|
Post #1
17 Mar 2006, 12:21
Imię: Sylvio Imię zmienione.Poprzednie (Sentenza) nie pasowało.
Rasa: Człowiek Płeć: Mężczyzna Karnacja: Lekko opalona Włosy: Czarne sięgające szyi Oczy: Niebieskie, zwężone jakby owa postać stale nad czymś myślała Budowa ciała: Wyrzeźbiona sylwetka jak na prawdziwego wojownika przystało Wzrost: 185 cm Waga: 85 kg Stormwind, ostatni bastion ludzkiej potęgi w Azeroth’cie, właśnie tu Sentenza urodził się i wychował. Jego rodzice zajmowali się handlem, prowadzili swój własny sklep. Lecz Sentenza nigdy się tym szczególnie nie interesował. Jego matka spędzała większość czasu za uganianiem się za nim po sklepie. Ponieważ był bardzo psotnym i żywym dzieckiem. Gdy tylko podrósł stał się bardzo ciekawy świata często wyruszał wraz z ojcem po różne towary do odległych krain. Z upływem lat rodzice Sentenzy zaczęli mieć z nim wyłącznie same kłopoty. Nastoletni chłopak wdawał się w nieuzasadnione bójki z rówieśnikami. Kilka razy wracał pobity do domu, a matka tylko załamywała ręce. Sentenza kochał złoto. Gdy tylko miał okazje podwędzić coś rodzicom nie miał oporów by to zrobić i szybko sprzedać na pobliskim targu. Złoto gromadził w ukrytej jaskini nieopodal Goldshire. Któregoś dnia gdy próbował ukraść sakiewkę jednemu z mieszkańców miasta został złapany. Nie był jeszcze pełnoletni wiec ojciec musiał zapłacić surową karę za przestępstwo syna. Sentenza nie czuł się ani winny ani zakłopotany. Uważał że nie zrobił nic złego. Rodzice nie wiedzieli co z nim zrobić. W końcu zdecydowali że oddadzą go pod opiekę do klasztoru. Mieli nadzieje że może tam się zmieni że wyrośnie na porządnego człowieka. Lecz chłopakowi nawet przez myśl nie przeszło by zostać w klasztorze. Któregoś dnia wraz z ojcem pojechali do klasztoru. Jako iż ojciec Sentenzy posiadał spore znajomości wewnątrz, młody buntownik został tam przyjęty pod opiekę bez problemów. - Już my go tu nauczymy odpowiedzialności - Powiedział jeden z kapłanów machając ręką do oddalającego się ojca. - A ty drogi chłopcze chodź za mną. Oddalili się w stronę wysokiej kaplicy podczas gdy zamknęły się za nimi wielkie mosiężne wrota. Sentenza nie był zły na rodziców. W ogóle o nich nie myślał. Właściwie to nawet cieszył się że w końcu wyrwał się z miasta pełnego ludzi i zgiełku. Przez kilka kolejnych tygodni kapłani i rycerze zakonni zajmowali się kształceniem chłopaka, zarówno w strefie umysłowej jak i bitewnej. Sentenzie już nawet zaczynało się podobać w klasztorze. Myślał sobie - Darmowe żarcie, darmowy nocleg i banda bufonów za DARMO szkoląca go choćby w walce wręcz. Czego chcieć więcej? Lecz nie wszyscy zakonnicy byli tak chętni do pomocy jak inni. Któregoś wieczora Sentenza przechadzając się po ogrodzie podsłuchał rozmowę dwóch osób. - Nie podoba mi się ten nowy chłopak. Jest strasznie opryskliwy. Robimy dla niego tyle dobrego, a on nie okazuje ani krzty wdzięczności - Zaczął niski siwowłosy mężczyzna. - Masz racje - kontynuował drugi mężczyzna którego Sentenza nie był w stanie dostrzec - Wczoraj gdy pokazywałem temu darmozjadowi nasze święte relikwie powiedział że są okropne i nazwał mnie pomyleńcem twierdząc że nic niema takiej wartości jak czyste złoto. Sentenza zamyślił się przez chwile. - Tak. Już czas. Muszę się stąd wydostać - Powiedział sam do siebie. Po czym powoli odszedł od rozmawiających. Udał się do swojego pokoju po drodze zauważając że niema strażnika przy bramie. Wpadł do pokoju, szybko pozbierał najpotrzebniejsze rzeczy i wybiegł na dziedziniec. Już miał ruszać w kierunku wyjścia gdy przyszedł mu do głowy pewien pomysł. Przez czas który Sentenza spędził w klasztorze zdołał ustalić (sam nie wiedział czy świadomie) gdzie zakonnicy przechowywali złoto i swoje najcenniejsze skarby. Bez zastanowienia zawrócił i udał się w stronę klasztornej winiarni. Tam właśnie za ukrytymi drzwiami w ścianie znajdowało się to co dla chłopaka było najważniejsze. Było już bardzo ciemno. Wszyscy w klasztorze spali. Słychać było tylko plusk wodospadu znajdującego się opodal. Skradając się i rozglądając dokoła chłopak powoli wsunął się do środka. Tajne drzwi w ścianie był otwarte. W środku ktoś był. Sentenza dał szybkiego susa w cień i czekał. Słychać było pobrzękiwanie złota. Ten dźwięk jakby zaczarował chłopaka. Podszedł ostrożnie do drzwi i zajrzał do środka. Stał tam jeden z zakonników. Najwyraźniej przyszedł coś policzyć, sprawdzić, a może zabrać? Nagle...odwrócił się i zaczął zmierzać w kierunku wyjścia. Sentenza tylko czekał na ten moment. Schował się tuż za drzwiami szybko chwycił jedną z butelek wina stojących na kredensie obok i gdy tylko ten wyszedł rąbnął go z całej siły w głowę. Zakonnik wydał krótki jęk i osunął się na ziemię. - Ooo wiśniowe. Moje ulubione - I schował jedną z butelek do kieszeni. Wszedł do środka, przed nim stał pięknie zdobiony ogromny kufer złota. Chłopak stał nieruchomo przez jakiś czas jakby zaniemówił. Podszedł do kufra i spróbował go unieść jednak złoto było za ciężkie. Próbował unieść kufer na kilka sposobów. Bez rezultatu. - Cholerna spróchniała skrzynia - Przeklął i kopnął w nią z całej siły - Aaajjjjjj.... - Zawył z bólu. Z żalem na twarzy zaczął garściami pakować złoto do kieszeni do plecaka do każdej wolnej przestrzeni jaką tylko miał. Gdy skończyło się wolne miejsce wstał, ostatni raz popatrzył na już w połowie pustą skrzynie i wybiegł z winiarni. Rozejrzał się dokładnie w poszukiwaniu niepożądanych postaci i ruszył dalej w kierunku bramy. Strażnika wciąż nie było na stanowisku. Sentenza podbiegł do bramy. O dziwo była otwarta. - Co za imbecyle. Otwarta brama? Brak strażnika? Otworzył ją i zaczął iść dalej. Gdy tylko zrobił parę kroków w przód zobaczył zbliżający się w jego stronę cień. To był strażnik. Po prostu patrolował teren przed wejściem. Nie było czasu by zawrócić. Strażnik wyłonił się z cienia, zobaczył chłopaka i wyjął broń. - Stój! Kim jesteś? Co tu robisz? Sentenza nie odpowiedział. Sięgnął do kieszeni, wyjął garść monet i zaczął iść w kierunku przeciwnika. Strażnik rozpoznał go i przemówił. - To ty? Co tu robisz o tak późnej porze? Czy ty czasem nie próbujesz uciec? Gdy tylko skończył mówić, Sentenza zrobił szybki ruch i rzucił złotem w powietrze tak że spadało ono tuż przed nogami strażnika. Ten moment zaskoczenia i dezorientacji wystarczył by chłopak walnął z bara strażnika i zaczął biec w stronę ciemnego lasu. Lecz wartownik nie przewrócił się. Uderzenie Sentenzy nie zrobiło na nim większego wrażenia więc zaczął krzyczeć i ruszył w pościg za złodziejem. - Stój oprawco! Stój w imię Agamossa! Sentenza biegł ile sił w nogach gubiąc po drodze spore ilości tak ukochanego złota. Było ciemno. Biegł przez las. Nie trudno było zgubić ścigającego. Przebiegł kilkaset metrów i dał susa za wysokie drzewo. Przez chwile nasłuchiwał czy nikt się nie zbliża. - Tak! Udało się - Usiadł na jednym z pokaźnych korzeni, rozpalił pochodnie i zaczął sprawdzać stan swojego łupu. - A niech to Goblin trzaśnie! Zgubiłem połowę złota - zirytował się chłopak - Trudno, razem z tym co mam powinna się uzbierać mała fortunka hehe. Ponownie spakował złoto, wstał i rozświetlając sobie drogę pochodnią ruszył dalej w głąb ciemnego lasu. Szedł tak przez kilka godzin aż zaczęło świtać. Zgasił wypalającą się pochodnie i przysiadł na konarze przy drodze. Był chłodny czerwcowy poranek. W lesie dało się dostrzec swobodnie biegające zwierzęta, a wokół słychać było śpiew ptaków. Sentenza posilił się kawałkiem sera, popił skradzionym winem i ruszył dalej. - Już niedaleko do Goldshire. Nareszcie...- Powiedział sam do siebie. Szedł przez jakiś czas gdy ujrzał przed sobą zarysy znajomych budynków. To było Goldshire. Stąd Sentenza miał już niewiele do przejścia by dostać się do swojej starej jaskini bo właśnie tam zmierzał. Gdy doszedł do Goldshire nawet do niego nie wszedł. Sentenza nie lubił miast. Nie lubił obecności zbyt wielu ludzi, krasnoludów czy innych osobników. Tuż przed tym małym miasteczkiem zszedł z drogi i udał się w kierunku kryjówki. Wejście było zasłoni one przez porastające je krzaki co było dobrym kamuflażem. Sentenza rozglądnął się dookoła przed wejściem, odsunął starannie krzaki i wszedł do środka. Była to mała jaskinia bez dodatkowych tuneli. Tylko jedno odgałęzienie wybiegało w prawo. Tam właśnie Sentenza w skrzyni podobnej do tej w klasztorze zgromadził złoto które ukradł lub zarobił na sprzedaży skradzionych rzeczy. Skręcił w prawo i ku jego zdziwieniu skrzynia była niemal pusta. Przypomniał sobie sytuacje z ubiegłej nocy gdy musiał zostawić skrzynie na wpół wypełnioną złotem. - ARGH ! KTOŚ UKRADŁ MOJE ZŁOTO ! - Wykrzyczał zdenerwowany i już czerwony na twarzy. - Niech no ja tylko dorwę tego rzezimieszka w swoje ręce. Marny jego los! Sentenza tak się zdenerwował że nawet nie zauważył gdy ktoś wszedł do jego kryjówki. - Aaaa więc to ty zgromadziłeś tutaj tę sporą sumkę - Odezwał się głos tuż za jego plecami. Stał tam barczysty wysoki mężczyzna o krótkiej czarnej brodzie. Ubrany był w skórzaną zbroję, a niemal całą twarz zasłaniał mu kaptur. - Dziękuje Ci młodzieńcze. To złoto bardzo nam się przyda. I wtedy zza pleców zakapturzonego mężczyzny wyszło z bronią w ręku jeszcze dwóch innych równie barczystych osobników. Sentenza stał nieruchomo. Nie mógł wydusić nawet słowa. Pierwszy raz w życiu poczuł strach. - A teraz pozwól - Odezwał się przywódca - Że zabierzemy resztę tego co nasze, a może masz przy sobie jeszcze jakieś złoto? Wtedy mężczyźni którzy dopiero co weszli rzucili się na Sentenze. Ten wyjął swój krótki miecz i stanął do walki. Walka trwała krótko. Jeden z mężczyzn poległ zaraz po tym gdy zaatakował i w tym momencie drugi z potężna siłą rąbnął Sentenze kijem w tył głowy. Chłopakowi zrobiło się ciemno przed oczami. Po raz kolejny zobaczył obraz skrzyni na wpół wypełnionej złotem. Czuł tylko jak wszystko odchodzi. Jak opada na ziemie i....... Teraz już dwoje mężczyzn zabrało co według nich należało teraz do nich i odeszli nie zwracając uwagi na poległego kompana i nieprzytomnego młodzieńca. Po kilka godzinach Sentenza się ocknął. Otworzył oczy i przez chwile miał nadzieje że to wszystko się nie zdarzyło. Niestety mężczyźni zabrali resztę złota ze skrzyni oraz niemal wszystko co miał przy sobie chłopak. - Ojjjj...moja głowa...- Wyjąknął - Wszystko stracone. Zabrali mi nawet moje ulubione wino! Sentenza nie miał siły być zły czy zdenerwowany. Nie wiedział co teraz zrobić. Siedział przez chwile na chłodnej brudnej ziemi i zastanawiał się. Po chwili wstał otrzepał się z kurzu i wyszedł w pośpiechu z jaskini. Najwyraźniej stwierdził że nigdy już nie wróci do swojej kryjówki. Przypominała by mu ona o jego porażce. Nie wrócił do miasta. Od tej pory w ogóle rzadko bywał w mieście. Został samotnikiem. Czuł wstręt i nienawiść do owego zakapturzonego człowieka i jego pomagierów lecz z drugiej strony czuł podziw. Czuł podziw do tego człowieka ponieważ tak jak on postanowił znaleźć w tym świecie innych podobnych do siebie. By napadać i grabić niczego nie spodziewających się podróżników. THE END (Wiem że imię Sentenza pochodzi z Gothic’a ale bardzo mi się podoba. Jeśli ktoś ma coś przeciwko to trudno zmienię je. Chcę po prostu by moje imię kojarzyło mi się z najemnikiem by lepiej odgrywać postać) |
|
Post #2
17 Mar 2006, 15:12
QUOTE (Wiem że imię Sentenza pochodzi z Gothic’a ale bardzo mi się podoba. Jeśli ktoś ma coś przeciwko to trudno zmienię je. Chcę po prostu by moje imię kojarzyło mi się z najemnikiem by lepiej odgrywać postać) Tak! Nie podoba mi się to imie.... lepiej abyś je odrazu zmienił..... takie jest moje zdanie... |
|
Post #3
17 Mar 2006, 15:16
QUOTE (Wiem że imię Sentenza pochodzi z Gothic’a ale bardzo mi się podoba. Jeśli ktoś ma coś przeciwko to trudno zmienię je. Chcę po prostu by moje imię kojarzyło mi się z najemnikiem by lepiej odgrywać postać) Ja nie mam nic przeciwko, ale REGULAMIN tak. Hmmm czyzbyś go nie czytal?😀 Oczywiscie wszystko jest pewnie do uzgodnienia z GMami. |
|
Post #4
17 Mar 2006, 16:45
No dobrze widze że imię Sentenza raczej nie przejdzie ale poczekam na osąd któregoś z GM'ów.Dla swojej obrony dodam że nie ja pierwszy posiadam imię postaci zaczerpane np. z Gothic'a.Choćby wyróżniony opis KruShak'a.Do niego nikt nie miał pretensji o imię tak jak ty Aver.I może byście ocenili historie,a nie tylko samo imię.Dziękuje.
|
|
Rumun
|
Post #5
18 Mar 2006, 11:24
Anadril ma racje i stoje po jego stronie.
historia nawet mi sie podoba. jest ok |
|
Post #6
18 Mar 2006, 12:15
zmien imie, a poza tym to jest ok... jak nie możesz wybrać sobie imienia to od tego jest generator 😊
"Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja" |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |