📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Opis postaci Kazareth - Nocny Elf Wojownik
« Wróć do forum  •  2 post(ów) w temacie
Post #1 17 Mar 2006, 19:22
Kazareth jest młodym nocnym elfem. Ma około 20 wiosen. Wysoki jest na 6 łokci a waży niewiele ponad pół tygrysa. Jest szczupły, ale dobrze umięśniony. Jego skóra jest niebieskawego koloru, podobnie do włosów, które opadają mu po za ramiona. Oczy Kazaretha świecą się na fioletowo. Spoglądając na jego umięśnione ciało można wywnioskować, że jest wojownikiem. Mimo groźnego wyrazu twarzy nie jest wcale zły.
Jest religijny i uczciwy. Czasami nieprzewidywalny: wybuchowy i arogancki, lecz nigdy agresywny. Bywa spontaniczny i wesoły. Lubi towarzystwo. Jego ulubionym zajęciem w wolnym czasie jest pielęgnowanie własnej zbroi i oręża. Dużo podróżuje po świecie w poszukiwaniu łatwych pieniędzy i przygody.




Historia



Nazywam się Kazareth. Mieszkam w małej wiosce pośrodku lasu,
gdzie nigdy nie padają promienie słońca. Moi rodzice są bogatymi kupcami. Zawsze chcieli
abym został elfem ich pokroju. Ale handel nie interesował mnie w ogóle. Dzieciństwo spędziłem głownie na zabawach i psotach. Nigdy nie opuściłem mojej rodzinnej wioski. Czasami odwiedzali nas byli mieszkańcy wsi, którzy zostawali wojownikami.
Często wraz z przyjaciółmi zasłuchiwaliśmy się ich w długie historie opowiadające o wielkich przygodach i niebezpiecznych bitwach dziejących się na nieznanym przez nas świecie. Stąd wzięło się u mnie zrozumienie do wojowników. Kiedy skończyłem 16
wiosen zrobiłem na złość rodzicom i poszedłem do koszar aby zostać żołnierzem .
Rodzicom to się nie podobało, lecz mi bardzo. Codziennie wychodziliśmy w głąb lasu gdzie polowaliśmy i walczyliśmy z
dziką zwierzyną. Ćwiczenia były żmudne, ale nie przeszkadzało to mi. Po osiągnięciu
pełnoletności postanowiłem wyruszyć w świat. Pewny siebie podróżowałem przez parę dni
aż spotkałem znajomego mi elfa. Opowiedział mi cel swojej wyprawy, więc postanowiłem
pójść z nim. Zdradził mi, iż wkrótce połączone siły ludzi, krasnali i elfów stoczą bitwę pod
Razor Hill. Chętnie się zgodziłem gdyż spodziewałem się dużych łupów wojennych.
Podróżowaliśmy razem przez wiele tygodni. Przez morze, pustynie, stepy, oraz wiele innych
krain, których nazw nie mogłem spamiętać. Dotarliśmy w końcu na miejsce. Spotkałem wiele
dawnych znajomych twarzy. Bardzo się cieszyłem ze mogę uczestniczyć w tak ważnym wydarzeniu. Dowiedziałem się ze atak ma nastąpić za 2 dni. Przez ten czas pobierałem nauki
od starszych wojów. Codziennie pojawiali się nowi wojownicy. A morale wśród nas były coraz większe. Kiedy nadszedł ostateczny dzień, wyruszyliśmy o późnym wieczorem trzymając pochodnie w rękach. Była może nas setka. Kiedy wkroczyliśmy do miasteczka nikogo tam nie było. Szybko wysłaliśmy zwiadowcę, czyli mnie. Dzięki temu, że byłem młodym nocnym elfem nie zatraciłem umiejętności widzenia w nocy w przeciwieństwie do moich znacznie starszych towarzyszy. Wyruszyłem na półgodzinny zwiad. Ale nikogo nie
zauważyłem. Nagle usłyszałem dalekie krzyki i pobrzmiewania mieczy z daleka.
Szybko wyruszyłem w tamtą stronę. Kiedy stanąłem na wysokiej skale zauważyłem
setki orków trolli i umarłych, których liczba przewyższała kilkakrotnie liczbę wojsk przymierza. Patrzyłem na śmierć moich towarzyszy, ale bałem się podejść i walczyć .
Strach ogarnął mnie na całym ciele. Ostatnią rzeczą, jaką zobaczyłem było ścięcie głowy
mojego towarzysza podrózy. Elf patrzył się na mnie i tylko kiwnął glową. Zaraz potem ork stojący nad nim ściął mu głowę. A jego martwe ciało zaczęło się trząśc. W tym momencie zemdlałem. Słyszałem tylko wrzaski orków i dźwięk rozpruwanych ciał moich braci.
Obudziłem się następnego poranka i myślałem, że to tylko zły sen. Lecz rzeczywistość była
zupełnie inna. Na ziemi leżały kawałki porozrywanych i zakrwawionych ciał. Postanowiłem wrócić jak najszybciej do domu i opowiedzieć, co się stało naszemu namiestnikowi. Minęło
wiele tygodni zanim wróciłem z powrotem do domu. Kiedy jednak wróciłem i opowiedziałem historie miejscowej ludności uznali mnie za szaleńca. Nikt nie chciał wierzyć.
Ale minęły ponad 2 lata od tej straszliwej tragedii a żaden z wojowników z naszej wioski
nie pojawił się ani razu. Odrzucony przez miejscową ludność, która uważała, że
to Ja jestem winny śmierci moich braci postanowiłem znów wyruszyć w świat jako najemnik walczący przeciwko hordzie.





Jak sie niespodoba to proszę napisz chociaż dlaczego i czy mogę to ewentualnie poprawić.
Post #2 18 Mar 2006, 11:13
20 wiosen? Tozto jeszcze elfie dziecko...

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026