📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 4484
« Wróć do forum  •  11 post(ów) w temacie 1 2
Post #1 16 Mar 2006, 22:49
Rasa: Troll
Klasa: Szaman(ka)
Wzrost:180cm
Waga:60kg
Oczy: zielone
Cera: błękitna



***

W lesie przy ognisku siedziały przytulone dwie ludzkie postacie. Oboje wyglądali na bardzo zmęczonych.
-Nie martw się moja droga, niedługo będzie po wszystkim.- powiedział mężczyzna do kobiety.
-Nie wierzyłam, że nam się uda. Obrabowanie tego kupca było chyba najtrudniejszą rzeczą jaką kiedykolwiek zrobiłam, a teraz wystarczy uciec z terenów Hordy i będziemy wolni...i bogaci...
-I wreszcie będziemy razem.- dodał mężczyzna.
Była to para złodziei należących do gildi "Tańczącego Cienia". Rudy i zarośnięty mężczyzna na imię miał Krak, a jego drobna i piękna towarzyszka - Feli. Znali się od dawna, ale dopiero podczas tego zadania połączyło ich silne uczucie. "Cień" zlecił im kradzież bardzo rzadkiego klejnotu, który był w posiadłości bardzo bogatego kupca. Zadanie wyglądało na rutynowe, ale nie wszystko poszło zgodnie z planem. Kupiec okazał się być magiem, który wyczuł obecność Feli i spróbował przeszkodzić jej w kradzieży. Gdyby nie mocny cios w plecy kupca, zadany nożem Kraka, Fela nie przeżyłaby ich spotkania. Właśnie wtedy zdali sobie sprawę co do siebie czują. Niestety morderstwo wiązało się z konsekwencjami. Wysłano za nimi pogoń, która o mały włos by ich nie złapała. Krak wpadł wtedy na pomysł, aby schronić się na terenach Hordy, gdzie nikt by ich nie szukał. Spędzili miesiąc ukrywając się w lasach i nazajutrz chcieli wracać. Fela poruszyła się niespokojnie.
-Mam złe przeczucia. Może ruszymy już dzisiaj?
-Dzisiaj? W nocy? To niezbyt dobry pomysł... W tych lasach czai się mnóstwo dzikich bestii.
-To może chociaż zgasimy ogień?
-Nie możemy. Tylko ogień chroni nas przed wilkami w czasie kiedy śpimy. Nie martw się. Drzewa rosną na tyle gęsto, że już z pięćdziesięciu kroków nie widać ognia, a w nocy nikt nie zauważy dymu.
-Boję się...- powiedziała Fela drżąc. Mężczyzna czule objął ją ramieniem.
-Połóż się spać. Będę czuwał...

***

-Wstawaj Kochanie, już świta.- powiedział Krak głaszcząc kobietę po głowie.- W nocy nic się nie wydarzyło,a już jutro będziemy bezpieczni. Trzeba ruszać w drogę.
Ruszyli więc naprzód. Przedzieranie się przez gęsty las sprawiało im problem, ale pod naporem silnych uderzeń maczet rośliny ustępowały. W pewnym momencie Krak zatrzymał się, ruchem ręki nakazując Feli, aby była cicho. Z za drzew dochodził do nich cichy, śpiew. Brzmiał trochę niczym tantryczna mantra. Pchani naprzód ciekawością podchodzili bliżej i bliżej, aż wreszcie ujrzeli trola - kobietę, zbierającego zioła. Dla Feli widok ten wydawał się być niczym niezwykłym, bo nigdy jeszcze nie spotkała trola, ale Krak który spotkał wielu, po raz pierwszy zobaczył trola- kobietę. "Jak to możliwe, że te okrutne, odrażające bestie mają tak piękne i delikatne kobiety.Gdyby nie kolor skóry i szable można by ją wziąć za elfa"- pomyślał."szczupła i wysoka, ale bardzo kobieca. A przecież trole mają tak obrzydliwe powykręcane ciała! A twarz... spokojna i piękna niczym jezioro w bezwietrzny dzień...".Złapał się na tym, że porównywał ją do Feli, odrzucił jednak te myśli. Przypatrywali się jej z ukrycia jeszcze przez chwilę, a w chwili gdy już mieli odejść, Ona odwróciła się w ich stronę. Popatrzyła na nich, choć nie mogła ich widzieć zza zasłony gęstych gałęzi i liści. Wyciągnęła zapraszającym gestem bukłak z wodą i jedzenie, nie przestając jednocześnie intonować swojej pieśni. Krak nie zważając na niebezpieczeństwo ruszył w jej stronę. Fela nie zdążyła go zatrzymać. Po chwili oboje stali naprzeciw tej kobiety-trola. Fela, przerażona obrotem spraw, powiedziała do swojego mężczyzny:
-Musimy ją zabić! Co jeśli powie innym trolom o naszej obecności?
-A nie sądzisz, że gdyby miała złe zamiary to nie podzieliłaby się z nami jedzeniem? - odpowiedział Krak.
-A może to jest jakiś ich zwyczaj? Albo próbuje nas otruć? Albo próbuje uśpić naszą czujność?
-Tylko pół dnia drogi dzieli nas od bezpiecznych terenów, a Ona nawet gdyby ruszyła biegiem do jednej z wiosek, nie zdążyłaby do niej dotrzeć zanim uciekniemy. Uważam, że nie powinniśmy zabijać niewinnej istoty która w dodatku dzieli się z nami jedzeniem, nawet jeżeli jest trollem.
-Uważam, że popełniamy błąd.-odpowiedziała Fela z przekorą.-Ale może masz rację. W końcu to właśnie morderstwo sprawiło, że musieliśmy się tu schronić. Ale proszę... ruszajmy już...
Podziękowali kobiecie używając uniwersalnych gestów, po czym ruszyli w dalszą drogę. Nie minęła godzina nim rozległ się głośny okrzyk, po czym zza drzew dookoła nich wyszło około dziesięciu troli. Jeden z nich wyglądający na przywódcę ruszył w ich stronę i powiedział:
-No, no...Ludzie na naszych ziemiach! Są albo bardzo głupi, albo mają bardzo ważny powód, żeby się tu zapuszczać...Ale to już nieważne...-powiedział w języku troli z nutką czegoś co brzmiało trochę jak żabi rechot-Zabijcie mężczyznę! Z kobietą trochę się zabawimy!
Jeden z troli wprawnym ruchem chwycił swą włócznię i wziął zamach do morderczego rzutu. Rozległ się się krzyk. Przypalone ciało trola upadło na ziemię.
-Stójcie!- kobeta trol podeszła do Kraka i Feli. - Duchy lasu obwieściły mi swoją wolę!
-Słuchaj mężczyzno! Twój wódz jest kapłanem odwiecznej ciemości i bólu! Nie daj się mu zwodzić!- chociaż Krak i Feli nie znali języka troli, ostatni kilka słów wypowiedziane było w ich języku.
Wódź troli popatrzył na Nią wściekłym i przekrwionym wzrokiem i powiedział - Dlaczego myślisz, że go oszczędzimy? Tylko dlatego, że tak mówisz?
Kobieta w odpowiedzi tylko popatrzyła na ciało trola spalonego błyskawicą. Zapanowała cisza. Wódz chwilę coś rozważał, po czym cofnął się o krokw geście ustąpienia jej woli. Kobieta znowu spojrzała na dwoje ludzi. Przez chwilę twarz jej wyrażała jakby smutek, ale szybko ustąpił on wrodzonej trolom dzikości. Powiedziała cicho:
-Duchy rozkazały oszczędzić mężczyznę... Ale o kobiecie tego nie powiedziały...

***

Krak siedział przywiązany do krzesła w marmurowej hali o której wcześniej słyszał tylko z opowiadań. Naprzeciw niego siedziały trzy osoby - rada gildi.
-Mógłbyś powtórzyć jeszcze raz, bo nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem.Mówisz, że trole zabiły Felę, a Ciebie oszczędziły?- powiedziała sarkastycznym tonem osoba w czarnym habicie. To był On. Tańczący Cień. Krak nigdy go wcześniej nie widział, ale wiele o nim słyszał. Podobno jest surowy, ale jak każdy kapłan, czyni dobro. Tylko, że na własny sposób.
-Dokładnie tak było.- Odpowiedział Krak.
Druga osoba z rady powiedziała:
-Chmmm... To chyba wszystko. Rada uda się teraz do swojej sali, aby uzgodnić wyrok.- po czym rada wstała i wyszła. Krak został sam w wielkiej marmurowej hali. "Po co ja tu wróciłem?" pomyślał "Przecież wiedziałem, że uznają ,że to ja zabiłem Felę..."

***

Krak siedział w kamiennej celi. Od usłyszenia słów "winny!" minęły już dwa dni. Trzeciego dnia wykonuje się wyrok. Perspektywa śmierci przez powieszenie nie wydawał się mu straszny. W końcu widział cierpienia Feli, podczas gdy sam był przywiązany do drzewa. Bezsilność tamtej chwili była największym koszmarem jaki mógł go spotkać. Głośne skrzypnięcie metalowych drzwi zapowiadało gościa. W drzwiach ukazała się postać w czarnym habicie - Tańczący Cień. Krak spojrzał na niego bez słów, po czym odwrócił wzrok. Mistrz gildi rozkazał strażom zamknąć drzwi, po czym odejść na dwadzieścia minut gdzie indziej.
-Wiem, że mówiłeś prawdę - powiedział Cień. - Ta kobieta trol... miałem z nią niejedną wizję... Piekna prawda?...
-Wiedziałeś, a pomimo to pozwoliłeś, żeby mnie skazali? - krzyknął Krak pełen wściekłości.
-Tak. Nie wykonałeś swojego zadania. Okazałeś się zbyt słaby. Nie jesteś mi dłużej potrzebny. Teraz klejnot dostał się w ręce tej wiedźmy! Potrzebuję tego klejnotu! Dzięki niemu będę dużo potężniejszy! Musisz mi powiedzieć wszystko co o niej wiesz, to skrócę Twoje cierpienia.
-Nic ode mnie nie wyciągniesz! - powiedział Krak tonem tak pełnym obojętności, że Cień przez chwilę się zawahał."Może trzeba zmienić front?" pomyślał.
-Miałem też wizję o Feli... O jej cierpieniach i o tym jak przeklina Cię w zaświatach, że nie zabiłeś tej trolskiej wiedźmy!
Krak wydał się być prouszony, więc Cień kontynuował.
-Jak mogłeś pozwolić, żeby Feli coś się stało! Ona tak Cię kochała, a Ty ją zdradziłeś! Zdradziłeś, bo pokochałeś tą wiedźmę! Musisz mi o niej wszystko powiedzieć! To Twój obowiązek wobec Feli! Tylko ja mogę dopilnować, żeby nigdy więcej nikt przez nią nie ucierpiał!
-Dosyć!- krzyknął Krak i silnym ciosem w brzuch pozbawił Cienia oddechu. Z całych sił złapał go za gardło. Cała jego złość, frustracja i nienawiść do świata znalazła ujście w tym jednym uścisku. Trzymał ciągle chyba z dziesięć minut. Cień dawno przestał walczyć i stawiać opór. Cień nie żył. Gdy Krak sobie to uświadomił puścił go. Nagle poczuł ulgę. "Czy to właśnie dlatego musiałem przeżyć? Czy właśnie dlatego Fela musiała zginąć? Żeby uwolnić świat od tego potwora?I czy uda mi się wydostać z tej celi?".

***

Qu-Finn, bo tak nazywała się owa kobieta-trol weszła do swojego domu.
-Musisz bardzo uważać! Wódź jest na Ciebie wściekły, bo zabiłaś jego kuzyna! - powiedział młody trol, który był jej bratem.
Qu-Finn, nie reagując, podeszła do dzbanka na zioła, schyliła się i wsypała zawartość swojej małej torby zielarskiej. Wyprostowała się, po czym odwracając się do brata powiedziała:
-Wiesz co? Odkąd nasi rodzice zgineli na wojnie, nasza przyszłość zawsze wisiała na włosku. Zawsze wszystkich się baliśmy i zawsze wszyscy nami pomiatali! Od dzisiaj nie muszę się nikogo bać. To wódź powinien bać się mnie! Już nigdy mnie nie wykorzysta! A wiesz czemu? Duchy lasu obwieściły mi dzisiaj swoją wolę... Zostanę szamanką...


***

Młoda trolka wyszła z swojej chaty i ruszała przez wioskę w stronę wodospadu. Z każdym krokiem spotykała się z przestraszonymi i nienawistnymi spojrzeniami innych troli. A wszystko dlatego, że zabiła kuzyna wodza. Musiała to zrobić, gdyż duchy rozkazały jej utrzymać tego mężczyznę przy życiu. Poza tym sprawienie bólu znienawidzonemu wodzowi, który przez tyle lat ją upokarzał sprawiło jej niesamowitą przyjemność. Pogrążona we własnych myślach nawet nie spostrzegła gdy krajobraz zmnienił się z leśnego w kamienisty step. Doszła do brzegu rzeki i ruszyła w jej górę. "A co jeśli Qill'thaz będzie chciał się mścić?" pomyślała. Była jednak pewna swojej nowo nabytej mocy i świadomości, że służy wyższemu dobru. Nie mogła jednak pozbyć się uczucia, że jakiś drobny szczegół umknął jej uwadze. To wszystko jednak traciło na znaczeniu. Zbliżała się do celu - wielkiego wodospadu. Przykucnęła na brzegu rzeki i dłonią sprawdziła temperaturę wody. "Zimna!" pomyślała, lecz nie zważając na to wstała i weszła do niej. Stojąc po pas w wodzie rozejrzała się w poszukiwaniu miejsca nadającego się do medytacji. Jej uwagę przykuł duży głaz na który spadała woda. "To tam. Nie ma wątpliwości.". Poczuła, że robi się jej zimno, ale wiedziała, że nie ma wyboru. Podeszła więc do kamienia i usiadła na nim. Skrzyżowała nogi, zamknęła oczy i rozpoczęła swój tantryczny śpiew.

***

Na początku była woda... I zimno... Przez dłuższą chwilę nie potrafiła pozbyć się uczucia chłodu, ale duch ognia wsparł początkującą szamankę udzielając jej swojej mocy. Dopiero dzięki jego interwencji Qu-Finn mogła skupić się na wizjach. Z początku niewyraźne i zamazane kształty z czasem zaczynały być coraz wyraźniejsze. Ujrzała wilczycę i jej szczenię. Wilczyca wyszła z nory na polowanie. Gdy wróciła zastała szczenię rozszarpane przez inne wilki. Zawyła z bólu. Qu-Finn nie zrozumiała tej wizji, nie miała jednak czasu się nad nią zastanowić, bo zaraz rozpoczęła się kolejna. Tym razem był to sokół. Sokół szybował nad przepięknymi górami. Dojrzał w dole ptaka, którego wziął za gołębia. Rozpoczął pikowanie. Ptak jednak okazał się być orłem. Król ptaków nie zdąrzył wykonać uniku, ale atak sokoła był nie celny - nie zabił orła. Oba ptaki runęły na ziemię. Sokół przypłacił pomyłkę życiem. Nie miała wątpliwości czego ta wizja dotyczyła. Już od pierwszego obrazu wyczuła, że sokół jest Tańczącym Cieniem, a ów gołąb-orzeł to Krak. To znaczyło, że wola duchów się wypełniła - obaj zginęli. Odczuła satysfakcję. Dziwnie czuła się z tym, że chroniąc człowieka musiała zabić trola. Teraz to nie miało już znaczenia. Krak również zginął. Rozpoczęła się trzecia wizja. I powrót do wilczycy. Wilczyca szła przez las węsząc. Wyraźnie było widać, że podąża czyimś tropem. Po chwili spokojne kroki przeszły w trucht, a potem w szybki bieg zwieńczony dużym skokiem. Wilczyca opadła na jakiś kształt, którego Qu-finn przez chwilę nie mogła dostrzec. Była już bardzo zmęczona, ale postarała się skupić i udało się. To był inny wilk. Zaczęły się szamotać i wtedy wizja urwała się. Młoda szamanka dalej nie rozumiała wątku z wilczycą. Nagle doszła do niej straszliwa prawda. Wilczycą była Ona, a szczeniakiem mógł być tylko jej brat! Jej moc pozwalała jej nie bać się Qill'thaz'a, ale jej brat był ciągle młodym, słabym trolem! Gdy tylko doszła do siebie po szoku jaki wywołała niej prawda, wstała i ruszyła biegiem w stronę wioski.

***

Qu-finn nie odczuwała zmęczenia pomimo długiego biegu. Wbiegając do wioski zauważyła dziwne zachowanie innych - widząc ją wszyscy chowali się w chatach. Gdy dobiegła do własnej poczuła strach. Była prawie pewna, że wizja już się spełniła, a jednak wolała tego nie sprawdzać. "Zawsze jest szansa" pomyślała zmuszając się do przekroczenia progu. We wnętrzu unosił się zapach krwi i śmierci. Rzuciła jedno spjrzenie na ciało swojego brata. Leżał na brzuchu, a na jego plecach widniała rana zdradziecko zadana nożem. Dwie łzy spłynęły po policzkach Qu-finn. Zaintonowała pożegnalną pieśń. Gdy skończyła śpiew,z jej twarzy nie dało się wyczytać smutku. Była tylko wściekłość i wola zemsty. Chwyciła kij swojego ojca. Na moment w jej umyśle pojawił się obraz wściekłej wilczycy zbierającej się do skoku, szybko jednak ustąpił pod naporem myśli o zabijaniu. Ruszyła w stronę domu Qill-thaz'a. Gdy do niego wbiegła zobaczyła jego żonę i dzieci kulące się w kącie. Nigdzie nie było wodza.
-Gdzie jest Quill-thaz?! - krzyknęła szamanka.
-Poszedł na cmentarz pochować kuzyna...- odpowiedziała drącym ze strachu głosem jego żona.

***

Gdy Qu-finn dobiegła na cmentarz zobaczyła wodza z łopatą w dłoniach kopiącego grób dla swego kuzyna.
-Qulil'Thaz! - krzyknęła szamanka - Zabiłeś mojego brata, więc ja zabiłam twoją żonę i dzieci! Widzisz krew na moich rękach? To ich krew! A teraz zginiesz także ty!
Z tymi słowami na ustach rzuciła się na mężczyznę. Miała przewagę zaskoczenia, ale Quill-thaz był świetnym wojownikiem. Bez problemu sparował jej uderzenie łopatą, po czym rzucił się do kontrataku. W przekrwionych oczach obojga widać było furię. Po pierwszym ciosie odrzucił łopatę i dobywając włóczni krzyknął:
-To twój ostatni błąd na tym świecie, suko!
Starli się raz jeszcze. Po raz kolejny wódz bez trudu odrzucił ją na ziemię. I wtedy Qu-finn dostrzegła w leśnej gęstwinie wilczycę. "To wilczyca z mojej wizji!" pomyślała szamanka. To przypomniało jej o jednym - ma moc! Jest szamanką! Skupiła więc całą swoją energię na wytworzeniu potężnej błyskawicy. Tego Quil-thaz się nie spodziewał. W ferworze walki on również zapomniał o nowych umiejętnościach kobiety. Tyle razy zmuszał ją do uległości siłą, że cała ta sytuacja była dla niego nie do pomyślenia. Potężny cios elktryczności przywrócił mu trzeźwość myślenia, było jednak za późno. Błyskawice uderzały go jedna po drugiej, podczas gdy leżąc na ziemi zwijał się z bólu. Uderzały go nawet wtedy gdy już przestał się zwijać. Uderzały go tak długo aż, Qu-finn nie opadła z sił. Kiedy to nastąpiło omdlała szamanka usiadła na ziemi. Spojrzała na wilczycę, która na chwilę odwzajemniła jej spojrzenie, potem jednak odwróciła się i odeszłą zniknając w leśnej gęstwinie.

***

-Duchy! To ja, Qu-Finn! Wzywam was...
-Czegóż chcesz nasze dziecko?
-Co ja mam czynić?
-Idź w świat i wypełniaj naszą wolę...

***
Post #2 16 Mar 2006, 23:04
Ładne naprawdę ładne…widać że umiesz pisać…dobrze dobierasz słowa co zlewa się w dobrze ułożone zdania. 😀 Powiem tylko tyle...

Szkoda że nie będziemy po tej samej stronie 😀






"Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja"
Post #3 17 Mar 2006, 08:11
Bardzo fajny i ciekawy opis.

Z tą postacią mialem jurz przyjemność pobiegac i przezyc wiele przygod moim orkiem (ktory nawet chyba jakąc miente poczul do tej trollki, ale niechce mi sie przyznac 😛)
KEt
Post #4 17 Mar 2006, 09:25
tak tak opis bardzo dobry chociaz ... hehe bylo pare malutkich niejasnosci takich skrotow ( ale ok )
Post #5 24 May 2006, 12:41
Właśnie czytałam ten opis i wyszukałam pewien błąd:

Nie daj się mu zwodzić!- chociaż Krak i Feli nie znali języka troli, ostatni kilka słów wypowiedziane było w ich języku.

Chyba miało być ostatnich, a nie ostatni. 😛

Ale opis niezły 😀 .
Post #6 24 May 2006, 13:13
Literowki Boze nie masz sie juz czego czepic 😛
Post #7 24 May 2006, 13:50
bardzo ciekawy opis. Co do jednego nie jestem przekonany. Jak dla mnie wodzowie Orków są silni, twardzi, ale dbają i troszczą się o swój lud. Trolle w końcu wychowują się razem z Orkami, więc tak na (mój) zdrowy rozsądek ich kultury powinny się przeplatać ze sobą. Tymczasem w Twojej opowieści wódz Trolli potrafi ustąpić innemu (w tym wypadku innej). Zabiłaś mu kuzyna i zaczęłaś się rządzić. Jak dla mnie to dziwne, ale ten krótki offtopic nie zmienia faktu, że należy Ci się PLUS za świetne opowiadanie.
Post #8 24 May 2006, 14:17
NIezależnie od tego jak dobre jest to opowiadanie to topic sprzed 2 miesięcy... Nie wiem po co go wyciągać znowu... Komus się wow włączyć nie chciał? Można w bierki pograć zamiast męczyć strare tematy.
Post #9 24 May 2006, 16:45
QUOTE(Thorsten @ May 24 2006, 03:17 PM)
NIezależnie od tego jak dobre jest to opowiadanie to topic sprzed 2 miesięcy... Nie wiem po co go wyciągać znowu... Komus się wow włączyć nie chciał? Można w bierki pograć zamiast męczyć strare tematy.
[right][snapback]16742[/snapback][/right]



MW potrzebuje hordy właśnie widać jak bardzo 🙂 cos ostatnio duzo ciekawych opisów sie pojawiło czyżby ludzie po maturach pisać się nauczyli - szczerze wątpię 😂
Post #10 24 May 2006, 20:30
Nie wiem po co ta wypowiedź w tym miejscu... Nie wiem o co Ci chodzi nawet...
MW potrzebuje Hordy? No tak wnioskować można z tematów zakładanych przez graczy...
Ostatnio pojawiło się dużo opisów? Racja, całkiem sporo.
Ciekawych? Zależy co przez to rozumiesz. Jeśli chciałeś powiedzieć dobrych to ja nie wiem gdzie... widocznie niezauważyłem... albo ty masz niskie standardy.
Tak czy owak... chcesz poprowadzić drażniącą dyskusję o niczym to offtopic czeka... Nie zaśmiecaj ludziom tematów.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026