📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 4480
« Wróć do forum  •  2 post(ów) w temacie
Post #1 16 Mar 2006, 21:59
Imię: Gurag
rasa: ork
wzrost: 217cm
oczy: brązowe
waga: ok 140kg
Karnacja: ciemna zieleń
klasa: wojownik
znaki szczególne: blizny na całym ciele, długie kły
włosy: wysoko wzniesione z wygolonymi bokami

Spoglądając na Guraga doceniasz jego klasę wiedząc że każdy zły ruch wykonany przeciwko niemu zakończy się nie powołaniem. Kły są tak długie że może nadziać
na nie nie małe ofiary. Postura wręcz doskonała - gdy chwyta za broń zaskakująco widać każdy mięsień. Gdy z nim rozmawiasz i się denerwuje widać jak z jego ust rozwleka się piana....



Opis Postaci:



Pewnego razu spędzając czas w kuźni, pot pokrywał całe moje ciało a ręce płowiały ze zmęczenia lecz uśmiech pewności na mej twarzy w pełni mi w tym pomagał.
Powodem dla jakiego spędzałem tam sporo czasu była nadchodząca bitwa, jako posunięta o największą bitwę wszechczasów. Ja Gurag w oto mej kuźni robiłem najlepsze bronie. Topory były robione z najlepszej jakości surowców a ich ciężar osiągał nieubłagalne wyniki co znaczyło że były robione dla potężnych wojowników. Zawsze zmęczony po ciężkim dniu trenowałem technikę władania bronią. Interesowała mnie szybkość oraz jak najmocniejsze uderzenie z precyzją.
W mieście w którym mieszkałem a mianowicie "Orgrimmar" odbywały się turnieje z których wyłaniano najlepszych wojowników. Mając już zaledwie 12 lat ku zdziwieniu publiczności wyszedłem na arenę by zmierzyć się z o wiele większym i potężniejszym rówieśnikiem.
Oczywiście nie musze wspominać że walki nie odbywały się na śmierć i życie chodź po każdej walce rany pokrywały nasze ciało.
Nadeszła moja pierwsza walka - zero strachu, żyły na mięśniach pokrywały całe moje ciało a z mych ust leciała piana.... Rozpętany w szale biegnę po zwycięstwo !!! Pierwsze uderzenie szybka precyzja i wyprowadzenie drugiego ciosu lecz nie do końca ??
Nie poczułem oporu a zamach oparł się tylko w powietrze. Spoglądając w dół zobaczyłem mojego przeciwnika jak leży na ziemi.
Co się stało myśle. Tłum wiwatuje a w moją stronę zmierza nasz największy wojownik a zarazem przywódca naszych wojsk zwany Bugor. Gdy już dotarł spoglądając na mnie orzekł:

- Będziesz wielkim wojownikiem, nie widziałem jeszcze za swoich czasów żeby tak potężny wojownik poległ po jednym uderzeniu. Siła która w tobie drzemie jest niespotykalną siłą i mam nadzieje że kiedyś to ty Guragu przejmiesz moje stanowisko.

Doceniony przez innych z dumą na twarzy opuściłem arenę. Między czasie zanim wyruszyłem na pierwsze bitwy odbyłem wiele walk, gdyż równych przeciwników nie było.
Gdy byłem już starszy i gotów na wyprawy wojenne nie spodziewałem się co mnie czeka. Początkowe walki nie były wcale ciężkie. Opierały się one na niszczeniu krasnoludzkich twierdz oraz grabiąc i niszcząc wioski napotkane po drodze. Przez kilka kolejnych dni mieliśmy sporo łupu. W końcu po długiej wyprawie nadszedł pewien dzień gdy napotkaliśmy nieduże choć dobrze strzeżone miasto ludzi. Chwila uwagi i w bojowych szałach ruszyliśmy by przejąć kolejne tereny. Docierając do bram naszym oczom ukazała się ogromna armia ludzi i krasnoludów.

- zapytałem Bugora cóż te krasnoludy mogą tu robić - nie mam pojęcia, chodź ich armia jest dwa razy większa od nas mój topór ogarnie ich niechlebna krew !!!

Bitwa była bardzo ciężka - poległa ogromna ilość naszych wojowników a w tym nasz przywódca. Wszyscy spoglądali na mnie wiedząc że to ja miałem przejąć jego stanowisko. Z goryczą na twarzach zgarnialiśmy kolejne łupy. w pewnym pomieszczeniu na stole ujżałem mapę na której była narysowana wyspa a na niej oznaczone drogi prowadzące do dwóch miast a mianowicie Ironforge i Stormwind. Kiedyś już słyszałem opowieść o tych miastach że są one największymi siedzibami ludzi i krasnoludów.

Ogłosiłem tłumowi pewną informację:

- z tak nieliczną ilością powinniśmy powrócić do Orgrimmaru i zebrać armię z całego kalimdoru by podbić ich największe miasta !!!

Gdy tworze nowe bronie czasem ogarnia mnie chandra a powodem tego jest przypominający mi sie obraz jak zginął nasz wielki wódz. Walcząc zauważyłem jak Bugor zadaje cios wrogowi - był tak potężny że ku mojemu zdziwieniu ogromny topór trzymany przez mistrza pogromił się w pół a chcąc sięgnąć po inna broń leżącą na polu bitwy otrzymał śmiertelny cios. Wtedy doszło do mego zrozumienia że nie tylko liczy się siła oraz technika jaką dysponujemy ale zarówno broń. Po powrocie postanowiłem założyć własną kuźnie i robić naprawdę potężną broń która nie może ulec zniszczeniu. Tylko silni i potężni wojownicy mogli władać tą bronią a słabsi dopracowywać siłę by móc ją utrzymać w ramionach. Armię przybywały ze wszystkich stron Kalimdoru by wyruszyć i zniszczyć bramy miast przymierza...
Post #2 17 Mar 2006, 11:00
Mam nadziej że się spotkamy orku na polu walki…





"Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja"


  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026