwile i niestety duzo o tym wie.
Nienawidzi hordy w szczegolnosci taurenow.
Czasem zawistny i uparty co sciago czest na niego problemy.
Agresywny w przypadku zagrozenia. Potrafi sie straszliwie wsciec.


Historia

Wiem niewiele o tym, w jaki sposób dostałem się pod opiekę Garomana, ale w ciągu wielu lat, podczas których dzielił się ze mną skąpymi informacjami o matce oraz ze słów, które wykrzykiwał podczas snu wiem,że bardzo mnie kochała,a mój ojciec był wielkim wojownikiem,który zginał podczas walki z taurenem. Jako że jej nie pamiętam ani nikt nie powiedział mi jak odeszła, przypuszczam, że umarła albo mnie zostawiła. Być może ból spowodowany jej odejściem sprawił, że Garoman, aby mnie uleczyć, zabrał mnie do starej świątyni i wychowywał jak swoje dziecko. Przybrałem imię Rafas. O swoim ojcu nie wiem tak dokładnie nic. W dzieciństwie zasłuchiwałem się w opowieści przybranego ojca, wiele zaczerpniętych ze świętych ksiąg, zebranych w świątyni. Siła i moc wiary inspirowały mnie, ale drobne sprzeczki bogów napawały mnie pogardą. Z tego wzięło się zrozumienie u mnie do ludzi,którzy zapewnili mi schronienie nad głową i podziw dla ich niezmiennych się wartości. Przyłączywszy się do ich studiów, zacząłem myśleć o sobie, jako o jednym z Braci. Kilku z nich, zapewne na prośbę Garomana, wyjaśniło wiele z moich wątpliwości i pomogło zrozumieć, czym jest stan wojownika, dlatego w ten sposób postanowiłem zostać wojownikiem na cześć mojego ojca i postawiłem sobie za cel odnalezienie matki. Opowiedziano mi kiedyś historię bardzo dawno,która mnie bardzo zainspirowała. Brzmiała Ona tak:
Od zarania czasu na świecie znanym jako Azeroth istniał tylko jeden kontynent, na którym panował spokój i harmonia. Pośrodku tego kontynentu mieściła się Studnia Wieczności, która była kolebką magii. Z wielu istniejących ras tylko jedna osiedliła się na brzegach tego wielkiego jeziora i poniosła tego konsekwencje.
Przez lata lud ten, znany jako Kaldorei, doskonalił się w panowaniu nad magią. Ich umiejętności w sztukach czarnoksięskich były wprost niewyobrażalne. Po latach spędzonych nad potężnym jeziorem, Kaldorei zyskali nieśmiertelność, ale też narazili siebie i cały świat na śmiertelne niebezpieczeństwo. Królowa Azshara i Wysoko Urodzeni - jej przyboczni, w swym zaślepieniu mocą skontaktowali się z Płonącym Legionem. Ta diabelska horda zniszczyła już niejeden świat, ale ten szczegół umknął pławiącym się w siłach magii Wysoko Urodzonym. Zadufani w sobie i oszalali od przepełniających ich mocy, wezwali Płonący Legion. Jednak, gdy świat jest w zagrożeniu zawsze znajdą się bohaterowie, którzy go uratują. Tyrande Wisperwind oraz bracia Malfurion i Illidan Stormrage zorganizowali ruch oporu i zaczęli walczyć z najeźdźcą. Zdaniem Furiona problem tkwił w magii, która przyciągnęła demony na Azeroth. W związku z tym zaproponował zniszczenie Studni Wieczności, którą uważał za demoniczny portal. Prawie wszyscy go poparli, tylko jedna osoba się wstrzymała – jego własny brat Illidan. To właśnie on, z miłości do magii, zdradził go i uprzedził królowa Azsharę o planowanym ataku.
Gdy rozpoczęła się ostateczna bitwa, Wysoko Urodzeni byli w trakcie odprawiania rytuału wzywającego dowódcę sił piekielnych. Magiczne wyładowania naruszyły delikatną strukturę rytuału i rozpoczęło się prawdziwe piekło. Wybuchy rozrywały ziemię kończąc czasy, gdy na Azeroth był tylko jeden kontynent. Studnia Wieczności została zniszczona, a niedobitki Kaldorei wyruszyły w kierunku jedynego lądu w zasięgu wzroku – góry Hyjal, która potem stała się świętym miejscem.
Podczas bitwy miało miejsce jedno zdarzenie, które na zawsze rozdzieli braci Stormrage. Illidan tuż przed zniszczeniem Studni zaczerpnął z niej siedem fiolek magicznej wody. Przybył na górę Hyjal przed swoim bratem i do jeziora znajdującego się na szczycie wlał zawartość jednej fiolki. Furion wpadł w szał gdy tylko wyczuł nową Studnię Wieczności i kazał zamknąć swojego brata w podziemiach na wieczność. Zakazano praktykowania sztuk magicznych i zaczęto rozwijać magię natury. Jednak ci z Wysoko Urodzonych, którzy przeżyli nie chcieli się na to zgodzić. Za złamanie prawa wydalono ich w wyspy-kontynentu, który zyskał nazwę Kalimdor. By Wysoko Urodzeni nie mogli trafić z powrotem, cały kontynent otoczono magiczną mgłą, by żaden podróżnik nigdy tam nie trafił. Wysoko Urodzeni, czy raczej Quel’dorei, jak nazwali się wygnańcy, wyruszyli w poszukiwaniu nowego domu. Przepłynąwszy koło wielkiego wiru - Maelstromu, który powstał w miejscu, gdzie kiedyś była pierwsza Studnia Wieczności, dotarli na kontynent nazywany teraz Lordaeronem. Na północ od niego znaleźli wyspę, na której się osiedlili – ich nowy dom - Quel’thalas. Tam, za pomocą fiolek z wodą z pierwszej Studni Wieczności odebranych Illidanowi, stworzyli własną Studnię, a, że zerwali z nocnym trybem życia, nazwali ją Studnią Słońca.Jednak życie na Lordaeronie nie należało do spokojnych i Wysokie Elfy, bo to właśnie one są Quel’dorei, musiały walczyć o swój nowy dom z trollami z Zul’Aman. Miało to swoje perturbacje, które trwają do dziś. Poznając ta historie napawała mnie chęci znalezienia matki i taurena,który prawdopodobno pozbawili mnie ojca. Poznania tak naprawdę, kim jestem i skąd pochodzę. Wyruszyłem w poszukiwaniu rodziców i prawdy o samym sobie. Przekroczyłem próg Mrocznych Wrót....

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026