📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Szaman Tauren - Historia i Opis Postaci
« Wróć do forum  •  2 post(ów) w temacie
Post #1 18 Mar 2006, 11:23
RASA: Tauren
KLASA: Szaman
PŁEĆ: Mężczyzna
WIEK: 21 lat
WZROST: 212 cm
WAGA: 171 kg
MAŚĆ: Łaciaty
GRZYWA: Czarna
OCZY: Niebieskie


OPIS:

Widzisz przed sobą Mnie wielkiego łaciatego, Taurena lecz moja sierść nie wyglądała za dobrze, futro jest przekrwione i umorusane. Krew to ślady po walkach z dziką zwierzyną. A brud to znak, że nie lubię kąpieli. Gdy spojrzysz na me zielone oczy widzisz w nich wiele nadziei i marzeń. Nos przebiłem sporą obręczą, jest to znak ostrzegawczy dla przeciwnika. Zapuściłem brodę, lecz niezbyt długą, aby nie przeszkadzała mi w jedzeniu.
Mam pięknie wyrzeźbione cielsko, większą jego powierzchnie zajmuje muskulatura, którą wyrobiłem podczas ciężkiej pracy w kopalni z ojcem. Nie jestem zbyt agresywnym, wręcz przeciwnie jestem zrównoważonym Taurenem, który bardzo mało mówił. Moim zdaniem mam mało wad więcej zalet.

HISTORIA:

Od dziecka byłem zafascynowany majsterkowaniem i materiałami wybuchowymi. Dlatego nie miałem za wielu przyjaciół i wrogów. Narzędzia które mi były potrzebne zamawiałem u małych zielonych goblinów, niestety one były dość wredne i dużo żądały za swoje usługi. Czasami nie starczało mi monet na opłacenie usług więc wykonywał zadania polecone przez te małe wredoty. Potrafiłem całe dnie siedzieć w swoim szałasie niedaleko wioski i próbować coś stworzyć. Wszystkie rzeczy, które udawało mi się zrobić, były robione na zasadzie prób i błędów. Nigdy nawet w najcięższych chwilach, kiedy nic mi nie wychodziło, a narzędzia same wypadały mi z wielkich trójpalczastych rąk. W mych oczach nie było widać cienia zwątpienia zawsze zachowywałem stoicki spokój i gdy coś nie wychodziło, zaczynałem wszystko od nowa i tak aż do skutku. Pamiętam dzień, w którym zrobiłem swój pierwszy eksplodujący dynamit, cały dzień na mojej twarzy było widać nieziemską radość i podniecenie (tak powiedzieli mi rodzice). Dynamit, co prawda nie był groźny, zaledwie wyrzeźbił niewielka dziurkę w piasku, ale w tym dniu pomyślałem, że me marzenie ma szanse się spełnić.
Otóż największym i najskrytszym marzeniem było skonstruowanie wielkiej bomby o potężnej sile rażenia. Chciałem ją wykorzystać do wysadzenia królewskiego zamku ludzi Stormwind. Tym czynem chciałem zdobyć szacunek i uznanie w śród innych Taurenów. Wiedziałem, że zrobienie tak dużej i potężnej bomby jest ciężkie. Dlatego pracowałem nad tym w swoim szałasie przez trzy lata. Przez ten czas doskonale nauczyłem się nowych rzeczy i moje dynamity były już dosyć groźne. Roztrzaskiwały średnie skały na drobne kawałki. Byłem tym niezmiernie uradowany lecz wiedziałem, że do perfekcji brakuje mu bardzo bardzo wiele. Wiedząc o tym, że przede mną jeszcze długa i ciężka droga do przebycia, nie poddawałem się, ciągle stawiałem sobie nowe cele.
Rok później, gdy stwierdziłem, że sam w swoim szałasie nic więcej nie zdziałam, postanowiłem, że pójdę w świat szkolić i doskonalić dalej swój talent. Rodzice mnie przestrzegali przed podróżą bojąc się o me życie, jednak byłem już dorosły i sam decydowałem o swoim losie. Pożegnałem, więc wszystkich i wyruszyłem w świat mając nadzieję, iż spotkam jakiegoś inżyniera z którym wymienię się poglądami na temat materiałów wybuchowych. A więc ruszyłem na północ.....
KEt
Post #2 18 Mar 2006, 11:35
czekam na dalsza czest twoich przygod z inzynieria 😀

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026